Szklane dwuskrzydłowe drzwi które kończyły długi i zadbany korytarz pojawiły się przede mną i Minho. Zdawało mi się, że nawet odbicie w szkle było irracjonalnie piękne, jego krótkie ścięte włosy pasowały do azjatyckich rysów twarzy którą przepełniał pobłażliwy uśmiech, wysoka wysportowana postawa i zgrabna sylwetka zupełnie kontrastowały ze mną, jego chwilową towarzyszką o zielonych oczach i burzy niesfornych włosów gdzie każdy kosmyk chciał się ułożyć w inną stronę. Przypatrywałabym się tej chudziutkiej dziewczynie z odbicia pewnie jeszcze przez parę chwil, ale Minho nacisnął klamkę i popchnął drzwi do przodu. Przestąpiłam próg i po prawej zobaczyłam elegancką kanapę ze stoliczkiem za którą znajdowały się kolejne schody na drugie piętro, centralnie na środku pomieszczenia znajdowały się szerokie drzwi z mlecznego szkła na których widniał napis "Jadalnia" po koreańsku i angielsku ( Ha! Moja nauka koreańskiego nie poszła w las skoro potrafiłam odczytać proste słowa!). Spojrzałam na kolejne drzwi które znajdywały się po prawej stronie, trochę przed początkiem schodów i już miałam skręcić w ich kierunku gdy dostrzegłam napis "obiekt sportowy".
-Minho, czy zatem będziemy musieli iść po schodach?- zapytałam rozkojarzonym głosem.
-Nie, tam jest sekcja wokalna, pokażę Ci wszystko wieczorem, jeżeli zechcesz- dodał i wskazał dłonią na naszą lewą stronę. Gdy obróciłam się we wskazanym kierunku dostrzegłam parę drzwi na których napisane było "sekcja damska" i "sekcja męska", od razu więc domyśliłam się, że dziewczyny i chłopcy mają zupełnie oddzielnie rozlokowane pokoje a mój misterny plan by przypadkiem pomylić pokoje i zawędrować do azylu Kai'a czy Taemin'a spalił na panewce.
-Wejdziesz ze mną do części damskiej? -zachichotałam zalotnie. W odpowiedzi Choi uchylił tylko przede mną drzwi i obdarzył mnie uśmiechem jakim prawdopodobnie obdarzyłby siostrę. Przez myśl przeszło mi wtedy, że musi być bardzo opiekuńczą osobą, skoro dla obcej dziewczyny jest taki życzliwy i dobrze wychowany. Nie musieliśmy odchodzić za daleko bo gdy tylko doszliśmy do końca korytarza ,ten zaczął rozrastać się w wielki kwadrat w którym rozlokowane były pokoje, tak że we wnęce która utworzyła się od położenia pokoi znalazła się swego rodzaju przestrzeń rozrywkowa, tj. stół do bilarda, kanapy czy telewizor.
-To tutaj...a właściwie, jak masz na imię?- Minho wskazał pierwszy pokój po prawej i wyraźnie przepełniło go zakłopotanie.
- Anna Mickiewicz- dodałam i zaśmiałam się nerwowo-przepraszam, w sumie zapomniałam się przedstawić, to było niekulturalne.
-Nie ma sprawy Ann -Choi otworzył mi drzwi, a moim oczom ukazał się piękny i dobrze zagospodarowany pokój dla jednej osoby-zostawię Cię teraz byś się na spokojnie rozpakowała i proponuję spotkać się na jadalni punkt czternasta, a po jedzeniu pozwiedzamy dokładniej, w porządku? -uśmiechnął się. Kiwnęłam porozumiewawczo głową i położyłam walizkę przy łóżku. Nie zauważyłam nawet kiedy Minho zamknął drzwi. Na pościeli znajdywała się koperta podpisana "Dla Anny Mickiewicz" po koreańsku, polsku i angielsku. Uśmiechnęłam się widząc polskie litery, usiadłam na łóżku i otworzyłam list:
"Szanowna Pani Mickiewicz
Gratulujemy pozytywnego rozpatrzenia aplikacji o staż w naszej firmie, mamy nadzieję, że rok który spędzi Pani w naszym otoczeniu będzie przywoływał wiele miłych i ciepłych wspomnień, a osobiście umożliwi Pani też lepsze perspektywy na przyszłość. Na szczegółowe przedstawienie planu stażu na najbliższy tydzień zapraszamy o godzinie dwudziestej w gabinecie trzysta siedem po biurowej stronie budynku. Na laptopie sprezentowanym na pani biurku znajduje się interaktywna mapa całego obszaru SM Town, spis telefonów do odpowiednich osób i kalendarium wydarzeń na najbliższy miesiąc. Przy laptopie leżą klucze od Twojego pokoju.
Z poważaniem
Prezes SM Town "
Gdy skończyłam czytać treść, spojrzałam na wyświetlacz zegarka stojącego przy biurku-trzynasta piętnaście, nie mam zatem za dużo czasu,ale w sumie wolę być oprowadzoną przez Minho niż przez interaktywny program na laptopie-pomyślałam, wciąż nie wierząc, że to co się dzieje, jest prawdziwe. Wstałam z łóżka i otworzyłam walizkę, po prawej stronie łóżka znajdowała się przestronna biała szafa z wyrafinowanymi zakończeniami, podeszłam i otworzyłam ją, systematycznie przekładając do niej zawartość mojego bagażu. Gdy skończyłam, wsunęłam walizkę pod łóżko i nim się obejrzałam piętnaście minut po trzynastej zamieniło się w pięćdziesiąt. Szybko otworzyłam jeszcze drzwi do łazienki i przyjrzałam się wnętrzu, śliczne i zadbane pomieszczenie było zrobione w jasnych barwach, wszystkie szczegóły były dopracowane i dziewczęce-chyba czas już iść-dopowiedziałam sobie w myślach. Wzięłam kluczyk który leżał na biurku i zamknęłam drzwi do pokoju zostawiając wszystko w środku. Wolnym krokiem ruszyłam przez poznaną trasę, a przed sobą zobaczyłam parę kobiecych sylwetek, nie miałam jednak odwagi zagadać do którejkolwiek z dziewczyn. Gdy doszłam już do drzwi od jadalni stanęłam niepewnie przed nimi i wzięłam głęboki oddech. Zalała mnie fala strachu związana z tym, że prawdopodobnie wszystkie spojrzenia powędrują na mnie, a nie byłam pewna czy jestem w stanie to wytrzymać. Po chwili rozważań nacisnęłam klamkę i zobaczyłam wielkie pomieszczenie z rozlokowanymi ośmio-,cztero- i dwu-osobowymi stołami. Na samym środku znajdował się pięknie zabudowany bufet z marmuru z elegancko podanym menu, a po lewej przy ścianiedługi stół zastawiony różnymi sałatkami. Wiele osób pozajmowało już swoje miejsca, a ja zanim pozwoliłam się sparaliżować spojrzeniom członków różnych kpopowych grup, ruszyłam skupiając się wyłącznie na bufecie. Zdawało mi się, że droga trwa całą wieczność, chciałam już wybierać jedzenie i po prostu usiąść czując się bezpieczną w towarzystwie Minho. Gdy podeszłam już i zerknęłam na jedzenie, znowu przeszła mnie fala dreszczy, wybór był ogromny, a ja znałam naprawdę mało koreańskich potraw. Kiedy już stanęłam w kolejce,zaczęłam się rozglądać z nadzieją, że moje oczy wypatrzą Choi'a zanim zacznę panikować na poważnie. Kolejka zdążyła przesunąć się o trzy osoby zanim zobaczyłam go siedzącego przy kolumnie w towarzystwie Jjong'a, Onew'a i Key'a. Przeszła mnie delikatna fala rozczarowania, że znów nie jest mi dane zobaczyć jednego z moich idoli, a zarazem powstało w mojej głowie pytanie gdzie się w takim razie podział.
-Przepraszam, co Pani zamawia?- usłyszałam po angielsku zza pleców. Odwróciłam się i zakłopotana od razu powiedziałam "specjalność dnia poproszę". Chwilę później okazało się, że specjalnością było kimchi z tofu, cola dietetyczna i bibmbap.
Ruszyłam z załadowaną tacą w kierunku członków SHINee, ale okazało się, że z tak załadowaną tacką jest trochę trudno poruszać się tak drobnej dziewczynie jaką jestem.
-O, to ta nowa..-usłyszałam za plecami po koreańsku. Wystarczył moment i moja próba odgadnięcia tożsamości autora słów skończyła się fiaskem, w szczególności, że moje kimchi spotkało się z jakimś obiektem na drodze. Po mojej ulubionej zupie w koreańskiej kuchni nie zostało ani śladu(poza wielką plamą na podłodze i granatowej koszulce kogoś przede mną), na szczęście, żadne inne jedzenie nie ucierpiało.
Jego westchnięcie, moje oczy podnoszące się do góry tak jak widzów tego małego przedstawienia i moje nogi zrobiły się jak z waty. Przede mną stał mój koreański Romeo. Piękne prawie czarne włosy z zawiniętym kosmykiem z przodu, spojrzenie które nie okazywało prawie żadnych emocji, pięknie zarysowane usta i to oszałamiające wrażenie. Oto moje pierwsze spotkanie twarzą w twarz z Kai'em stało się mokrą przygodą z zupą. Nie ma co, piękne pierwsze wrażenie!
-Przepraszam!- krzyknęłam bardziej niż powiedziałam. Parę sekund i cała byłam rumiana, nie wiem czy przez onieśmielenie jakie wywoływał czy przez gafę jaką zrobiłam. Ku mojemu zaskoczeniu Kai nic do mnie nie powiedział, nie wykazał ani gniewu ani uśmiechu, po prostu spojrzał na mnie, swoją koszulkę i westchnął po czym powiedział jakby generalnie.
-Zatem koszulka idzie do prania. Spojrzałam na niego i chciałam już coś dodać, ale po prostu poszedł, nie wiedziałam jak mam zareagować, nie był zły czy arogancki, po prostu wyglądał jakby go to w żadnym razie nie ruszyło. Stałabym pewnie tak przez parę minut gdyby nie Minho który pojawił się przy mnie z uśmiechem starszego brata i poprowadził mnie do stołu całkiem nieobecną.
"Nie ma to jak pozytywne rozpoczęcie znajomości", taka była moja pierwsza myśl która wyrwała mnie z amoku sytuacji w której się znalazłam...
I wanna more. Give. Me. More. NOW.
OdpowiedzUsuń