środa, 27 listopada 2013

Come-back II - decyzje

Jego ciemne włosy lekko powiewały przy podmuchach chłodnego powietrza, w poświacie nocnego nieba, twarz Azjaty zdawała się jeszcze bardziej oszałamiająca niż zwykle. Nie czułam już zimna, zrobiło mi się bardzo gorąco, szczególnie gdy nachylił się by mnie pocałować. Odsunęłam delikatnie głowę i wtopiłam wzrok w posadzkę tarasu.
-Kai ssi, nie możesz - westchnęłam i starałam się nie patrzeć na twarz mojego koreańskiego Romeo, wiedziałam, że wtedy mu ulegnę. 
-Heh, "Rozumiem" - odparł mi z sarkazmem i delikatnie złapał mnie jedynie za dłoń. - chodź.
Zaskoczona, pozwoliłam pociągnąć się do drzwi a potem szybkim krokiem podążyłam za nim po schodach. Miałam ochotę zapytać go czemu nie poszliśmy do windy, ale coś mnie powstrzymywało.
-O-oppa wolnej, buty mi zaraz spadną ze stóp - rzuciłam cicho w jego stronę. Odwrócił wzrok w moją stronę tylko na chwilę  i odparł "tym lepiej", przeszedł mnie dreszcz. Nie zdążyłam nic powiedzieć, Kai otworzył drzwi od jakiegoś pokoju płynnym ruchem, wciągnął mnie do pomieszczenia, zatrzasnął drzwi i oparł mnie o ścianę, serce prawie mi stanęło. Zdążyłam tylko wziąć głęboki oddech, a chwilę później jego usta zatopiły się w moich, poczułam alkohol w jego oddechu, tego mi brakowało, doprawdy, będą kłopoty.
Przerwałam pocałunek i naparłam na niego swoimi dłońmi, nie spowodowało to jednak jego odsunięcia był zwyczajnie za silny.
-Co Ty robisz? - odparłam lekko zdenerwowana, pełna świadomości jak rumiana już jestem. 
-Mówiłem, mam kaprys, Tobie się wydaje, że ja sobie tak po prostu odpuszczam jak coś mi nie wychodzi? - Chłopak odparł mi to stanowczo zbyt erotycznym tonem, poczułam, że naprawdę zalewa mnie gorąco.
-Wiesz, że jestem z Ch-chenem, nie wolno Ci po prostu. -wydukałam zestresowana unikając jego przenikliwych oczu.
- Moja droga, my rozmawiamy o wszystkim - zaśmiał się jak pan nad swoją zabawką - i Ty i ja wiemy jak jest - mruknął mi do ucha a potem złapał mnie za dłonie i zaczął całować po szyi, na moje nieszczęście miałam prawdziwie wydekoltowaną sukienkę, więc ubranie raczej mi nie pomagało. 
-Nie możesz - jęknęłam bardziej niż powiedziałam, zebrałam trochę siły i spróbowałam się wyrwać, ale nic mi to nie dało, jedynie przyparł mnie bardziej teraz używając już całego ciała. Nie miałam siły dłużej oszukiwać samą siebie, że w ogóle nie podoba mi się jak bardzo mnie pragnie, byłam też świadoma, że właściwie nie jestem już z Chen'em i trzymamy to wszystko pod publiczkę. Zanim tu przyjechałam, wydawało mi się, że tak łatwo będzie się  z kimś związać na stałe, bez dramy, bez problemów, teraz wszystko wyglądało inaczej. Ciepłe pocałunki Kai'a co chwilę pieściły moją szyję lub usta, miałam wrażenie,że po prostu nie mógł się zdecydować, otuliłam go swoimi dłońmi i przyciągnęłam za marynarkę do siebie.
-Wyglądasz przepięknie - mruknął do mojego ucha, uśmiechnęłam się, jego aprobaty najbardziej pragnęłam, poczułam jak delikatnie odgarnia mi włosy opadające na plecy i rozsuwa sukienkę, serce ponownie rozpędziło się do prędkości bolidu. Odruchowo wtuliłam się w jego tors przyozdobiony śnieżnobiałą koszulą z burgundową muchą, schowaną pod czarną marynarką. Jego pobudzony głos rozbrzmiał ciepło przy moim uchu:
-Wstydzisz się? 
-Odrobinę...-odparłam cicho, wciąż nie wierząc w to co się własnie działo. 
-Będzie fajnie, zrelaksuj się - Jongin mruknął w odpowiedzi i rozpiął moją sukienkę tak, że góra lekko obsunęła się odsłaniając czarny,koronkowy biustonosz.  Łapiąc trochę powietrza i odwzajemniając jego pocałunki zsunęłam z niego marynarkę, aż ta delikatnie opadła na ziemię. Oppa zaśmiał się z rozpalonym uśmiechem na twarzy ,i dalej całował mnie bardzo namiętnie, zanim rozpięłam mu koszulę poczułam jego dłoń na moim biuście...

***
Nie wiem czy piłem już trzeci czy czwarty kieliszek alkoholu, cały byłem jakiś spięty, Anny nigdzie nie było, niby nie powinno mnie to obchodzić, ale wiedziałem, że i tak ją kocham. Ktoś poklepał mnie po ramieniu.
-Chen, co Ty taki spięty siedzisz? - zapytał zmartwiony Luhan. 
Spojrzałem na przyjaciela nieco rozkojarzonym wzrokiem, opuściłem lekko głowę i westchnąłem.
-Martwię się..- odparłem przygnębionym tonem.
-Jest zabawa a Ty się martwisz? - Lulu przysiadł się obok mnie i potarł moje plecy ręką dodając mi otuchy.
-Ja wiem, ale Ann nigdzie nie ma... ona jest taka nierozgarnięta, a jak znowu coś się stało? - zapytałem pozwalając by uszły ze mnie emocje.
-Trochę w tym racji jest, wyszła na ten taras już chyba dwadzieścia minut temu... w sumie to długo... zaraz będzie tort -Azjata odparł zaniepokojonym głosem. Kiwnąłem głową, sięgnąłem po kieliszek i wypiłem haustem całą jego zawartość, wstałem i rzuciłem do kolegi:
-Idę jej poszukać - warknąłem. 
Poczułem spojrzenie zmartwionego kolegi na sobie,  jednak nie przywiązywałem do tego wagi, przebiegłem przez salę, nie wiem czy przez alkohol czy przez emocje, ale czułem jak dygotam, budynek był czteropiętrowy, darowałem sobie wbieganie po schodach, ściągnąłem windę i pojechałem na górę. Wypadłem na taras z takim impetem, że drzwi zatrzęsły się w zawiasach, tak jak czułem, nikogo tu nie było, chłodny wiatr spuścił ze mnie nieco temperatury. Gdzie ona mogła być? Może zatrzasnęła się w jakimś pokoju? Znając ją weszła do składziku, a drzwi zamknęły się za nią, i teraz uderza w nie z całym impetem co by ktoś ją uratował - pomyślałem zdenerwowany. Przebiegłem przez drzwi jak burza i zbiegając po schodach, postanowiłem przejrzeć wszystkie pokoje w halu. Pierwsze po prawej,  nacisnąłem klamkę, ale była zamknięta. Odskoczyłem i naparłem na drzwi po przeciwnej stronie, ustąpiły, wleciałem do pokoju jakby mnie ktoś do niego wrzucił z procy. Uniosłem wzrok i zamarłem,  moim oczom ukazał się widok Anny i Kai'a całujących się i dotykających tak namiętnie, że momentalnie poczułem jakby ktoś kopnął mnie w żołądek. Jego dłoń mocnym dotykiem pieściła jej biust, miałem wrażenie, że pobielałem już ze złości, jej biustonosz leżał na podłodze, jego koszula też, czułem, że nigdy nie zapomnę tego widoku. Miałem dość, zerwałem się ile sił w nogach i nie zastanawiając się ani przez chwilę, przyłożyłem przyjacielowi z prawego sierpowego tak, że poleciał od razu na podłogę, nie podejrzewałem, że mam w sobie tyle siły..

***
Zatkało mnie, to była chwila, Kai leżał już na podłodze, a Chen zdjął z siebie marynarkę i rzucił mi ją wraz z aroganckim "zakryj się". Nie byłam w stanie wykrztusić ani słowa, poczułam jak mi zimno, Kai podniósł się z ziemi ze stoickim spokojem,  otarł krople krwi  ze swoich ust i spojrzał na Jongdae takim wzrokiem, że wiedziałam iż nie skończy się to na pogawędce. Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę, zegar wybił dziewiątą trzydzieści...


wtorek, 26 listopada 2013

Come-back "Kaprys"

Wolnym krokiem podążyłam za młodym mężczyzną. Światła oświetliły moją postać od stóp do głów, zmrużyłam oczy, musiałam poczekać chwilę by wzrok się przystosował. Oklaski otuliły całą salę, rozpoczęło się, zerknęłam lekko onieśmielona na publiczność, a potem na swojego partnera. 
-Witamy gorąco na evencie z okazji come back'u trzech znakomitych zespołów! Nazywam się Lee Jinsu..-zaczął pewnym siebie głosem, po czym zerknął na mnie porozumiewawczo. 
Uśmiechnęłam się i dodałam siląc się na przekonujący ton, że znajduję się w miejscu gdzie być powinnam:
-a ja Anna Mickiewicz, dziś przypadła nam przyjemność poprowadzić tą imprezę dla państwa. Jestem pewna, że niesamowite popisy taneczne EXO, SNSD i BTOB podniosą temperaturę do czerwoności! - dokończyłam wypowiedź uśmiechem i ponownie zerknęląm na kolegę. 
-Oczywiście, jak mogłoby być inaczej! -  Jinsu roześmiał się rześko - na początek, przypomnijmy sobie jak zaczynali, jak trudne były początki ich karier - mężczyzna skończył swoją wypowiedź i odwrócił się wskazując dłonią ekran za naszymi plecami na którym rozpoczął się mini film pokazujący układy taneczne z początków debiutu. 
-Już od początku, widać było jak na dłoni ile energii i pozytywnego nastawienia niosą w sobie ich układy, trzeba przyznać, że każdy zespół ma w sobie coś charakterystycznego co czyni ich wyjątkowymi - skomentowałam sytuację gdy na ekranie zawitała piosenka "Mama - Exo" 
-Myślę, że nie ma na co czekać, czy wszyscy gotowi?! -  Lee krzyknął z większym entuzjazmem niż bym zakładała, że posiada - zapraszamy na scenę SNSD! Powolnym krokiem lecz elegancko zeszliśmy ze sceny, od razu udałam się za kulisy, gdzie czekało już na mnie BTOB. Gdy tylko przekroczyłam back-stage, a kamera podążyła za mną, od razu podeszłam do lidera zespołu Eunkwang'a i uśmiechnęłam się dodając:
-Za chwilę dowiemy się jakie emocje panują przed występem chłopaków, a teraz proszę czujnie obserwujcie Girls Generation, oddaję głos dla Jinsu! Chłopcy uśmiechnęli się i krzyknęli "hwaiting SNSD sunbaenim!" po czym operator kamery dał znać, że póki co nie jesteśmy na wizji.
-Ach Nuna, wyglądasz po prostu niesamowicie - głos Maknae sprawił,że miałam ochotę uśmiechać się jeszcze bardziej. 
-Dziękuję  Sungjae, miło mi to słyszeć - zachichotałam i zerknęłam w stronę EXO, chłopcy byli nieco rozgadani i i co chwilę któryś wspierał drugiego by zmniejszyć zdenerwowanie, jedynie Kai, Kris i Suho wpatrywali się w miejsce w którym staliśmy. 
-Anno, zaraz wchodzimy na antenę, bądź gotowa- dodał operator i na palcach wskazał mi ile zostało do przekazu na żywo. 
-Witam ponownie- przywitałam się  już bardziej rozluźniona - jestem na back-stage'u wraz z waszymi kochanymi BTOB, Eunkwang , czy możesz powiedzieć jakie panują tu emocje?  Co zaprezentujecie za chwilę na scenie? - zapytałam lidera i od razu podstawiłam mu mikrofon by mógł odpowiedzieć. 
-Witam wszystkim w imieniu Born to Beat - uśmiechnął się lider- za chwilę pokażemy wam niesamowitą energię i zabawę, jestem przekonany, że piosenka i układ spodobają się Wam w całości, włożyliśmy wiele wysiłku by móc zaprezentować dziś naszą najbardziej skomplikowaną jak dotąd choreografię. Jesteśmy nieco zdenerwowani, ponieważ SNSD sunbaenim postawiły nam wysoką poprzeczkę, ale mamy też wielką ochotę pokazać Wam, że BTOB jest w stanie zrobić wiele! Na znak jedności i pełnej zgody z liderem, pozostali chłopcy unieśli lekko prawą dłoń i zacisnęli w pięść dodając "ye" jakby chwytali niewidzialne prześcieradło. 
-Cóż za wspaniały komentarz, jesteście gotowi na Born to Beat? Jeżeli tak, to zapraszam przed ekrany na ich przedstawienie, jeśli nie, dajcie się oczarować, oni są wspaniali - dokończyłam mini wywiad i uśmiechnęłam się do kamery, chłopcy ruszyli na scenę, a gdy dotarli na podest przywitały ich gromkie brawa, ja zaś powędrowałam w stronę Suho i Kris'a.  Minęło kolejne piętnaście minut, podczas który odbył się taniec BTOB i krótka przemowa Jinsu, znowu wróciliśmy na antenę. 
-Witam po przerwie! Teraz czas na EXO! Najgorętszy zespól tego roku, wilki z zapleczem super mocy! Czas na ich komentarz, jakie macie wrażenia, gotowi na podbój sceny? - mój głos przybrał nieco mniej naturalny ton, między innymi dlatego, że zauważyłam Chen'a, podałam mikrofon Suho i  zebrałam się w sobie, nie pozwolę sobie na jakieś smutki tego wieczoru!
-Och tak, jesteśmy bardzo podekscytowani, że znowu wracamy na scenę, nowy układ jest naprawdę niesamowity i damy z siebie wszystko by się wam spodobał. Jesteśmy w miarę  nowi jeżeli chodzi o występy i come-back'i, zatem zawsze czujemy lekką tremę przed show, myślę, że będzie lepiej gdy już zatańczymy - Lider uśmiechnął się w swoim cudownym, niewinnym stylu. Przyciągnęłam mikrofon do siebie i dokończyłam:
-Na pewno tak będzie, moi kochani, specjalnie dla Was, niesamowici EXO, pokażcie im gorącymi oklaskami jak bardzo ich kochacie, a ja zaraz przejdę do SNSD! Kamerzysta znów dał znać, że jesteśmy już poza anteną, uśmiechnęłam się i dodałam "hwaiting" w stronę chłopców, uśmiechy zawitały na ich twarzach, no dobra.. tylko Chen odwrócił głowę i postanowił skupić się na czym innym. Poczekałam aż przejdą, ku mojemu zaskoczeniu gdy prawie mnie minęli coś mnie dotknęło.  Uniosłam spojrzenie i wtedy mój wzrok napotkał oddalające się głębokie oczy Kai'a, wpatrywał się we mnie , oddalając się spokojnym krokiem razem z kolegami, a jego ręka znajdywała się dokładnie na wysokości na której poczułam to "coś'. Odprowadziłam go zmieszanym spojrzeniem i wolnym krokiem powędrowałam w nieco dłuższy marsz z kamerzystą, w stronę Girls Generation. 
- I jak, emocje zeszły prawda? - mruknął miło operator. 
- Tak proszę pana, jest już łatwiej, a lepiej na samą myśl, że po tym wywiadzie, wracam do Jinsu i ogłaszamy przerwę - zaśmiałam się i skierowałam w stronę grupki dziewczyn które widać były zmęczone. 
-No tak, dobrze, proszę się ustawić, za 5 minut wracamy na żywo - wspomniał mężczyzna. 
Przywitałam się z młodymi Azjatkami i zaczęłam wypowiedź do kamery:
-Witam kolejny raz, tym razem jestem w towarzystwie SNSD, dziewczyny, jakie wrażenia po występie? - podałam mikrofon dla  Tifanny, 
- Witajcie, mam nadzieję, że podobał się Wam nasz pokaz, dałyśmy z siebie więcej niż 100%, jesteśmy bardzo uradowane, że mogłyśmy dziś powrócić z nowym układem i piosenką, proszę zostańcie z nami i okażcie nam dużo miłości! - odparła piękna dziewczyna i oddała mi mikrofon. 
-Słyszeli państwo, zostańcie z nami,  teraz wrócimy na  scenę! - Ruszyłam szybkim krokiem i weszłam na podest na którym stał Jinsu - witaj Jinsu, to już chyba czas, prawda? - uśmiechnęłam się do partnera z porozumieniem.
-Dokładnie- odpowiedział młody mężczyzna - żegnamy się z państwem na dłuższą chwilę, na koniec wieczoru, ponownie spotkamy się z Wami i zdamy realcję, kto wygrał w internetowym głosowaniu na najlepszy come back, wydarzenia z imprezy relacjonowali dla Państwa Lee Jinsu i - Azjata spojrzał ponownie w moim kierunku-Anna Mickiewicz - odparłam radośnie- dziękujemy. Kamerzyści oznajmili, że skończyli nadawanie , a ja wraz z moim partnerem zeszliśmy ze sceny.
-Teraz to już będzie przyjemność na przyszłość prawda? Zero stresu - zaśmiał się kolega. 
-No tak, jak się ma doświadczenie to po stokroć lepiej- odparłam z entuzjazmem. Zanim rozgadaliśmy się na dobre, podszedł do nas prezes w towarzystwie osób których nie kojarzyliśmy. 
-Ach Anno, Jinsu, świetnie wam to wyszło, jestem z Was bardzo zadowolony, bawcie się dobrze, pamiętajcie za pół godziny tort- starszy mężczyzna zaśmiał się jak nigdy dotąd. 
-Oczywiście, bardzo dziękujemy -odparłam z dużą ulgą i poinformowałam, że się oddalę, Jinsu postanowił jeszcze zostać z prezesem i o coś zapytać.  Nim doszłam do baru Minho i Taemin podeszli do mnie z promiennymi twarzami. 
- Anna, wyglądasz oszałamiająco, świetnie Ci to wyszło - na wstępie wypowiedział się wyższy kolega, widać było, że oczy mu się błyszczą na mój widok. 
-Tak, przyznam, że wszyscy byliśmy pod wrażeniem - dodał spokojniej Lee.
-Dziękuję Wam, to bardzo miłe z Waszej strony - odparłam radośnie i przytuliłam się do Choi'a. Gdy spojrzałam na maknae by zrobić to samo, poczułam mieszane uczucia, nie byłam pewna czy mogę. Moje rozterki okiełznał sam chłopak, po prostu przytulił mnie i dodał:
-Niech już wszystko będzie normalnie, nie chcę bać się do Ciebie przytulić 
-Ja też tak czuję oppa, jesteś kochany, dziękuję - odparłam rozczulona i delikatnie się odsunęłam. 
-Nie wiem jak Wy, ale ja mam ochotę się napić - dodałam po chwili i we trójkę podeszliśmy do baru. 
-Proponuję, uczcić dziś Twój "debiut" Anno, ja stawiam - dodał pewnym siebie głosem Minho, zrozumiałam, że nie mogę mu odmówić. Zamówiliśmy trzy kieliszki kamikadze i wypiliśmy w drodze do stolika, przy którym siedział pomieszany skład EXO i SHINee.
-Patrzcie jaka gwiazda do nas przyszła, gratulujemy debiutu Lady! - Zaśmiał się Chanyeol i przesunął tak bym mogła usiąść z nimi. 
-Ach oppa, wystarczy, wiesz przecież, że nie zrobiłam nic wielkiego! - odparłam i lekko tyknęłam go łokciem, chłopak zachichotał i wypił wino ze swojego kieliszka. 
-Może i niezła z niej gwiazda, ale by błyszczeć jak ja, musi jeszcze dużo potrenować - dorzucił Key, a my wszyscy zaśmialiśmy się rześko na ten komentarz, Kibum jak zwykle był w nastroju Divy. 
Rozejrzałam się po ludziach,  przy naszym stoliku zabrakło tylko Onew'a, Kai'a, Kris'a i Tao, jednak tylko jeden z nich zajmował moje myśli, przez dziwne zachowanie wcześniej. 
-Hm.. chyba pójdę jednak zaczerpnąć świeżego powietrza, przepraszam, rozumiecie ,nadmiar emocji - odparłam po chwili i wstałam. 
-Tylko pamiętaj, że niedługo mamy tort - wspomniał Baekhyun. 
Kiwnęłam głową i oddaliłam się czując na sobie spojrzenie Jongdae, bardziej intensywne niż reszty kolegów. Szybko przeszłam przez ogromną salę do drzwi które prowadziły do drugiej części budynku, otworzyłam je i ostatnim spojrzeniem zostawiłam za sobą niesamowite ilości ludzi, wtedy dotarło do mnie ile osób mnie oglądało. Ruszyłam korytarzem, ciemny, elegancki dywan prowadził mnie wprost przed siebie, aż do windy. Budynek miał cztery piętra, nie było to jakoś dużo, ale w sukience na obcasach nie miałam ochoty pakować się po schodach. Kliknęłam przycisk i zaczekałam,aż winda otworzy mi swoje drzwi. Wsiadłam i szybko zajechałam na ostatnie piętro, był tu tylko schody w dół i drzwi na taras. Wyszłam na zewnątrz i zaciągnęłam się świeżym i zimnym powietrzem. Nie chciałam być tu za długo, jedynie by nieco ochłonąć. Otworzyłam oczy, wysoki mężczyzna stał oparty o zadbaną szklaną barierkę, podziwiał nocne widoki. Widocznie nie tylko ja , chciałam się na chwilę wyrwać z rąk korporacji, podeszłam powoli, jednak stukot obcasów zwrócił uwagę nieznajomego. Chłopak odwrócił głowę i już wiedziałam kim jest, nie powiedział nic, ten wzrok krzyknął głośno "Kai". Zaparło mi dech, postanowiłam jednak, że nie mogę się bać zmierzyć z nim, to, że nie rozmawialiśmy nie miało mi przecież odebrać własnych pragnień,a w tej chwili pragnęłam tylko spojrzeć na nocny Seoul i odpocząć. Stanęłam przy barierce i zatopiłam wzrok w światłach miasta, staliśmy tak w ciszy może pięć, dziesięć minut. W końcu nie wytrzymałam, ciekawość wygrała.
-Kai.. d-dlaczego mnie wtedy dotknąłeś? Nie sądzę, że był to przypadek -mruknęłam nieco speszona,nadal na niego nie patrząc. 
- Bo miałem taki kaprys- odparł spokojnie, jakby było to normalne, że ludzie tak robią.
-Ten wzrok też był k-kaprysem? - zapytałam dociekliwie. 
-To również był kaprys. - odpowiedział po dłuższej chwili. 
-Rozumiem- zakończyłam dialog i wzięłam głęboki oddech.
Dłuższą chwilę ciszy przerwało jego ciepłe objęcie, mocne ramiona oplotły moje ciało i przyciągnęły mnie do niego zatapiając dłonie w moich włosach i opierając je na moich plecach. 
-Kai ssi- wykrztusiłam zaskoczona.
-Widzę, że jest Ci zimno- odparł nie odrywając mnie od siebie, faktycznie czułam chłód, ale trudno było zdecydować czy bił on od miasta czy od chłopaka. 
-Nie musisz.-mruknęłam zmieszanym głosem, niedawno wręcz dałby się pokroić byle ze mną nie rozmawiać. - co się dzieje?- zapytałam cicho,czułam jakby czas się zatrzymał.
-Mam kaprys.- jego głęboki głos zmiażdżył mnie w środku, ciemnobrązowe oczy chłopaka wtopiły się w moje,zdawały się pochłaniać mnie całą,lustrując aż do samego środka. Nie potrafiłam nic powiedzieć, nogi jakby naturalnie mi się ugięły. Kaprys...

niedziela, 24 listopada 2013

Pre- come back

Ręka oppy delikatnie wylądowała na mojej głowie, Choi z uśmiechem na twarzy zaczął mnie głaskać, a ja poczułam się jak jego prawdziwa młodsza siostra, zapominając o utrapieniach.
-Mogłabym tu zostać na zawsze -  Skupiłam wzrok ponownie na niesamowitym widoku - mam na myśli ten taras, tutaj jestem poza problemami, ponad tym... - dodałam lekko zamyślona.
-O to mi chodziło, zapomnij o tym co Cię teraz martwi, przymknij oko na sytuację uczuciową, skup się na tym co powinno być najważniejsze, na Twojej przyszłości - odparł ciepło chłopak.
-Masz rację - przyznałam Azjacie rację i zagryzłam wargę zamyślając się nieco.
Staliśmy tak w ciszy, być może pięć, dziesięć a nawet piętnaście minut.
- Nie jest Ci zimno? -  Minho zapytał lekko zmartwionym głosem.
-Nie- odparłam spokojnie, wreszcie zwracając głowę w stronę chłopaka - ale możemy już iść, jestem zmęczona...
Choi kiwnął wyrozumiale głową i delikatnie pociągnął mnie za dłoń, ruszyłam za nim oglądając się jeszcze ten jeden raz na swoją ostoję spokoju.  Gdybym mogła, to zostałabym tu do rana, ale musiałam się wyspać, obiecałam komuś że będę walczyć o siebie, do tego będę potrzebować wielu sił. Zamknęliśmy drzwi, a łuna bijąca od mlecznego szkła oświetliła nasze twarze.
-Oppa...-westchnęłam- a jeżeli.. nie uda mi się.. udowodnić, że powinnam tu być..?-  zapytałam uwalniając wreszcie ostatnią dręcząca mnie rzecz. Azjata stanął, przez to, że był już parę schodków niżej niż ja, nasze oczy zbiegły się na tej samej wysokości.
-Nawet wtedy wygrasz, bo walczyłaś. Rozumiesz Anna? To, że chociaż próbujesz już samo świadczy o tym, że jesteś warta, by spełniać swoje marzenia i osiągać sukcesy - rozbrzmiał głos Minho z delikatną nutą czułości. Uśmiechnęłam się promiennie, po raz pierwszy tego dnia, tak bardzo cieszyłam się, że był przy mnie i nie pozwolił mi przegrać przede wszystkim z samą sobą. Zeszliśmy po schodach, jedyne co towarzyszyło naszym oddechom w tej spokojnej ciszy, było słowo które mu szepnęłam , "dziękuję", to co się wydarzyło zmieniło mnie bardzo, mogłam teraz iść spać spokojnie.

***
Kolejne dni zaczęły mijać mi wręcz schematycznie,  unikałam jedzenia na stołówce, a gdy już musiałam tam zawitać, przychodziłam albo na samym początku albo pod koniec co by spotkać jak najmniej osób. Wyłączenie się ze sfery uczuciowej i kontaktów z ludźmi pozwoliło mi skupić się na powierzonych mi zadaniach. Jak na ironię, poczułam się lepiej, nie korzystając z chwil, Minho nadal był przy mnie,  a angażując się w pracę czas mijał mi zadziwiająco szybko. Nie zauważyłam nawet gdy nadszedł dzień przed come back'iem... Zamknęłam oczy i zasnęłam, jutro będę skazana na zabawę ze wszystkimi, musiałam się wyspać, bo czekało mnie wiele wrażeń...

***

Otworzyłam oczy,  budzik nie pozwalał mi na zaspanie w tak ważnym dniu. Podniosłam się z łóżka i opuściłam nogi na podłogę, pragnęłam by ten dzień skończył się bezkonfliktowo i jak najszybciej. Zerknęłam na telefon, dwie wiadomości.. 
-Ciekawe od kogo - mruknęłam pod nosem ,wciąż lekko zaspana. 
Zerknęłam zmęczona na wyświetlacz, no tak.. jedna musiała być od Choi'a.  Ku mojemu zaskoczeniu, nadawcą tej drugiej był Taemin.. Ciekawość zżerała mnie tak mocno, że najpierw wyświetliłam sms'a od Lee: "Wiem, że masz dziś ważny dzień, życzę powodzenia. Tae ". Pokręciłam głową z mimowolnym uśmiechem, krótko i na temat, tyle mi wystarczy. Wiadomość od Minho była podobna,tylko bardziej rozbudowana, odłożyłam telefon i poszłam  do łazienki.  Doprowadzenie się do stanu względnie estetycznego zajęło mi dziś mniej czasu niż zwykle, może dlatego, że nieco przyspieszyłam na myśl o stresie.  Wyszłam z łazienki ubrana w burgundowe skórzane spodnie i białą koszulę, dodałam pierścionek i kolczyki, wszystko w miarę klasycznie, i tak przed come back'iem przebiorą mnie z pięćset razy. Delikatnie podkreśliłam oczy mascarą, nie było sensu mocniej się malować, skoro wieczorem nałożą mi warstwę tak wielką, że będę ją zeskrobywać łopatką. Spięłam włosy w wysokiego kuca i podeszłam do łóżka po telefon. 
-Cóż, dzisiaj nie zjem przed innymi, trzeba się zmierzyć ze wszystkim.. -westchnęłam patrząc na godzinę. Zabrałam parę drobiazgów, schowałam je w mini-torebce i zamknęłam pokój. Szybkim krokiem przespacerowałam się przez hol sektora damskiego, uśmiechnęłam się do Amber i Sulli które wychodziły już ze śniadania, a gdy minęłyśmy się w drzwiach, przemknęłam czym prędzej do bufetu. Zjeść tak by się nie najeść, ale by mieć siły na cały dzień - oto motto na ten dzień. Patrzyłam na tablicę posiłków, ale jakoś nie byłam w stanie się zdecydować na co mam ochotę. 
-Co Pani podać? - zapytała kobieta wydająca posiłki.
-A....Gejang poproszę..- odparłam po chwili wahania. 
-Dla mnie też - wtrącił znajomy męski głos. 
Odwróciłam głowę w stronę źródła znajomego dźwięku, obok mnie stał Minho, mimowolnie, odruchowo uśmiechnęłam się. 
-Oppa! Jak miło Cię widzieć - dodałam w chwili gdy na mojej tacy znalazło się już gorące danie i szklanka wody. Przesunęłam się by chłopak również mógł odebrać swój posiłek, ruszyliśmy w stronę stołu przy którym zwykle siadało SHINee, Minho coś mi odpowiedział, ale moją uwagę przykuwała szklanka wody. Nie prosiłam o nią,  powinien być kompot albo herbata, coś się nie zgadzało.  Usiedliśmy, a ja nawet nie zauważyłam czy przy stole już kogoś nie ma.
-Ann- mruknął Choi i delikatnie klepnął mnie w ramię - co Cię tak frasuje? 
Podniosłam wzrok znad szklanki i popatrzyłam na chłopaka zmartwiona.
-P-przepraszam, zastanawiam się , czemu dziś dostaliśmy wodę zamiast herbaty lub kompotu - uśmiechnęłam się przepraszająco.  Azjata zaśmiał się, przy czym zawtórował mu Key i Jjong.  Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że siedzą z nami. 
- Anna, po prostu spróbuj Gejang, będziesz wiedziała czemu - wykrztusił z siebie radośnie Kibum.
Nie zastanawiając się nad tym dłużej, zrobiłam tak jak mi polecił. Momentalnie zrozumiałam o co chodziło, nigdy wcześniej nie jadłam dania z papryczką chili, ostre danie na poranek, cóż za wybór! Złapałam za szklankę i wypiłam połowę zawartości prawie za jednym zamachem. Gdy tylko przełknęłam kęs zrobiłam minę wrobionej osoby.
-Uch, teraz już rozumiem. -odparłam uśmiechając się krzywo.  Przez następne piętnaście minut musiałam mierzyć się z ostrością tego dania, ku uciesze moich kolegów. Starałam się nawet nie zerkać na stolik EXO,  w mojej głowie utrwalił się widok śmiejących się Kai'a i Chen' z mojego koszmaru, nie chciałam , więc sobie psuć nastroju. Wstając od stolika, zerknęłam jeszcze na kolegów i dodałam:
-Proszę, wspierajcie mnie dzisiaj podczas imprezy, będzie to dla mnie bardzo ważne -uśmiechnęłam się ciepło. W odpowiedzi dostałam radosne "Ye" i szczere uśmiechy. Odniosłam tacę i szybko pobiegłam na ostatnie zajęcia przed podróżą do studia. Minęły mi bardzo szybko, tak jak oczekiwałam, ostatnie wskazówki przed wielkim wydarzeniem, przypomnienie etykiety i innych ważnych rzeczy. Nim się zorientowałam wybiła godzina czternasta, przed budynkiem przygotowano dużo aut, w końcu wybieraliśmy się do Korea Culture Center na imprezę. Wszystko zaczynało się dopiero o ósmej, ale przygotowania trzeba było zacząć wcześniej. Szybko, wraz z prezesem i paroma innymi osobami wsiadłam do auta, wolałabym jechać z SHINee, ale nie powinnam była narzekać.  Spojrzałam przez szybę, mijaliśmy piękne ulice pogrążone w jesiennej aurze, zdawało mi się, że zaczyna się powoli ściemniać. Po pół godziny zajechaliśmy na miejsce, z daleka widziałam chłopaków z BTOB, EXO i dziewczyny z SNSD z menagerami, łatwo było ich rozpoznać na tle innych zespołów, te trzy drużyny były po prostu bardziej zdenerwowane.  
-Anno nie zostawaj w tyle, dziś jesteś bardzo ważna, musisz od razu oddać się w ręce wizażystek i stylistek, to będzie długi wieczór - napomniał mnie menager i wskazał dłonią kierunek drogi. Weszliśmy po schodach jako jedyni, przede mną ukazał się elegancki hol z obrazami i kwiatami.
-Po prawej jest pokój z Twoim imieniem i nazwiskiem, ja muszę iść do co-producer'a, mamy jeszcze parę drobiazgów do ustalenia, poradzisz sobie , przyjdę potem - dodał mężczyzna i opuścił mnie prędzej niż zdążyłam zacząć protestować.  Westchnęłam ciężko i ruszyłam do wskazanego mi pomieszczenia, otworzyłam delikatnie drzwi, w środku, aż roiło się od pięknych Azjatek i plakietkami. 
- Pani Anna Mickiewicz? - zapytała niższa kobieta z ładnie ściętymi, asymetrycznymi czarno białymi włosami. Wyglądała jakby wyszła prosto od fryzjera. 
-Z-zgadza się. - odparłam i zamknęłam za sobą drzwi. 
-Dobrze, możemy już zaczynać zadanie dziewczęta - młoda Azjatka powiedziała głośniej, tak by usłyszała ją każda z koleżanek, Sohee unnie, pójdź proszę po kreację Pani Mickiewicz, pierwsze co musimy zrobić, to ją wystylizować, kosmetyka na końcu, nie chcemy przecież by zniszczyły Ci się paznokcie prawda? - ostatnie słowa wypowiedziała do mnie. Zaprzeczyłam poziomym ruchem głowy i odłożyłam mini-torebkę na stolik przy wieszaku z płaszczami.  Inna Azjatka delikatnie wskazała mi dłonią gdzie mam się ustawić, stanęłam przed lustrem, a ona wraz z koleżanką zlustrowały mnie wzrokiem od stóp do głów. Po chwili, z zaplecza wyłoniła się śliczna Sohee z czarną sukienką, już w jej rękach wyglądającą na bardzo opinającą. 
-Proszę włożyć , tam jest przebieralnia - dziewczyna odparła z uśmiechem i pokazała mi drzwi. Przeszłam z ubraniem do pomieszczenia i przebrałam się w sukienkę, gdy tylko się w niej zobaczyłam, pomyślałam jak ciężki kawałek chleba mi się trafił.  Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze, dziewczyna w lustrze, miała spięte włosy w koński kucyk, ale po połowie dnia, wypadało go poprawić, czarna mini-sukienka opinała jej ciało, a na górze zwieńczona była błyszczącą delikatnie obwódką przy seksownie podkreślonym biuście. Uśmiechnęłam się z przekąsem, pierwsza sukienka w której nie byłam płaska jak deska, taki urok gdy nie maskuje się swojej sylwetki dodatkowymi rękawami lubi nie zasłania dekoltu. Wyszłam z pokoju ze swoimi wcześniejszymi ubraniami w dłoniach, od razu podeszła do mnie któraś z tych Azjatek których jeszcze nie rozróżniałam, podałam jej swoje rzeczy i od razu zostałam pociągnięta w stronę stanowiska do dalszych zabiegów. Przestałam zastanawiać się ile czasu minęło, dziewczyny zasłoniły nawet lustra bym zobaczyła efekt końcowy dopiero gdy wszystko zrobią. Z jednej strony strasznie mnie ciekawiło jak bardzo mogą mnie poprawić, z drugiej, sprawiało to, że się dodatkowo denerwowałam....

***
-Pani Anno, już skończyłyśmy. - uśmiechnęła się młoda Azjatka z asymetrią na głowie, spojrzałam na nią nieco zmęczona, a potem za jej instruktażem w odsłonięte już lustro. Mimowolnie utworzyłam usta w literkę "o", widok mojego odbicia po prostu mnie powalił. Nie byłam już byle dziewczyną z ulicy, przeciętną nastolatką, w lustrze spoglądała na mnie piękna młoda kobieta, w niesamowitym makijażu. Rude włosy z przebłyskami blond refleksów mieniły się w falach zrobionych za pomocą lokówki,  oczy podkreślone makijażem "smoky eyes" wyglądały po prostu oszałamiająco, dodatkowo czerwona szminka delikatnie zgradientowana wieńczyła mój mocny kobiecy wizerunek, paznokcie odpowiadały kolorowi ust, a na szyi pojawiła się kolia, błyszcząca srebrem, tak samo kolczyki zdobiące moje uszy. 
-J-jestem t-tak piękna - odparłam zaskoczona, i odruchowo dotknęłam dłonią policzka- n-nie sądziłam, że tak wyglądam. 
-Każda kobiet jest piękna, więc nic dziwnego - uśmiechnęła się Sohee. Spojrzałam na nią wciąż dochodząc do siebie, jakaś inna Azjatka podała mi czarne obcasy, które dodawały mi maksymalnie z siedem centymetrów. Stanęłam przed większym lustrem i wciąż przyglądałam się sobie, kobiety widząc moje wzruszenie zrozumiały jak wielką w moich oczach wykonały robotę, moje rozczulenie przerwało pojawienie się prezesa i co-producer'a.  Spojrzałam na obu mężczyzn z miną "więc nadszedł już ten moment" i uśmiechnęłam się przelotnie. Nie musieli się nawet odezwać, widziałam jakie wrażenie zrobiłam, po chwili Prezes dodał wreszcie:
-Anno musicie już iść na scenę, czas zacząć. 
Kiwnęłam głową i ruszyłam w ich towarzystwie, żegnając się z Azjatkami. Po chwili mijając paru ludzi od tak zwanej "brudnej roboty", doszliśmy do back-stage'u. Co-producer uśmiechnął się do mnie miło i zapytał:
-Boisz się?
-Tak, trudno się nie denerwować - odparłam zaciskając w dłoni mikrofon który mi wciśnięto w momencie w którym nawet nie zauważyłam. 
-Będzie dobrze - mężczyzna zaśmiał się delikatnie i powolnym krokiem ruszył w stronę reflektorów..

sobota, 23 listopada 2013

Moje miejsce

Wolnym krokiem ruszyłam w stronę łóżka, odgarnęłam kosmyki z mojej twarzy i usiadłam ciężko na jego brzegu. Nie miałam na nic ochoty, czułam się totalnie wypompowana, i najchętniej po prostu zniknęłabym stąd jak najdalej. Sięgnęłam po telefon i słuchawki, włączyłam "trouble maker" Hyuny i JS'a, położyłam się powoli na łóżku i spojrzałam na sufit.  Odkąd zakochałam się w kpopie byłam święcie przekonana, że to jest moje miejsce na ziemi, że tu będzie mi najlepiej.  Jednak wystarczył miesiąc i odkryłam, że nie jest tak pięknie jak mi się wydawało. W słuchawkach rozległ się kolejny utwór mojego ukochanego koreańskiego duetu, "now", idealna smutna piosenka, na trudny wieczór. Zamknęłam oczy, dochodząc do wniosku, że chciałabym wszystko naprawić, odzyskać Taemina', Kai'a i Chen'a. Kojący mnie dźwięk przerwało powiadomienie o nowym smsie, podniosłam telefon i wyświetliłam sms'a.
"Nie martw się, poradzisz sobie, pamiętaj,
 że Twój oppa zawsze będzie przy Tobie.
Czy mogę przyjść ? Minho"
 Zamknęłam okno wiadomości bez odpisywania i włączyłam ponowne odtwarzanie dźwięku, nie chciałam by Choi widział mnie w takim stanie. Wyglądałam jakbym wyszła spod mostu, nie był to zbyt elegancki wizerunek do prezentacji dla kogoś kogo darzy się chociaż minimalnym szacunkiem. Ponownie zamknęłam oczy , tym razem udało mi się zasnąć..

***
Stałam na scenie? Czemu? Oświetlił mnie blask reflektorów, echem rozbrzmiał się głośny śmiech. Spojrzałam przed siebie, na tyle na ile mogłam, pełna sala , błyskające flesze, czy to na mnie ludzie tak patrzą? Co ich tak cieszy, co ich tak bawi -moje myśli nie mogły skupić się na czym innym, spojrzałam na siebie- co do diazga? Ubrana byłam w wielkie buty clown'a, i mocno różowe futro, spod spodu wystawała mi niebieska puchata sukienka, a całość wieńczył pstrokaty kapelusz na mojej głowie, który nie odwracał uwagi od moich potarganych włosów. Nie rozumiałam dlaczego wyszłam tak ubrana gdziekolwiek, a tym bardziej na scenę. Wyglądałam okropnie, łzy zakręciły mi się w oczach, ludzie śmiali się ze mnie. Nagle na podium powolnym krokiem wszedł Chen i Kai, elegancko ubrani, wręcz wymuskani jakby wyszli prosto za salonu. Spojrzałam załamana, pytając ich wzrokiem co się właściwie dzieje. 
-Widzisz Anno ,tak się dzieje, gdy nie pasuje się do naszego świata - uśmiechnął się arogancko Jongdae, po czym spojrzał na Jongin'a jakby wiedząc, że teraz konkretnie on musi się wypowiedzieć.  Przyjaciel Azjaty pokiwał głową jakby wszystko było oczywiste i odparł kpiącym tonem:
- Co Ty tu możesz osiągnąć? Zraniłaś wszystkich, jesteś jedynie powodem żartów, spójrz na siebie i na tych ludzi - Kai wskazał dłonią publiczność - oni śmieją się z Ciebie, jesteś za słaba.
Nogi zaczęły mi drżeć, nie mogłam tego znieść, upadłam na podłogę i zakryłam uszy dłońmi, próbowałam stłumić ten okropny śmiech - oppa tacy nie są.. to nie dzieje się naprawdę - powtarzałam sobie.
Nagle usłyszałam coś więcej, coś głośniejszego..."Anno", rozległo się uspokajająco, dźwięki kpiny i wyśmiania zaczęły cichnąć, spojrzałam na ludzi którzy stali przede mną, potem na chłopaków obok, wyglądali jakby ktoś ich wyciszył, jedynie moje imię rozbrzmiewało głośno i wyraźnie. Ktoś mnie wołał..
Zgasło światło? Znów przestałam nadążać za tym co się dzieje, otworzyłam ponownie oczy.. teraz było jasno, byłam w swoim pokoju... to był tylko sen, jednak głos nadal rozbrzmiewał. 
-Anno- zabrzmiało delikatnie w pokoju. 
Zdezorientowana podniosłam się z łóżka, kto mnie wołał? Spojrzałam na telefon, , muzyka nadal grała, słuchawki zsunęły mi się jednak w czasie snu, na ekranie miałam kolejne wiadomości od przyjaciela.
-Anno otwórz wreszcie.- rozległo się nieco głośniej, zrozumiałam, że głos wydobywał się zza drzwi.  Wstałam lekko poddenerwowana, jednak nie byłam przekonana czy to przez sen, czy przez fakt, że ktoś o prawie trzeciej w nocy próbuje do mnie wejść. Uchyliłam drzwi  bardzo powoli, ale gdy tylko mój wzrok napotkał stroskane spojrzenie Minho, otworzyłam je szerzej. 
-Oppa co Ty tu robisz... o tej porze nie wolno Ci być w damskim sektorze - szepnęłam i wskazałam chłopakowi by wszedł do pokoju nim ktoś go nakryje. 
-Ann wyglądasz nieco...przerażająco - odparł chłopak zmartwionym głosem. - przyszedłem do Ciebie, bo mi nie odpisywałaś.. trochę się... zaniepokoiłem -dodał usprawiedliwiając swoje zachowanie. 
-Pokiwałam głową i podeszłam do lustra, oczy nie wyglądały już tak źle, ale włosy miałam potargane prawie jak w swoim koszmarze, poprawiłam je delikatnie szczotką i odwróciłam się w stronę Azjaty.  
-Dziękuję, że przyszedłeś.. ale musisz się wyspać, jutro masz kolejny pracowity dzień -westchnęłam i oparłam swój wzrok na podłodze.  Choi wstał z łóżka i delikatnie przytulił mnie do siebie, uśmiechnęłam się mimowolnie.
-Wybacz Anna, nie mogę spokojnie spać, wiedząc, że nie ma na Twojej twarzy tego promiennego uśmiechu, chodź, pokażę Ci coś pięknego. - szepnął cichutko , wciąż zachowując się jak starszy brat, zgasiłam światło, zamknęłam drzwi i po cichu podążyłam za moim przyszywanym braciszkiem, przez ciemny korytarz. Gdy nie pali się tu światło, korytarz zdawał się nie mieć końca, nie widać niczego poza nocną łuną bijącą od księżyca przez okna. Pomimo tego, że było mi smutno, nie mogłam nie myśleć o tym, co Minho chciał mi pokazać, w środku poczułam małe ukucie szczęścia, że on jeden, wciąż we mnie wierzy i nie pozwala mi się załamać. Choi  siląc się na jak najmniej dźwięków otworzył drzwi od sektora i przepuścił mnie do holu.  Stanęłam i zaczęłam się rozglądać, gdzie chciał mnie zaprowadzić?  Zanim zapytałam , Azjata delikatnie ujął moją dłoń, i pociągnął mnie po schodach na górę, nie mogłam się za bardzo rozejrzeć, bo po ciemku trudno było zwrócić na cokolwiek uwagę, pozwoliłam mu się prowadzić. Pokonawszy długi korytarz stanęliśmy n jego końcu przed kolejnymi drzwiami.
-To drzwi na taras widokowy, rzadko jest używany, ale widok z niego zapiera dech w piersiach, jest położony na najwyższej części dachu tego budynku- szepnął Oppa i otworzył drzwi. Zdziwiło mnie, że były otwarte, ale nie była to Polska, tutaj jak widać, można było mieć zaufanie do innych. Dalej prowadzona przez braciszka, weszłam za nim, aż na sam szczyt schodów, aż stanęliśmy przed drzwiami z mlecznego szkła, mieniącymi się białą poświatą. Księżyc naprawdę potrafił oczarować nie jedno miejsce. Minho delikatnie naparł na drzwi, a gdy te otworzyły się płynnie moim oczom ukazał się szeroki taras, od razu podbiegłam do barierki i spojrzałam na niesamowity widok. Chwilę później doszedł do mnie Choi i odparł:
-Piękne prawda? 
Kiwnęłam głową i wyszeptałam wciąż zapatrując się dal:
-N-Nocny Seoul... 
-Zgadza się, to cudowny widok, uwielbiam tu przychodzić..-westchnął ciepło chłopak- tutaj znikają ze mnie wszystkie problemy, mogę  tu zawsze trochę odpocząć..
Spojrzałam na oppę uśmiechnięta i przytuliłam go z wdzięcznością, pozwalając sobie na ciepły uścisk przy jakże chłodnym już powietrzu.
-Mam nadzieję, że ten widok pozwoli Ci ochłonąć, czeka Cię walka o swoje, jesteś w Seoul'u Anno, sama Twoja reakcja świadczy o tym jak bardzo kochasz to miejsce, proszę.. udowodnij wszystkim którzy w Ciebie nie wierzą, że to naprawdę jest Twoje miejsce....Spojrzałam w oczy Minho.. było w nich więcej wiary niż w moich, nie mogłam się poddać..

piątek, 22 listopada 2013

Porażka

Witam! Przepraszam, że tak długo mnie nie było, mam nadzieję, że moi czytelnicy nie opuścili mnie na zawsze XD krótko mówiąc mogę już prowadzić bloga, mam nadzieję, że spodoba Wam się ten rozdział, więcej treści podam w następnych rozdziałach. 
--------------------------------------------

Poczułam jak zasycha mi w gardle, Minho wpatrywał się co chwilę we mnie i Chen'a z niezrozumieniem dla tej sytuacji. Spojrzałam na podłogę szukając tam leżącego rozwiązania, ale oczywistym było, że ubierałam wtedy tylko swoje myśli w słowa.
- Przyszłam oddać bluzę Minseok Oppy - mruknęłam niewyraźnie po minucie ciszy, po czym opornym ruchem wciąż obserwowana w milczeniu przez swojego chłopaka, podałam ubranie jego koledze. Cisza trwała nieprzerwanie nawet gdy zaczęłam się oddalać, marzyłam tylko o tym by stąd zniknąć, zaszyć się w pokoju i przemyśleć wszystko na nowo, ułożyć by było dobrze. Gdy stanęłam już na wysokości z Choi'em, spojrzałam na niego zmartwionym wzrokiem i uniosłam dłoń by otworzyć drzwi do wyjścia.
- Tylko tyle chcesz mi powiedzieć Ann - warknął wreszcie Jongdae, jego ton wskazywał na zupełny brak zaufania. Spuściłam delikatnie głowę, westchnęłam żałośnie i odparłam niemniej osłabionym głosem:
-Nie mam się z czego tłumaczyć, nie zrobiłam nic przez co powinnam czuć się winna. -nacisnęłam klamkę i wyszłam powoli czując na sobie spojrzenie chłopaków i ciepłą dłoń Minho na plecach. Nie musiałam się oddalić nawet na parę kroków, a drzwi z hukiem otworzyły  się za mną i moim przyjacielem, na korytarzu rozbrzmiał głos pełen goryczy.
-Nie musisz mi się tłumaczyć?! No tak, przecież nie ma w tym nic dziwnego, że to nie Twój chłopak pożycza Ci swoje ubrania, przecież nigdy wcześniej nie zrobiłaś niczego przez co mógłbym mieć realne powody do zazdrości, czyż nie?! 
Znów poczułam jak wbijam się w podłogę, jakbym nie mogła się ruszyć, przez ciało przeszedł przykry dreszcz na myśl o sytuacji w której zawiodłam chłopaka i uległam urokowi Kai'a. Milczałam, co miałam mu odpowiedzieć..miał rację, ale nie byłam też winna, nie chciałam już robić dramatu na korytarzu, poczułam, że lepiej będzie jeśli Xiumin mu to po prostu potem wyjaśni. 
-Nie unoś się tak bardzo Jongdae -dongsaeng, ona nie jest przecież tu kozłem ofiarnym - odparł nieco poważniejszym tonem Minho. 
-To nie Twoja sprawa Hyung, proszę, nie mieszaj się w to - wyrzucił się z siebie Chen - Anna, mam tego dość, nie chcę dowiadywać sięo kolejnych tego typu sytuacjach, muszę myśleć o EXO, o przyszłości..
-Co chcesz przez to powiedzieć? - zapytałam nawet się nie odwracając, czułam jednak, że jeszcze chwila i się rozkleję.
-Musimy zrobić sobie przerwę, odpocząć od siebie, nie mam siły by się teraz z Tobą potyczkować na emocjonalnej płaszczyźnie -dokończył chłodnym głosem Azjata.
-Cz-czyli z-zrywasz ze mną? -wymamrotałam drżącym tonem, siląc się jednak na zachowanie pozornego spokoju.
-Nie do końca,  przed mediami unikajmy negatywnego rozgłosu, ale nie chcę się na razie z Tobą spotykać poza tym, chcę ochłonąć na jakiś czas- dodał Chen i westchnął, gdyż emocje zaczęły już delikatnie z niego schodzić. 
-J-Ja... -zaczęłam zdanie ale nie dałam rady go skończyć, zacisnęłam pięść i po prostu pobiegłam ile sił w nogach, prosto przed siebie, prosto do pokoju, zostawiając za sobą Minho, pokój chłopaków, i wszystko czego tam doświadczyłam, tego było już dla mnie za wiele.  Biegłam tak szybko, że nie widziałam kogo potrącam, dławiłam się łzami i gdy tylko stanęłam roztrzęsiona przed moimi drzwiami poczułam jak robi mi się niedobrze, jak bardzo mi źle. Trzęsącymi się dłońmi otworzyłam drzwi i zamknęłam je za sobą tak szybko jak to możliwe, jakbym bała się, że oni pobiegli za mną. Niewiele myśląc rzuciłam wszystko co miałam na podłogę i pobiegłam do łazienki, spędzając w niej więcej czasu niż bym chciała, mimowolnie pozwalając organizmowi na obronną reakcję na stres w postaci zwrotu wszystkiego co miałam w żołądku. Wstałam z podłogi w łazience i spojrzałam na siebie bez tchu w lustrze. Jak przerażające było moje odbicie, zupełnie nie przypominało mnie tej zakochanej, tej szczęśliwej, tej.. która tu przyjechała z entuzjazmem oczekując poznania swoich idoli. Czułam, że to nie oni mnie rozczarowali, zrozumiałam, że zrobiłam to sama, ale musiałam przyjechać dopiero do Korei by zrozumieć jak słabym człowiekiem jestem. Przemyłam zimną wodą twarz, jednak trudno było schłodzić tak zapuchnięte oczy, zaczęłam powoli miarowo oddychać. Czy aby na pewno pasowałam do tego świata? Oparłam się o blat umywalki, a mój umysł był zalewany przez myśli. Może to czas by zrezygnować? Powinnam odejść tuż po imprezie come back-owej, tylko to dobijało się do mnie stale w moim umyśle. Podniosłam ponownie głowę, osoba w lustrze miała nad wyraz przegrane oczy..