Staliśmy cicho w pokoju trzysta siedem. Ja i Chen zajęliśmy prawą stronę pokoju, a Minho, Taemin, Lay i Kris, lewą. Niezręczną ciszę przerwał wreszcie głos prezesa.
-Dlaczego nie pojawiliście się na wyznaczonych miejscach o określonej porze?!-srogi głos przeciął głuche powietrze. Od razu przeszły mnie dreszcze, ponieważ nie lubiłam jak ktoś podnosił na mnie ton. Spojrzałam porozumiewawczo na kolegę i odezwałam się:
-Po tym jak w południe, po ataku fanek SHINee zgubiłam się, dopiero wieczorem natknęłam się na Chen'a i dzięki niemu jestem tutaj.- odparłam cichym i łamiącym się głosem. Chen kiwnął głową potwierdzając sytuację i dorzucił od siebie, że zanim on spotkał mnie, był na zakupach z Kris'em, ale rozdzielili się przez sasaeng fans i bał się wrócić do ośrodka, by go tam nie dopadły. Dopiero po zmroku, w moim towarzystwie udało się zrealizować bezpieczny powrót do budynku. Prezes był zbity z pantałyku, gdy usłyszał wyjaśnienie. Widocznie uznał, że po prostu się obijaliśmy, a taka wersja wydarzeń go zaskoczyła. Lay uprzedził wypowiedź prezesa i dodał od siebie:
- Gdy tylko Kris powiedział nam o tym, że sasaeng was rozdzieliły, zgłosiliśmy to prezesowi, bo się o Ciebie martwiliśmy Chen. To samo zrobili oni -zerknął na Taemin'a i Minho- gdy zgubili dziewczynę. -mr`uknął.
-Dobrze, że nic Ci nie.., że wam nic nie jest- dodał Kris. Chłopcy z SHINee radośnie pokiwali głowami aprobując wypowiedź towarzysza. Prezes westchnął i dopowiedział od siebie:
-W takim razie....nie wychodźcie na razie sami poza ośrodek, bo nie chcemy powtórki z rozrywki. Na stołówce macie kolację, zjedźcie w miarę szybko, bo za czterdzieści minut jest spotkanie odnośnie imprezy come back'owej. Pani Mickiewicz, Pani zajęcia przesuniemy z dzisiaj na jakieś inne dni, postaram się znaleźć czas by, nie przegapić lekcji które zostały pominięte dzisiaj. Dobrze, że jest już w porządku, do widzenia za chwilę. - mężczyzna głęboko wypuścił oddech i usiadł za biurkiem wprowadzając coś do komputera, a my, całą grupą wyszliśmy przed pokój. Cała nasza szóstka szła teraz w ciszy, nie patrząc na siebie nawzajem. Chen i Ja weszliśmy na stołówkę, a reszta poszła do pokoi. Kolejna chwila tylko z nim. O ironio-westchnęłam. Nie mieliśmy już wyboru jedzenia, lecz tylko dwie odgrzewane potrawy i zieloną herbatę. Usiedliśmy przy najbliższym od bufetu stoliku, dostrzegając teraz ogrom jadalni , puste miejsa i brak ludzi sprawiał, ze zdawała się jeszcze większa. Chwilę jedliśmy w milczeniu, aż w końcu mój towarzysz nie wytrzymał i zapytał:
-Co dalej będzie Ann? Przełknęłam porcję którą miałam w ustach i zamyśliłam się. W mojej głowie kłębiły się myśli, czy zaangażować się w relację z Chen'em, czy też próbować swoich sił z Kai'em który mnie aktualnie chyba unika- nie wiem-odparłam beznamiętnie i włożyłam do ust kolejną porcję ryżu. Dalej jedliśmy już bez żadnych słów, wiedziałam jednak, że jeśli pozwolę byśmy opuścili to miejsce w takim nastroju, powstanie między nami niepisana bariera i będę tego żałować.
-Może poznajmy się lepiej, tak na spokojnie i wtedy zdecydujemy co będzie dalej? -zapytałam kończąc ostatni kawałek potrawy i popijając herbatą. Chen kiwnął głową i od razu jego twarz wydała mi się bardziej promienista. Jak niewiele potrzeba mu do szczęścia-pomyślałam. Odnieśliśmy tacki i wyszliśmy przez drzwi, za siedem minut miało się zacząć spotkanie, więc razem ruszyliśmy do obiektu sportowego, w którym zdarzenie miało mieć miejsce. Usiedliśmy obok Tao, który zdążył się już pojawić wraz z Sehun'em i Luhan'em na miejscu, prawdopodobnie rezerwując cały materac dla członków Exo.
-Kto ma materac, ten ma władze -mruknęłam z uśmiechem do Chen'a. Zachichotał, i ku mojemu zaskoczeniu, zrobił to również Tao. Nie zauważyłam nawet, kiedy pojawili się wszyscy ludzie z dormitoriów, nauczyciele i szanowny pan prezes. Ten ostatni klasnął donośnie w dłonie, a echo które rozbrzmiało po sali, uciszyło wszelki szepty, rozmowy i śmiechy. Wszystkie oczy zwróciły się na mężczyznę.
-Zapewne wiecie, że w piątek za trzy tygodnie mamy wpisaną w kalendarz imprezę come'back'ową. -rozbrzmiał ciężki głos prezesa- do godziny czternastej macie wszystko według własnych planów. Zajęcia według rozkładu. Od godziny piętnastej, zaczynają się przygotowania, jedziemy do Korea kulture center, gdzie sztab stylistów i wizażystów przygotuje wasz wizerunek sceniczny. Od godziny dziewiętnastej, zaczną się występy grup come'back'owych. Mam na myśli: Exo, Snsd i BTOB. o godzinie dwudziestej pierwszej trzydzieści, zaplanowany jest tort come back'owy i poczęstunek od dziesiątej prawdziwa impreza na której oczywiście znajdą się dziennikarze i ludzie z którymi powinniście nawiązać kontakt. Będzie to trwało do rana, dlatego następnego dnia, będziecie mieli dzień wolny. Całą ceremonię poprowadzi co-producer we współpracy z Anną Mickiewicz, która ma okazję być teraz na stażu. Nagle wszystkie spojrzenia skupiły się na mnie, chciałam zapaść się pod ziemię, ale się nie dało. Gdy oczy zebranych powróciły na prezesa, mężczyzna dodał jeszcze parę uwag i pożegnał się. Wstałam i szłam obok Chen'a i Tao, trawiąc właśnie informację, że będę prowadzić takie coś w telewizji, że JA zostanę pokazana całej Korei...
-Dlaczego nie pojawiliście się na wyznaczonych miejscach o określonej porze?!-srogi głos przeciął głuche powietrze. Od razu przeszły mnie dreszcze, ponieważ nie lubiłam jak ktoś podnosił na mnie ton. Spojrzałam porozumiewawczo na kolegę i odezwałam się:
-Po tym jak w południe, po ataku fanek SHINee zgubiłam się, dopiero wieczorem natknęłam się na Chen'a i dzięki niemu jestem tutaj.- odparłam cichym i łamiącym się głosem. Chen kiwnął głową potwierdzając sytuację i dorzucił od siebie, że zanim on spotkał mnie, był na zakupach z Kris'em, ale rozdzielili się przez sasaeng fans i bał się wrócić do ośrodka, by go tam nie dopadły. Dopiero po zmroku, w moim towarzystwie udało się zrealizować bezpieczny powrót do budynku. Prezes był zbity z pantałyku, gdy usłyszał wyjaśnienie. Widocznie uznał, że po prostu się obijaliśmy, a taka wersja wydarzeń go zaskoczyła. Lay uprzedził wypowiedź prezesa i dodał od siebie:
- Gdy tylko Kris powiedział nam o tym, że sasaeng was rozdzieliły, zgłosiliśmy to prezesowi, bo się o Ciebie martwiliśmy Chen. To samo zrobili oni -zerknął na Taemin'a i Minho- gdy zgubili dziewczynę. -mr`uknął.
-Dobrze, że nic Ci nie.., że wam nic nie jest- dodał Kris. Chłopcy z SHINee radośnie pokiwali głowami aprobując wypowiedź towarzysza. Prezes westchnął i dopowiedział od siebie:
-W takim razie....nie wychodźcie na razie sami poza ośrodek, bo nie chcemy powtórki z rozrywki. Na stołówce macie kolację, zjedźcie w miarę szybko, bo za czterdzieści minut jest spotkanie odnośnie imprezy come back'owej. Pani Mickiewicz, Pani zajęcia przesuniemy z dzisiaj na jakieś inne dni, postaram się znaleźć czas by, nie przegapić lekcji które zostały pominięte dzisiaj. Dobrze, że jest już w porządku, do widzenia za chwilę. - mężczyzna głęboko wypuścił oddech i usiadł za biurkiem wprowadzając coś do komputera, a my, całą grupą wyszliśmy przed pokój. Cała nasza szóstka szła teraz w ciszy, nie patrząc na siebie nawzajem. Chen i Ja weszliśmy na stołówkę, a reszta poszła do pokoi. Kolejna chwila tylko z nim. O ironio-westchnęłam. Nie mieliśmy już wyboru jedzenia, lecz tylko dwie odgrzewane potrawy i zieloną herbatę. Usiedliśmy przy najbliższym od bufetu stoliku, dostrzegając teraz ogrom jadalni , puste miejsa i brak ludzi sprawiał, ze zdawała się jeszcze większa. Chwilę jedliśmy w milczeniu, aż w końcu mój towarzysz nie wytrzymał i zapytał:
-Co dalej będzie Ann? Przełknęłam porcję którą miałam w ustach i zamyśliłam się. W mojej głowie kłębiły się myśli, czy zaangażować się w relację z Chen'em, czy też próbować swoich sił z Kai'em który mnie aktualnie chyba unika- nie wiem-odparłam beznamiętnie i włożyłam do ust kolejną porcję ryżu. Dalej jedliśmy już bez żadnych słów, wiedziałam jednak, że jeśli pozwolę byśmy opuścili to miejsce w takim nastroju, powstanie między nami niepisana bariera i będę tego żałować.
-Może poznajmy się lepiej, tak na spokojnie i wtedy zdecydujemy co będzie dalej? -zapytałam kończąc ostatni kawałek potrawy i popijając herbatą. Chen kiwnął głową i od razu jego twarz wydała mi się bardziej promienista. Jak niewiele potrzeba mu do szczęścia-pomyślałam. Odnieśliśmy tacki i wyszliśmy przez drzwi, za siedem minut miało się zacząć spotkanie, więc razem ruszyliśmy do obiektu sportowego, w którym zdarzenie miało mieć miejsce. Usiedliśmy obok Tao, który zdążył się już pojawić wraz z Sehun'em i Luhan'em na miejscu, prawdopodobnie rezerwując cały materac dla członków Exo.
-Kto ma materac, ten ma władze -mruknęłam z uśmiechem do Chen'a. Zachichotał, i ku mojemu zaskoczeniu, zrobił to również Tao. Nie zauważyłam nawet, kiedy pojawili się wszyscy ludzie z dormitoriów, nauczyciele i szanowny pan prezes. Ten ostatni klasnął donośnie w dłonie, a echo które rozbrzmiało po sali, uciszyło wszelki szepty, rozmowy i śmiechy. Wszystkie oczy zwróciły się na mężczyznę.
-Zapewne wiecie, że w piątek za trzy tygodnie mamy wpisaną w kalendarz imprezę come'back'ową. -rozbrzmiał ciężki głos prezesa- do godziny czternastej macie wszystko według własnych planów. Zajęcia według rozkładu. Od godziny piętnastej, zaczynają się przygotowania, jedziemy do Korea kulture center, gdzie sztab stylistów i wizażystów przygotuje wasz wizerunek sceniczny. Od godziny dziewiętnastej, zaczną się występy grup come'back'owych. Mam na myśli: Exo, Snsd i BTOB. o godzinie dwudziestej pierwszej trzydzieści, zaplanowany jest tort come back'owy i poczęstunek od dziesiątej prawdziwa impreza na której oczywiście znajdą się dziennikarze i ludzie z którymi powinniście nawiązać kontakt. Będzie to trwało do rana, dlatego następnego dnia, będziecie mieli dzień wolny. Całą ceremonię poprowadzi co-producer we współpracy z Anną Mickiewicz, która ma okazję być teraz na stażu. Nagle wszystkie spojrzenia skupiły się na mnie, chciałam zapaść się pod ziemię, ale się nie dało. Gdy oczy zebranych powróciły na prezesa, mężczyzna dodał jeszcze parę uwag i pożegnał się. Wstałam i szłam obok Chen'a i Tao, trawiąc właśnie informację, że będę prowadzić takie coś w telewizji, że JA zostanę pokazana całej Korei...
Zmień tło, bo ciężko czytać.
OdpowiedzUsuń