poniedziałek, 9 grudnia 2013

Koniec: Koncert Świąteczny - Moja chwila.

Ciepłe słowa zawarte w e-mailu sprawiły, że poczułam się jeszcze bardziej przybita. Spojrzałam na datę wyświetloną na komputerze- czwartek, godzina dwudziesta pierwsza trzydzieści siedem, westchnęłam. Trudno było mi napisać wiadomość o powrocie do domu, nie chciałam zaakceptować brutalnej rzeczywistości. Jutro miałam wyjechać, pożegnanie z ludźmi których tu poznałam, zostawiłam na ostatni dzień, nie miałam serca stanąć przed nimi i powiedzieć 'żegnajcie". Wszystko było już jednak postanowione, dokument był podpisany, a moja walizka leżała otwarta, zapełniona paroma ubraniami, nie miałam nawet ochoty się spakować. Zmusiłam się do dokończenia listu, i wyłączyłam komputer.  Podniosłam się ociężale w stronę bagażu rozlokowanego nieco niedbale na łóżku, wszędzie porozkładałam ubrania i jakieś pierdółki, w końcu trzeba było to ogarnąć. Spakowanie się zajęło mi sporo czasu, i prawie o północy skończyłam, tak to jest jak nie do końca pamięta się gdzie się rozłożyło wszystkie swoje rzeczy. Przygotowałam ubranie na jutro, przebrałam się w piżamę i poszłam spać. Tej nocy dręczyły mnie koszmary o samolotach..

***

Budzik zadzwonił punktualnie, koncert zaplanowany był na 18, więc w studiu musieliśmy być przynajmniej dwie godziny wcześniej. Zostawiłam sobie sukienkę na przebranie się, a na razie umyłam zęby i ubrałam się w coś wygodnego, by ruszyć na śniadanie.  Ostatniego dnia postanowiłam zostawić włosy rozpuszczone, możliwe, że była to też forma ukrycia się przed wzrokiem innych. Taką zaletą była ich długość. Zamknęłam drzwi i ruszyłam korytarzem. Powolnym krokiem opóźniałam nieuniknione. Moje spojrzenie napotkało niską dziewczynę stojącą przy wyższej koleżance, Amber. Uśmiechnęłam się smutno i podeszłam do niej, była jedną z nielicznych dziewczyn z którymi tutaj rozmawiałam.
-Cześć, idziesz na śniadanie? - zapytałam znając już jednak odpowiedź.
-Tak, Ty też, czy już wracasz? - zapytała Azjatka uśmiechając  się od czasu do czasu między mną a Luną.
-Dopiero "na", ostatni raz w sumie. -odparłam lekko smutnym głosem. 
-Jak to ? -wtrąciła troskliwym głosem wyższa dziewczyna.
-Dziś ostatni raz jestem w tym budynku, prezes mnie zwolnił - westchnęłam ciężko.
Przez chwilę stałyśmy w ciszy, po chwili jednak gdy Amber wyrwała się z szoku, była bliska krzyku.
-Jak to tak?! Walcz o swoje, musisz tu zostać przecież !
-Minho i Ja próbowaliśmy wywalczyć moją ekhm... niewinność, ale... wygraliśmy jedynie przedłużenie mojego pobytu do wieczoru.
-O kurcze.... chociaż tyle... może po koncercie spróbujemy go jeszcze jakoś przekonać? - dodała Luna. Spojrzałam na nią wdzięcznym wzrokiem, ale obie wiedziałyśmy jakim człowiekiem był ten mężczyzna. 
Dziewczyny nic już nie odpowiedziały, przytuliły mnie i razem ruszyłyśmy w stronę stołówki, wszystkie byłyśmy przygnębione. Po drodze wpadłyśmy na EXO i SHINee, wspomniałam im, że chcę z nimi porozmawiać po śniadaniu. Usiadłam przy stoliku z tymi drugimi, nie miałam za bardzo ochoty jeść, dłubałam posiłek z każdej możliwej strony. 
-Jak tak to jesz, to zupełnie nie jestem już głodny - zażartował Key.
-Przepraszam - odparłam w stronę chłopaka i przestałam się "bawić".
-Może Anna nie umie jeść, i trzeba ją po prostu pokarmić? - zapytał Jonghyun, w jego głosie wyczułam droczenie. Oblałam się rumieńcem i zaprzeczyłam, Taemin potarł mnie po plecach i dodał:
-Zjedz normalnie, będzie dobrze, nie ma co smutać. 
Uśmiechnęłam się i dokończyłam śniadanie, nie chciałam przecież by zapamiętano mnie wyłącznie z przyciągania kłopotów i smutnych min. Gdy wszyscy już skończyliśmy, odłożyliśmy tacki i ruszyliśmy całym orszakiem za drzwi stołówki. Przez myśl przeszły mi chwile które tu spędziłam, poznanie Choi'a w recepcji, rozlanie zupy na Kai'a, prawie udane treningi z Taeminem. Gdy stanęliśmy już za wejściem na jadalnie, otoczył mnie wręcz krąg Azjatów, przytłaczająca ilość osób którym miałam ogłosić przykrą nowinę. Zebrałam się jednak w sobie, wzięłam głęboki oddech i wypowiedziałam się na jednym wydechu:
-Kochani, chciałabym wam o czymś powiedzieć. Po pierwsze, chcę podziękować za wspólne chwile,  było mi tu wspaniale, pomimo trudnych momentów, będą to prawdopodobnie najlepsze wspomnienia w moim życiu .Po drugie, chciałabym przeprosić, za wszystkie sytuacje które wynikły w trakcie mojego pobytu. Zostałam zwolniona ze stażu, wyjeżdżam dziś wieczorem, po zapowiedzi koncertu świątecznego. 
W odpowiedzi rozległa się cisza, przez chwilę wszyscy wpatrywali się we mnie oczami okrągłymi jak spodki, poza Minho i D.O. Ten pierwszy wiedział, ten drugi ,zawsze miał taki wzrok, po prostu. 
-To nie może być prawda- wydukał pierwszy Chanyeol. - nie możesz przecież ot tak..
-własnie -kiwnął Tao- jeszcze nie poszliśmy na kawę w ramach rewanżu za uratowanie życie przed sasaeng fans
-Czy prezes postanowił to oficjalnie - wtrącił Baekhyun.
Kiwnęłam głową, a w oczach nazbierały mi się łzy, miałam ochotę uciec, ale poczułam jak Xiumin mnie przytula, potem cały świat przysłoniły mi wyraźniejsze lub mnie wyraźne sylwetki Azjatów, którzy przytulili mnie praktycznie w wersji trzystu sześćdziesięciu stopni. 
-Dziękuję..-szepnęłam.
Chwilę posiedzieliśmy, porozmawialiśmy, aż wreszcie nadszedł czas by zająć się sobą i spotkać potem. Wykorzystałam ten czas na dokończenie pakowania, na wysłanie e-maili z informacją o powrocie, na uprzątnięcie pokoju i wreszcie wyrejestrowanie się u sekretarki. Na obiedzie panowała ciężka atmosfera, ale gdy tylko ruszyliśmy w trasę, mimowolnie humor nam się poprawił. Cieszyłam się, że zobaczę ich na żywo podczas programu, ten ostatni raz. Dojechaliśmy dwie godziny przed rozpoczęciem, czas jednak zleciał szybko, makijaż , przygotowania, ostatnie słowa pokrzepienia i gotowi stanęliśmy na backstage'u..

***

Rozległy się głośne oklaski, prezenter wyszedł na scenę z przepiękną koleżanką w zielonej sukience. Zrobili krótkie wprowadzenie, informując, że jest to zapowiedź koncertu świątecznego.  Spojrzałam na F(x) , dziewczyny uśmiechnęły się do mnie, Amber podniosła dłoń w geście "hwaiting" i gdy tylko użyto nazwy ich zespołu, dziewczyny dynamicznie weszły na scenę. Rozległy się krzyki fanów.  Przyglądałam się ich występom z back stage, dziewczyny rozpoczęły zapowiedź przyszłego koncertu , świąteczną piosenką "x-mass dream" która miała pojawić się na wspólnym albumie, wykonawców ze spotkania. Po chwili obok mnie, pojawił się menager Exo, paru członków tej grupy i Minho z Taeminem.
-Kiedy wasz występ ?-zapytałam żabiego oppę.
Choi uśmiechnął się z mocno skupionym wzorkiem na koleżankach, po czym dodał:
-jesteśmy prawie na końcu, przed nami jest występ SNSD, Suju i EXO. Po nas ma być, jeszcze świąteczny performance BoA'y. Pewnie zrobi wielkie show, Nuna potrafi dać czadu. 
-Pewnie tak, dziękuję, dzięki Tobie będę mogła zobaczyć to po raz ostatni, na żywo - odparłam cicho. Chłopak obdarzył mnie czułym spojrzeniem i pokiwał głową jakby zaprzeczał moim słowom. 
- Jeszcze się zdziwisz jak wspaniale będziesz wspominać ten koncert- zachichotał Taemin, czułam, że skrywa jakąś tajemnicę. Nie zdążyłam jej jednak z niego wyciągnąć, bo poczułam, że ktoś delikatnie klepie mnie w ramię.  Odwróciłam głowę i dostrzegłam Kris'a, Kai'a i Chen'a, mimowolnie twarz zwieńczył grymas. Pierwszy odezwał się Yifan, pomimo swojego bitch face'a, dziś wydawał mi się najmilszy z tej trójki.
-Ci dwaj, nie mieli odwagi by przeprosić Cię za swoje zachowanie, a że ... to ostatni dzień z Tobą, nie będzie to kulturalne, by rozstać się w takich ...relacjach - mruknął, a potem spojrzał znacząco na przyjaciół.
-Z-zgadza się - mruknął cicho Jongdae
-Przykro mi.. nam.., że tak to wyszło, jesteś naprawdę fajną dziewczyną, tylko źle rozwinęliśmy te relacje - mruknął Kai. Westchnęłam ciężko, nie musieli kontynuować, to nie była tylko ich wina, wiedziałam, że to też przeze mnie.
-Ja  też  nie jestem bez winy, również przepraszam, jestem szczęśliwa, że w ogóle miałam okazję was poznać -przytuliłam się do obu, a gdy poczułam ich objęcia, ulżyło mi na sercu, wreszcie miałam czystą kartę. Wiedziałam też, że nie darzyłam ich prawdziwą miłością, lecz pragnieniem, a na tym nie da zbudować się prawdziwego związku. 
-Tak czy siak dziękuję- uśmiechnęłam się rozczulona -spojrzałam na Krisa- Tobie też, za to, że ich ogarnąłeś -zaśmiałam się cicho. Rozległy się okrzyki radości , które wyrwały nas z tej chwytającej za serce chwili. Podziękowano za występ, przypomniano o jakimś konkursie i zaproszono na scenę SNSD, które wyszły w strojach śnieżynek na scenę, wyglądały ślicznie, zaczął padać sztuczny śnieg, w wyniku "wiatru", leciał też w naszą stronę. Dopiero przez ten symulowany biały "deszcz", dostrzegłam, że fotografowie, są nie tylko przy scenie, ale nawet na back stage'u. Mężczyzna z zarostem szybko nas zauważył, jako jedyna biała dziewczyna w tym towarzystwie, musiałam zwracać uwagę, czy chciałam czy nie. 
-Multi -kulti - Fotograf uśmiechnął się do nas i kiwnął ręką, że chciałby uwiecznić na zdjęciu całą drużynę (czyli Exo, SHINee, Menago tych pierwszych i mnie) , byłam wniebowzięta, wiedziałam już co dodam na tapetę komputera w domu. Jeszcze parę zdjęć i Azjata zostawił nas w spokoju, ruszając w stronę, f(x) które opuściły scenę, dziewczyny zmusiły się do uśmiechu. Wykorzystałam chwilę w której pożegnano Girls Generation, i zaproszono EXO. Pomimo tego, że nie był to występ całej dwunastki (bowiem, chłopcy zaprezentowali Miracle in December, a piosenka pokazała przede wszystkim umiejętności Baekhyuna, Chen'a i D.O.) wyszli wszyscy, nie powiem, zabawnie wyglądali w rogach reniferów lub mikołajowych czapeczkach. Kyungsoo zasłużył nawet na specjalny kapelusz elfa, w imitowanym śniegu i bombkach za ich plecami, naprawdę czuło się zbliżający klimat. Oderwałam wzrok od bielącej się sceny i w otoczeniu lampek świątecznych, spojrzałam ponownie na Choi'a. 
-Mmm?-mruknął chłopak, zaciekawiony moim wzrokiem.
-Oppa, możemy zrobić sobie jedną jedyną selcię? Tylko dla siebie? - zapytałam nieco bardziej nieśmiało niż bym chciała, zależało mi jednak na tym, by mieć jakąś indywidualną pamiątkę. 
-Oczywiście, będzie fajna tapeta na komórkę - Azjata zaśmiał się cicho, wyciągnęłam telefon i wyszeptałam "uśmiech", zrobiłam ze dwa zdjęcia, i te drugie wyszło fantastycznie. Westchnęłam ponownie, świąteczny klimat zamieniał moje serce w mokrą papkę, czułam się jak zakochana, pomimo tego, że to był ostatni dzień, czułam się dziwnie spokojna...dziwnie szczęśliwa. Rozejrzałam się po back stage - ludzie tutaj, pomimo poddenerwowania występami na żywo, roztaczali wokół siebie aurę wsparcia i ciepła, dlatego lubiłam to społeczeństwo, w istocie , niezależnie od wszystkiego, trzymali się razem i wspierali każdego. Wiedziałam, że będę miała o czym opowiadać gdy wrócę, poradzę sobie, byłam pewna, że pokonam wszelkie przeciwności losu, udało mi się przecież zbiec szalonym fankom, wystąpić przed tysiącami ludzi na scenie, ba! Rozkochałam w sobie nawet idoli nastolatek, nie było sensu żałować błędów, należało je po prostu zaakceptować, uwierzyć w siebie i iść na przód. Z myślenia wyrwały mnie piski fanek, a nawet jakby...płacz. Nie dało się ukryć, że przy najnowszej piosence Exo można było odlecieć.  Na scenę weszli prowadzący i jego towarzyszka, podziękowali publice za takie wsparcie , ponownie przypomnieli o konkursie i dodali coś o twitter'ze.  Potem piękna Azjatka uśmiechnęła się i zapowiedziała występ SHINee. Chłopcy ruszyli powolnym krokiem w stronę śnieżno białej płyty z której zbudowana była świąteczna scena. Minho i Taemin rzucili mi na koniec znaczące spojrzenia w stylu" zaraz będzie się działo".  Pokiwałam przekornie głową z miną "ciekawe co". Chłopcy ukłonili się w stronę publiki i prezenterów (którzy zeszli już niżej), rozbrzmiała wolna piosenka ( wiedziałam, że to Wham- Last X-mass, ale i tak nei chciałam tego zaakceptować, -zbyt oklepane.) Piękne jasne światło, zaczęło się mienić przez bombki, a delikatny blask lampek świątecznych tworzył niesamowitą atmosferę w połączeniu z pseudo-śniegiem. Piosenka płynęła delikatnie przez salę i back-stage, panowała porażająca cisza, po prostu każdy chciał ich słuchać. Wtem, gdy utwór dobiegł końca, chłopcy nie zeszli jednak ze sceny. Choi podniósł mikrofon i spojrzał na mnie. 
-Moi mili, oficjalnie nie ma tego w programie, chciałbym jednak zaprosić na scenę kogoś wyjątkowego- chłopak obdarzył publiczność znaczącym uśmiechem, a po chwili wypowiedział to czego się w tej chwili obawiałam -Anno,chodź do nas.
Zaczęłam kręcić głową i dłońmi w geście obronnym, ale menager Exo wyprowadził mnie na scenę zanim zdążyłam zaprotestować bardziej znacząco. Oblałam się rumieńcem i ukłoniłam w stronę publiczności, rozległy się gromkie brawa, potem wszyscy przenieśliśmy wzrok na Azjatę.  SHINee ustawili się za mną i nim w lekkim półkolu, poczułam jak robi się bardzo oficjalna atmosfera. 
-Dziś mamy bardzo wyjątkowy dzień,- zaczął Minho- nie dość, że mamy przyjemność zapowiedzenia dla Was koncertu świątecznego, to jest to też dzień, w którym oficjalnie SM.Town żegna się z naszą ukochaną koleżanką z pracy, dziewczyną dająca natchnienie i miłość kiedy tylko się da- chłopak znacząco uśmiechnął się do mnie, mimowolnie to odwzajemniłam. - Jest dziś jednak jeszcze jedna okazja, chciałbym byśmy ją mogli razem świętować. 
-Oppa co Ty robisz? - szepnęłam zaskoczona.
Chłopak ukląkł przede mną na jednym kolanie, po czym wyjął z kieszeni małe czarne pudełeczko ze złotym elementami. Jego wzrok był... taki ...głęboki, jakby cały świat się zatrzymał, a on widział tylko mnie. 
Wzięłam głęboki oddech, odruchowo zasłoniłam sobie dłonią usta ,gdy zobaczyłam jak otwiera ten mały przedmiot, w środku był prześliczny pierścionek. Stylizacją przypominał mi wiktoriańskie klimaty, czułam tylko jak zabiera mi dech, jak widownia krzyczy z wrażenia. 
-Anno Mickiewicz, odkąd spotkałem Cię pierwszego dnia, codziennie myślałem o Tobie, Ty jednak byłaś zajęta innymi, postanowiłem być Ci bliskim, jeżeli mogłoby to mi pomóc w ukojeniu bólu niemożności bycia z Tobą. Teraz jednak, mam okazję, los dał mi szansę, a ja, nie chcę dłużej być już tylko Twoim przyjacielem. Kocham Cię, chcę być z Tobą w te lepsze i gorsze dni, chcę widzieć Twój uśmiech i widzieć Cię w swojej pościeli o poranku, po prostu.....ja..chcę prosić Cię o rękę, to znaczy... wyjdziesz za mnie?- Choi wypowiedział długą formułkę na jednym wydechu, prawdopodobnie by nie zabrakło mu odwagi.  Po skończeniu przemowy, wpił swój wzrok we mnie wyczekując czegokolwiek.  Patrzyłam na niego jak dziecko które dostało bilet do nibylandii podniosłam porażone spojrzenie na stojacych w oddali Kai'a i Chen'a , obaj uśmiechali się aprobując całą sytuację, spojrzałam na publikę, zaparło im dech, panowała totalna cisza, potem na kamerzystę, mężczyzna siedział za kamerą z ustami rozwartymi w literkę "o".  Zamknęłam wzrok, poczułam jak napływają mi właśnie łzy do oczu, otworzyłam je powoli, i uśmiechnęłam się, odpowiadając wreszcie " tak Minho, wyjdę za Ciebie". Poczułam jak mój narzeczony nakłada mi pierścionek na dłoń, a potem... jego usta wreszcie spotkały moje. Zrozumiałam wreszcie, jak chce mnie tu zatrzymać, na to prezes nie miał już wpływu, teraz mogliśmy sami decydować, jak potoczy się nasza przyszłość. Nadszedł czas, gdy zrozumiałam, że sama mogę wybierać drogi w swoim życiu, poczułam, że wreszcie jestem samodzielna. Dwie chwile zmieniły moje życie. Pierwszą była ta, gdy zaaplikowałam tu o staż, druga miała miejsce właśnie teraz. Lepszego happy end'u, nie byłam w stanie sobie wyśnić...

_____________________________________________

Epilog-kilka słów od autorki:

Z całego serca chciałabym podziękować, wszystkim którzy wytrwali w lekturze mojego bloga, mam nadzieję, że historia Wam się podobała, ja dzięki temu zyskałam pewność, że powinnam spróbować sił w napisaniu prawdziwej książki. Moja zabawa z fanfikami na pewno się tu nie skończy bowiem mam głowę pełną pomysłów na kolejne historie, nie wiem jednak w jakim odstępie czasu zacznę na nowo tworzyć. Wiem jednak, że była to dla mnie ogromna radość, dziękuję raz jeszcze i przepraszam, że skończyłam opowiadanie w jednym poście, a nie tak jak mówiłam we trzech, przeliczyłam się jeśli chodzi o rozplanowanie akcji. Saranghaeyo ! ^^

czwartek, 5 grudnia 2013

Wygrana

-Minho oppa? - zapytałam zaskoczonym głosem.
Chłopak spojrzał na mnie zbystrzonym wzrokiem, a na jego twarzy rysował się grymas, nim zapytałam o coś więcej, podbiegł do mnie i objął mnie ramionami mocniej niż powinien.
-Anna! Zgłupiałaś?! - chłopak prawie wręcz krzyknął.
-C-co? Czemu?- odchyliłam się nieco w jego uścisku i spojrzałam na niego badawczo. 
Widziałam, że przede wszystkim po prostu się martwił. 
-Iść w ciemną noc, bez znajomości miasta, w kusej sukience!- powiedział do mnie nadopiekuńczym tonem.
Wykrzywiłam buzię w grymasie niezadowolenia i westchnęłam.
-Przepraszam, ale widzisz, że sobie poradziłam. 
Chłopak uśmiechnął się niemrawo, po czym dodał:
-To nie zmienia faktu, że bardzo się martwiłem, poza tym.. Chanyeol powiedział mi co się działo, tym bardziej się więc denerwowałem.. 
-A co to ma do rzeczy? - mruknęłam cierpkim głosem- zresztą to już naprawdę nieważne... -spuściłam wzrok na posadzkę tarasu- do końca tygodnia wyjadę, Prezes mnie zwolnił... nic nie może mnie już tu zatrzymać..
Twarz oppy z zaniepokojonego uśmiechu, zmieniła kolor na biały i wykrzywiła się jakby coś kopnęło go w żołądek. 
-Nie..-jęknął Azjata- nie możesz teraz zniknąć... odejść..
-Też tego nie chcę... kocham to miejsce... ale może tak będzie lepiej, odkąd tu jestem.. przynoszę i sobie i innym kłopoty - odparłam smutnym głosem.
-Nie o to chodzi... myślałem, że będzie nieco więcej czasu... cholera - Azjata widocznie był czymś zafrasowany. 
-Czemu tak się tym przejmujesz? -zapytałam zaskoczona. 
-Wyjaśnię Ci za chwilę, chyba, że to powstrzymamy..-Chłopak spojrzał na mnie badawczo- jutro z rana pójdziemy do niego i powiem mu co o tym sądzę, poproszę by dał Ci ostatnią szansę..
-Oppa to nic nie da - odpowiedziałam będąc tego święcie przekonaną. 
-Nie dowiemy się , póki nie próbujemy, chodź, jest zimno..-Minho pociągnął mnie za dłoń i pomógł zejść po schodach, ruszyliśmy w kierunku mojego pokoju.
Dziwnie było iść korytarzem i schodami gdy budynek wyglądał jakby wszystko umarło, panowała tu idealna cisza, wszyscy bawili się w Centrum, a my jedyni wędrowaliśmy korytarzami. Gdy doszliśmy do mojego pokoju,otworzyłam drzwi i zaprosiłam przyjaciela do środka, bez sensu było się rozstawać, gdy mieliśmy tyle czasu. Zdjęłam swoją kurtkę, oppa zdjął swój płaszcz, usiedliśmy na łóżku z braku pomysłów co można robić o tej porze.
-W sumie to trochę tak dziwnie z tym wszystkim -zaczęłam- w sumie ledwo tu przyjechałam, a zaraz będę wracać, wierzyć mi się nie chce, ten świat tak bardzo różni się od nudnej rzeczywistości. 
-Nie będziesz musiała stąd wyjeżdżać, wiem o tym ... po prostu..-Twarz Minho skrywała jakąś niesamowitą tajemnicę, poczułam w sercu, to dobry znak.
-Miło mi że w to wierzysz...-uśmiechnęłam się niewyraźne i ziewnęłam. 
-Po prostu to wiem...- głos Choi'a ciepło rozbrzmiał w mojej głowie, jego ramiona znów mnie objęły, a potem ... zrobiło mi się przytulnie i miło.. na tyle by zasnąć. 


***

Budzik zadzwonił punktualnie, dając mi jak zwykle sygnał, że do śniadania mam trochę czasu. Wyłączyłam urządzenie nie podnosząc nawet głowy, byłam wykończona wczorajszym wieczorem, emocjami, poza tym było mi zbyt wygodnie, tylko jakoś tak chłodno. Uniosłam głowę bardzo powoli, i ujrzałam piękną czarną sukienkę opinającą moje uda, oraz czyjąś rękę na mojej talii i pod moją głową, nic nadzwyczajnego, położyłam się ponownie spać.Chwilę później otworzyłam oczy jak spodki ufo, CZYJAŚ RĘKA?! Poczułam jak zalewa mnie faja wspomnień z wczoraj, szczególnie sytuacja z Kai'em, miałam wrażenie jakby ktoś uderzył mnie w głowę przeszłością. Odwróciłam się i spojrzałam na właściciela części ciała. Mimowolnie się rozczuliłam, Minho spał niewinnie w najlepsze, podniosłam się delikatnie by go nie obudzić. Nie przypominałam sobie bym z nim cokolwiek...robiła, więc kiedy zasnęłam w jego objęciach? Pokręciłam głową i wstałam z łóżka udając się do łazienki, po drodze zgarnęłam jakieś ubrania. Umyłam się, i wysuszyłam włosy, przebrałam się i umyłam zęby, po czym uzupełniłam się o delikatniejszy makijaż. Na moje szczęście wstałam wcześniej i chłopak nie widział mnie z rozmazanym smoky eyes. Upiełam włosy w kucyk,  nałożyłam białą bluzkę i kamizelką imitującą futerko, do tego jeansy. Gdy kończyłam  dopieszczać swój strój, rozległo się jedno głośne : "ANNA!!!", wyszłam zdziwiona do pokoju. Minho siedział na moim łóżku wyraźnie zaskoczony, nie wiedział co się dzieje. 
-Tak?-zapytałam jakby ten widok nie robił na mnie wrażenia. 
-Zasnęliśmy razem? -zapytał od razu prosto z mostu.
-Zdaje się, że tak.. -odparłam niewzruszonym głosem.
Chłopak wyglądał na onieśmielonego sytuacją, ale potem gdy schodził z łóżka widziałam jak się lekko uśmiecha. Poprawiłam się przed lustrem i usłyszałam jego głos.
-Jeżeli nie masz nic przeciwko... ja .. chyba powinienem już iść.. muszę jakoś wyglądać przed śniadaniem...załatwimy Twoją sprawę po jedzeniu, dobrze?- Choi stał już przy drzwiach i czekał na moją odpowiedź. 
-Niech tak będzie, dziękuję Oppa, zrobiłeś dla mnie więcej niż ktokolwiek inny -odpowiedziałam ciepłym głosem i uśmiechnęłam się. 
Kiwnął głową rozczulony i wyszedł z pokoju. 
Podeszłam do komputera  i odpaliłam go, czekając na system startowy zerknęłam na telefon, miałam piętnaście minut do śniadania, akurat trochę czasu. Weszłam na facebook'a i twittera, na tym drugim nic nie było, ale na moim ukochanym portalu społecznościowym koleżanki powrzucały mi już na tablicę zdjęcia z wczorajszej gali, ekscytując się przy tym i komentując jaka to ze mnie szczęściara. Problem był w tym taki, że to szczęście już się skończyło, westchnęłam i zerknęłam na pocztę. Miałam ogromnie dużo nowych e-mail'i, ale większość z nich była albo reklamami albo jakimś podrzędnym spam'e. Były też dwie wiadomości od Jagody i jedna od rodziców, stwierdziłam, że przejrzę je później, teraz musiałam już iść na posiłek, wyłączyłam komputer i zamknęłam drzwi do pokoju. Szłam korytarzem mijając nic już nieznaczących dla mnie ludzi, nie było sensu się przywiązywać, skoro zaraz będę wyjeżdżać. Weszłam na stołówkę i zamówiłam coś do jedzenia, gdy odwróciłam się z tacką , dotarło do mnie, że znów mam wątpliwości gdzie siadać. Taemin pomachał do mnie i zdecydowałam, że usiądę przy stoliku SHINee. Gdy zaczęliśmy jeść zaczęli pojawiać się kolejni członkowie zespołu, oraz EXO. Zerknęłam w ich stronę, wszyscy chłopcy uśmiechnęli się do mnie ciepło, tylko Chen nadął policzki jak dziecko któremu się coś nie podoba. Skarciłam go wzrokiem i pokręciłam głową. Nie wiedziałam nawet co jem, zafrasowana byłam naszą akcją z Minho, którą mieliśmy wykonać po śniadaniu.
-Lady, skończyłaś już? - zachichotał Oppa.
Zerknęłam w stronę Choi'a i kiwnęłam głową. Odnieśliśmy nasze tacki,  a gdy kierowaliśmy się w stronę wyjścia wpadliśmy na Tao i Chanyeol'a. 
-Wszystko dobrze Ann? -zapytał Yeol'i troskliwym głosem.
-Bywało lepiej, nie ma się jednak co martwić- machnęłam ręką niemrawa.
-Nie myśl o tym co się działo wczoraj, zawsze masz nas -zachichotał Tao i przytulił mnie w ramach potwierdzenia słów. Kiwnęłam głową, pożegnałam się i pomachałam w ich stronę, szybko zmywając się w towarzystwie mojego "braciszka". 
-Myślisz, że się uda?- zapytałam cierpkim głosem.
-Nie jestem pewien w który sposób, ale tak- odparł bez wahania. 
Przyjrzałam mu się, a właściwie jego plecom, bo właśnie otwierał drzwi do pokoju prezesa, stanęliśmy w nich w momencie gdy mężczyzna pił właśnie poranną kawę. 
-O, świetnie, że przyszłaś, zaraz miałem do Ciebie dzwonić- dodał po upiciu łyka. -przygotowałem dokumenty w związku z rozwiązaniem kontraktu na temat stażu.
-My właśnie w tej sprawie - zaczął Minho, zanim zdążyłam zareagować. -Nie może Pan jej zwolnić.
Spojrzałam to na Oppę, to na Prezesa. Mężczyzna zaskoczonym wzrokiem zlustrował podwładnego i zapytał powoli:
-Nie mogę? A to dlaczego?
-Ona jest teraz częścią nas, cały czas na językach jest jej .. związek... z Chen'em, stała się elementem który ożywił naszą działalność, i jest tu dla wielu osób ważna.
-I w związku z tym, że po prostu się polubiliście, mam jej nie zwalniać? Uważasz, że zaniedbywanie obowiązków w tej firmie, jest bez różnicy? -odparł tamten głosem który nie wskazywał na ugodę.
-Te zaniedbania wynikały z uczuć, każdy ma serce, jesteśmy ludźmi, kochamy niezależnie od siebie, przecież Pan też ma serce, emocje.. - Minho błagalnie się sprzeciwił. 
-Rozum zawsze powinien stać nad sercem.-  skwitował Prezes.
-Zatem mam propozycję..- dodał Choi, zerknęłam na niego zaskoczona- Czy Anna może zostać do piątkowego koncertu niespodzianki? Tego który będzie na żywo, zapowiadającego koncert świąteczny, proszę..wiem, że jest wieczorem, ale...niech tylko na nim będzie..
Mężczyzna podzielił moje zaskoczenie i skupił wzrok na chłopaku.
-Co prawda miała jechać z rana, ale nic się nie stanie jeżeli zostanie do wieczora...
Uśmiechnęłam się ciężko w stronę mężczyzny.
-Czyli mogę to podpisać w czwartek? 
Prezes kiwnął głową i wyszliśmy z pokoju, uprzednio się żegnając.
-Widzisz Minho.. nic nie dało się ugrać, no ale przynajmniej będę miała okazję ostatni raz zobaczyć te występy na żywo..
Oppa spojrzał na mnie uśmiechem tak pięknym jakby wygrał coś, co było iście nieokreślone. 
Wykrzywiłam buzię pytająco, wtedy on odpowiedział:
-Nie martw się, w piątek wieczorem zmieni się Twoje całe życie, nie będziesz musiała rezygnować z marzeń. Czuły całus chłopaka wylądował na moim czole, momentalnie rozczuliło mnie całe jego zachowanie, wierzyłam mu, czułam, że cokolwiek planuje, wszystko będzie dobrze..


****
Witajcie, chciałabym podziękować za wszystkie miłe chwile które razem spędziliśmy, ja przy pisaniu, Wy przy czytaniu (jak mam nadzieję) mojego opowiadania, powoli będę jednak się żegnać. Do końca tej przygody zostały bowiem plus minus 3 rozdziały, keep hwaiting aż do końca, Sarangheyo !

Zbliża się czas

Płatek śniegu opadł mi na nos, poczułam zimno, gdy wypuściłam powietrze, obłok pary rozmył się w powietrzu.  Mój wzrok, z rozmarzonego zmienił się w konkretny i skupiony. Przede mną w dużej odległości stała postać.  Na tle nocy, widok był dość osobliwy. Ciemnobeżowe futro okrywało osobę, futrzana czapka powiewała na chłodnym powietrzu. Nie musiałam się specjalnie wysilać by zauważyć, że ten ktoś patrzył wprost na mnie. Postać zaczęła sunąć w moim kierunku, powolnym krokiem zbliżała się do mnie , a jej kontur się wyostrzał. Nie wiedziałam czy był to wynik alkoholu, czy emocji z dzisiejszego dnia, ale już się nie bałam, czekałam na rozwój wydarzeń. Teraz byłam w stanie dostrzec siwo-brązowe kosmyki opadające na twarz osoby, ciepłe złociste wręcz oczy spoglądały na mnie jakby znały mnie od dawna. Na twarzy pojawił się uśmiech, wreszcie osoba przemówiła, dopiero  teraz zrozumiałam, że to jakaś zbłąkana staruszka.
-Dziecko drogie, nie zimno Ci? - zapytała po koreańsku. 
-N-nie proszę pani, a Pani nie jest ? - odpowiedziałam bardziej normalnie niż powinnam.
Kobieta zaprzeczyła głową, i pokazała mi gest dłonią bym podeszła.
-Chodź, noc jest krótka, my nie mamy za wiele czasu, musimy już iść -odparła ciepłym głosem.
Czułam, że chyba zwariowałam, ale nie uciekłam z krzykiem, ani nie zaczęłam posądzać starowinki o nawiedzenie, a jedynie stanęłam obok niej i ruszyłyśmy wolnym krokiem przed siebie, śnieg otulał nas z każdej strony..

***

Impreza trwała w najlepsze, ale widać było już, że wszyscy są wstawieni. Nie miałem ochoty już pić, tort pomimo świetnego smaku, nie smakował mi. Wodziłem wzrokiem po ludziach, w końcu jednak nie wytrzymałem. 
-Taemin, widziałeś gdzieś Ann? 
Przyjaciel spojrzał na mnie zaskoczony i odparł:
-Cóż, po skończeniu nagrywania, jakoś gdzieś mi umknęła..
Pokręciłem głową i wstałem, czułem, że coś jest nie tak.  Przeszedłem się po sali, z myślą by zajść do baru, może barman coś zauważył. Podszedłem do blatu i zawołałem młodego mężczyznę.
-Czym mogę służyć  -wyrecytował zmęczony chłopak.
-Szukam pewnej dziewczyny, łatwo ją rozpoznać, bo nie jest Azjatką. Widziałeś ją może jakoś niedawno? - zapytałem zmartwiony. 
Blondyn zastanawiał się przez chwilę, po czym w końcu powiedział:
-Wydaje mi się, że całkiem niedawno rozmawiała z jakąś dziewczyną  w garniturze 
Od razu mnie olśniło, jedynym tomboy'em który był  dzisiaj tutaj, była Amber.
-Dziękuję! - odkrzyknąłem i popędziłem czym prędzej by znaleźć koleżankę. 
Zajęło mi to może z dziesięć minut, aż wreszcie radośnie ujrzałem niską dziewczynę tańczącą na parkiecie, złapałem ją czym prędzej za dłoń i wyciągnąłem na bok, by porozmawiać.
-Minho? -zaśmiała się w swoim stylu.
-Amber, rozmawiałaś z Anną ,całkiem niedawno, tak? - zapytałem przechodząc od razu do konkretów. 
Dziewczyna zrobiła usta w literkę "o" i kiwnęła głową.
-Tak z pół godziny temu- odparła.
-No i gdzie ona jest? - odparłem nieco spokojniej.
-Powiedziała, że jedzie do budynku Sm'u. Nie miała ochoty się bawić, była w nieco kiepskim humorze - koleżanka odparła ze smutniejsza miną, na samo wspomnienie. 
-Jak ona ma zamiar tam dojechać.. - zapytałem głośno ,ale bardziej samego siebie niż Amber- no nic, dziękuję  - dokończyłem i ruszyłem w kierunku drzwi.  Zanim tam jednak dotarłem, wpadłem na Jonghyuna.
-Gdzie Ty się tak spieszysz? -zapytał nieco wstawiony. Odsunąłem kolegę i odparłem tylko:
-Do Sm'u.
-Ale zabawa jest tutaj... - usłyszałem zmartwiony głos przyjaciela, niewiele mnie to jednak obchodziło, byłem zły na Annę, poszła w ciemną noc, w takiej sukience w miasto które nie zna, prosiła się o kłopoty!
Zamówiłem taksówkę, i ubrałem kurtkę, nim wyszedłem przed drzwi, auto już czekało. Zmartwiłem się, czy Anna wiedziała, że może zamówić taksówkę pod sam budynek? Może wolała iść spacer. Nie wiedziałem jak zrobiła, ale postanowiłem pojechać we wskazane miejsce, cały siedziałem jak na szpilkach..

***
Przez chwilę szłyśmy w ciszy, w końcu nie wytrzymałam i zapytałam:
-Przepraszam, czemu Pani tak późno chodzi po mieście? Powinna Pani o siebie dbać .
Kobieta uśmiechnęła się i spokojnym tonem odparła, jakby to było oczywiste: 
-Czekałam na Ciebie dziecko, taki powód jest wystarczający by wyjść na dwór, poza tym, świeże powietrze dobrze mi zrobi - zaśmiała się jakby typowym babcinym śmiechem.
-Przecież my się nie znamy...-mruknęłam ciszej.
- Powiedz kochanieńka, czas się zbliża, powinnaś podjąć już decyzję, w najbliższych tygodniach wybierzesz swoje przeznaczenie - odparła jakby chciała mi coś doradzić.
-Powinnam podjąć decyzję? Co Pani ma na myśli? Jak to w najbliższych?- zalałam kobietę potokiem pytań, i tak zrobiła mi już mętlik w głowie. 
-No już, spokojnie Anno- pokazała mi dłonią bym zwolniła z zadawaniem jej pytań- po to tu przyszłam, by wskazać Ci właściwą drogę. Przyjrzałam się jej badawczo, starowinka znów uśmiechnęła się błogo i podjęła kontynuację wypowiedzi:
-By w życiu mogło Ci się wreszcie ułożyć, musisz poukładać siebie w środku. Czas  by podjąć decyzję, i wybrać jednego z nich, jedną drogę..
-Jednego z nich?- zbystrzałam się, miała na myśli chłopaków? 
-Wiesz o kim mówię dziecko, ta trójka nie może już dłużej czekać, ktoś dziś postawił Cię pod murem, to czas by ostatecznie rozegrać partię którą Ci powierzono - odparła ze stoickim spokojem. Ułożyłam usta w literkę "o", kogo miała na myśli , gdy mówiła o trzeciej osobie? Właściwie skąd ona tyle wiedziała?!
-Um proszę pani..-zaczęłam wypowiedź, jednak starowinka mi przerwała.
-No proszę już jesteśmy! -kobieta klasnęła w dłonie, a ja powiodłam za jej wzrokiem. Budynek Sm.Town majaczył w podmuchach płatków śniegu. Przeszedł mnie dreszcz, odwróciłam się  i dokończyłam zdanie.
-Właściwie skąd Pani tyle wie, skąd Pani mnie zna..?- jednak na moje pytanie nie odpowiedział już nikt, mój głos odbił się echem po pustej przestrzenni chodnika, oprócz mnie nie było na ulicy nikogo. Ciepłe światła biły od latarni i mieszkań, wszyscy siedzieli w ciepłych "gniazdkach", ciężko westchnęłam. Po chwili doznałam potwornego olśnienia, przeraziło mnie to co sobie uświadomiłam. Nie znałam drogi którą należało pokonać piechotą do tego budynku... nie zauważyłam też żadnych taksówek, co się właściwie wydarzyło? Wróciłam spojrzeniem na budynek, postanowiłam dłużej nie marznąć, w głowie miałam jednak ogromny chaos, nie wiedziałam co myśleć.
 -Dobry wieczór Anno - uśmiechnęła się recepcjonistka, skinęłam do niej głową i przywitałam się. Ruszyłam długim korytarzem i zamiast skierować się do pokoju poszłam na górę, do tego niesamowitego miejsca w którym Choi zwykle myślał. Miałam nadzieję,że tam ochłonę i uporządkuję natłok treści w głowie.
Szybko wbiegłam po schodach, i dopiero teraz poczułam jak bolą mnie nogi od obcasów. Westchnęłam  i otworzyłam drzwi  od  balkonu, widok zaparł mi dech w piersiach. Dosłownie. Na tarasie stał Minho..

środa, 4 grudnia 2013

Vanitas

-Przestańcie! -krzyknęłam zdenerwowana, wiedząc, że jest już wpół do dziewiątej, musiałam przerwać całe zajście i wrócić razem z nimi na salę główną, zaraz ktoś zacznie się niepokoić.
-Zamiast nas upominać mogłabyś się ubrać - mruknął poirytowany Chen , zrobiłam się purpurowa na twarzy, nie wiedziałam tylko czy wynikało to z zażenowania czy złości.
-Nie mów tak do niej-warknął Kai, nie byłam do końca pewna czy on jest w pełni świadomy co robi, może gdyby by nie wypił to inaczej wyglądałyby jego reakcje, nim doszłam do ostatecznej konkluzji, wyższy Azjata złapał niższego za materiał koszuli.- za długo graliśmy wszyscy w tą gierkę, nie zasługujesz na nią - prychnął chłopak.
-A Ty niby jesteś lepszy? Wszystkie fanki zawsze tylko Ciebie chcą, to jest MOJA dziewczyna, nie rusza się partnerek przyjaciela!- Jongdae wyrwał się z uchwytu i spojrzał pełnym emocji wzrokiem na przeciwnika. Pokręciłam głową bardziej zła niż zażenowana , poczułam się jakbym była nagrodą w licytacji, wykorzystałam moment i szybko doprowadziłam się do normalności ,wciąż bacznie obserwując chłopaków.
-Jestem lepszy, nie obrażam się o byle co, zresztą sam mówiłeś, że ciągle Cię zawodzi, to skoro tak to po co Ci związek z nią? - arogancki ton Jongin'a poniósł się echem po pokoju. Zatkało mnie, mówił, że nie obraża się o byle co? Przecież właśnie tak zrobił, tak jakieś dwa tygodnie temu! Zacisnęłam pięści  i już miałam coś wtrącić,ale dosłownie przed nosem, Kai po prostu popchnął Chen'a, chłopak zachwiał się, ale jego energia nie pozwoliła mu się wywrócić,  postanowił skontrować wymierzając cios, jego przeciwnik uniknął ciosu i uderzył w brzuch, przez co niższy się wywalił.
-Wystarczy! - Dramatycznym głosem spróbowałam przerwać tę waśń, lecz obaj mnie zignorowali, zadając sobie ciosy i unikając ich, znowu poczułam się bezsilna. Nie wiedziałam ile czasu minęło odkąd powinniśmy być na sali głównej, dowiedziałam się tego gdy całą akcję przerwał huk otwieranych drzwi od pokoju, w ramie przejścia stali Luhan, Sehun i Chanyeol.  Ten pierwszy podbiegł do Jongdae i spojrzał na niego przerażony, Sehun szybko doszedł do Kai'a i złapał go zanim ten spróbował wymierzyć kolejny cios, Yeol po prostu spojrzał na mnie jakby zobaczył ufo. Odpowiedziałam mu jedynie roztrzęsionym wzrokiem, który następnie przeniosłam na kolegów.
-Co tu się stało?- zapytał wreszcie wciąż lustrując wszystkich wzrokiem.
-Kai dobierał się do Anny - warknął Chen, po czym pokazał Luhan'owi, że nic mu się nie stało.
-Nic się nie działo dopóki Jongdae nie wpadł tu jak poparzony - skontrował wyższy. Sehun przyjrzał się przyjacielowi, Kai stał przecież bez koszuli.
-Czy nie powinniśmy iść? Na sali jest chyba ....krojenie tortu ..-mruknęłam szukając wyjścia z sytuacji.
Chanyeol pokiwał głową z potwierdzeniem, i ponownie zlustrował mnie wzrokiem, patrzył tak jakby doszukiwał się we mnie usterek zdrowotnych. Machnęłam ręką uspokajając go, że nic mi nie jest.
- Co Anna, tak łatwo zapomnisz o tym jak Jongin Cię dotykał? Ja też mam zapomnieć?! - Chen chen wybuchnął dramatycznym głosem, spojrzałam na Kai'a-ubierał się-potem na swojego "chłopaka".
-Oczywiście, że nie zapomnę. No a Ty.... czemu Cię to tak boli skoro właściwie ze mną zerwałeś? - odpowiedziałam mu z żalem, wszyscy zebrani spojrzeli pytająco na przyjaciela (poza Kim'em rzecz jasna, ten patrzył z politowaniem).
-Nieważne- odpowiedział chłopak po chwili zawahania.
-Heh -prychnęłam poddenerwowana - myślę, że powinniśmy wszyscy wracać, z tego co widzę, zaczęli już kroić tort - mruknęłam zdejmując marynarkę Chen'a i rzucając mu ją wkurzona. Chłopak złapał ubranie i zmierzył mnie wzrokiem, jakby nie tego oczekiwał.  Chanyeol przepuścił mnie w drzwiach i wyszliśmy wszyscy na korytarz. Szliśmy szybko, a cisza która nam towarzyszyła była wręcz nie do zniesienia. Marzyłam o tym by znaleźć się blisko Minho i móc się mu wygadać, niestety nawet jak znaleźliśmy się już na sali głównej, momentalnie zostałam wepchnięta na scenę i dokończyłam prowadzenie programu razem z partnerem. Zakończyło się nagrywanie, konkurs na najlepszy come back, wygrały SNSD, zeszłam ze sceny nie musząc już przyklejać do twarzy sztucznego uśmiechu. Westchnęłam i oddałam mikrofon staff''owi.  Podeszłam do baru, by zamówić coś mocnego, moje oczekiwania na trunek przerwało pojawienie się Prezesa, czułam, że zwiastuje to coś niedobrego. Mężczyzna spojrzał na mnie ciężkim wzrokiem.
-Przepraszam za to spóźnienie, z-zabłądziłam - wydukałam nieco markotna.
-Rozumiem-odparł Azjata- mam nadzieję, że i Ty zrozumiesz, że zwalniam Cię z tego stażu, przypuszczam, że do piątku uda mi się załatwić Ci lot powrotny, będziesz miała też czas by się pożegnać i pozabierać swoje rzeczy. Nie toleruję takich zachowań któryś raz z rzędu. 
Zatkało mnie, ale była w tak podłym humorze, że nie miałam nawet ochoty protestować , odparłam jedynie, że rozumiem jego decyzję i gdy mężczyzna się oddalił, upiłam spory łyk alkoholu.  Siedziałam przy barze, zalewając głowę myślami, byłoby przyjemnie wyłączyć się na chwilę, westchnęłam.
-Cześć mała, czemu tak siedzisz sama? Powinnaś się bawić - usłyszałam znajomy głos za plecami.
-Odwróciłam głowę i zmierzyłam postać od stóp do głów. Krótkie włosy były fikuśnie zakręcone na końcówkach, elegancki i niekonwencjonalny garnitur opinał sylwetkę postaci, radosne oczy przyglądały mi się lekko zaciekawione. 
-A-amber -wydukałam patrząc na niższą koleżankę. Nim cokolwiek dodałam, dziewczyna przysiadła się do mnie i zamówiła mojito. 
-No cześć- uśmiechnęła się Azjatka- czemu się nie bawisz? Taka noc jest tylko jedna, jedyna w swoim rodzaju - dodała.
Kiwnęłam głową i pociągnęłam łyk trunku, po chwili odparłam ciężkim głosem.
-Może Cię zdziwię, ale nie mam powodów do uśmiechu...
Dziewczyna przyglądała mi się badawczo.
-Na pewno jakieś są, patrz, jesteś tu z nami, poznałaś tyle fajnych osób, wyglądasz super, wielu chłopaków jest tu w Ciebie wpatrzonych - uśmiechnęła się i upiła łyk mojito. 
-Tak, a niedługo stracę to wszystko...- mruknęłam i dopiłam alkohol.
Amber westchnęła, wyczuła, że nie powinno mnie wypytywać. 
-Wiesz co? Wracam do budynku SM'u,  mam ochotę się przespać. 
-W porządku, zawsze ktoś jest na recepcji, trafisz tam sama? - zapytała nieco zmartwiona. 
Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową, przemknęłam przez salę i odszukałam wyjście, Chwila wystarczyła, i moje płuca odurzyły się rześkim powietrzem. Spojrzałam na nocne niebo, było przepiękne. Przez myśl przeszło mi, że gdy tylko dojadę, udam się w miejsce które pokazywał mi Minho. Otuliłam się mocniej kurtką i poprawiłam zmierzwione włosy. Punkt pierwszy: znaleźć taksówkę. Ruszyłam nocnym miastem, oświetlanym przez ciepłe światło latarni. Było późno w nocy, ale Seoul żył głównie w tych  godzinach, kochałam to miasto, więc nie spieszyło mi się nigdzie. Krok za krokiem stukałam obcasami o chodnik, brakowało mi tu rodziny. No i muzyki. Nie miałabym nic przeciwko gdyby teraz w tle grała jakaś smutna ballada, jak w koreańskich dramach. Powoli szłam do przodu, mijając kolejne ulice... Z nieba, przy delikatnych podmuchach wiatru, zaczęły delikatnie spadać pierwsze płatki śniegu, bajka...



..nie zauważyłam nawet, że nie byłam już sama na ulicy, ktoś mnie obserwował..

środa, 27 listopada 2013

Come-back II - decyzje

Jego ciemne włosy lekko powiewały przy podmuchach chłodnego powietrza, w poświacie nocnego nieba, twarz Azjaty zdawała się jeszcze bardziej oszałamiająca niż zwykle. Nie czułam już zimna, zrobiło mi się bardzo gorąco, szczególnie gdy nachylił się by mnie pocałować. Odsunęłam delikatnie głowę i wtopiłam wzrok w posadzkę tarasu.
-Kai ssi, nie możesz - westchnęłam i starałam się nie patrzeć na twarz mojego koreańskiego Romeo, wiedziałam, że wtedy mu ulegnę. 
-Heh, "Rozumiem" - odparł mi z sarkazmem i delikatnie złapał mnie jedynie za dłoń. - chodź.
Zaskoczona, pozwoliłam pociągnąć się do drzwi a potem szybkim krokiem podążyłam za nim po schodach. Miałam ochotę zapytać go czemu nie poszliśmy do windy, ale coś mnie powstrzymywało.
-O-oppa wolnej, buty mi zaraz spadną ze stóp - rzuciłam cicho w jego stronę. Odwrócił wzrok w moją stronę tylko na chwilę  i odparł "tym lepiej", przeszedł mnie dreszcz. Nie zdążyłam nic powiedzieć, Kai otworzył drzwi od jakiegoś pokoju płynnym ruchem, wciągnął mnie do pomieszczenia, zatrzasnął drzwi i oparł mnie o ścianę, serce prawie mi stanęło. Zdążyłam tylko wziąć głęboki oddech, a chwilę później jego usta zatopiły się w moich, poczułam alkohol w jego oddechu, tego mi brakowało, doprawdy, będą kłopoty.
Przerwałam pocałunek i naparłam na niego swoimi dłońmi, nie spowodowało to jednak jego odsunięcia był zwyczajnie za silny.
-Co Ty robisz? - odparłam lekko zdenerwowana, pełna świadomości jak rumiana już jestem. 
-Mówiłem, mam kaprys, Tobie się wydaje, że ja sobie tak po prostu odpuszczam jak coś mi nie wychodzi? - Chłopak odparł mi to stanowczo zbyt erotycznym tonem, poczułam, że naprawdę zalewa mnie gorąco.
-Wiesz, że jestem z Ch-chenem, nie wolno Ci po prostu. -wydukałam zestresowana unikając jego przenikliwych oczu.
- Moja droga, my rozmawiamy o wszystkim - zaśmiał się jak pan nad swoją zabawką - i Ty i ja wiemy jak jest - mruknął mi do ucha a potem złapał mnie za dłonie i zaczął całować po szyi, na moje nieszczęście miałam prawdziwie wydekoltowaną sukienkę, więc ubranie raczej mi nie pomagało. 
-Nie możesz - jęknęłam bardziej niż powiedziałam, zebrałam trochę siły i spróbowałam się wyrwać, ale nic mi to nie dało, jedynie przyparł mnie bardziej teraz używając już całego ciała. Nie miałam siły dłużej oszukiwać samą siebie, że w ogóle nie podoba mi się jak bardzo mnie pragnie, byłam też świadoma, że właściwie nie jestem już z Chen'em i trzymamy to wszystko pod publiczkę. Zanim tu przyjechałam, wydawało mi się, że tak łatwo będzie się  z kimś związać na stałe, bez dramy, bez problemów, teraz wszystko wyglądało inaczej. Ciepłe pocałunki Kai'a co chwilę pieściły moją szyję lub usta, miałam wrażenie,że po prostu nie mógł się zdecydować, otuliłam go swoimi dłońmi i przyciągnęłam za marynarkę do siebie.
-Wyglądasz przepięknie - mruknął do mojego ucha, uśmiechnęłam się, jego aprobaty najbardziej pragnęłam, poczułam jak delikatnie odgarnia mi włosy opadające na plecy i rozsuwa sukienkę, serce ponownie rozpędziło się do prędkości bolidu. Odruchowo wtuliłam się w jego tors przyozdobiony śnieżnobiałą koszulą z burgundową muchą, schowaną pod czarną marynarką. Jego pobudzony głos rozbrzmiał ciepło przy moim uchu:
-Wstydzisz się? 
-Odrobinę...-odparłam cicho, wciąż nie wierząc w to co się własnie działo. 
-Będzie fajnie, zrelaksuj się - Jongin mruknął w odpowiedzi i rozpiął moją sukienkę tak, że góra lekko obsunęła się odsłaniając czarny,koronkowy biustonosz.  Łapiąc trochę powietrza i odwzajemniając jego pocałunki zsunęłam z niego marynarkę, aż ta delikatnie opadła na ziemię. Oppa zaśmiał się z rozpalonym uśmiechem na twarzy ,i dalej całował mnie bardzo namiętnie, zanim rozpięłam mu koszulę poczułam jego dłoń na moim biuście...

***
Nie wiem czy piłem już trzeci czy czwarty kieliszek alkoholu, cały byłem jakiś spięty, Anny nigdzie nie było, niby nie powinno mnie to obchodzić, ale wiedziałem, że i tak ją kocham. Ktoś poklepał mnie po ramieniu.
-Chen, co Ty taki spięty siedzisz? - zapytał zmartwiony Luhan. 
Spojrzałem na przyjaciela nieco rozkojarzonym wzrokiem, opuściłem lekko głowę i westchnąłem.
-Martwię się..- odparłem przygnębionym tonem.
-Jest zabawa a Ty się martwisz? - Lulu przysiadł się obok mnie i potarł moje plecy ręką dodając mi otuchy.
-Ja wiem, ale Ann nigdzie nie ma... ona jest taka nierozgarnięta, a jak znowu coś się stało? - zapytałem pozwalając by uszły ze mnie emocje.
-Trochę w tym racji jest, wyszła na ten taras już chyba dwadzieścia minut temu... w sumie to długo... zaraz będzie tort -Azjata odparł zaniepokojonym głosem. Kiwnąłem głową, sięgnąłem po kieliszek i wypiłem haustem całą jego zawartość, wstałem i rzuciłem do kolegi:
-Idę jej poszukać - warknąłem. 
Poczułem spojrzenie zmartwionego kolegi na sobie,  jednak nie przywiązywałem do tego wagi, przebiegłem przez salę, nie wiem czy przez alkohol czy przez emocje, ale czułem jak dygotam, budynek był czteropiętrowy, darowałem sobie wbieganie po schodach, ściągnąłem windę i pojechałem na górę. Wypadłem na taras z takim impetem, że drzwi zatrzęsły się w zawiasach, tak jak czułem, nikogo tu nie było, chłodny wiatr spuścił ze mnie nieco temperatury. Gdzie ona mogła być? Może zatrzasnęła się w jakimś pokoju? Znając ją weszła do składziku, a drzwi zamknęły się za nią, i teraz uderza w nie z całym impetem co by ktoś ją uratował - pomyślałem zdenerwowany. Przebiegłem przez drzwi jak burza i zbiegając po schodach, postanowiłem przejrzeć wszystkie pokoje w halu. Pierwsze po prawej,  nacisnąłem klamkę, ale była zamknięta. Odskoczyłem i naparłem na drzwi po przeciwnej stronie, ustąpiły, wleciałem do pokoju jakby mnie ktoś do niego wrzucił z procy. Uniosłem wzrok i zamarłem,  moim oczom ukazał się widok Anny i Kai'a całujących się i dotykających tak namiętnie, że momentalnie poczułem jakby ktoś kopnął mnie w żołądek. Jego dłoń mocnym dotykiem pieściła jej biust, miałem wrażenie, że pobielałem już ze złości, jej biustonosz leżał na podłodze, jego koszula też, czułem, że nigdy nie zapomnę tego widoku. Miałem dość, zerwałem się ile sił w nogach i nie zastanawiając się ani przez chwilę, przyłożyłem przyjacielowi z prawego sierpowego tak, że poleciał od razu na podłogę, nie podejrzewałem, że mam w sobie tyle siły..

***
Zatkało mnie, to była chwila, Kai leżał już na podłodze, a Chen zdjął z siebie marynarkę i rzucił mi ją wraz z aroganckim "zakryj się". Nie byłam w stanie wykrztusić ani słowa, poczułam jak mi zimno, Kai podniósł się z ziemi ze stoickim spokojem,  otarł krople krwi  ze swoich ust i spojrzał na Jongdae takim wzrokiem, że wiedziałam iż nie skończy się to na pogawędce. Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę, zegar wybił dziewiątą trzydzieści...


wtorek, 26 listopada 2013

Come-back "Kaprys"

Wolnym krokiem podążyłam za młodym mężczyzną. Światła oświetliły moją postać od stóp do głów, zmrużyłam oczy, musiałam poczekać chwilę by wzrok się przystosował. Oklaski otuliły całą salę, rozpoczęło się, zerknęłam lekko onieśmielona na publiczność, a potem na swojego partnera. 
-Witamy gorąco na evencie z okazji come back'u trzech znakomitych zespołów! Nazywam się Lee Jinsu..-zaczął pewnym siebie głosem, po czym zerknął na mnie porozumiewawczo. 
Uśmiechnęłam się i dodałam siląc się na przekonujący ton, że znajduję się w miejscu gdzie być powinnam:
-a ja Anna Mickiewicz, dziś przypadła nam przyjemność poprowadzić tą imprezę dla państwa. Jestem pewna, że niesamowite popisy taneczne EXO, SNSD i BTOB podniosą temperaturę do czerwoności! - dokończyłam wypowiedź uśmiechem i ponownie zerknęląm na kolegę. 
-Oczywiście, jak mogłoby być inaczej! -  Jinsu roześmiał się rześko - na początek, przypomnijmy sobie jak zaczynali, jak trudne były początki ich karier - mężczyzna skończył swoją wypowiedź i odwrócił się wskazując dłonią ekran za naszymi plecami na którym rozpoczął się mini film pokazujący układy taneczne z początków debiutu. 
-Już od początku, widać było jak na dłoni ile energii i pozytywnego nastawienia niosą w sobie ich układy, trzeba przyznać, że każdy zespół ma w sobie coś charakterystycznego co czyni ich wyjątkowymi - skomentowałam sytuację gdy na ekranie zawitała piosenka "Mama - Exo" 
-Myślę, że nie ma na co czekać, czy wszyscy gotowi?! -  Lee krzyknął z większym entuzjazmem niż bym zakładała, że posiada - zapraszamy na scenę SNSD! Powolnym krokiem lecz elegancko zeszliśmy ze sceny, od razu udałam się za kulisy, gdzie czekało już na mnie BTOB. Gdy tylko przekroczyłam back-stage, a kamera podążyła za mną, od razu podeszłam do lidera zespołu Eunkwang'a i uśmiechnęłam się dodając:
-Za chwilę dowiemy się jakie emocje panują przed występem chłopaków, a teraz proszę czujnie obserwujcie Girls Generation, oddaję głos dla Jinsu! Chłopcy uśmiechnęli się i krzyknęli "hwaiting SNSD sunbaenim!" po czym operator kamery dał znać, że póki co nie jesteśmy na wizji.
-Ach Nuna, wyglądasz po prostu niesamowicie - głos Maknae sprawił,że miałam ochotę uśmiechać się jeszcze bardziej. 
-Dziękuję  Sungjae, miło mi to słyszeć - zachichotałam i zerknęłam w stronę EXO, chłopcy byli nieco rozgadani i i co chwilę któryś wspierał drugiego by zmniejszyć zdenerwowanie, jedynie Kai, Kris i Suho wpatrywali się w miejsce w którym staliśmy. 
-Anno, zaraz wchodzimy na antenę, bądź gotowa- dodał operator i na palcach wskazał mi ile zostało do przekazu na żywo. 
-Witam ponownie- przywitałam się  już bardziej rozluźniona - jestem na back-stage'u wraz z waszymi kochanymi BTOB, Eunkwang , czy możesz powiedzieć jakie panują tu emocje?  Co zaprezentujecie za chwilę na scenie? - zapytałam lidera i od razu podstawiłam mu mikrofon by mógł odpowiedzieć. 
-Witam wszystkim w imieniu Born to Beat - uśmiechnął się lider- za chwilę pokażemy wam niesamowitą energię i zabawę, jestem przekonany, że piosenka i układ spodobają się Wam w całości, włożyliśmy wiele wysiłku by móc zaprezentować dziś naszą najbardziej skomplikowaną jak dotąd choreografię. Jesteśmy nieco zdenerwowani, ponieważ SNSD sunbaenim postawiły nam wysoką poprzeczkę, ale mamy też wielką ochotę pokazać Wam, że BTOB jest w stanie zrobić wiele! Na znak jedności i pełnej zgody z liderem, pozostali chłopcy unieśli lekko prawą dłoń i zacisnęli w pięść dodając "ye" jakby chwytali niewidzialne prześcieradło. 
-Cóż za wspaniały komentarz, jesteście gotowi na Born to Beat? Jeżeli tak, to zapraszam przed ekrany na ich przedstawienie, jeśli nie, dajcie się oczarować, oni są wspaniali - dokończyłam mini wywiad i uśmiechnęłam się do kamery, chłopcy ruszyli na scenę, a gdy dotarli na podest przywitały ich gromkie brawa, ja zaś powędrowałam w stronę Suho i Kris'a.  Minęło kolejne piętnaście minut, podczas który odbył się taniec BTOB i krótka przemowa Jinsu, znowu wróciliśmy na antenę. 
-Witam po przerwie! Teraz czas na EXO! Najgorętszy zespól tego roku, wilki z zapleczem super mocy! Czas na ich komentarz, jakie macie wrażenia, gotowi na podbój sceny? - mój głos przybrał nieco mniej naturalny ton, między innymi dlatego, że zauważyłam Chen'a, podałam mikrofon Suho i  zebrałam się w sobie, nie pozwolę sobie na jakieś smutki tego wieczoru!
-Och tak, jesteśmy bardzo podekscytowani, że znowu wracamy na scenę, nowy układ jest naprawdę niesamowity i damy z siebie wszystko by się wam spodobał. Jesteśmy w miarę  nowi jeżeli chodzi o występy i come-back'i, zatem zawsze czujemy lekką tremę przed show, myślę, że będzie lepiej gdy już zatańczymy - Lider uśmiechnął się w swoim cudownym, niewinnym stylu. Przyciągnęłam mikrofon do siebie i dokończyłam:
-Na pewno tak będzie, moi kochani, specjalnie dla Was, niesamowici EXO, pokażcie im gorącymi oklaskami jak bardzo ich kochacie, a ja zaraz przejdę do SNSD! Kamerzysta znów dał znać, że jesteśmy już poza anteną, uśmiechnęłam się i dodałam "hwaiting" w stronę chłopców, uśmiechy zawitały na ich twarzach, no dobra.. tylko Chen odwrócił głowę i postanowił skupić się na czym innym. Poczekałam aż przejdą, ku mojemu zaskoczeniu gdy prawie mnie minęli coś mnie dotknęło.  Uniosłam spojrzenie i wtedy mój wzrok napotkał oddalające się głębokie oczy Kai'a, wpatrywał się we mnie , oddalając się spokojnym krokiem razem z kolegami, a jego ręka znajdywała się dokładnie na wysokości na której poczułam to "coś'. Odprowadziłam go zmieszanym spojrzeniem i wolnym krokiem powędrowałam w nieco dłuższy marsz z kamerzystą, w stronę Girls Generation. 
- I jak, emocje zeszły prawda? - mruknął miło operator. 
- Tak proszę pana, jest już łatwiej, a lepiej na samą myśl, że po tym wywiadzie, wracam do Jinsu i ogłaszamy przerwę - zaśmiałam się i skierowałam w stronę grupki dziewczyn które widać były zmęczone. 
-No tak, dobrze, proszę się ustawić, za 5 minut wracamy na żywo - wspomniał mężczyzna. 
Przywitałam się z młodymi Azjatkami i zaczęłam wypowiedź do kamery:
-Witam kolejny raz, tym razem jestem w towarzystwie SNSD, dziewczyny, jakie wrażenia po występie? - podałam mikrofon dla  Tifanny, 
- Witajcie, mam nadzieję, że podobał się Wam nasz pokaz, dałyśmy z siebie więcej niż 100%, jesteśmy bardzo uradowane, że mogłyśmy dziś powrócić z nowym układem i piosenką, proszę zostańcie z nami i okażcie nam dużo miłości! - odparła piękna dziewczyna i oddała mi mikrofon. 
-Słyszeli państwo, zostańcie z nami,  teraz wrócimy na  scenę! - Ruszyłam szybkim krokiem i weszłam na podest na którym stał Jinsu - witaj Jinsu, to już chyba czas, prawda? - uśmiechnęłam się do partnera z porozumieniem.
-Dokładnie- odpowiedział młody mężczyzna - żegnamy się z państwem na dłuższą chwilę, na koniec wieczoru, ponownie spotkamy się z Wami i zdamy realcję, kto wygrał w internetowym głosowaniu na najlepszy come back, wydarzenia z imprezy relacjonowali dla Państwa Lee Jinsu i - Azjata spojrzał ponownie w moim kierunku-Anna Mickiewicz - odparłam radośnie- dziękujemy. Kamerzyści oznajmili, że skończyli nadawanie , a ja wraz z moim partnerem zeszliśmy ze sceny.
-Teraz to już będzie przyjemność na przyszłość prawda? Zero stresu - zaśmiał się kolega. 
-No tak, jak się ma doświadczenie to po stokroć lepiej- odparłam z entuzjazmem. Zanim rozgadaliśmy się na dobre, podszedł do nas prezes w towarzystwie osób których nie kojarzyliśmy. 
-Ach Anno, Jinsu, świetnie wam to wyszło, jestem z Was bardzo zadowolony, bawcie się dobrze, pamiętajcie za pół godziny tort- starszy mężczyzna zaśmiał się jak nigdy dotąd. 
-Oczywiście, bardzo dziękujemy -odparłam z dużą ulgą i poinformowałam, że się oddalę, Jinsu postanowił jeszcze zostać z prezesem i o coś zapytać.  Nim doszłam do baru Minho i Taemin podeszli do mnie z promiennymi twarzami. 
- Anna, wyglądasz oszałamiająco, świetnie Ci to wyszło - na wstępie wypowiedział się wyższy kolega, widać było, że oczy mu się błyszczą na mój widok. 
-Tak, przyznam, że wszyscy byliśmy pod wrażeniem - dodał spokojniej Lee.
-Dziękuję Wam, to bardzo miłe z Waszej strony - odparłam radośnie i przytuliłam się do Choi'a. Gdy spojrzałam na maknae by zrobić to samo, poczułam mieszane uczucia, nie byłam pewna czy mogę. Moje rozterki okiełznał sam chłopak, po prostu przytulił mnie i dodał:
-Niech już wszystko będzie normalnie, nie chcę bać się do Ciebie przytulić 
-Ja też tak czuję oppa, jesteś kochany, dziękuję - odparłam rozczulona i delikatnie się odsunęłam. 
-Nie wiem jak Wy, ale ja mam ochotę się napić - dodałam po chwili i we trójkę podeszliśmy do baru. 
-Proponuję, uczcić dziś Twój "debiut" Anno, ja stawiam - dodał pewnym siebie głosem Minho, zrozumiałam, że nie mogę mu odmówić. Zamówiliśmy trzy kieliszki kamikadze i wypiliśmy w drodze do stolika, przy którym siedział pomieszany skład EXO i SHINee.
-Patrzcie jaka gwiazda do nas przyszła, gratulujemy debiutu Lady! - Zaśmiał się Chanyeol i przesunął tak bym mogła usiąść z nimi. 
-Ach oppa, wystarczy, wiesz przecież, że nie zrobiłam nic wielkiego! - odparłam i lekko tyknęłam go łokciem, chłopak zachichotał i wypił wino ze swojego kieliszka. 
-Może i niezła z niej gwiazda, ale by błyszczeć jak ja, musi jeszcze dużo potrenować - dorzucił Key, a my wszyscy zaśmialiśmy się rześko na ten komentarz, Kibum jak zwykle był w nastroju Divy. 
Rozejrzałam się po ludziach,  przy naszym stoliku zabrakło tylko Onew'a, Kai'a, Kris'a i Tao, jednak tylko jeden z nich zajmował moje myśli, przez dziwne zachowanie wcześniej. 
-Hm.. chyba pójdę jednak zaczerpnąć świeżego powietrza, przepraszam, rozumiecie ,nadmiar emocji - odparłam po chwili i wstałam. 
-Tylko pamiętaj, że niedługo mamy tort - wspomniał Baekhyun. 
Kiwnęłam głową i oddaliłam się czując na sobie spojrzenie Jongdae, bardziej intensywne niż reszty kolegów. Szybko przeszłam przez ogromną salę do drzwi które prowadziły do drugiej części budynku, otworzyłam je i ostatnim spojrzeniem zostawiłam za sobą niesamowite ilości ludzi, wtedy dotarło do mnie ile osób mnie oglądało. Ruszyłam korytarzem, ciemny, elegancki dywan prowadził mnie wprost przed siebie, aż do windy. Budynek miał cztery piętra, nie było to jakoś dużo, ale w sukience na obcasach nie miałam ochoty pakować się po schodach. Kliknęłam przycisk i zaczekałam,aż winda otworzy mi swoje drzwi. Wsiadłam i szybko zajechałam na ostatnie piętro, był tu tylko schody w dół i drzwi na taras. Wyszłam na zewnątrz i zaciągnęłam się świeżym i zimnym powietrzem. Nie chciałam być tu za długo, jedynie by nieco ochłonąć. Otworzyłam oczy, wysoki mężczyzna stał oparty o zadbaną szklaną barierkę, podziwiał nocne widoki. Widocznie nie tylko ja , chciałam się na chwilę wyrwać z rąk korporacji, podeszłam powoli, jednak stukot obcasów zwrócił uwagę nieznajomego. Chłopak odwrócił głowę i już wiedziałam kim jest, nie powiedział nic, ten wzrok krzyknął głośno "Kai". Zaparło mi dech, postanowiłam jednak, że nie mogę się bać zmierzyć z nim, to, że nie rozmawialiśmy nie miało mi przecież odebrać własnych pragnień,a w tej chwili pragnęłam tylko spojrzeć na nocny Seoul i odpocząć. Stanęłam przy barierce i zatopiłam wzrok w światłach miasta, staliśmy tak w ciszy może pięć, dziesięć minut. W końcu nie wytrzymałam, ciekawość wygrała.
-Kai.. d-dlaczego mnie wtedy dotknąłeś? Nie sądzę, że był to przypadek -mruknęłam nieco speszona,nadal na niego nie patrząc. 
- Bo miałem taki kaprys- odparł spokojnie, jakby było to normalne, że ludzie tak robią.
-Ten wzrok też był k-kaprysem? - zapytałam dociekliwie. 
-To również był kaprys. - odpowiedział po dłuższej chwili. 
-Rozumiem- zakończyłam dialog i wzięłam głęboki oddech.
Dłuższą chwilę ciszy przerwało jego ciepłe objęcie, mocne ramiona oplotły moje ciało i przyciągnęły mnie do niego zatapiając dłonie w moich włosach i opierając je na moich plecach. 
-Kai ssi- wykrztusiłam zaskoczona.
-Widzę, że jest Ci zimno- odparł nie odrywając mnie od siebie, faktycznie czułam chłód, ale trudno było zdecydować czy bił on od miasta czy od chłopaka. 
-Nie musisz.-mruknęłam zmieszanym głosem, niedawno wręcz dałby się pokroić byle ze mną nie rozmawiać. - co się dzieje?- zapytałam cicho,czułam jakby czas się zatrzymał.
-Mam kaprys.- jego głęboki głos zmiażdżył mnie w środku, ciemnobrązowe oczy chłopaka wtopiły się w moje,zdawały się pochłaniać mnie całą,lustrując aż do samego środka. Nie potrafiłam nic powiedzieć, nogi jakby naturalnie mi się ugięły. Kaprys...

niedziela, 24 listopada 2013

Pre- come back

Ręka oppy delikatnie wylądowała na mojej głowie, Choi z uśmiechem na twarzy zaczął mnie głaskać, a ja poczułam się jak jego prawdziwa młodsza siostra, zapominając o utrapieniach.
-Mogłabym tu zostać na zawsze -  Skupiłam wzrok ponownie na niesamowitym widoku - mam na myśli ten taras, tutaj jestem poza problemami, ponad tym... - dodałam lekko zamyślona.
-O to mi chodziło, zapomnij o tym co Cię teraz martwi, przymknij oko na sytuację uczuciową, skup się na tym co powinno być najważniejsze, na Twojej przyszłości - odparł ciepło chłopak.
-Masz rację - przyznałam Azjacie rację i zagryzłam wargę zamyślając się nieco.
Staliśmy tak w ciszy, być może pięć, dziesięć a nawet piętnaście minut.
- Nie jest Ci zimno? -  Minho zapytał lekko zmartwionym głosem.
-Nie- odparłam spokojnie, wreszcie zwracając głowę w stronę chłopaka - ale możemy już iść, jestem zmęczona...
Choi kiwnął wyrozumiale głową i delikatnie pociągnął mnie za dłoń, ruszyłam za nim oglądając się jeszcze ten jeden raz na swoją ostoję spokoju.  Gdybym mogła, to zostałabym tu do rana, ale musiałam się wyspać, obiecałam komuś że będę walczyć o siebie, do tego będę potrzebować wielu sił. Zamknęliśmy drzwi, a łuna bijąca od mlecznego szkła oświetliła nasze twarze.
-Oppa...-westchnęłam- a jeżeli.. nie uda mi się.. udowodnić, że powinnam tu być..?-  zapytałam uwalniając wreszcie ostatnią dręcząca mnie rzecz. Azjata stanął, przez to, że był już parę schodków niżej niż ja, nasze oczy zbiegły się na tej samej wysokości.
-Nawet wtedy wygrasz, bo walczyłaś. Rozumiesz Anna? To, że chociaż próbujesz już samo świadczy o tym, że jesteś warta, by spełniać swoje marzenia i osiągać sukcesy - rozbrzmiał głos Minho z delikatną nutą czułości. Uśmiechnęłam się promiennie, po raz pierwszy tego dnia, tak bardzo cieszyłam się, że był przy mnie i nie pozwolił mi przegrać przede wszystkim z samą sobą. Zeszliśmy po schodach, jedyne co towarzyszyło naszym oddechom w tej spokojnej ciszy, było słowo które mu szepnęłam , "dziękuję", to co się wydarzyło zmieniło mnie bardzo, mogłam teraz iść spać spokojnie.

***
Kolejne dni zaczęły mijać mi wręcz schematycznie,  unikałam jedzenia na stołówce, a gdy już musiałam tam zawitać, przychodziłam albo na samym początku albo pod koniec co by spotkać jak najmniej osób. Wyłączenie się ze sfery uczuciowej i kontaktów z ludźmi pozwoliło mi skupić się na powierzonych mi zadaniach. Jak na ironię, poczułam się lepiej, nie korzystając z chwil, Minho nadal był przy mnie,  a angażując się w pracę czas mijał mi zadziwiająco szybko. Nie zauważyłam nawet gdy nadszedł dzień przed come back'iem... Zamknęłam oczy i zasnęłam, jutro będę skazana na zabawę ze wszystkimi, musiałam się wyspać, bo czekało mnie wiele wrażeń...

***

Otworzyłam oczy,  budzik nie pozwalał mi na zaspanie w tak ważnym dniu. Podniosłam się z łóżka i opuściłam nogi na podłogę, pragnęłam by ten dzień skończył się bezkonfliktowo i jak najszybciej. Zerknęłam na telefon, dwie wiadomości.. 
-Ciekawe od kogo - mruknęłam pod nosem ,wciąż lekko zaspana. 
Zerknęłam zmęczona na wyświetlacz, no tak.. jedna musiała być od Choi'a.  Ku mojemu zaskoczeniu, nadawcą tej drugiej był Taemin.. Ciekawość zżerała mnie tak mocno, że najpierw wyświetliłam sms'a od Lee: "Wiem, że masz dziś ważny dzień, życzę powodzenia. Tae ". Pokręciłam głową z mimowolnym uśmiechem, krótko i na temat, tyle mi wystarczy. Wiadomość od Minho była podobna,tylko bardziej rozbudowana, odłożyłam telefon i poszłam  do łazienki.  Doprowadzenie się do stanu względnie estetycznego zajęło mi dziś mniej czasu niż zwykle, może dlatego, że nieco przyspieszyłam na myśl o stresie.  Wyszłam z łazienki ubrana w burgundowe skórzane spodnie i białą koszulę, dodałam pierścionek i kolczyki, wszystko w miarę klasycznie, i tak przed come back'iem przebiorą mnie z pięćset razy. Delikatnie podkreśliłam oczy mascarą, nie było sensu mocniej się malować, skoro wieczorem nałożą mi warstwę tak wielką, że będę ją zeskrobywać łopatką. Spięłam włosy w wysokiego kuca i podeszłam do łóżka po telefon. 
-Cóż, dzisiaj nie zjem przed innymi, trzeba się zmierzyć ze wszystkim.. -westchnęłam patrząc na godzinę. Zabrałam parę drobiazgów, schowałam je w mini-torebce i zamknęłam pokój. Szybkim krokiem przespacerowałam się przez hol sektora damskiego, uśmiechnęłam się do Amber i Sulli które wychodziły już ze śniadania, a gdy minęłyśmy się w drzwiach, przemknęłam czym prędzej do bufetu. Zjeść tak by się nie najeść, ale by mieć siły na cały dzień - oto motto na ten dzień. Patrzyłam na tablicę posiłków, ale jakoś nie byłam w stanie się zdecydować na co mam ochotę. 
-Co Pani podać? - zapytała kobieta wydająca posiłki.
-A....Gejang poproszę..- odparłam po chwili wahania. 
-Dla mnie też - wtrącił znajomy męski głos. 
Odwróciłam głowę w stronę źródła znajomego dźwięku, obok mnie stał Minho, mimowolnie, odruchowo uśmiechnęłam się. 
-Oppa! Jak miło Cię widzieć - dodałam w chwili gdy na mojej tacy znalazło się już gorące danie i szklanka wody. Przesunęłam się by chłopak również mógł odebrać swój posiłek, ruszyliśmy w stronę stołu przy którym zwykle siadało SHINee, Minho coś mi odpowiedział, ale moją uwagę przykuwała szklanka wody. Nie prosiłam o nią,  powinien być kompot albo herbata, coś się nie zgadzało.  Usiedliśmy, a ja nawet nie zauważyłam czy przy stole już kogoś nie ma.
-Ann- mruknął Choi i delikatnie klepnął mnie w ramię - co Cię tak frasuje? 
Podniosłam wzrok znad szklanki i popatrzyłam na chłopaka zmartwiona.
-P-przepraszam, zastanawiam się , czemu dziś dostaliśmy wodę zamiast herbaty lub kompotu - uśmiechnęłam się przepraszająco.  Azjata zaśmiał się, przy czym zawtórował mu Key i Jjong.  Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że siedzą z nami. 
- Anna, po prostu spróbuj Gejang, będziesz wiedziała czemu - wykrztusił z siebie radośnie Kibum.
Nie zastanawiając się nad tym dłużej, zrobiłam tak jak mi polecił. Momentalnie zrozumiałam o co chodziło, nigdy wcześniej nie jadłam dania z papryczką chili, ostre danie na poranek, cóż za wybór! Złapałam za szklankę i wypiłam połowę zawartości prawie za jednym zamachem. Gdy tylko przełknęłam kęs zrobiłam minę wrobionej osoby.
-Uch, teraz już rozumiem. -odparłam uśmiechając się krzywo.  Przez następne piętnaście minut musiałam mierzyć się z ostrością tego dania, ku uciesze moich kolegów. Starałam się nawet nie zerkać na stolik EXO,  w mojej głowie utrwalił się widok śmiejących się Kai'a i Chen' z mojego koszmaru, nie chciałam , więc sobie psuć nastroju. Wstając od stolika, zerknęłam jeszcze na kolegów i dodałam:
-Proszę, wspierajcie mnie dzisiaj podczas imprezy, będzie to dla mnie bardzo ważne -uśmiechnęłam się ciepło. W odpowiedzi dostałam radosne "Ye" i szczere uśmiechy. Odniosłam tacę i szybko pobiegłam na ostatnie zajęcia przed podróżą do studia. Minęły mi bardzo szybko, tak jak oczekiwałam, ostatnie wskazówki przed wielkim wydarzeniem, przypomnienie etykiety i innych ważnych rzeczy. Nim się zorientowałam wybiła godzina czternasta, przed budynkiem przygotowano dużo aut, w końcu wybieraliśmy się do Korea Culture Center na imprezę. Wszystko zaczynało się dopiero o ósmej, ale przygotowania trzeba było zacząć wcześniej. Szybko, wraz z prezesem i paroma innymi osobami wsiadłam do auta, wolałabym jechać z SHINee, ale nie powinnam była narzekać.  Spojrzałam przez szybę, mijaliśmy piękne ulice pogrążone w jesiennej aurze, zdawało mi się, że zaczyna się powoli ściemniać. Po pół godziny zajechaliśmy na miejsce, z daleka widziałam chłopaków z BTOB, EXO i dziewczyny z SNSD z menagerami, łatwo było ich rozpoznać na tle innych zespołów, te trzy drużyny były po prostu bardziej zdenerwowane.  
-Anno nie zostawaj w tyle, dziś jesteś bardzo ważna, musisz od razu oddać się w ręce wizażystek i stylistek, to będzie długi wieczór - napomniał mnie menager i wskazał dłonią kierunek drogi. Weszliśmy po schodach jako jedyni, przede mną ukazał się elegancki hol z obrazami i kwiatami.
-Po prawej jest pokój z Twoim imieniem i nazwiskiem, ja muszę iść do co-producer'a, mamy jeszcze parę drobiazgów do ustalenia, poradzisz sobie , przyjdę potem - dodał mężczyzna i opuścił mnie prędzej niż zdążyłam zacząć protestować.  Westchnęłam ciężko i ruszyłam do wskazanego mi pomieszczenia, otworzyłam delikatnie drzwi, w środku, aż roiło się od pięknych Azjatek i plakietkami. 
- Pani Anna Mickiewicz? - zapytała niższa kobieta z ładnie ściętymi, asymetrycznymi czarno białymi włosami. Wyglądała jakby wyszła prosto od fryzjera. 
-Z-zgadza się. - odparłam i zamknęłam za sobą drzwi. 
-Dobrze, możemy już zaczynać zadanie dziewczęta - młoda Azjatka powiedziała głośniej, tak by usłyszała ją każda z koleżanek, Sohee unnie, pójdź proszę po kreację Pani Mickiewicz, pierwsze co musimy zrobić, to ją wystylizować, kosmetyka na końcu, nie chcemy przecież by zniszczyły Ci się paznokcie prawda? - ostatnie słowa wypowiedziała do mnie. Zaprzeczyłam poziomym ruchem głowy i odłożyłam mini-torebkę na stolik przy wieszaku z płaszczami.  Inna Azjatka delikatnie wskazała mi dłonią gdzie mam się ustawić, stanęłam przed lustrem, a ona wraz z koleżanką zlustrowały mnie wzrokiem od stóp do głów. Po chwili, z zaplecza wyłoniła się śliczna Sohee z czarną sukienką, już w jej rękach wyglądającą na bardzo opinającą. 
-Proszę włożyć , tam jest przebieralnia - dziewczyna odparła z uśmiechem i pokazała mi drzwi. Przeszłam z ubraniem do pomieszczenia i przebrałam się w sukienkę, gdy tylko się w niej zobaczyłam, pomyślałam jak ciężki kawałek chleba mi się trafił.  Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze, dziewczyna w lustrze, miała spięte włosy w koński kucyk, ale po połowie dnia, wypadało go poprawić, czarna mini-sukienka opinała jej ciało, a na górze zwieńczona była błyszczącą delikatnie obwódką przy seksownie podkreślonym biuście. Uśmiechnęłam się z przekąsem, pierwsza sukienka w której nie byłam płaska jak deska, taki urok gdy nie maskuje się swojej sylwetki dodatkowymi rękawami lubi nie zasłania dekoltu. Wyszłam z pokoju ze swoimi wcześniejszymi ubraniami w dłoniach, od razu podeszła do mnie któraś z tych Azjatek których jeszcze nie rozróżniałam, podałam jej swoje rzeczy i od razu zostałam pociągnięta w stronę stanowiska do dalszych zabiegów. Przestałam zastanawiać się ile czasu minęło, dziewczyny zasłoniły nawet lustra bym zobaczyła efekt końcowy dopiero gdy wszystko zrobią. Z jednej strony strasznie mnie ciekawiło jak bardzo mogą mnie poprawić, z drugiej, sprawiało to, że się dodatkowo denerwowałam....

***
-Pani Anno, już skończyłyśmy. - uśmiechnęła się młoda Azjatka z asymetrią na głowie, spojrzałam na nią nieco zmęczona, a potem za jej instruktażem w odsłonięte już lustro. Mimowolnie utworzyłam usta w literkę "o", widok mojego odbicia po prostu mnie powalił. Nie byłam już byle dziewczyną z ulicy, przeciętną nastolatką, w lustrze spoglądała na mnie piękna młoda kobieta, w niesamowitym makijażu. Rude włosy z przebłyskami blond refleksów mieniły się w falach zrobionych za pomocą lokówki,  oczy podkreślone makijażem "smoky eyes" wyglądały po prostu oszałamiająco, dodatkowo czerwona szminka delikatnie zgradientowana wieńczyła mój mocny kobiecy wizerunek, paznokcie odpowiadały kolorowi ust, a na szyi pojawiła się kolia, błyszcząca srebrem, tak samo kolczyki zdobiące moje uszy. 
-J-jestem t-tak piękna - odparłam zaskoczona, i odruchowo dotknęłam dłonią policzka- n-nie sądziłam, że tak wyglądam. 
-Każda kobiet jest piękna, więc nic dziwnego - uśmiechnęła się Sohee. Spojrzałam na nią wciąż dochodząc do siebie, jakaś inna Azjatka podała mi czarne obcasy, które dodawały mi maksymalnie z siedem centymetrów. Stanęłam przed większym lustrem i wciąż przyglądałam się sobie, kobiety widząc moje wzruszenie zrozumiały jak wielką w moich oczach wykonały robotę, moje rozczulenie przerwało pojawienie się prezesa i co-producer'a.  Spojrzałam na obu mężczyzn z miną "więc nadszedł już ten moment" i uśmiechnęłam się przelotnie. Nie musieli się nawet odezwać, widziałam jakie wrażenie zrobiłam, po chwili Prezes dodał wreszcie:
-Anno musicie już iść na scenę, czas zacząć. 
Kiwnęłam głową i ruszyłam w ich towarzystwie, żegnając się z Azjatkami. Po chwili mijając paru ludzi od tak zwanej "brudnej roboty", doszliśmy do back-stage'u. Co-producer uśmiechnął się do mnie miło i zapytał:
-Boisz się?
-Tak, trudno się nie denerwować - odparłam zaciskając w dłoni mikrofon który mi wciśnięto w momencie w którym nawet nie zauważyłam. 
-Będzie dobrze - mężczyzna zaśmiał się delikatnie i powolnym krokiem ruszył w stronę reflektorów..

sobota, 23 listopada 2013

Moje miejsce

Wolnym krokiem ruszyłam w stronę łóżka, odgarnęłam kosmyki z mojej twarzy i usiadłam ciężko na jego brzegu. Nie miałam na nic ochoty, czułam się totalnie wypompowana, i najchętniej po prostu zniknęłabym stąd jak najdalej. Sięgnęłam po telefon i słuchawki, włączyłam "trouble maker" Hyuny i JS'a, położyłam się powoli na łóżku i spojrzałam na sufit.  Odkąd zakochałam się w kpopie byłam święcie przekonana, że to jest moje miejsce na ziemi, że tu będzie mi najlepiej.  Jednak wystarczył miesiąc i odkryłam, że nie jest tak pięknie jak mi się wydawało. W słuchawkach rozległ się kolejny utwór mojego ukochanego koreańskiego duetu, "now", idealna smutna piosenka, na trudny wieczór. Zamknęłam oczy, dochodząc do wniosku, że chciałabym wszystko naprawić, odzyskać Taemina', Kai'a i Chen'a. Kojący mnie dźwięk przerwało powiadomienie o nowym smsie, podniosłam telefon i wyświetliłam sms'a.
"Nie martw się, poradzisz sobie, pamiętaj,
 że Twój oppa zawsze będzie przy Tobie.
Czy mogę przyjść ? Minho"
 Zamknęłam okno wiadomości bez odpisywania i włączyłam ponowne odtwarzanie dźwięku, nie chciałam by Choi widział mnie w takim stanie. Wyglądałam jakbym wyszła spod mostu, nie był to zbyt elegancki wizerunek do prezentacji dla kogoś kogo darzy się chociaż minimalnym szacunkiem. Ponownie zamknęłam oczy , tym razem udało mi się zasnąć..

***
Stałam na scenie? Czemu? Oświetlił mnie blask reflektorów, echem rozbrzmiał się głośny śmiech. Spojrzałam przed siebie, na tyle na ile mogłam, pełna sala , błyskające flesze, czy to na mnie ludzie tak patrzą? Co ich tak cieszy, co ich tak bawi -moje myśli nie mogły skupić się na czym innym, spojrzałam na siebie- co do diazga? Ubrana byłam w wielkie buty clown'a, i mocno różowe futro, spod spodu wystawała mi niebieska puchata sukienka, a całość wieńczył pstrokaty kapelusz na mojej głowie, który nie odwracał uwagi od moich potarganych włosów. Nie rozumiałam dlaczego wyszłam tak ubrana gdziekolwiek, a tym bardziej na scenę. Wyglądałam okropnie, łzy zakręciły mi się w oczach, ludzie śmiali się ze mnie. Nagle na podium powolnym krokiem wszedł Chen i Kai, elegancko ubrani, wręcz wymuskani jakby wyszli prosto za salonu. Spojrzałam załamana, pytając ich wzrokiem co się właściwie dzieje. 
-Widzisz Anno ,tak się dzieje, gdy nie pasuje się do naszego świata - uśmiechnął się arogancko Jongdae, po czym spojrzał na Jongin'a jakby wiedząc, że teraz konkretnie on musi się wypowiedzieć.  Przyjaciel Azjaty pokiwał głową jakby wszystko było oczywiste i odparł kpiącym tonem:
- Co Ty tu możesz osiągnąć? Zraniłaś wszystkich, jesteś jedynie powodem żartów, spójrz na siebie i na tych ludzi - Kai wskazał dłonią publiczność - oni śmieją się z Ciebie, jesteś za słaba.
Nogi zaczęły mi drżeć, nie mogłam tego znieść, upadłam na podłogę i zakryłam uszy dłońmi, próbowałam stłumić ten okropny śmiech - oppa tacy nie są.. to nie dzieje się naprawdę - powtarzałam sobie.
Nagle usłyszałam coś więcej, coś głośniejszego..."Anno", rozległo się uspokajająco, dźwięki kpiny i wyśmiania zaczęły cichnąć, spojrzałam na ludzi którzy stali przede mną, potem na chłopaków obok, wyglądali jakby ktoś ich wyciszył, jedynie moje imię rozbrzmiewało głośno i wyraźnie. Ktoś mnie wołał..
Zgasło światło? Znów przestałam nadążać za tym co się dzieje, otworzyłam ponownie oczy.. teraz było jasno, byłam w swoim pokoju... to był tylko sen, jednak głos nadal rozbrzmiewał. 
-Anno- zabrzmiało delikatnie w pokoju. 
Zdezorientowana podniosłam się z łóżka, kto mnie wołał? Spojrzałam na telefon, , muzyka nadal grała, słuchawki zsunęły mi się jednak w czasie snu, na ekranie miałam kolejne wiadomości od przyjaciela.
-Anno otwórz wreszcie.- rozległo się nieco głośniej, zrozumiałam, że głos wydobywał się zza drzwi.  Wstałam lekko poddenerwowana, jednak nie byłam przekonana czy to przez sen, czy przez fakt, że ktoś o prawie trzeciej w nocy próbuje do mnie wejść. Uchyliłam drzwi  bardzo powoli, ale gdy tylko mój wzrok napotkał stroskane spojrzenie Minho, otworzyłam je szerzej. 
-Oppa co Ty tu robisz... o tej porze nie wolno Ci być w damskim sektorze - szepnęłam i wskazałam chłopakowi by wszedł do pokoju nim ktoś go nakryje. 
-Ann wyglądasz nieco...przerażająco - odparł chłopak zmartwionym głosem. - przyszedłem do Ciebie, bo mi nie odpisywałaś.. trochę się... zaniepokoiłem -dodał usprawiedliwiając swoje zachowanie. 
-Pokiwałam głową i podeszłam do lustra, oczy nie wyglądały już tak źle, ale włosy miałam potargane prawie jak w swoim koszmarze, poprawiłam je delikatnie szczotką i odwróciłam się w stronę Azjaty.  
-Dziękuję, że przyszedłeś.. ale musisz się wyspać, jutro masz kolejny pracowity dzień -westchnęłam i oparłam swój wzrok na podłodze.  Choi wstał z łóżka i delikatnie przytulił mnie do siebie, uśmiechnęłam się mimowolnie.
-Wybacz Anna, nie mogę spokojnie spać, wiedząc, że nie ma na Twojej twarzy tego promiennego uśmiechu, chodź, pokażę Ci coś pięknego. - szepnął cichutko , wciąż zachowując się jak starszy brat, zgasiłam światło, zamknęłam drzwi i po cichu podążyłam za moim przyszywanym braciszkiem, przez ciemny korytarz. Gdy nie pali się tu światło, korytarz zdawał się nie mieć końca, nie widać niczego poza nocną łuną bijącą od księżyca przez okna. Pomimo tego, że było mi smutno, nie mogłam nie myśleć o tym, co Minho chciał mi pokazać, w środku poczułam małe ukucie szczęścia, że on jeden, wciąż we mnie wierzy i nie pozwala mi się załamać. Choi  siląc się na jak najmniej dźwięków otworzył drzwi od sektora i przepuścił mnie do holu.  Stanęłam i zaczęłam się rozglądać, gdzie chciał mnie zaprowadzić?  Zanim zapytałam , Azjata delikatnie ujął moją dłoń, i pociągnął mnie po schodach na górę, nie mogłam się za bardzo rozejrzeć, bo po ciemku trudno było zwrócić na cokolwiek uwagę, pozwoliłam mu się prowadzić. Pokonawszy długi korytarz stanęliśmy n jego końcu przed kolejnymi drzwiami.
-To drzwi na taras widokowy, rzadko jest używany, ale widok z niego zapiera dech w piersiach, jest położony na najwyższej części dachu tego budynku- szepnął Oppa i otworzył drzwi. Zdziwiło mnie, że były otwarte, ale nie była to Polska, tutaj jak widać, można było mieć zaufanie do innych. Dalej prowadzona przez braciszka, weszłam za nim, aż na sam szczyt schodów, aż stanęliśmy przed drzwiami z mlecznego szkła, mieniącymi się białą poświatą. Księżyc naprawdę potrafił oczarować nie jedno miejsce. Minho delikatnie naparł na drzwi, a gdy te otworzyły się płynnie moim oczom ukazał się szeroki taras, od razu podbiegłam do barierki i spojrzałam na niesamowity widok. Chwilę później doszedł do mnie Choi i odparł:
-Piękne prawda? 
Kiwnęłam głową i wyszeptałam wciąż zapatrując się dal:
-N-Nocny Seoul... 
-Zgadza się, to cudowny widok, uwielbiam tu przychodzić..-westchnął ciepło chłopak- tutaj znikają ze mnie wszystkie problemy, mogę  tu zawsze trochę odpocząć..
Spojrzałam na oppę uśmiechnięta i przytuliłam go z wdzięcznością, pozwalając sobie na ciepły uścisk przy jakże chłodnym już powietrzu.
-Mam nadzieję, że ten widok pozwoli Ci ochłonąć, czeka Cię walka o swoje, jesteś w Seoul'u Anno, sama Twoja reakcja świadczy o tym jak bardzo kochasz to miejsce, proszę.. udowodnij wszystkim którzy w Ciebie nie wierzą, że to naprawdę jest Twoje miejsce....Spojrzałam w oczy Minho.. było w nich więcej wiary niż w moich, nie mogłam się poddać..

piątek, 22 listopada 2013

Porażka

Witam! Przepraszam, że tak długo mnie nie było, mam nadzieję, że moi czytelnicy nie opuścili mnie na zawsze XD krótko mówiąc mogę już prowadzić bloga, mam nadzieję, że spodoba Wam się ten rozdział, więcej treści podam w następnych rozdziałach. 
--------------------------------------------

Poczułam jak zasycha mi w gardle, Minho wpatrywał się co chwilę we mnie i Chen'a z niezrozumieniem dla tej sytuacji. Spojrzałam na podłogę szukając tam leżącego rozwiązania, ale oczywistym było, że ubierałam wtedy tylko swoje myśli w słowa.
- Przyszłam oddać bluzę Minseok Oppy - mruknęłam niewyraźnie po minucie ciszy, po czym opornym ruchem wciąż obserwowana w milczeniu przez swojego chłopaka, podałam ubranie jego koledze. Cisza trwała nieprzerwanie nawet gdy zaczęłam się oddalać, marzyłam tylko o tym by stąd zniknąć, zaszyć się w pokoju i przemyśleć wszystko na nowo, ułożyć by było dobrze. Gdy stanęłam już na wysokości z Choi'em, spojrzałam na niego zmartwionym wzrokiem i uniosłam dłoń by otworzyć drzwi do wyjścia.
- Tylko tyle chcesz mi powiedzieć Ann - warknął wreszcie Jongdae, jego ton wskazywał na zupełny brak zaufania. Spuściłam delikatnie głowę, westchnęłam żałośnie i odparłam niemniej osłabionym głosem:
-Nie mam się z czego tłumaczyć, nie zrobiłam nic przez co powinnam czuć się winna. -nacisnęłam klamkę i wyszłam powoli czując na sobie spojrzenie chłopaków i ciepłą dłoń Minho na plecach. Nie musiałam się oddalić nawet na parę kroków, a drzwi z hukiem otworzyły  się za mną i moim przyjacielem, na korytarzu rozbrzmiał głos pełen goryczy.
-Nie musisz mi się tłumaczyć?! No tak, przecież nie ma w tym nic dziwnego, że to nie Twój chłopak pożycza Ci swoje ubrania, przecież nigdy wcześniej nie zrobiłaś niczego przez co mógłbym mieć realne powody do zazdrości, czyż nie?! 
Znów poczułam jak wbijam się w podłogę, jakbym nie mogła się ruszyć, przez ciało przeszedł przykry dreszcz na myśl o sytuacji w której zawiodłam chłopaka i uległam urokowi Kai'a. Milczałam, co miałam mu odpowiedzieć..miał rację, ale nie byłam też winna, nie chciałam już robić dramatu na korytarzu, poczułam, że lepiej będzie jeśli Xiumin mu to po prostu potem wyjaśni. 
-Nie unoś się tak bardzo Jongdae -dongsaeng, ona nie jest przecież tu kozłem ofiarnym - odparł nieco poważniejszym tonem Minho. 
-To nie Twoja sprawa Hyung, proszę, nie mieszaj się w to - wyrzucił się z siebie Chen - Anna, mam tego dość, nie chcę dowiadywać sięo kolejnych tego typu sytuacjach, muszę myśleć o EXO, o przyszłości..
-Co chcesz przez to powiedzieć? - zapytałam nawet się nie odwracając, czułam jednak, że jeszcze chwila i się rozkleję.
-Musimy zrobić sobie przerwę, odpocząć od siebie, nie mam siły by się teraz z Tobą potyczkować na emocjonalnej płaszczyźnie -dokończył chłodnym głosem Azjata.
-Cz-czyli z-zrywasz ze mną? -wymamrotałam drżącym tonem, siląc się jednak na zachowanie pozornego spokoju.
-Nie do końca,  przed mediami unikajmy negatywnego rozgłosu, ale nie chcę się na razie z Tobą spotykać poza tym, chcę ochłonąć na jakiś czas- dodał Chen i westchnął, gdyż emocje zaczęły już delikatnie z niego schodzić. 
-J-Ja... -zaczęłam zdanie ale nie dałam rady go skończyć, zacisnęłam pięść i po prostu pobiegłam ile sił w nogach, prosto przed siebie, prosto do pokoju, zostawiając za sobą Minho, pokój chłopaków, i wszystko czego tam doświadczyłam, tego było już dla mnie za wiele.  Biegłam tak szybko, że nie widziałam kogo potrącam, dławiłam się łzami i gdy tylko stanęłam roztrzęsiona przed moimi drzwiami poczułam jak robi mi się niedobrze, jak bardzo mi źle. Trzęsącymi się dłońmi otworzyłam drzwi i zamknęłam je za sobą tak szybko jak to możliwe, jakbym bała się, że oni pobiegli za mną. Niewiele myśląc rzuciłam wszystko co miałam na podłogę i pobiegłam do łazienki, spędzając w niej więcej czasu niż bym chciała, mimowolnie pozwalając organizmowi na obronną reakcję na stres w postaci zwrotu wszystkiego co miałam w żołądku. Wstałam z podłogi w łazience i spojrzałam na siebie bez tchu w lustrze. Jak przerażające było moje odbicie, zupełnie nie przypominało mnie tej zakochanej, tej szczęśliwej, tej.. która tu przyjechała z entuzjazmem oczekując poznania swoich idoli. Czułam, że to nie oni mnie rozczarowali, zrozumiałam, że zrobiłam to sama, ale musiałam przyjechać dopiero do Korei by zrozumieć jak słabym człowiekiem jestem. Przemyłam zimną wodą twarz, jednak trudno było schłodzić tak zapuchnięte oczy, zaczęłam powoli miarowo oddychać. Czy aby na pewno pasowałam do tego świata? Oparłam się o blat umywalki, a mój umysł był zalewany przez myśli. Może to czas by zrezygnować? Powinnam odejść tuż po imprezie come back-owej, tylko to dobijało się do mnie stale w moim umyśle. Podniosłam ponownie głowę, osoba w lustrze miała nad wyraz przegrane oczy..