Ciepłe słowa zawarte w e-mailu sprawiły, że poczułam się jeszcze bardziej przybita. Spojrzałam na datę wyświetloną na komputerze- czwartek, godzina dwudziesta pierwsza trzydzieści siedem, westchnęłam. Trudno było mi napisać wiadomość o powrocie do domu, nie chciałam zaakceptować brutalnej rzeczywistości. Jutro miałam wyjechać, pożegnanie z ludźmi których tu poznałam, zostawiłam na ostatni dzień, nie miałam serca stanąć przed nimi i powiedzieć 'żegnajcie". Wszystko było już jednak postanowione, dokument był podpisany, a moja walizka leżała otwarta, zapełniona paroma ubraniami, nie miałam nawet ochoty się spakować. Zmusiłam się do dokończenia listu, i wyłączyłam komputer. Podniosłam się ociężale w stronę bagażu rozlokowanego nieco niedbale na łóżku, wszędzie porozkładałam ubrania i jakieś pierdółki, w końcu trzeba było to ogarnąć. Spakowanie się zajęło mi sporo czasu, i prawie o północy skończyłam, tak to jest jak nie do końca pamięta się gdzie się rozłożyło wszystkie swoje rzeczy. Przygotowałam ubranie na jutro, przebrałam się w piżamę i poszłam spać. Tej nocy dręczyły mnie koszmary o samolotach..
***
Budzik zadzwonił punktualnie, koncert zaplanowany był na 18, więc w studiu musieliśmy być przynajmniej dwie godziny wcześniej. Zostawiłam sobie sukienkę na przebranie się, a na razie umyłam zęby i ubrałam się w coś wygodnego, by ruszyć na śniadanie. Ostatniego dnia postanowiłam zostawić włosy rozpuszczone, możliwe, że była to też forma ukrycia się przed wzrokiem innych. Taką zaletą była ich długość. Zamknęłam drzwi i ruszyłam korytarzem. Powolnym krokiem opóźniałam nieuniknione. Moje spojrzenie napotkało niską dziewczynę stojącą przy wyższej koleżance, Amber. Uśmiechnęłam się smutno i podeszłam do niej, była jedną z nielicznych dziewczyn z którymi tutaj rozmawiałam.
-Cześć, idziesz na śniadanie? - zapytałam znając już jednak odpowiedź.
-Tak, Ty też, czy już wracasz? - zapytała Azjatka uśmiechając się od czasu do czasu między mną a Luną.
-Dopiero "na", ostatni raz w sumie. -odparłam lekko smutnym głosem.
-Jak to ? -wtrąciła troskliwym głosem wyższa dziewczyna.
-Dziś ostatni raz jestem w tym budynku, prezes mnie zwolnił - westchnęłam ciężko.
Przez chwilę stałyśmy w ciszy, po chwili jednak gdy Amber wyrwała się z szoku, była bliska krzyku.
-Jak to tak?! Walcz o swoje, musisz tu zostać przecież !
-Minho i Ja próbowaliśmy wywalczyć moją ekhm... niewinność, ale... wygraliśmy jedynie przedłużenie mojego pobytu do wieczoru.
-O kurcze.... chociaż tyle... może po koncercie spróbujemy go jeszcze jakoś przekonać? - dodała Luna. Spojrzałam na nią wdzięcznym wzrokiem, ale obie wiedziałyśmy jakim człowiekiem był ten mężczyzna.
Dziewczyny nic już nie odpowiedziały, przytuliły mnie i razem ruszyłyśmy w stronę stołówki, wszystkie byłyśmy przygnębione. Po drodze wpadłyśmy na EXO i SHINee, wspomniałam im, że chcę z nimi porozmawiać po śniadaniu. Usiadłam przy stoliku z tymi drugimi, nie miałam za bardzo ochoty jeść, dłubałam posiłek z każdej możliwej strony.
-Jak tak to jesz, to zupełnie nie jestem już głodny - zażartował Key.
-Przepraszam - odparłam w stronę chłopaka i przestałam się "bawić".
-Może Anna nie umie jeść, i trzeba ją po prostu pokarmić? - zapytał Jonghyun, w jego głosie wyczułam droczenie. Oblałam się rumieńcem i zaprzeczyłam, Taemin potarł mnie po plecach i dodał:
-Zjedz normalnie, będzie dobrze, nie ma co smutać.
Uśmiechnęłam się i dokończyłam śniadanie, nie chciałam przecież by zapamiętano mnie wyłącznie z przyciągania kłopotów i smutnych min. Gdy wszyscy już skończyliśmy, odłożyliśmy tacki i ruszyliśmy całym orszakiem za drzwi stołówki. Przez myśl przeszły mi chwile które tu spędziłam, poznanie Choi'a w recepcji, rozlanie zupy na Kai'a, prawie udane treningi z Taeminem. Gdy stanęliśmy już za wejściem na jadalnie, otoczył mnie wręcz krąg Azjatów, przytłaczająca ilość osób którym miałam ogłosić przykrą nowinę. Zebrałam się jednak w sobie, wzięłam głęboki oddech i wypowiedziałam się na jednym wydechu:
-Kochani, chciałabym wam o czymś powiedzieć. Po pierwsze, chcę podziękować za wspólne chwile, było mi tu wspaniale, pomimo trudnych momentów, będą to prawdopodobnie najlepsze wspomnienia w moim życiu .Po drugie, chciałabym przeprosić, za wszystkie sytuacje które wynikły w trakcie mojego pobytu. Zostałam zwolniona ze stażu, wyjeżdżam dziś wieczorem, po zapowiedzi koncertu świątecznego.
W odpowiedzi rozległa się cisza, przez chwilę wszyscy wpatrywali się we mnie oczami okrągłymi jak spodki, poza Minho i D.O. Ten pierwszy wiedział, ten drugi ,zawsze miał taki wzrok, po prostu.
-To nie może być prawda- wydukał pierwszy Chanyeol. - nie możesz przecież ot tak..
-własnie -kiwnął Tao- jeszcze nie poszliśmy na kawę w ramach rewanżu za uratowanie życie przed sasaeng fans
-Czy prezes postanowił to oficjalnie - wtrącił Baekhyun.
Kiwnęłam głową, a w oczach nazbierały mi się łzy, miałam ochotę uciec, ale poczułam jak Xiumin mnie przytula, potem cały świat przysłoniły mi wyraźniejsze lub mnie wyraźne sylwetki Azjatów, którzy przytulili mnie praktycznie w wersji trzystu sześćdziesięciu stopni.
-Dziękuję..-szepnęłam.
Chwilę posiedzieliśmy, porozmawialiśmy, aż wreszcie nadszedł czas by zająć się sobą i spotkać potem. Wykorzystałam ten czas na dokończenie pakowania, na wysłanie e-maili z informacją o powrocie, na uprzątnięcie pokoju i wreszcie wyrejestrowanie się u sekretarki. Na obiedzie panowała ciężka atmosfera, ale gdy tylko ruszyliśmy w trasę, mimowolnie humor nam się poprawił. Cieszyłam się, że zobaczę ich na żywo podczas programu, ten ostatni raz. Dojechaliśmy dwie godziny przed rozpoczęciem, czas jednak zleciał szybko, makijaż , przygotowania, ostatnie słowa pokrzepienia i gotowi stanęliśmy na backstage'u..
***
Rozległy się głośne oklaski, prezenter wyszedł na scenę z przepiękną koleżanką w zielonej sukience. Zrobili krótkie wprowadzenie, informując, że jest to zapowiedź koncertu świątecznego. Spojrzałam na F(x) , dziewczyny uśmiechnęły się do mnie, Amber podniosła dłoń w geście "hwaiting" i gdy tylko użyto nazwy ich zespołu, dziewczyny dynamicznie weszły na scenę. Rozległy się krzyki fanów. Przyglądałam się ich występom z back stage, dziewczyny rozpoczęły zapowiedź przyszłego koncertu , świąteczną piosenką "x-mass dream" która miała pojawić się na wspólnym albumie, wykonawców ze spotkania. Po chwili obok mnie, pojawił się menager Exo, paru członków tej grupy i Minho z Taeminem.
-Kiedy wasz występ ?-zapytałam żabiego oppę.
Choi uśmiechnął się z mocno skupionym wzorkiem na koleżankach, po czym dodał:
-jesteśmy prawie na końcu, przed nami jest występ SNSD, Suju i EXO. Po nas ma być, jeszcze świąteczny performance BoA'y. Pewnie zrobi wielkie show, Nuna potrafi dać czadu.
-Pewnie tak, dziękuję, dzięki Tobie będę mogła zobaczyć to po raz ostatni, na żywo - odparłam cicho. Chłopak obdarzył mnie czułym spojrzeniem i pokiwał głową jakby zaprzeczał moim słowom.
- Jeszcze się zdziwisz jak wspaniale będziesz wspominać ten koncert- zachichotał Taemin, czułam, że skrywa jakąś tajemnicę. Nie zdążyłam jej jednak z niego wyciągnąć, bo poczułam, że ktoś delikatnie klepie mnie w ramię. Odwróciłam głowę i dostrzegłam Kris'a, Kai'a i Chen'a, mimowolnie twarz zwieńczył grymas. Pierwszy odezwał się Yifan, pomimo swojego bitch face'a, dziś wydawał mi się najmilszy z tej trójki.
-Ci dwaj, nie mieli odwagi by przeprosić Cię za swoje zachowanie, a że ... to ostatni dzień z Tobą, nie będzie to kulturalne, by rozstać się w takich ...relacjach - mruknął, a potem spojrzał znacząco na przyjaciół.
-Z-zgadza się - mruknął cicho Jongdae
-Przykro mi.. nam.., że tak to wyszło, jesteś naprawdę fajną dziewczyną, tylko źle rozwinęliśmy te relacje - mruknął Kai. Westchnęłam ciężko, nie musieli kontynuować, to nie była tylko ich wina, wiedziałam, że to też przeze mnie.
-Ja też nie jestem bez winy, również przepraszam, jestem szczęśliwa, że w ogóle miałam okazję was poznać -przytuliłam się do obu, a gdy poczułam ich objęcia, ulżyło mi na sercu, wreszcie miałam czystą kartę. Wiedziałam też, że nie darzyłam ich prawdziwą miłością, lecz pragnieniem, a na tym nie da zbudować się prawdziwego związku.
-Tak czy siak dziękuję- uśmiechnęłam się rozczulona -spojrzałam na Krisa- Tobie też, za to, że ich ogarnąłeś -zaśmiałam się cicho. Rozległy się okrzyki radości , które wyrwały nas z tej chwytającej za serce chwili. Podziękowano za występ, przypomniano o jakimś konkursie i zaproszono na scenę SNSD, które wyszły w strojach śnieżynek na scenę, wyglądały ślicznie, zaczął padać sztuczny śnieg, w wyniku "wiatru", leciał też w naszą stronę. Dopiero przez ten symulowany biały "deszcz", dostrzegłam, że fotografowie, są nie tylko przy scenie, ale nawet na back stage'u. Mężczyzna z zarostem szybko nas zauważył, jako jedyna biała dziewczyna w tym towarzystwie, musiałam zwracać uwagę, czy chciałam czy nie.
-Multi -kulti - Fotograf uśmiechnął się do nas i kiwnął ręką, że chciałby uwiecznić na zdjęciu całą drużynę (czyli Exo, SHINee, Menago tych pierwszych i mnie) , byłam wniebowzięta, wiedziałam już co dodam na tapetę komputera w domu. Jeszcze parę zdjęć i Azjata zostawił nas w spokoju, ruszając w stronę, f(x) które opuściły scenę, dziewczyny zmusiły się do uśmiechu. Wykorzystałam chwilę w której pożegnano Girls Generation, i zaproszono EXO. Pomimo tego, że nie był to występ całej dwunastki (bowiem, chłopcy zaprezentowali Miracle in December, a piosenka pokazała przede wszystkim umiejętności Baekhyuna, Chen'a i D.O.) wyszli wszyscy, nie powiem, zabawnie wyglądali w rogach reniferów lub mikołajowych czapeczkach. Kyungsoo zasłużył nawet na specjalny kapelusz elfa, w imitowanym śniegu i bombkach za ich plecami, naprawdę czuło się zbliżający klimat. Oderwałam wzrok od bielącej się sceny i w otoczeniu lampek świątecznych, spojrzałam ponownie na Choi'a.
-Mmm?-mruknął chłopak, zaciekawiony moim wzrokiem.
-Oppa, możemy zrobić sobie jedną jedyną selcię? Tylko dla siebie? - zapytałam nieco bardziej nieśmiało niż bym chciała, zależało mi jednak na tym, by mieć jakąś indywidualną pamiątkę.
-Oczywiście, będzie fajna tapeta na komórkę - Azjata zaśmiał się cicho, wyciągnęłam telefon i wyszeptałam "uśmiech", zrobiłam ze dwa zdjęcia, i te drugie wyszło fantastycznie. Westchnęłam ponownie, świąteczny klimat zamieniał moje serce w mokrą papkę, czułam się jak zakochana, pomimo tego, że to był ostatni dzień, czułam się dziwnie spokojna...dziwnie szczęśliwa. Rozejrzałam się po back stage - ludzie tutaj, pomimo poddenerwowania występami na żywo, roztaczali wokół siebie aurę wsparcia i ciepła, dlatego lubiłam to społeczeństwo, w istocie , niezależnie od wszystkiego, trzymali się razem i wspierali każdego. Wiedziałam, że będę miała o czym opowiadać gdy wrócę, poradzę sobie, byłam pewna, że pokonam wszelkie przeciwności losu, udało mi się przecież zbiec szalonym fankom, wystąpić przed tysiącami ludzi na scenie, ba! Rozkochałam w sobie nawet idoli nastolatek, nie było sensu żałować błędów, należało je po prostu zaakceptować, uwierzyć w siebie i iść na przód. Z myślenia wyrwały mnie piski fanek, a nawet jakby...płacz. Nie dało się ukryć, że przy najnowszej piosence Exo można było odlecieć. Na scenę weszli prowadzący i jego towarzyszka, podziękowali publice za takie wsparcie , ponownie przypomnieli o konkursie i dodali coś o twitter'ze. Potem piękna Azjatka uśmiechnęła się i zapowiedziała występ SHINee. Chłopcy ruszyli powolnym krokiem w stronę śnieżno białej płyty z której zbudowana była świąteczna scena. Minho i Taemin rzucili mi na koniec znaczące spojrzenia w stylu" zaraz będzie się działo". Pokiwałam przekornie głową z miną "ciekawe co". Chłopcy ukłonili się w stronę publiki i prezenterów (którzy zeszli już niżej), rozbrzmiała wolna piosenka ( wiedziałam, że to Wham- Last X-mass, ale i tak nei chciałam tego zaakceptować, -zbyt oklepane.) Piękne jasne światło, zaczęło się mienić przez bombki, a delikatny blask lampek świątecznych tworzył niesamowitą atmosferę w połączeniu z pseudo-śniegiem. Piosenka płynęła delikatnie przez salę i back-stage, panowała porażająca cisza, po prostu każdy chciał ich słuchać. Wtem, gdy utwór dobiegł końca, chłopcy nie zeszli jednak ze sceny. Choi podniósł mikrofon i spojrzał na mnie.
-Moi mili, oficjalnie nie ma tego w programie, chciałbym jednak zaprosić na scenę kogoś wyjątkowego- chłopak obdarzył publiczność znaczącym uśmiechem, a po chwili wypowiedział to czego się w tej chwili obawiałam -Anno,chodź do nas.
Zaczęłam kręcić głową i dłońmi w geście obronnym, ale menager Exo wyprowadził mnie na scenę zanim zdążyłam zaprotestować bardziej znacząco. Oblałam się rumieńcem i ukłoniłam w stronę publiczności, rozległy się gromkie brawa, potem wszyscy przenieśliśmy wzrok na Azjatę. SHINee ustawili się za mną i nim w lekkim półkolu, poczułam jak robi się bardzo oficjalna atmosfera.
-Dziś mamy bardzo wyjątkowy dzień,- zaczął Minho- nie dość, że mamy przyjemność zapowiedzenia dla Was koncertu świątecznego, to jest to też dzień, w którym oficjalnie SM.Town żegna się z naszą ukochaną koleżanką z pracy, dziewczyną dająca natchnienie i miłość kiedy tylko się da- chłopak znacząco uśmiechnął się do mnie, mimowolnie to odwzajemniłam. - Jest dziś jednak jeszcze jedna okazja, chciałbym byśmy ją mogli razem świętować.
-Oppa co Ty robisz? - szepnęłam zaskoczona.
Chłopak ukląkł przede mną na jednym kolanie, po czym wyjął z kieszeni małe czarne pudełeczko ze złotym elementami. Jego wzrok był... taki ...głęboki, jakby cały świat się zatrzymał, a on widział tylko mnie.
Wzięłam głęboki oddech, odruchowo zasłoniłam sobie dłonią usta ,gdy zobaczyłam jak otwiera ten mały przedmiot, w środku był prześliczny pierścionek. Stylizacją przypominał mi wiktoriańskie klimaty, czułam tylko jak zabiera mi dech, jak widownia krzyczy z wrażenia.
-Anno Mickiewicz, odkąd spotkałem Cię pierwszego dnia, codziennie myślałem o Tobie, Ty jednak byłaś zajęta innymi, postanowiłem być Ci bliskim, jeżeli mogłoby to mi pomóc w ukojeniu bólu niemożności bycia z Tobą. Teraz jednak, mam okazję, los dał mi szansę, a ja, nie chcę dłużej być już tylko Twoim przyjacielem. Kocham Cię, chcę być z Tobą w te lepsze i gorsze dni, chcę widzieć Twój uśmiech i widzieć Cię w swojej pościeli o poranku, po prostu.....ja..chcę prosić Cię o rękę, to znaczy... wyjdziesz za mnie?- Choi wypowiedział długą formułkę na jednym wydechu, prawdopodobnie by nie zabrakło mu odwagi. Po skończeniu przemowy, wpił swój wzrok we mnie wyczekując czegokolwiek. Patrzyłam na niego jak dziecko które dostało bilet do nibylandii podniosłam porażone spojrzenie na stojacych w oddali Kai'a i Chen'a , obaj uśmiechali się aprobując całą sytuację, spojrzałam na publikę, zaparło im dech, panowała totalna cisza, potem na kamerzystę, mężczyzna siedział za kamerą z ustami rozwartymi w literkę "o". Zamknęłam wzrok, poczułam jak napływają mi właśnie łzy do oczu, otworzyłam je powoli, i uśmiechnęłam się, odpowiadając wreszcie " tak Minho, wyjdę za Ciebie". Poczułam jak mój narzeczony nakłada mi pierścionek na dłoń, a potem... jego usta wreszcie spotkały moje. Zrozumiałam wreszcie, jak chce mnie tu zatrzymać, na to prezes nie miał już wpływu, teraz mogliśmy sami decydować, jak potoczy się nasza przyszłość. Nadszedł czas, gdy zrozumiałam, że sama mogę wybierać drogi w swoim życiu, poczułam, że wreszcie jestem samodzielna. Dwie chwile zmieniły moje życie. Pierwszą była ta, gdy zaaplikowałam tu o staż, druga miała miejsce właśnie teraz. Lepszego happy end'u, nie byłam w stanie sobie wyśnić...
_____________________________________________
Epilog-kilka słów od autorki:
Z całego serca chciałabym podziękować, wszystkim którzy wytrwali w lekturze mojego bloga, mam nadzieję, że historia Wam się podobała, ja dzięki temu zyskałam pewność, że powinnam spróbować sił w napisaniu prawdziwej książki. Moja zabawa z fanfikami na pewno się tu nie skończy bowiem mam głowę pełną pomysłów na kolejne historie, nie wiem jednak w jakim odstępie czasu zacznę na nowo tworzyć. Wiem jednak, że była to dla mnie ogromna radość, dziękuję raz jeszcze i przepraszam, że skończyłam opowiadanie w jednym poście, a nie tak jak mówiłam we trzech, przeliczyłam się jeśli chodzi o rozplanowanie akcji. Saranghaeyo ! ^^
***
Budzik zadzwonił punktualnie, koncert zaplanowany był na 18, więc w studiu musieliśmy być przynajmniej dwie godziny wcześniej. Zostawiłam sobie sukienkę na przebranie się, a na razie umyłam zęby i ubrałam się w coś wygodnego, by ruszyć na śniadanie. Ostatniego dnia postanowiłam zostawić włosy rozpuszczone, możliwe, że była to też forma ukrycia się przed wzrokiem innych. Taką zaletą była ich długość. Zamknęłam drzwi i ruszyłam korytarzem. Powolnym krokiem opóźniałam nieuniknione. Moje spojrzenie napotkało niską dziewczynę stojącą przy wyższej koleżance, Amber. Uśmiechnęłam się smutno i podeszłam do niej, była jedną z nielicznych dziewczyn z którymi tutaj rozmawiałam.
-Cześć, idziesz na śniadanie? - zapytałam znając już jednak odpowiedź.
-Tak, Ty też, czy już wracasz? - zapytała Azjatka uśmiechając się od czasu do czasu między mną a Luną.
-Dopiero "na", ostatni raz w sumie. -odparłam lekko smutnym głosem.
-Jak to ? -wtrąciła troskliwym głosem wyższa dziewczyna.
-Dziś ostatni raz jestem w tym budynku, prezes mnie zwolnił - westchnęłam ciężko.
Przez chwilę stałyśmy w ciszy, po chwili jednak gdy Amber wyrwała się z szoku, była bliska krzyku.
-Jak to tak?! Walcz o swoje, musisz tu zostać przecież !
-Minho i Ja próbowaliśmy wywalczyć moją ekhm... niewinność, ale... wygraliśmy jedynie przedłużenie mojego pobytu do wieczoru.
-O kurcze.... chociaż tyle... może po koncercie spróbujemy go jeszcze jakoś przekonać? - dodała Luna. Spojrzałam na nią wdzięcznym wzrokiem, ale obie wiedziałyśmy jakim człowiekiem był ten mężczyzna.
Dziewczyny nic już nie odpowiedziały, przytuliły mnie i razem ruszyłyśmy w stronę stołówki, wszystkie byłyśmy przygnębione. Po drodze wpadłyśmy na EXO i SHINee, wspomniałam im, że chcę z nimi porozmawiać po śniadaniu. Usiadłam przy stoliku z tymi drugimi, nie miałam za bardzo ochoty jeść, dłubałam posiłek z każdej możliwej strony.
-Jak tak to jesz, to zupełnie nie jestem już głodny - zażartował Key.
-Przepraszam - odparłam w stronę chłopaka i przestałam się "bawić".
-Może Anna nie umie jeść, i trzeba ją po prostu pokarmić? - zapytał Jonghyun, w jego głosie wyczułam droczenie. Oblałam się rumieńcem i zaprzeczyłam, Taemin potarł mnie po plecach i dodał:
-Zjedz normalnie, będzie dobrze, nie ma co smutać.
Uśmiechnęłam się i dokończyłam śniadanie, nie chciałam przecież by zapamiętano mnie wyłącznie z przyciągania kłopotów i smutnych min. Gdy wszyscy już skończyliśmy, odłożyliśmy tacki i ruszyliśmy całym orszakiem za drzwi stołówki. Przez myśl przeszły mi chwile które tu spędziłam, poznanie Choi'a w recepcji, rozlanie zupy na Kai'a, prawie udane treningi z Taeminem. Gdy stanęliśmy już za wejściem na jadalnie, otoczył mnie wręcz krąg Azjatów, przytłaczająca ilość osób którym miałam ogłosić przykrą nowinę. Zebrałam się jednak w sobie, wzięłam głęboki oddech i wypowiedziałam się na jednym wydechu:
-Kochani, chciałabym wam o czymś powiedzieć. Po pierwsze, chcę podziękować za wspólne chwile, było mi tu wspaniale, pomimo trudnych momentów, będą to prawdopodobnie najlepsze wspomnienia w moim życiu .Po drugie, chciałabym przeprosić, za wszystkie sytuacje które wynikły w trakcie mojego pobytu. Zostałam zwolniona ze stażu, wyjeżdżam dziś wieczorem, po zapowiedzi koncertu świątecznego.
W odpowiedzi rozległa się cisza, przez chwilę wszyscy wpatrywali się we mnie oczami okrągłymi jak spodki, poza Minho i D.O. Ten pierwszy wiedział, ten drugi ,zawsze miał taki wzrok, po prostu.
-To nie może być prawda- wydukał pierwszy Chanyeol. - nie możesz przecież ot tak..
-własnie -kiwnął Tao- jeszcze nie poszliśmy na kawę w ramach rewanżu za uratowanie życie przed sasaeng fans
-Czy prezes postanowił to oficjalnie - wtrącił Baekhyun.
Kiwnęłam głową, a w oczach nazbierały mi się łzy, miałam ochotę uciec, ale poczułam jak Xiumin mnie przytula, potem cały świat przysłoniły mi wyraźniejsze lub mnie wyraźne sylwetki Azjatów, którzy przytulili mnie praktycznie w wersji trzystu sześćdziesięciu stopni.
-Dziękuję..-szepnęłam.
Chwilę posiedzieliśmy, porozmawialiśmy, aż wreszcie nadszedł czas by zająć się sobą i spotkać potem. Wykorzystałam ten czas na dokończenie pakowania, na wysłanie e-maili z informacją o powrocie, na uprzątnięcie pokoju i wreszcie wyrejestrowanie się u sekretarki. Na obiedzie panowała ciężka atmosfera, ale gdy tylko ruszyliśmy w trasę, mimowolnie humor nam się poprawił. Cieszyłam się, że zobaczę ich na żywo podczas programu, ten ostatni raz. Dojechaliśmy dwie godziny przed rozpoczęciem, czas jednak zleciał szybko, makijaż , przygotowania, ostatnie słowa pokrzepienia i gotowi stanęliśmy na backstage'u..
***
Rozległy się głośne oklaski, prezenter wyszedł na scenę z przepiękną koleżanką w zielonej sukience. Zrobili krótkie wprowadzenie, informując, że jest to zapowiedź koncertu świątecznego. Spojrzałam na F(x) , dziewczyny uśmiechnęły się do mnie, Amber podniosła dłoń w geście "hwaiting" i gdy tylko użyto nazwy ich zespołu, dziewczyny dynamicznie weszły na scenę. Rozległy się krzyki fanów. Przyglądałam się ich występom z back stage, dziewczyny rozpoczęły zapowiedź przyszłego koncertu , świąteczną piosenką "x-mass dream" która miała pojawić się na wspólnym albumie, wykonawców ze spotkania. Po chwili obok mnie, pojawił się menager Exo, paru członków tej grupy i Minho z Taeminem.
-Kiedy wasz występ ?-zapytałam żabiego oppę.
Choi uśmiechnął się z mocno skupionym wzorkiem na koleżankach, po czym dodał:
-jesteśmy prawie na końcu, przed nami jest występ SNSD, Suju i EXO. Po nas ma być, jeszcze świąteczny performance BoA'y. Pewnie zrobi wielkie show, Nuna potrafi dać czadu.
-Pewnie tak, dziękuję, dzięki Tobie będę mogła zobaczyć to po raz ostatni, na żywo - odparłam cicho. Chłopak obdarzył mnie czułym spojrzeniem i pokiwał głową jakby zaprzeczał moim słowom.
- Jeszcze się zdziwisz jak wspaniale będziesz wspominać ten koncert- zachichotał Taemin, czułam, że skrywa jakąś tajemnicę. Nie zdążyłam jej jednak z niego wyciągnąć, bo poczułam, że ktoś delikatnie klepie mnie w ramię. Odwróciłam głowę i dostrzegłam Kris'a, Kai'a i Chen'a, mimowolnie twarz zwieńczył grymas. Pierwszy odezwał się Yifan, pomimo swojego bitch face'a, dziś wydawał mi się najmilszy z tej trójki.
-Ci dwaj, nie mieli odwagi by przeprosić Cię za swoje zachowanie, a że ... to ostatni dzień z Tobą, nie będzie to kulturalne, by rozstać się w takich ...relacjach - mruknął, a potem spojrzał znacząco na przyjaciół.
-Z-zgadza się - mruknął cicho Jongdae
-Przykro mi.. nam.., że tak to wyszło, jesteś naprawdę fajną dziewczyną, tylko źle rozwinęliśmy te relacje - mruknął Kai. Westchnęłam ciężko, nie musieli kontynuować, to nie była tylko ich wina, wiedziałam, że to też przeze mnie.
-Ja też nie jestem bez winy, również przepraszam, jestem szczęśliwa, że w ogóle miałam okazję was poznać -przytuliłam się do obu, a gdy poczułam ich objęcia, ulżyło mi na sercu, wreszcie miałam czystą kartę. Wiedziałam też, że nie darzyłam ich prawdziwą miłością, lecz pragnieniem, a na tym nie da zbudować się prawdziwego związku.
-Tak czy siak dziękuję- uśmiechnęłam się rozczulona -spojrzałam na Krisa- Tobie też, za to, że ich ogarnąłeś -zaśmiałam się cicho. Rozległy się okrzyki radości , które wyrwały nas z tej chwytającej za serce chwili. Podziękowano za występ, przypomniano o jakimś konkursie i zaproszono na scenę SNSD, które wyszły w strojach śnieżynek na scenę, wyglądały ślicznie, zaczął padać sztuczny śnieg, w wyniku "wiatru", leciał też w naszą stronę. Dopiero przez ten symulowany biały "deszcz", dostrzegłam, że fotografowie, są nie tylko przy scenie, ale nawet na back stage'u. Mężczyzna z zarostem szybko nas zauważył, jako jedyna biała dziewczyna w tym towarzystwie, musiałam zwracać uwagę, czy chciałam czy nie.
-Multi -kulti - Fotograf uśmiechnął się do nas i kiwnął ręką, że chciałby uwiecznić na zdjęciu całą drużynę (czyli Exo, SHINee, Menago tych pierwszych i mnie) , byłam wniebowzięta, wiedziałam już co dodam na tapetę komputera w domu. Jeszcze parę zdjęć i Azjata zostawił nas w spokoju, ruszając w stronę, f(x) które opuściły scenę, dziewczyny zmusiły się do uśmiechu. Wykorzystałam chwilę w której pożegnano Girls Generation, i zaproszono EXO. Pomimo tego, że nie był to występ całej dwunastki (bowiem, chłopcy zaprezentowali Miracle in December, a piosenka pokazała przede wszystkim umiejętności Baekhyuna, Chen'a i D.O.) wyszli wszyscy, nie powiem, zabawnie wyglądali w rogach reniferów lub mikołajowych czapeczkach. Kyungsoo zasłużył nawet na specjalny kapelusz elfa, w imitowanym śniegu i bombkach za ich plecami, naprawdę czuło się zbliżający klimat. Oderwałam wzrok od bielącej się sceny i w otoczeniu lampek świątecznych, spojrzałam ponownie na Choi'a.
-Mmm?-mruknął chłopak, zaciekawiony moim wzrokiem.
-Oppa, możemy zrobić sobie jedną jedyną selcię? Tylko dla siebie? - zapytałam nieco bardziej nieśmiało niż bym chciała, zależało mi jednak na tym, by mieć jakąś indywidualną pamiątkę.
-Oczywiście, będzie fajna tapeta na komórkę - Azjata zaśmiał się cicho, wyciągnęłam telefon i wyszeptałam "uśmiech", zrobiłam ze dwa zdjęcia, i te drugie wyszło fantastycznie. Westchnęłam ponownie, świąteczny klimat zamieniał moje serce w mokrą papkę, czułam się jak zakochana, pomimo tego, że to był ostatni dzień, czułam się dziwnie spokojna...dziwnie szczęśliwa. Rozejrzałam się po back stage - ludzie tutaj, pomimo poddenerwowania występami na żywo, roztaczali wokół siebie aurę wsparcia i ciepła, dlatego lubiłam to społeczeństwo, w istocie , niezależnie od wszystkiego, trzymali się razem i wspierali każdego. Wiedziałam, że będę miała o czym opowiadać gdy wrócę, poradzę sobie, byłam pewna, że pokonam wszelkie przeciwności losu, udało mi się przecież zbiec szalonym fankom, wystąpić przed tysiącami ludzi na scenie, ba! Rozkochałam w sobie nawet idoli nastolatek, nie było sensu żałować błędów, należało je po prostu zaakceptować, uwierzyć w siebie i iść na przód. Z myślenia wyrwały mnie piski fanek, a nawet jakby...płacz. Nie dało się ukryć, że przy najnowszej piosence Exo można było odlecieć. Na scenę weszli prowadzący i jego towarzyszka, podziękowali publice za takie wsparcie , ponownie przypomnieli o konkursie i dodali coś o twitter'ze. Potem piękna Azjatka uśmiechnęła się i zapowiedziała występ SHINee. Chłopcy ruszyli powolnym krokiem w stronę śnieżno białej płyty z której zbudowana była świąteczna scena. Minho i Taemin rzucili mi na koniec znaczące spojrzenia w stylu" zaraz będzie się działo". Pokiwałam przekornie głową z miną "ciekawe co". Chłopcy ukłonili się w stronę publiki i prezenterów (którzy zeszli już niżej), rozbrzmiała wolna piosenka ( wiedziałam, że to Wham- Last X-mass, ale i tak nei chciałam tego zaakceptować, -zbyt oklepane.) Piękne jasne światło, zaczęło się mienić przez bombki, a delikatny blask lampek świątecznych tworzył niesamowitą atmosferę w połączeniu z pseudo-śniegiem. Piosenka płynęła delikatnie przez salę i back-stage, panowała porażająca cisza, po prostu każdy chciał ich słuchać. Wtem, gdy utwór dobiegł końca, chłopcy nie zeszli jednak ze sceny. Choi podniósł mikrofon i spojrzał na mnie.
-Moi mili, oficjalnie nie ma tego w programie, chciałbym jednak zaprosić na scenę kogoś wyjątkowego- chłopak obdarzył publiczność znaczącym uśmiechem, a po chwili wypowiedział to czego się w tej chwili obawiałam -Anno,chodź do nas.
Zaczęłam kręcić głową i dłońmi w geście obronnym, ale menager Exo wyprowadził mnie na scenę zanim zdążyłam zaprotestować bardziej znacząco. Oblałam się rumieńcem i ukłoniłam w stronę publiczności, rozległy się gromkie brawa, potem wszyscy przenieśliśmy wzrok na Azjatę. SHINee ustawili się za mną i nim w lekkim półkolu, poczułam jak robi się bardzo oficjalna atmosfera.
-Dziś mamy bardzo wyjątkowy dzień,- zaczął Minho- nie dość, że mamy przyjemność zapowiedzenia dla Was koncertu świątecznego, to jest to też dzień, w którym oficjalnie SM.Town żegna się z naszą ukochaną koleżanką z pracy, dziewczyną dająca natchnienie i miłość kiedy tylko się da- chłopak znacząco uśmiechnął się do mnie, mimowolnie to odwzajemniłam. - Jest dziś jednak jeszcze jedna okazja, chciałbym byśmy ją mogli razem świętować.
-Oppa co Ty robisz? - szepnęłam zaskoczona.
Chłopak ukląkł przede mną na jednym kolanie, po czym wyjął z kieszeni małe czarne pudełeczko ze złotym elementami. Jego wzrok był... taki ...głęboki, jakby cały świat się zatrzymał, a on widział tylko mnie.
Wzięłam głęboki oddech, odruchowo zasłoniłam sobie dłonią usta ,gdy zobaczyłam jak otwiera ten mały przedmiot, w środku był prześliczny pierścionek. Stylizacją przypominał mi wiktoriańskie klimaty, czułam tylko jak zabiera mi dech, jak widownia krzyczy z wrażenia.
-Anno Mickiewicz, odkąd spotkałem Cię pierwszego dnia, codziennie myślałem o Tobie, Ty jednak byłaś zajęta innymi, postanowiłem być Ci bliskim, jeżeli mogłoby to mi pomóc w ukojeniu bólu niemożności bycia z Tobą. Teraz jednak, mam okazję, los dał mi szansę, a ja, nie chcę dłużej być już tylko Twoim przyjacielem. Kocham Cię, chcę być z Tobą w te lepsze i gorsze dni, chcę widzieć Twój uśmiech i widzieć Cię w swojej pościeli o poranku, po prostu.....ja..chcę prosić Cię o rękę, to znaczy... wyjdziesz za mnie?- Choi wypowiedział długą formułkę na jednym wydechu, prawdopodobnie by nie zabrakło mu odwagi. Po skończeniu przemowy, wpił swój wzrok we mnie wyczekując czegokolwiek. Patrzyłam na niego jak dziecko które dostało bilet do nibylandii podniosłam porażone spojrzenie na stojacych w oddali Kai'a i Chen'a , obaj uśmiechali się aprobując całą sytuację, spojrzałam na publikę, zaparło im dech, panowała totalna cisza, potem na kamerzystę, mężczyzna siedział za kamerą z ustami rozwartymi w literkę "o". Zamknęłam wzrok, poczułam jak napływają mi właśnie łzy do oczu, otworzyłam je powoli, i uśmiechnęłam się, odpowiadając wreszcie " tak Minho, wyjdę za Ciebie". Poczułam jak mój narzeczony nakłada mi pierścionek na dłoń, a potem... jego usta wreszcie spotkały moje. Zrozumiałam wreszcie, jak chce mnie tu zatrzymać, na to prezes nie miał już wpływu, teraz mogliśmy sami decydować, jak potoczy się nasza przyszłość. Nadszedł czas, gdy zrozumiałam, że sama mogę wybierać drogi w swoim życiu, poczułam, że wreszcie jestem samodzielna. Dwie chwile zmieniły moje życie. Pierwszą była ta, gdy zaaplikowałam tu o staż, druga miała miejsce właśnie teraz. Lepszego happy end'u, nie byłam w stanie sobie wyśnić...
_____________________________________________
Epilog-kilka słów od autorki:
Z całego serca chciałabym podziękować, wszystkim którzy wytrwali w lekturze mojego bloga, mam nadzieję, że historia Wam się podobała, ja dzięki temu zyskałam pewność, że powinnam spróbować sił w napisaniu prawdziwej książki. Moja zabawa z fanfikami na pewno się tu nie skończy bowiem mam głowę pełną pomysłów na kolejne historie, nie wiem jednak w jakim odstępie czasu zacznę na nowo tworzyć. Wiem jednak, że była to dla mnie ogromna radość, dziękuję raz jeszcze i przepraszam, że skończyłam opowiadanie w jednym poście, a nie tak jak mówiłam we trzech, przeliczyłam się jeśli chodzi o rozplanowanie akcji. Saranghaeyo ! ^^