poniedziałek, 9 grudnia 2013

Koniec: Koncert Świąteczny - Moja chwila.

Ciepłe słowa zawarte w e-mailu sprawiły, że poczułam się jeszcze bardziej przybita. Spojrzałam na datę wyświetloną na komputerze- czwartek, godzina dwudziesta pierwsza trzydzieści siedem, westchnęłam. Trudno było mi napisać wiadomość o powrocie do domu, nie chciałam zaakceptować brutalnej rzeczywistości. Jutro miałam wyjechać, pożegnanie z ludźmi których tu poznałam, zostawiłam na ostatni dzień, nie miałam serca stanąć przed nimi i powiedzieć 'żegnajcie". Wszystko było już jednak postanowione, dokument był podpisany, a moja walizka leżała otwarta, zapełniona paroma ubraniami, nie miałam nawet ochoty się spakować. Zmusiłam się do dokończenia listu, i wyłączyłam komputer.  Podniosłam się ociężale w stronę bagażu rozlokowanego nieco niedbale na łóżku, wszędzie porozkładałam ubrania i jakieś pierdółki, w końcu trzeba było to ogarnąć. Spakowanie się zajęło mi sporo czasu, i prawie o północy skończyłam, tak to jest jak nie do końca pamięta się gdzie się rozłożyło wszystkie swoje rzeczy. Przygotowałam ubranie na jutro, przebrałam się w piżamę i poszłam spać. Tej nocy dręczyły mnie koszmary o samolotach..

***

Budzik zadzwonił punktualnie, koncert zaplanowany był na 18, więc w studiu musieliśmy być przynajmniej dwie godziny wcześniej. Zostawiłam sobie sukienkę na przebranie się, a na razie umyłam zęby i ubrałam się w coś wygodnego, by ruszyć na śniadanie.  Ostatniego dnia postanowiłam zostawić włosy rozpuszczone, możliwe, że była to też forma ukrycia się przed wzrokiem innych. Taką zaletą była ich długość. Zamknęłam drzwi i ruszyłam korytarzem. Powolnym krokiem opóźniałam nieuniknione. Moje spojrzenie napotkało niską dziewczynę stojącą przy wyższej koleżance, Amber. Uśmiechnęłam się smutno i podeszłam do niej, była jedną z nielicznych dziewczyn z którymi tutaj rozmawiałam.
-Cześć, idziesz na śniadanie? - zapytałam znając już jednak odpowiedź.
-Tak, Ty też, czy już wracasz? - zapytała Azjatka uśmiechając  się od czasu do czasu między mną a Luną.
-Dopiero "na", ostatni raz w sumie. -odparłam lekko smutnym głosem. 
-Jak to ? -wtrąciła troskliwym głosem wyższa dziewczyna.
-Dziś ostatni raz jestem w tym budynku, prezes mnie zwolnił - westchnęłam ciężko.
Przez chwilę stałyśmy w ciszy, po chwili jednak gdy Amber wyrwała się z szoku, była bliska krzyku.
-Jak to tak?! Walcz o swoje, musisz tu zostać przecież !
-Minho i Ja próbowaliśmy wywalczyć moją ekhm... niewinność, ale... wygraliśmy jedynie przedłużenie mojego pobytu do wieczoru.
-O kurcze.... chociaż tyle... może po koncercie spróbujemy go jeszcze jakoś przekonać? - dodała Luna. Spojrzałam na nią wdzięcznym wzrokiem, ale obie wiedziałyśmy jakim człowiekiem był ten mężczyzna. 
Dziewczyny nic już nie odpowiedziały, przytuliły mnie i razem ruszyłyśmy w stronę stołówki, wszystkie byłyśmy przygnębione. Po drodze wpadłyśmy na EXO i SHINee, wspomniałam im, że chcę z nimi porozmawiać po śniadaniu. Usiadłam przy stoliku z tymi drugimi, nie miałam za bardzo ochoty jeść, dłubałam posiłek z każdej możliwej strony. 
-Jak tak to jesz, to zupełnie nie jestem już głodny - zażartował Key.
-Przepraszam - odparłam w stronę chłopaka i przestałam się "bawić".
-Może Anna nie umie jeść, i trzeba ją po prostu pokarmić? - zapytał Jonghyun, w jego głosie wyczułam droczenie. Oblałam się rumieńcem i zaprzeczyłam, Taemin potarł mnie po plecach i dodał:
-Zjedz normalnie, będzie dobrze, nie ma co smutać. 
Uśmiechnęłam się i dokończyłam śniadanie, nie chciałam przecież by zapamiętano mnie wyłącznie z przyciągania kłopotów i smutnych min. Gdy wszyscy już skończyliśmy, odłożyliśmy tacki i ruszyliśmy całym orszakiem za drzwi stołówki. Przez myśl przeszły mi chwile które tu spędziłam, poznanie Choi'a w recepcji, rozlanie zupy na Kai'a, prawie udane treningi z Taeminem. Gdy stanęliśmy już za wejściem na jadalnie, otoczył mnie wręcz krąg Azjatów, przytłaczająca ilość osób którym miałam ogłosić przykrą nowinę. Zebrałam się jednak w sobie, wzięłam głęboki oddech i wypowiedziałam się na jednym wydechu:
-Kochani, chciałabym wam o czymś powiedzieć. Po pierwsze, chcę podziękować za wspólne chwile,  było mi tu wspaniale, pomimo trudnych momentów, będą to prawdopodobnie najlepsze wspomnienia w moim życiu .Po drugie, chciałabym przeprosić, za wszystkie sytuacje które wynikły w trakcie mojego pobytu. Zostałam zwolniona ze stażu, wyjeżdżam dziś wieczorem, po zapowiedzi koncertu świątecznego. 
W odpowiedzi rozległa się cisza, przez chwilę wszyscy wpatrywali się we mnie oczami okrągłymi jak spodki, poza Minho i D.O. Ten pierwszy wiedział, ten drugi ,zawsze miał taki wzrok, po prostu. 
-To nie może być prawda- wydukał pierwszy Chanyeol. - nie możesz przecież ot tak..
-własnie -kiwnął Tao- jeszcze nie poszliśmy na kawę w ramach rewanżu za uratowanie życie przed sasaeng fans
-Czy prezes postanowił to oficjalnie - wtrącił Baekhyun.
Kiwnęłam głową, a w oczach nazbierały mi się łzy, miałam ochotę uciec, ale poczułam jak Xiumin mnie przytula, potem cały świat przysłoniły mi wyraźniejsze lub mnie wyraźne sylwetki Azjatów, którzy przytulili mnie praktycznie w wersji trzystu sześćdziesięciu stopni. 
-Dziękuję..-szepnęłam.
Chwilę posiedzieliśmy, porozmawialiśmy, aż wreszcie nadszedł czas by zająć się sobą i spotkać potem. Wykorzystałam ten czas na dokończenie pakowania, na wysłanie e-maili z informacją o powrocie, na uprzątnięcie pokoju i wreszcie wyrejestrowanie się u sekretarki. Na obiedzie panowała ciężka atmosfera, ale gdy tylko ruszyliśmy w trasę, mimowolnie humor nam się poprawił. Cieszyłam się, że zobaczę ich na żywo podczas programu, ten ostatni raz. Dojechaliśmy dwie godziny przed rozpoczęciem, czas jednak zleciał szybko, makijaż , przygotowania, ostatnie słowa pokrzepienia i gotowi stanęliśmy na backstage'u..

***

Rozległy się głośne oklaski, prezenter wyszedł na scenę z przepiękną koleżanką w zielonej sukience. Zrobili krótkie wprowadzenie, informując, że jest to zapowiedź koncertu świątecznego.  Spojrzałam na F(x) , dziewczyny uśmiechnęły się do mnie, Amber podniosła dłoń w geście "hwaiting" i gdy tylko użyto nazwy ich zespołu, dziewczyny dynamicznie weszły na scenę. Rozległy się krzyki fanów.  Przyglądałam się ich występom z back stage, dziewczyny rozpoczęły zapowiedź przyszłego koncertu , świąteczną piosenką "x-mass dream" która miała pojawić się na wspólnym albumie, wykonawców ze spotkania. Po chwili obok mnie, pojawił się menager Exo, paru członków tej grupy i Minho z Taeminem.
-Kiedy wasz występ ?-zapytałam żabiego oppę.
Choi uśmiechnął się z mocno skupionym wzorkiem na koleżankach, po czym dodał:
-jesteśmy prawie na końcu, przed nami jest występ SNSD, Suju i EXO. Po nas ma być, jeszcze świąteczny performance BoA'y. Pewnie zrobi wielkie show, Nuna potrafi dać czadu. 
-Pewnie tak, dziękuję, dzięki Tobie będę mogła zobaczyć to po raz ostatni, na żywo - odparłam cicho. Chłopak obdarzył mnie czułym spojrzeniem i pokiwał głową jakby zaprzeczał moim słowom. 
- Jeszcze się zdziwisz jak wspaniale będziesz wspominać ten koncert- zachichotał Taemin, czułam, że skrywa jakąś tajemnicę. Nie zdążyłam jej jednak z niego wyciągnąć, bo poczułam, że ktoś delikatnie klepie mnie w ramię.  Odwróciłam głowę i dostrzegłam Kris'a, Kai'a i Chen'a, mimowolnie twarz zwieńczył grymas. Pierwszy odezwał się Yifan, pomimo swojego bitch face'a, dziś wydawał mi się najmilszy z tej trójki.
-Ci dwaj, nie mieli odwagi by przeprosić Cię za swoje zachowanie, a że ... to ostatni dzień z Tobą, nie będzie to kulturalne, by rozstać się w takich ...relacjach - mruknął, a potem spojrzał znacząco na przyjaciół.
-Z-zgadza się - mruknął cicho Jongdae
-Przykro mi.. nam.., że tak to wyszło, jesteś naprawdę fajną dziewczyną, tylko źle rozwinęliśmy te relacje - mruknął Kai. Westchnęłam ciężko, nie musieli kontynuować, to nie była tylko ich wina, wiedziałam, że to też przeze mnie.
-Ja  też  nie jestem bez winy, również przepraszam, jestem szczęśliwa, że w ogóle miałam okazję was poznać -przytuliłam się do obu, a gdy poczułam ich objęcia, ulżyło mi na sercu, wreszcie miałam czystą kartę. Wiedziałam też, że nie darzyłam ich prawdziwą miłością, lecz pragnieniem, a na tym nie da zbudować się prawdziwego związku. 
-Tak czy siak dziękuję- uśmiechnęłam się rozczulona -spojrzałam na Krisa- Tobie też, za to, że ich ogarnąłeś -zaśmiałam się cicho. Rozległy się okrzyki radości , które wyrwały nas z tej chwytającej za serce chwili. Podziękowano za występ, przypomniano o jakimś konkursie i zaproszono na scenę SNSD, które wyszły w strojach śnieżynek na scenę, wyglądały ślicznie, zaczął padać sztuczny śnieg, w wyniku "wiatru", leciał też w naszą stronę. Dopiero przez ten symulowany biały "deszcz", dostrzegłam, że fotografowie, są nie tylko przy scenie, ale nawet na back stage'u. Mężczyzna z zarostem szybko nas zauważył, jako jedyna biała dziewczyna w tym towarzystwie, musiałam zwracać uwagę, czy chciałam czy nie. 
-Multi -kulti - Fotograf uśmiechnął się do nas i kiwnął ręką, że chciałby uwiecznić na zdjęciu całą drużynę (czyli Exo, SHINee, Menago tych pierwszych i mnie) , byłam wniebowzięta, wiedziałam już co dodam na tapetę komputera w domu. Jeszcze parę zdjęć i Azjata zostawił nas w spokoju, ruszając w stronę, f(x) które opuściły scenę, dziewczyny zmusiły się do uśmiechu. Wykorzystałam chwilę w której pożegnano Girls Generation, i zaproszono EXO. Pomimo tego, że nie był to występ całej dwunastki (bowiem, chłopcy zaprezentowali Miracle in December, a piosenka pokazała przede wszystkim umiejętności Baekhyuna, Chen'a i D.O.) wyszli wszyscy, nie powiem, zabawnie wyglądali w rogach reniferów lub mikołajowych czapeczkach. Kyungsoo zasłużył nawet na specjalny kapelusz elfa, w imitowanym śniegu i bombkach za ich plecami, naprawdę czuło się zbliżający klimat. Oderwałam wzrok od bielącej się sceny i w otoczeniu lampek świątecznych, spojrzałam ponownie na Choi'a. 
-Mmm?-mruknął chłopak, zaciekawiony moim wzrokiem.
-Oppa, możemy zrobić sobie jedną jedyną selcię? Tylko dla siebie? - zapytałam nieco bardziej nieśmiało niż bym chciała, zależało mi jednak na tym, by mieć jakąś indywidualną pamiątkę. 
-Oczywiście, będzie fajna tapeta na komórkę - Azjata zaśmiał się cicho, wyciągnęłam telefon i wyszeptałam "uśmiech", zrobiłam ze dwa zdjęcia, i te drugie wyszło fantastycznie. Westchnęłam ponownie, świąteczny klimat zamieniał moje serce w mokrą papkę, czułam się jak zakochana, pomimo tego, że to był ostatni dzień, czułam się dziwnie spokojna...dziwnie szczęśliwa. Rozejrzałam się po back stage - ludzie tutaj, pomimo poddenerwowania występami na żywo, roztaczali wokół siebie aurę wsparcia i ciepła, dlatego lubiłam to społeczeństwo, w istocie , niezależnie od wszystkiego, trzymali się razem i wspierali każdego. Wiedziałam, że będę miała o czym opowiadać gdy wrócę, poradzę sobie, byłam pewna, że pokonam wszelkie przeciwności losu, udało mi się przecież zbiec szalonym fankom, wystąpić przed tysiącami ludzi na scenie, ba! Rozkochałam w sobie nawet idoli nastolatek, nie było sensu żałować błędów, należało je po prostu zaakceptować, uwierzyć w siebie i iść na przód. Z myślenia wyrwały mnie piski fanek, a nawet jakby...płacz. Nie dało się ukryć, że przy najnowszej piosence Exo można było odlecieć.  Na scenę weszli prowadzący i jego towarzyszka, podziękowali publice za takie wsparcie , ponownie przypomnieli o konkursie i dodali coś o twitter'ze.  Potem piękna Azjatka uśmiechnęła się i zapowiedziała występ SHINee. Chłopcy ruszyli powolnym krokiem w stronę śnieżno białej płyty z której zbudowana była świąteczna scena. Minho i Taemin rzucili mi na koniec znaczące spojrzenia w stylu" zaraz będzie się działo".  Pokiwałam przekornie głową z miną "ciekawe co". Chłopcy ukłonili się w stronę publiki i prezenterów (którzy zeszli już niżej), rozbrzmiała wolna piosenka ( wiedziałam, że to Wham- Last X-mass, ale i tak nei chciałam tego zaakceptować, -zbyt oklepane.) Piękne jasne światło, zaczęło się mienić przez bombki, a delikatny blask lampek świątecznych tworzył niesamowitą atmosferę w połączeniu z pseudo-śniegiem. Piosenka płynęła delikatnie przez salę i back-stage, panowała porażająca cisza, po prostu każdy chciał ich słuchać. Wtem, gdy utwór dobiegł końca, chłopcy nie zeszli jednak ze sceny. Choi podniósł mikrofon i spojrzał na mnie. 
-Moi mili, oficjalnie nie ma tego w programie, chciałbym jednak zaprosić na scenę kogoś wyjątkowego- chłopak obdarzył publiczność znaczącym uśmiechem, a po chwili wypowiedział to czego się w tej chwili obawiałam -Anno,chodź do nas.
Zaczęłam kręcić głową i dłońmi w geście obronnym, ale menager Exo wyprowadził mnie na scenę zanim zdążyłam zaprotestować bardziej znacząco. Oblałam się rumieńcem i ukłoniłam w stronę publiczności, rozległy się gromkie brawa, potem wszyscy przenieśliśmy wzrok na Azjatę.  SHINee ustawili się za mną i nim w lekkim półkolu, poczułam jak robi się bardzo oficjalna atmosfera. 
-Dziś mamy bardzo wyjątkowy dzień,- zaczął Minho- nie dość, że mamy przyjemność zapowiedzenia dla Was koncertu świątecznego, to jest to też dzień, w którym oficjalnie SM.Town żegna się z naszą ukochaną koleżanką z pracy, dziewczyną dająca natchnienie i miłość kiedy tylko się da- chłopak znacząco uśmiechnął się do mnie, mimowolnie to odwzajemniłam. - Jest dziś jednak jeszcze jedna okazja, chciałbym byśmy ją mogli razem świętować. 
-Oppa co Ty robisz? - szepnęłam zaskoczona.
Chłopak ukląkł przede mną na jednym kolanie, po czym wyjął z kieszeni małe czarne pudełeczko ze złotym elementami. Jego wzrok był... taki ...głęboki, jakby cały świat się zatrzymał, a on widział tylko mnie. 
Wzięłam głęboki oddech, odruchowo zasłoniłam sobie dłonią usta ,gdy zobaczyłam jak otwiera ten mały przedmiot, w środku był prześliczny pierścionek. Stylizacją przypominał mi wiktoriańskie klimaty, czułam tylko jak zabiera mi dech, jak widownia krzyczy z wrażenia. 
-Anno Mickiewicz, odkąd spotkałem Cię pierwszego dnia, codziennie myślałem o Tobie, Ty jednak byłaś zajęta innymi, postanowiłem być Ci bliskim, jeżeli mogłoby to mi pomóc w ukojeniu bólu niemożności bycia z Tobą. Teraz jednak, mam okazję, los dał mi szansę, a ja, nie chcę dłużej być już tylko Twoim przyjacielem. Kocham Cię, chcę być z Tobą w te lepsze i gorsze dni, chcę widzieć Twój uśmiech i widzieć Cię w swojej pościeli o poranku, po prostu.....ja..chcę prosić Cię o rękę, to znaczy... wyjdziesz za mnie?- Choi wypowiedział długą formułkę na jednym wydechu, prawdopodobnie by nie zabrakło mu odwagi.  Po skończeniu przemowy, wpił swój wzrok we mnie wyczekując czegokolwiek.  Patrzyłam na niego jak dziecko które dostało bilet do nibylandii podniosłam porażone spojrzenie na stojacych w oddali Kai'a i Chen'a , obaj uśmiechali się aprobując całą sytuację, spojrzałam na publikę, zaparło im dech, panowała totalna cisza, potem na kamerzystę, mężczyzna siedział za kamerą z ustami rozwartymi w literkę "o".  Zamknęłam wzrok, poczułam jak napływają mi właśnie łzy do oczu, otworzyłam je powoli, i uśmiechnęłam się, odpowiadając wreszcie " tak Minho, wyjdę za Ciebie". Poczułam jak mój narzeczony nakłada mi pierścionek na dłoń, a potem... jego usta wreszcie spotkały moje. Zrozumiałam wreszcie, jak chce mnie tu zatrzymać, na to prezes nie miał już wpływu, teraz mogliśmy sami decydować, jak potoczy się nasza przyszłość. Nadszedł czas, gdy zrozumiałam, że sama mogę wybierać drogi w swoim życiu, poczułam, że wreszcie jestem samodzielna. Dwie chwile zmieniły moje życie. Pierwszą była ta, gdy zaaplikowałam tu o staż, druga miała miejsce właśnie teraz. Lepszego happy end'u, nie byłam w stanie sobie wyśnić...

_____________________________________________

Epilog-kilka słów od autorki:

Z całego serca chciałabym podziękować, wszystkim którzy wytrwali w lekturze mojego bloga, mam nadzieję, że historia Wam się podobała, ja dzięki temu zyskałam pewność, że powinnam spróbować sił w napisaniu prawdziwej książki. Moja zabawa z fanfikami na pewno się tu nie skończy bowiem mam głowę pełną pomysłów na kolejne historie, nie wiem jednak w jakim odstępie czasu zacznę na nowo tworzyć. Wiem jednak, że była to dla mnie ogromna radość, dziękuję raz jeszcze i przepraszam, że skończyłam opowiadanie w jednym poście, a nie tak jak mówiłam we trzech, przeliczyłam się jeśli chodzi o rozplanowanie akcji. Saranghaeyo ! ^^

czwartek, 5 grudnia 2013

Wygrana

-Minho oppa? - zapytałam zaskoczonym głosem.
Chłopak spojrzał na mnie zbystrzonym wzrokiem, a na jego twarzy rysował się grymas, nim zapytałam o coś więcej, podbiegł do mnie i objął mnie ramionami mocniej niż powinien.
-Anna! Zgłupiałaś?! - chłopak prawie wręcz krzyknął.
-C-co? Czemu?- odchyliłam się nieco w jego uścisku i spojrzałam na niego badawczo. 
Widziałam, że przede wszystkim po prostu się martwił. 
-Iść w ciemną noc, bez znajomości miasta, w kusej sukience!- powiedział do mnie nadopiekuńczym tonem.
Wykrzywiłam buzię w grymasie niezadowolenia i westchnęłam.
-Przepraszam, ale widzisz, że sobie poradziłam. 
Chłopak uśmiechnął się niemrawo, po czym dodał:
-To nie zmienia faktu, że bardzo się martwiłem, poza tym.. Chanyeol powiedział mi co się działo, tym bardziej się więc denerwowałem.. 
-A co to ma do rzeczy? - mruknęłam cierpkim głosem- zresztą to już naprawdę nieważne... -spuściłam wzrok na posadzkę tarasu- do końca tygodnia wyjadę, Prezes mnie zwolnił... nic nie może mnie już tu zatrzymać..
Twarz oppy z zaniepokojonego uśmiechu, zmieniła kolor na biały i wykrzywiła się jakby coś kopnęło go w żołądek. 
-Nie..-jęknął Azjata- nie możesz teraz zniknąć... odejść..
-Też tego nie chcę... kocham to miejsce... ale może tak będzie lepiej, odkąd tu jestem.. przynoszę i sobie i innym kłopoty - odparłam smutnym głosem.
-Nie o to chodzi... myślałem, że będzie nieco więcej czasu... cholera - Azjata widocznie był czymś zafrasowany. 
-Czemu tak się tym przejmujesz? -zapytałam zaskoczona. 
-Wyjaśnię Ci za chwilę, chyba, że to powstrzymamy..-Chłopak spojrzał na mnie badawczo- jutro z rana pójdziemy do niego i powiem mu co o tym sądzę, poproszę by dał Ci ostatnią szansę..
-Oppa to nic nie da - odpowiedziałam będąc tego święcie przekonaną. 
-Nie dowiemy się , póki nie próbujemy, chodź, jest zimno..-Minho pociągnął mnie za dłoń i pomógł zejść po schodach, ruszyliśmy w kierunku mojego pokoju.
Dziwnie było iść korytarzem i schodami gdy budynek wyglądał jakby wszystko umarło, panowała tu idealna cisza, wszyscy bawili się w Centrum, a my jedyni wędrowaliśmy korytarzami. Gdy doszliśmy do mojego pokoju,otworzyłam drzwi i zaprosiłam przyjaciela do środka, bez sensu było się rozstawać, gdy mieliśmy tyle czasu. Zdjęłam swoją kurtkę, oppa zdjął swój płaszcz, usiedliśmy na łóżku z braku pomysłów co można robić o tej porze.
-W sumie to trochę tak dziwnie z tym wszystkim -zaczęłam- w sumie ledwo tu przyjechałam, a zaraz będę wracać, wierzyć mi się nie chce, ten świat tak bardzo różni się od nudnej rzeczywistości. 
-Nie będziesz musiała stąd wyjeżdżać, wiem o tym ... po prostu..-Twarz Minho skrywała jakąś niesamowitą tajemnicę, poczułam w sercu, to dobry znak.
-Miło mi że w to wierzysz...-uśmiechnęłam się niewyraźne i ziewnęłam. 
-Po prostu to wiem...- głos Choi'a ciepło rozbrzmiał w mojej głowie, jego ramiona znów mnie objęły, a potem ... zrobiło mi się przytulnie i miło.. na tyle by zasnąć. 


***

Budzik zadzwonił punktualnie, dając mi jak zwykle sygnał, że do śniadania mam trochę czasu. Wyłączyłam urządzenie nie podnosząc nawet głowy, byłam wykończona wczorajszym wieczorem, emocjami, poza tym było mi zbyt wygodnie, tylko jakoś tak chłodno. Uniosłam głowę bardzo powoli, i ujrzałam piękną czarną sukienkę opinającą moje uda, oraz czyjąś rękę na mojej talii i pod moją głową, nic nadzwyczajnego, położyłam się ponownie spać.Chwilę później otworzyłam oczy jak spodki ufo, CZYJAŚ RĘKA?! Poczułam jak zalewa mnie faja wspomnień z wczoraj, szczególnie sytuacja z Kai'em, miałam wrażenie jakby ktoś uderzył mnie w głowę przeszłością. Odwróciłam się i spojrzałam na właściciela części ciała. Mimowolnie się rozczuliłam, Minho spał niewinnie w najlepsze, podniosłam się delikatnie by go nie obudzić. Nie przypominałam sobie bym z nim cokolwiek...robiła, więc kiedy zasnęłam w jego objęciach? Pokręciłam głową i wstałam z łóżka udając się do łazienki, po drodze zgarnęłam jakieś ubrania. Umyłam się, i wysuszyłam włosy, przebrałam się i umyłam zęby, po czym uzupełniłam się o delikatniejszy makijaż. Na moje szczęście wstałam wcześniej i chłopak nie widział mnie z rozmazanym smoky eyes. Upiełam włosy w kucyk,  nałożyłam białą bluzkę i kamizelką imitującą futerko, do tego jeansy. Gdy kończyłam  dopieszczać swój strój, rozległo się jedno głośne : "ANNA!!!", wyszłam zdziwiona do pokoju. Minho siedział na moim łóżku wyraźnie zaskoczony, nie wiedział co się dzieje. 
-Tak?-zapytałam jakby ten widok nie robił na mnie wrażenia. 
-Zasnęliśmy razem? -zapytał od razu prosto z mostu.
-Zdaje się, że tak.. -odparłam niewzruszonym głosem.
Chłopak wyglądał na onieśmielonego sytuacją, ale potem gdy schodził z łóżka widziałam jak się lekko uśmiecha. Poprawiłam się przed lustrem i usłyszałam jego głos.
-Jeżeli nie masz nic przeciwko... ja .. chyba powinienem już iść.. muszę jakoś wyglądać przed śniadaniem...załatwimy Twoją sprawę po jedzeniu, dobrze?- Choi stał już przy drzwiach i czekał na moją odpowiedź. 
-Niech tak będzie, dziękuję Oppa, zrobiłeś dla mnie więcej niż ktokolwiek inny -odpowiedziałam ciepłym głosem i uśmiechnęłam się. 
Kiwnął głową rozczulony i wyszedł z pokoju. 
Podeszłam do komputera  i odpaliłam go, czekając na system startowy zerknęłam na telefon, miałam piętnaście minut do śniadania, akurat trochę czasu. Weszłam na facebook'a i twittera, na tym drugim nic nie było, ale na moim ukochanym portalu społecznościowym koleżanki powrzucały mi już na tablicę zdjęcia z wczorajszej gali, ekscytując się przy tym i komentując jaka to ze mnie szczęściara. Problem był w tym taki, że to szczęście już się skończyło, westchnęłam i zerknęłam na pocztę. Miałam ogromnie dużo nowych e-mail'i, ale większość z nich była albo reklamami albo jakimś podrzędnym spam'e. Były też dwie wiadomości od Jagody i jedna od rodziców, stwierdziłam, że przejrzę je później, teraz musiałam już iść na posiłek, wyłączyłam komputer i zamknęłam drzwi do pokoju. Szłam korytarzem mijając nic już nieznaczących dla mnie ludzi, nie było sensu się przywiązywać, skoro zaraz będę wyjeżdżać. Weszłam na stołówkę i zamówiłam coś do jedzenia, gdy odwróciłam się z tacką , dotarło do mnie, że znów mam wątpliwości gdzie siadać. Taemin pomachał do mnie i zdecydowałam, że usiądę przy stoliku SHINee. Gdy zaczęliśmy jeść zaczęli pojawiać się kolejni członkowie zespołu, oraz EXO. Zerknęłam w ich stronę, wszyscy chłopcy uśmiechnęli się do mnie ciepło, tylko Chen nadął policzki jak dziecko któremu się coś nie podoba. Skarciłam go wzrokiem i pokręciłam głową. Nie wiedziałam nawet co jem, zafrasowana byłam naszą akcją z Minho, którą mieliśmy wykonać po śniadaniu.
-Lady, skończyłaś już? - zachichotał Oppa.
Zerknęłam w stronę Choi'a i kiwnęłam głową. Odnieśliśmy nasze tacki,  a gdy kierowaliśmy się w stronę wyjścia wpadliśmy na Tao i Chanyeol'a. 
-Wszystko dobrze Ann? -zapytał Yeol'i troskliwym głosem.
-Bywało lepiej, nie ma się jednak co martwić- machnęłam ręką niemrawa.
-Nie myśl o tym co się działo wczoraj, zawsze masz nas -zachichotał Tao i przytulił mnie w ramach potwierdzenia słów. Kiwnęłam głową, pożegnałam się i pomachałam w ich stronę, szybko zmywając się w towarzystwie mojego "braciszka". 
-Myślisz, że się uda?- zapytałam cierpkim głosem.
-Nie jestem pewien w który sposób, ale tak- odparł bez wahania. 
Przyjrzałam mu się, a właściwie jego plecom, bo właśnie otwierał drzwi do pokoju prezesa, stanęliśmy w nich w momencie gdy mężczyzna pił właśnie poranną kawę. 
-O, świetnie, że przyszłaś, zaraz miałem do Ciebie dzwonić- dodał po upiciu łyka. -przygotowałem dokumenty w związku z rozwiązaniem kontraktu na temat stażu.
-My właśnie w tej sprawie - zaczął Minho, zanim zdążyłam zareagować. -Nie może Pan jej zwolnić.
Spojrzałam to na Oppę, to na Prezesa. Mężczyzna zaskoczonym wzrokiem zlustrował podwładnego i zapytał powoli:
-Nie mogę? A to dlaczego?
-Ona jest teraz częścią nas, cały czas na językach jest jej .. związek... z Chen'em, stała się elementem który ożywił naszą działalność, i jest tu dla wielu osób ważna.
-I w związku z tym, że po prostu się polubiliście, mam jej nie zwalniać? Uważasz, że zaniedbywanie obowiązków w tej firmie, jest bez różnicy? -odparł tamten głosem który nie wskazywał na ugodę.
-Te zaniedbania wynikały z uczuć, każdy ma serce, jesteśmy ludźmi, kochamy niezależnie od siebie, przecież Pan też ma serce, emocje.. - Minho błagalnie się sprzeciwił. 
-Rozum zawsze powinien stać nad sercem.-  skwitował Prezes.
-Zatem mam propozycję..- dodał Choi, zerknęłam na niego zaskoczona- Czy Anna może zostać do piątkowego koncertu niespodzianki? Tego który będzie na żywo, zapowiadającego koncert świąteczny, proszę..wiem, że jest wieczorem, ale...niech tylko na nim będzie..
Mężczyzna podzielił moje zaskoczenie i skupił wzrok na chłopaku.
-Co prawda miała jechać z rana, ale nic się nie stanie jeżeli zostanie do wieczora...
Uśmiechnęłam się ciężko w stronę mężczyzny.
-Czyli mogę to podpisać w czwartek? 
Prezes kiwnął głową i wyszliśmy z pokoju, uprzednio się żegnając.
-Widzisz Minho.. nic nie dało się ugrać, no ale przynajmniej będę miała okazję ostatni raz zobaczyć te występy na żywo..
Oppa spojrzał na mnie uśmiechem tak pięknym jakby wygrał coś, co było iście nieokreślone. 
Wykrzywiłam buzię pytająco, wtedy on odpowiedział:
-Nie martw się, w piątek wieczorem zmieni się Twoje całe życie, nie będziesz musiała rezygnować z marzeń. Czuły całus chłopaka wylądował na moim czole, momentalnie rozczuliło mnie całe jego zachowanie, wierzyłam mu, czułam, że cokolwiek planuje, wszystko będzie dobrze..


****
Witajcie, chciałabym podziękować za wszystkie miłe chwile które razem spędziliśmy, ja przy pisaniu, Wy przy czytaniu (jak mam nadzieję) mojego opowiadania, powoli będę jednak się żegnać. Do końca tej przygody zostały bowiem plus minus 3 rozdziały, keep hwaiting aż do końca, Sarangheyo !

Zbliża się czas

Płatek śniegu opadł mi na nos, poczułam zimno, gdy wypuściłam powietrze, obłok pary rozmył się w powietrzu.  Mój wzrok, z rozmarzonego zmienił się w konkretny i skupiony. Przede mną w dużej odległości stała postać.  Na tle nocy, widok był dość osobliwy. Ciemnobeżowe futro okrywało osobę, futrzana czapka powiewała na chłodnym powietrzu. Nie musiałam się specjalnie wysilać by zauważyć, że ten ktoś patrzył wprost na mnie. Postać zaczęła sunąć w moim kierunku, powolnym krokiem zbliżała się do mnie , a jej kontur się wyostrzał. Nie wiedziałam czy był to wynik alkoholu, czy emocji z dzisiejszego dnia, ale już się nie bałam, czekałam na rozwój wydarzeń. Teraz byłam w stanie dostrzec siwo-brązowe kosmyki opadające na twarz osoby, ciepłe złociste wręcz oczy spoglądały na mnie jakby znały mnie od dawna. Na twarzy pojawił się uśmiech, wreszcie osoba przemówiła, dopiero  teraz zrozumiałam, że to jakaś zbłąkana staruszka.
-Dziecko drogie, nie zimno Ci? - zapytała po koreańsku. 
-N-nie proszę pani, a Pani nie jest ? - odpowiedziałam bardziej normalnie niż powinnam.
Kobieta zaprzeczyła głową, i pokazała mi gest dłonią bym podeszła.
-Chodź, noc jest krótka, my nie mamy za wiele czasu, musimy już iść -odparła ciepłym głosem.
Czułam, że chyba zwariowałam, ale nie uciekłam z krzykiem, ani nie zaczęłam posądzać starowinki o nawiedzenie, a jedynie stanęłam obok niej i ruszyłyśmy wolnym krokiem przed siebie, śnieg otulał nas z każdej strony..

***

Impreza trwała w najlepsze, ale widać było już, że wszyscy są wstawieni. Nie miałem ochoty już pić, tort pomimo świetnego smaku, nie smakował mi. Wodziłem wzrokiem po ludziach, w końcu jednak nie wytrzymałem. 
-Taemin, widziałeś gdzieś Ann? 
Przyjaciel spojrzał na mnie zaskoczony i odparł:
-Cóż, po skończeniu nagrywania, jakoś gdzieś mi umknęła..
Pokręciłem głową i wstałem, czułem, że coś jest nie tak.  Przeszedłem się po sali, z myślą by zajść do baru, może barman coś zauważył. Podszedłem do blatu i zawołałem młodego mężczyznę.
-Czym mogę służyć  -wyrecytował zmęczony chłopak.
-Szukam pewnej dziewczyny, łatwo ją rozpoznać, bo nie jest Azjatką. Widziałeś ją może jakoś niedawno? - zapytałem zmartwiony. 
Blondyn zastanawiał się przez chwilę, po czym w końcu powiedział:
-Wydaje mi się, że całkiem niedawno rozmawiała z jakąś dziewczyną  w garniturze 
Od razu mnie olśniło, jedynym tomboy'em który był  dzisiaj tutaj, była Amber.
-Dziękuję! - odkrzyknąłem i popędziłem czym prędzej by znaleźć koleżankę. 
Zajęło mi to może z dziesięć minut, aż wreszcie radośnie ujrzałem niską dziewczynę tańczącą na parkiecie, złapałem ją czym prędzej za dłoń i wyciągnąłem na bok, by porozmawiać.
-Minho? -zaśmiała się w swoim stylu.
-Amber, rozmawiałaś z Anną ,całkiem niedawno, tak? - zapytałem przechodząc od razu do konkretów. 
Dziewczyna zrobiła usta w literkę "o" i kiwnęła głową.
-Tak z pół godziny temu- odparła.
-No i gdzie ona jest? - odparłem nieco spokojniej.
-Powiedziała, że jedzie do budynku Sm'u. Nie miała ochoty się bawić, była w nieco kiepskim humorze - koleżanka odparła ze smutniejsza miną, na samo wspomnienie. 
-Jak ona ma zamiar tam dojechać.. - zapytałem głośno ,ale bardziej samego siebie niż Amber- no nic, dziękuję  - dokończyłem i ruszyłem w kierunku drzwi.  Zanim tam jednak dotarłem, wpadłem na Jonghyuna.
-Gdzie Ty się tak spieszysz? -zapytał nieco wstawiony. Odsunąłem kolegę i odparłem tylko:
-Do Sm'u.
-Ale zabawa jest tutaj... - usłyszałem zmartwiony głos przyjaciela, niewiele mnie to jednak obchodziło, byłem zły na Annę, poszła w ciemną noc, w takiej sukience w miasto które nie zna, prosiła się o kłopoty!
Zamówiłem taksówkę, i ubrałem kurtkę, nim wyszedłem przed drzwi, auto już czekało. Zmartwiłem się, czy Anna wiedziała, że może zamówić taksówkę pod sam budynek? Może wolała iść spacer. Nie wiedziałem jak zrobiła, ale postanowiłem pojechać we wskazane miejsce, cały siedziałem jak na szpilkach..

***
Przez chwilę szłyśmy w ciszy, w końcu nie wytrzymałam i zapytałam:
-Przepraszam, czemu Pani tak późno chodzi po mieście? Powinna Pani o siebie dbać .
Kobieta uśmiechnęła się i spokojnym tonem odparła, jakby to było oczywiste: 
-Czekałam na Ciebie dziecko, taki powód jest wystarczający by wyjść na dwór, poza tym, świeże powietrze dobrze mi zrobi - zaśmiała się jakby typowym babcinym śmiechem.
-Przecież my się nie znamy...-mruknęłam ciszej.
- Powiedz kochanieńka, czas się zbliża, powinnaś podjąć już decyzję, w najbliższych tygodniach wybierzesz swoje przeznaczenie - odparła jakby chciała mi coś doradzić.
-Powinnam podjąć decyzję? Co Pani ma na myśli? Jak to w najbliższych?- zalałam kobietę potokiem pytań, i tak zrobiła mi już mętlik w głowie. 
-No już, spokojnie Anno- pokazała mi dłonią bym zwolniła z zadawaniem jej pytań- po to tu przyszłam, by wskazać Ci właściwą drogę. Przyjrzałam się jej badawczo, starowinka znów uśmiechnęła się błogo i podjęła kontynuację wypowiedzi:
-By w życiu mogło Ci się wreszcie ułożyć, musisz poukładać siebie w środku. Czas  by podjąć decyzję, i wybrać jednego z nich, jedną drogę..
-Jednego z nich?- zbystrzałam się, miała na myśli chłopaków? 
-Wiesz o kim mówię dziecko, ta trójka nie może już dłużej czekać, ktoś dziś postawił Cię pod murem, to czas by ostatecznie rozegrać partię którą Ci powierzono - odparła ze stoickim spokojem. Ułożyłam usta w literkę "o", kogo miała na myśli , gdy mówiła o trzeciej osobie? Właściwie skąd ona tyle wiedziała?!
-Um proszę pani..-zaczęłam wypowiedź, jednak starowinka mi przerwała.
-No proszę już jesteśmy! -kobieta klasnęła w dłonie, a ja powiodłam za jej wzrokiem. Budynek Sm.Town majaczył w podmuchach płatków śniegu. Przeszedł mnie dreszcz, odwróciłam się  i dokończyłam zdanie.
-Właściwie skąd Pani tyle wie, skąd Pani mnie zna..?- jednak na moje pytanie nie odpowiedział już nikt, mój głos odbił się echem po pustej przestrzenni chodnika, oprócz mnie nie było na ulicy nikogo. Ciepłe światła biły od latarni i mieszkań, wszyscy siedzieli w ciepłych "gniazdkach", ciężko westchnęłam. Po chwili doznałam potwornego olśnienia, przeraziło mnie to co sobie uświadomiłam. Nie znałam drogi którą należało pokonać piechotą do tego budynku... nie zauważyłam też żadnych taksówek, co się właściwie wydarzyło? Wróciłam spojrzeniem na budynek, postanowiłam dłużej nie marznąć, w głowie miałam jednak ogromny chaos, nie wiedziałam co myśleć.
 -Dobry wieczór Anno - uśmiechnęła się recepcjonistka, skinęłam do niej głową i przywitałam się. Ruszyłam długim korytarzem i zamiast skierować się do pokoju poszłam na górę, do tego niesamowitego miejsca w którym Choi zwykle myślał. Miałam nadzieję,że tam ochłonę i uporządkuję natłok treści w głowie.
Szybko wbiegłam po schodach, i dopiero teraz poczułam jak bolą mnie nogi od obcasów. Westchnęłam  i otworzyłam drzwi  od  balkonu, widok zaparł mi dech w piersiach. Dosłownie. Na tarasie stał Minho..

środa, 4 grudnia 2013

Vanitas

-Przestańcie! -krzyknęłam zdenerwowana, wiedząc, że jest już wpół do dziewiątej, musiałam przerwać całe zajście i wrócić razem z nimi na salę główną, zaraz ktoś zacznie się niepokoić.
-Zamiast nas upominać mogłabyś się ubrać - mruknął poirytowany Chen , zrobiłam się purpurowa na twarzy, nie wiedziałam tylko czy wynikało to z zażenowania czy złości.
-Nie mów tak do niej-warknął Kai, nie byłam do końca pewna czy on jest w pełni świadomy co robi, może gdyby by nie wypił to inaczej wyglądałyby jego reakcje, nim doszłam do ostatecznej konkluzji, wyższy Azjata złapał niższego za materiał koszuli.- za długo graliśmy wszyscy w tą gierkę, nie zasługujesz na nią - prychnął chłopak.
-A Ty niby jesteś lepszy? Wszystkie fanki zawsze tylko Ciebie chcą, to jest MOJA dziewczyna, nie rusza się partnerek przyjaciela!- Jongdae wyrwał się z uchwytu i spojrzał pełnym emocji wzrokiem na przeciwnika. Pokręciłam głową bardziej zła niż zażenowana , poczułam się jakbym była nagrodą w licytacji, wykorzystałam moment i szybko doprowadziłam się do normalności ,wciąż bacznie obserwując chłopaków.
-Jestem lepszy, nie obrażam się o byle co, zresztą sam mówiłeś, że ciągle Cię zawodzi, to skoro tak to po co Ci związek z nią? - arogancki ton Jongin'a poniósł się echem po pokoju. Zatkało mnie, mówił, że nie obraża się o byle co? Przecież właśnie tak zrobił, tak jakieś dwa tygodnie temu! Zacisnęłam pięści  i już miałam coś wtrącić,ale dosłownie przed nosem, Kai po prostu popchnął Chen'a, chłopak zachwiał się, ale jego energia nie pozwoliła mu się wywrócić,  postanowił skontrować wymierzając cios, jego przeciwnik uniknął ciosu i uderzył w brzuch, przez co niższy się wywalił.
-Wystarczy! - Dramatycznym głosem spróbowałam przerwać tę waśń, lecz obaj mnie zignorowali, zadając sobie ciosy i unikając ich, znowu poczułam się bezsilna. Nie wiedziałam ile czasu minęło odkąd powinniśmy być na sali głównej, dowiedziałam się tego gdy całą akcję przerwał huk otwieranych drzwi od pokoju, w ramie przejścia stali Luhan, Sehun i Chanyeol.  Ten pierwszy podbiegł do Jongdae i spojrzał na niego przerażony, Sehun szybko doszedł do Kai'a i złapał go zanim ten spróbował wymierzyć kolejny cios, Yeol po prostu spojrzał na mnie jakby zobaczył ufo. Odpowiedziałam mu jedynie roztrzęsionym wzrokiem, który następnie przeniosłam na kolegów.
-Co tu się stało?- zapytał wreszcie wciąż lustrując wszystkich wzrokiem.
-Kai dobierał się do Anny - warknął Chen, po czym pokazał Luhan'owi, że nic mu się nie stało.
-Nic się nie działo dopóki Jongdae nie wpadł tu jak poparzony - skontrował wyższy. Sehun przyjrzał się przyjacielowi, Kai stał przecież bez koszuli.
-Czy nie powinniśmy iść? Na sali jest chyba ....krojenie tortu ..-mruknęłam szukając wyjścia z sytuacji.
Chanyeol pokiwał głową z potwierdzeniem, i ponownie zlustrował mnie wzrokiem, patrzył tak jakby doszukiwał się we mnie usterek zdrowotnych. Machnęłam ręką uspokajając go, że nic mi nie jest.
- Co Anna, tak łatwo zapomnisz o tym jak Jongin Cię dotykał? Ja też mam zapomnieć?! - Chen chen wybuchnął dramatycznym głosem, spojrzałam na Kai'a-ubierał się-potem na swojego "chłopaka".
-Oczywiście, że nie zapomnę. No a Ty.... czemu Cię to tak boli skoro właściwie ze mną zerwałeś? - odpowiedziałam mu z żalem, wszyscy zebrani spojrzeli pytająco na przyjaciela (poza Kim'em rzecz jasna, ten patrzył z politowaniem).
-Nieważne- odpowiedział chłopak po chwili zawahania.
-Heh -prychnęłam poddenerwowana - myślę, że powinniśmy wszyscy wracać, z tego co widzę, zaczęli już kroić tort - mruknęłam zdejmując marynarkę Chen'a i rzucając mu ją wkurzona. Chłopak złapał ubranie i zmierzył mnie wzrokiem, jakby nie tego oczekiwał.  Chanyeol przepuścił mnie w drzwiach i wyszliśmy wszyscy na korytarz. Szliśmy szybko, a cisza która nam towarzyszyła była wręcz nie do zniesienia. Marzyłam o tym by znaleźć się blisko Minho i móc się mu wygadać, niestety nawet jak znaleźliśmy się już na sali głównej, momentalnie zostałam wepchnięta na scenę i dokończyłam prowadzenie programu razem z partnerem. Zakończyło się nagrywanie, konkurs na najlepszy come back, wygrały SNSD, zeszłam ze sceny nie musząc już przyklejać do twarzy sztucznego uśmiechu. Westchnęłam i oddałam mikrofon staff''owi.  Podeszłam do baru, by zamówić coś mocnego, moje oczekiwania na trunek przerwało pojawienie się Prezesa, czułam, że zwiastuje to coś niedobrego. Mężczyzna spojrzał na mnie ciężkim wzrokiem.
-Przepraszam za to spóźnienie, z-zabłądziłam - wydukałam nieco markotna.
-Rozumiem-odparł Azjata- mam nadzieję, że i Ty zrozumiesz, że zwalniam Cię z tego stażu, przypuszczam, że do piątku uda mi się załatwić Ci lot powrotny, będziesz miała też czas by się pożegnać i pozabierać swoje rzeczy. Nie toleruję takich zachowań któryś raz z rzędu. 
Zatkało mnie, ale była w tak podłym humorze, że nie miałam nawet ochoty protestować , odparłam jedynie, że rozumiem jego decyzję i gdy mężczyzna się oddalił, upiłam spory łyk alkoholu.  Siedziałam przy barze, zalewając głowę myślami, byłoby przyjemnie wyłączyć się na chwilę, westchnęłam.
-Cześć mała, czemu tak siedzisz sama? Powinnaś się bawić - usłyszałam znajomy głos za plecami.
-Odwróciłam głowę i zmierzyłam postać od stóp do głów. Krótkie włosy były fikuśnie zakręcone na końcówkach, elegancki i niekonwencjonalny garnitur opinał sylwetkę postaci, radosne oczy przyglądały mi się lekko zaciekawione. 
-A-amber -wydukałam patrząc na niższą koleżankę. Nim cokolwiek dodałam, dziewczyna przysiadła się do mnie i zamówiła mojito. 
-No cześć- uśmiechnęła się Azjatka- czemu się nie bawisz? Taka noc jest tylko jedna, jedyna w swoim rodzaju - dodała.
Kiwnęłam głową i pociągnęłam łyk trunku, po chwili odparłam ciężkim głosem.
-Może Cię zdziwię, ale nie mam powodów do uśmiechu...
Dziewczyna przyglądała mi się badawczo.
-Na pewno jakieś są, patrz, jesteś tu z nami, poznałaś tyle fajnych osób, wyglądasz super, wielu chłopaków jest tu w Ciebie wpatrzonych - uśmiechnęła się i upiła łyk mojito. 
-Tak, a niedługo stracę to wszystko...- mruknęłam i dopiłam alkohol.
Amber westchnęła, wyczuła, że nie powinno mnie wypytywać. 
-Wiesz co? Wracam do budynku SM'u,  mam ochotę się przespać. 
-W porządku, zawsze ktoś jest na recepcji, trafisz tam sama? - zapytała nieco zmartwiona. 
Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową, przemknęłam przez salę i odszukałam wyjście, Chwila wystarczyła, i moje płuca odurzyły się rześkim powietrzem. Spojrzałam na nocne niebo, było przepiękne. Przez myśl przeszło mi, że gdy tylko dojadę, udam się w miejsce które pokazywał mi Minho. Otuliłam się mocniej kurtką i poprawiłam zmierzwione włosy. Punkt pierwszy: znaleźć taksówkę. Ruszyłam nocnym miastem, oświetlanym przez ciepłe światło latarni. Było późno w nocy, ale Seoul żył głównie w tych  godzinach, kochałam to miasto, więc nie spieszyło mi się nigdzie. Krok za krokiem stukałam obcasami o chodnik, brakowało mi tu rodziny. No i muzyki. Nie miałabym nic przeciwko gdyby teraz w tle grała jakaś smutna ballada, jak w koreańskich dramach. Powoli szłam do przodu, mijając kolejne ulice... Z nieba, przy delikatnych podmuchach wiatru, zaczęły delikatnie spadać pierwsze płatki śniegu, bajka...



..nie zauważyłam nawet, że nie byłam już sama na ulicy, ktoś mnie obserwował..