Znów serce biło mi jak szalone. W ustach mi zaschło jakbym nie piła od roku, a krew przyspieszyła w żyłach, aż zaczęłam lekko drżeć. W tej sennej wizji, w której właśnie się obudziłam, Kai objął mnie przez sen. Od razu zauważyłam, że musiało to zajść nieświadomie, po prostu przytulił się do mnie jak... do poduszki. Nie zmieniło to jednak faktu , iż rozpalało się we mnie pragnienie bliskości z nim. Ten odurzający zapach jak narkotyk, przechyliłam głowę by lepiej go widzieć i mogłabym już oszaleć z radości. Ta wspaniała twarz, tak blisko mojej. Chciałam oddać się przyjemności i obsypać jego ciało pocałunkami, ale na myśl o tym jakby zareagował musiałam dać sobie na wstrzymanie. Rozkosz jaką dawał mi obecny stan był nieporównywalny.. to nie było to samo co przytulenie Taemin'a, to nie było to samo co pocałunek Chen'a.. Zupełnie inne odczucia, intensywniejsze ..mocniejsze.. głębsze.. nie wytrzymałam. Tylko chwila, sprawdzić czy na pewno śpi, tak... póki co jest w krainie orfeusza.. wreszcie.. moje usta musnęły jego. Delikatny całus, taki, którego on nie jest nawet świadom, dla mnie zostanie na zawsze w pamięci. Odsunęłam twarz od niego i zaczerpnęłam powietrza, musiałam zmobilizować cały swój zdrowy rozsądek by nie zrobić czegoś głupiego, osunęłam się na poduszkę i odetchnęłam głębiej.
-Co To było...?- powietrze przeszył szept Taemin'a.
-N-Nie śpisz? -jęknęłam cicho.
-Twoja poduszka osunęła mi się na twarz, więc się obudziłem.. ale... dlaczego Ty go... Zaciągnęłam się głęboko i odpowiedziałam szepcząc.
-Wyjaśnię Ci rano... , ale gdy będziemy sam na sam, dobrze? - zapytałam niemal błagalnie. Lee obrócił się do mnie plecami i dodał:
-Nie jestem pewny czy chcę to wiedzieć, ale mam nadzieję... że się nie pomyliłem co do Twojej osoby. Lubię Cię, a Ty..wykorzystujesz okazję i chodząc z Chen'em czy tego chcesz czy nie, pozwalasz sobie na pocałowanie Kai'a? Obyś miała rozsądne wyjaśnienie.. dobranoc.
Zapadła paląca cisza, miałam ochotę się rozpłakać. Jak szybko ze stanu uniesienia, można wpaść w uczucie pogardy do siebie i przygnębienie. Wiedziałam, że zrobiłam coś głupiego, jednak trudno było to rozsądnie wyjaśnić. Uważałam Chen'a za atrakcyjnego i sam fakt związku z nim wydawał się przyjemny, jednak to Kai od zawsze wzbudzał we mnie największe emocje, z nim chciałam być odkąd go zobaczyłam. Nie chciałam jednak nikogo krzywdzić, wykorzystywać czy zdradzać.. Jak łatwo jednak przyszło mi popełnienie tych błędów..Tae zasnął w miarę szybko, ja jednak zżerana przez swoje sumienie nie potrafiłam zasnąć zbyt prędko. Nie wiem, czy minęły dwie czy trzy godziny, ale wreszcie usnęłam. Zdało mi się jednak,jakbym chwilę później się obudziła... a słońce budziło nas promykami zza okna. Cały czas leżałam objęta przez Jongin'a, a Lee wciąż spał tyłem do mnie. Widocznie pierwsza się obudziłam, jednak nie miałam ochoty w ogóle opuszczać krainę orfeusza. Tylko tam czułam się w tej chwili dobrze, pomimo tego, iż pragnęłam pozbyć się wyrzutów sumienia i szczerze wyjawić wszystko Chen'owi, nie mogłam tego zrobić dla dobra Exo. To był pierwszy rok ich promocji, a taka drama z dziewczyną z którą zaczął się spotykać dopiero od paru dni, byłaby najgłupszym możliwym rozwiązaniem. Łatwo było mi przewidzieć, że ktoś taki jak Chen, nie potrafiłby grać związku na potrzeby wytwórni i promocji, toteż postanowiłam przynajmniej na razie, nie ujawniać mu prawdy. Co więcej, ta szczerość mogłaby dotrzeć do Kai'a ,a wtedy nie mogłabym spojrzeć obydwojgu w oczy. Miałabym do siebie tak ogromny żal, że mój pobyt tutaj zamieniłby się w karę. Jak zwykle moje przemyślenia zostały przerwane, obejmujący mnie kolega właśnie się obudził. Momentalnie mnie puścił i spłonął rumieńcem.
-Przepraszam Ann- Jonginnie odsunął się zakłopotany- czasem przez sen złapię cokolwiek co jest w pobliżu i potem tak.. dziwnie wychodzi.-westchnął. Pokręciłam głową i uśmiechnęłam się, będąc jednak przygnębioną.
- Nic się nie stało, zdarza się- odpowiedziałam spokojnie, mając ochotę dodać od siebie, że przepraszam za pocałunek. Cóż za głupota! Obudzony naszą dość głośną wymianą zdań, Taemin wstał wyraźnie niewyspany.
-Jak Twoja noga?- Jongin zapytał zbijając mnie z pantałyku. Zupełnie o niej zapomniałam, wyglądała całkiem dobrze, była lekko opuchnięta w kostce, jednak mogłam już sama stanąć i iść wolnym krokiem.
-Całkiem całkiem -odparłam, próbując rozchodzić spuchniętą część ciała. Tae uprzątnął materace, a Kai sprawdził czy jest światło.
- Jeszcze nie ma.. trochę się zawiodłem -dodał.
-Która godzina Kai? -wtrącił Taemin, miałam jednak wrażenie, że zrobił to tak chłodno jak nigdy dotąd.
-Właśnie... moja komórka... Ann, wiesz co się z nią stało?-Jonginnie spojrzał na mnie, jednak w jego spojrzeniu była ciekawość a nie wrogość.
-Wpadła do tego nieszczęsnego szybu..-jęknęłam, próbując schować twarz w dłoniach. Nagle poczułam tą dłoń, na swoim barku.
-Nie ma sprawy, ważne, że nic Ci się nie stało, ryzykowaliśmy, tak bywa.- Kai, delikatnie pogłaskał mnie po ramieniu, poczułam się trochę lepiej.
-Może jednak nie dotykaj jej tak bardzo, jeszcze pomyśli, że coś do niej czujesz -mruknął Taemin. Poczułąm w tym tyle żalu i zawodu, jakiego wcześniej nie znałam.Znowu było mi źle, podziękowałam Jongin'owi za pocieszenie i we trójkę ruszyliśmy korytarzami budynku, szukając innej możliwości wyjścia. Zrezygnowani, po godzinie szukania, opadliśmy przy parapecie na podłogę, i postanowiliśmy odetchnąć. Wizja naszej najbliższej przyszłości nie zapowiadała się sympatycznie, jednak tylko na krótko. Po chwili do naszych uszu doszedł dźwięk otwierania czegoś, a potem usłyszeliśmy głuche "bęc". Zastanawiałam się czy powinniśmy już panikować czy może się jednak cieszyć. Na szczęście okazało się, że to było to drugie. Naszym oczom ukazało się dwóch umundurowanych mężczyzn, uśmiechających się gdy tylko nas dostrzegli.
-Wszyscy cali? -zapytał wyższy, stojący po prawej. Potwierdziliśmy kiwnięciem głowy, chciałam jeszcze zapytać, co się dzieje i kim są panowie, jednak Ci pokierowali mnie i chłopaków do nie odkrytej przez nas klapy w suficie po której dzięki drabince weszliśmy na dach budynku. Seoul dopiero zaczynał swoje życie, wczesne popołudnie odbijało się lekkością widoku z dachu. Gdy doszliśmy do skraju budynku, czekała na nas kolejna drabinka, jednak ta była znacznie dłuższa i "miękka". Zeszliśmy po kolei , a gdy wreszcie byliśmy na dole, przywitały nas spojrzenia przyjaciół z SM.Town, paru gapiów i ... prezesa. Wśród ludzi, oczywiście musiał stać Chen. Podbiegł do mnie i przytulił mnie na powitanie.
-Strasznie się o Ciebie martwiłem!- dodał dynamicznie, tak, że prawie zabrakło mi słów.
-N-Nie trzeba było -jęknęłam - chłopcy się mną zaopiekowali.- westchnęłam.
-Nie da sięjednak ukryć, że niektórzy z nas mieli nieco atrakcji.. -mruknął Taemin ,ewidentnie sugerując mnie. Strapionym wzrokiem zlustrowałam chłopaka i zamarłam.
Czy Lee miał zamiar wyjawić to co zobaczył tej nocy?!
-Co To było...?- powietrze przeszył szept Taemin'a.
-N-Nie śpisz? -jęknęłam cicho.
-Twoja poduszka osunęła mi się na twarz, więc się obudziłem.. ale... dlaczego Ty go... Zaciągnęłam się głęboko i odpowiedziałam szepcząc.
-Wyjaśnię Ci rano... , ale gdy będziemy sam na sam, dobrze? - zapytałam niemal błagalnie. Lee obrócił się do mnie plecami i dodał:
-Nie jestem pewny czy chcę to wiedzieć, ale mam nadzieję... że się nie pomyliłem co do Twojej osoby. Lubię Cię, a Ty..wykorzystujesz okazję i chodząc z Chen'em czy tego chcesz czy nie, pozwalasz sobie na pocałowanie Kai'a? Obyś miała rozsądne wyjaśnienie.. dobranoc.
Zapadła paląca cisza, miałam ochotę się rozpłakać. Jak szybko ze stanu uniesienia, można wpaść w uczucie pogardy do siebie i przygnębienie. Wiedziałam, że zrobiłam coś głupiego, jednak trudno było to rozsądnie wyjaśnić. Uważałam Chen'a za atrakcyjnego i sam fakt związku z nim wydawał się przyjemny, jednak to Kai od zawsze wzbudzał we mnie największe emocje, z nim chciałam być odkąd go zobaczyłam. Nie chciałam jednak nikogo krzywdzić, wykorzystywać czy zdradzać.. Jak łatwo jednak przyszło mi popełnienie tych błędów..Tae zasnął w miarę szybko, ja jednak zżerana przez swoje sumienie nie potrafiłam zasnąć zbyt prędko. Nie wiem, czy minęły dwie czy trzy godziny, ale wreszcie usnęłam. Zdało mi się jednak,jakbym chwilę później się obudziła... a słońce budziło nas promykami zza okna. Cały czas leżałam objęta przez Jongin'a, a Lee wciąż spał tyłem do mnie. Widocznie pierwsza się obudziłam, jednak nie miałam ochoty w ogóle opuszczać krainę orfeusza. Tylko tam czułam się w tej chwili dobrze, pomimo tego, iż pragnęłam pozbyć się wyrzutów sumienia i szczerze wyjawić wszystko Chen'owi, nie mogłam tego zrobić dla dobra Exo. To był pierwszy rok ich promocji, a taka drama z dziewczyną z którą zaczął się spotykać dopiero od paru dni, byłaby najgłupszym możliwym rozwiązaniem. Łatwo było mi przewidzieć, że ktoś taki jak Chen, nie potrafiłby grać związku na potrzeby wytwórni i promocji, toteż postanowiłam przynajmniej na razie, nie ujawniać mu prawdy. Co więcej, ta szczerość mogłaby dotrzeć do Kai'a ,a wtedy nie mogłabym spojrzeć obydwojgu w oczy. Miałabym do siebie tak ogromny żal, że mój pobyt tutaj zamieniłby się w karę. Jak zwykle moje przemyślenia zostały przerwane, obejmujący mnie kolega właśnie się obudził. Momentalnie mnie puścił i spłonął rumieńcem.
-Przepraszam Ann- Jonginnie odsunął się zakłopotany- czasem przez sen złapię cokolwiek co jest w pobliżu i potem tak.. dziwnie wychodzi.-westchnął. Pokręciłam głową i uśmiechnęłam się, będąc jednak przygnębioną.
- Nic się nie stało, zdarza się- odpowiedziałam spokojnie, mając ochotę dodać od siebie, że przepraszam za pocałunek. Cóż za głupota! Obudzony naszą dość głośną wymianą zdań, Taemin wstał wyraźnie niewyspany.
-Jak Twoja noga?- Jongin zapytał zbijając mnie z pantałyku. Zupełnie o niej zapomniałam, wyglądała całkiem dobrze, była lekko opuchnięta w kostce, jednak mogłam już sama stanąć i iść wolnym krokiem.
-Całkiem całkiem -odparłam, próbując rozchodzić spuchniętą część ciała. Tae uprzątnął materace, a Kai sprawdził czy jest światło.
- Jeszcze nie ma.. trochę się zawiodłem -dodał.
-Która godzina Kai? -wtrącił Taemin, miałam jednak wrażenie, że zrobił to tak chłodno jak nigdy dotąd.
-Właśnie... moja komórka... Ann, wiesz co się z nią stało?-Jonginnie spojrzał na mnie, jednak w jego spojrzeniu była ciekawość a nie wrogość.
-Wpadła do tego nieszczęsnego szybu..-jęknęłam, próbując schować twarz w dłoniach. Nagle poczułam tą dłoń, na swoim barku.
-Nie ma sprawy, ważne, że nic Ci się nie stało, ryzykowaliśmy, tak bywa.- Kai, delikatnie pogłaskał mnie po ramieniu, poczułam się trochę lepiej.
-Może jednak nie dotykaj jej tak bardzo, jeszcze pomyśli, że coś do niej czujesz -mruknął Taemin. Poczułąm w tym tyle żalu i zawodu, jakiego wcześniej nie znałam.Znowu było mi źle, podziękowałam Jongin'owi za pocieszenie i we trójkę ruszyliśmy korytarzami budynku, szukając innej możliwości wyjścia. Zrezygnowani, po godzinie szukania, opadliśmy przy parapecie na podłogę, i postanowiliśmy odetchnąć. Wizja naszej najbliższej przyszłości nie zapowiadała się sympatycznie, jednak tylko na krótko. Po chwili do naszych uszu doszedł dźwięk otwierania czegoś, a potem usłyszeliśmy głuche "bęc". Zastanawiałam się czy powinniśmy już panikować czy może się jednak cieszyć. Na szczęście okazało się, że to było to drugie. Naszym oczom ukazało się dwóch umundurowanych mężczyzn, uśmiechających się gdy tylko nas dostrzegli.
-Wszyscy cali? -zapytał wyższy, stojący po prawej. Potwierdziliśmy kiwnięciem głowy, chciałam jeszcze zapytać, co się dzieje i kim są panowie, jednak Ci pokierowali mnie i chłopaków do nie odkrytej przez nas klapy w suficie po której dzięki drabince weszliśmy na dach budynku. Seoul dopiero zaczynał swoje życie, wczesne popołudnie odbijało się lekkością widoku z dachu. Gdy doszliśmy do skraju budynku, czekała na nas kolejna drabinka, jednak ta była znacznie dłuższa i "miękka". Zeszliśmy po kolei , a gdy wreszcie byliśmy na dole, przywitały nas spojrzenia przyjaciół z SM.Town, paru gapiów i ... prezesa. Wśród ludzi, oczywiście musiał stać Chen. Podbiegł do mnie i przytulił mnie na powitanie.
-Strasznie się o Ciebie martwiłem!- dodał dynamicznie, tak, że prawie zabrakło mi słów.
-N-Nie trzeba było -jęknęłam - chłopcy się mną zaopiekowali.- westchnęłam.
-Nie da sięjednak ukryć, że niektórzy z nas mieli nieco atrakcji.. -mruknął Taemin ,ewidentnie sugerując mnie. Strapionym wzrokiem zlustrowałam chłopaka i zamarłam.
Czy Lee miał zamiar wyjawić to co zobaczył tej nocy?!
Cudowne :3
OdpowiedzUsuńDziękuję, wasze komentarze dużo dla mnie znaczą :)
OdpowiedzUsuńTeraz czekam co będzie dalej i mam nadzieje że Taemin nie wygada! A jeżeli to ciekawe jak zareaguje Chen... Bójka! Bójka! XDDD
OdpowiedzUsuń