W moich drzwiach stanął kolejny z atrakcyjnych Koreańczyków. Frywolnie wykręcone włosy, dobre spojrzenie, stylowe ubranie i kolczyk w uchu. Westchnęłam.
-Mogę wejść? -zapytał chłopak.
-Tak Taemin, zapraszam-pokazałam mu dłonią by się rozgościł i obróciłam się na krześle obrotowym w jego stronę. Młody Azjata zamknął drzwi i usiadł na moim łóżku. Spojrzałam na niego oczekując wyjaśnienia.
-Przepraszam, że zajmę Ci teraz chwilę-zaczął wolno- chciałem tylko porozmawiać o tym o czym trąbią teraz wszystkie gazety i portale internetowe. Oparłam twarz o dłoń, westchnęłam zmęczona tym tematem i dodałam- słucham.
-Miałem pomóc Ci w zdobyciu Kai'a.... a Ty nagle...zaczynasz się spotykać z Chen'em, co się dzieje? -zapytał zmieszany.
-To strasznie dziwnie wyszło-jęknęłam- generalnie gdy się wtedy zgubiłam, Chen chen mnie znalazł, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, załapaliśmy falę i gdy się o niego oparłam nagle mnie pocałował..gdyby tego nie uwiecznili na zdjęciach, to moglibyśmy to cicho i spokojnie załatwić, a wyszło teraz tak, że do odwołania jestem z nim w związku, nie twierdzę, że to źle... ale tak zostałam postawiona w sytuacji...-mruknęłam żałośnie. Lee siedział przez chwilę z otwartymi ustami zanim przetrawił to co usłyszał. Spuściłam wzrok czując się potwornie. Ciszę przerwał jego głos.
-Rozumiem..cóż... to pozostaje dać temu trochę czasu, ale tańczyć mogę Cię nauczyć tak czy siak- podniosłam wzrok i gdy Tae kończył to zdanie uśmiechał się już ciepło. Przysiadłam się do niego obok na łóżku.
-Mam tego dosyć...-powiedziałam smutnym głosem i przytuliłam się do Taemin'a. Chłopak delikatnie pogłaskał mnie po głowie i miarowo oddychał. Przyjemnie się było wyciszyć przy jego spokojnym oddechu, przy tej ciepłocie ciała i troszkę ochłonąć.
-Będzie dobrze... teraz możesz już tylko dostosować się do całej sytuacji Ann - Tae powiedział cichym głosem.
-Wiem- odparłam i delikatnie go puściłam.
-Dzisiaj o osiemnastej mam wolną godzinę, pasuje Ci by wtedy potańczyć?
-Tak
-Znakomicie, tylko jedyną wolną salą będzie chyba czterysta dwójka... ta sala się znajduje w oddzielnej części, bo to są te starsze. Jak wejdziesz na obiekt sportowy, to musisz iść do samego końca korytarza z salami tanecznymi, wjedziesz windą na pierwsze piętro i pierwsza sala po lewej to będzie ta, dobrze? -zapytał. Kiwnęłam głową i nie mogłam się doczekać tej pozytywnej dawki energii. Lee pożegnał się i wyszedł, a ja położyłam się na łóżku. Wreszcie sama ze sobą. Reszta dnia minęła już spokojnie, zjadłam obiad, odbębniłam kolejną godzinę koreańskiego, zgłębiłam też planowanie działań grup muzycznych i zarządzanie działem promocyjnym. Gdy wreszcie zakończyłam ostatnie zajęcia, za dwadzieścia minut miała być feralna godzina tańca. Zabrałam swoją torbę z rzeczami sportowymi i doszłam do windy. Zabrzmiał krótki dźwięk i drzwi obiektu zaczęły się otwierać, Weszłam uradowana, że mam jeszcze dziesięć minut wolnego czasu. Ktoś wsiadł ze mną, i zamknęły się drzwi. Podniosłam wzrok znad zegarka i oniemiałam. Ty bardziej że w połowie wznoszenia się windy trzasnął prąd i obiekt się zatrzymał między piętrami.
-Mam nadzieję, że nie masz ze sobą niczego co możesz wylać.. -przez mrok windy rozbrzmiał twardy męski głos który za każdym razem przyprawiał mnie o palpitację serca...
-Mogę wejść? -zapytał chłopak.
-Tak Taemin, zapraszam-pokazałam mu dłonią by się rozgościł i obróciłam się na krześle obrotowym w jego stronę. Młody Azjata zamknął drzwi i usiadł na moim łóżku. Spojrzałam na niego oczekując wyjaśnienia.
-Przepraszam, że zajmę Ci teraz chwilę-zaczął wolno- chciałem tylko porozmawiać o tym o czym trąbią teraz wszystkie gazety i portale internetowe. Oparłam twarz o dłoń, westchnęłam zmęczona tym tematem i dodałam- słucham.
-Miałem pomóc Ci w zdobyciu Kai'a.... a Ty nagle...zaczynasz się spotykać z Chen'em, co się dzieje? -zapytał zmieszany.
-To strasznie dziwnie wyszło-jęknęłam- generalnie gdy się wtedy zgubiłam, Chen chen mnie znalazł, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, załapaliśmy falę i gdy się o niego oparłam nagle mnie pocałował..gdyby tego nie uwiecznili na zdjęciach, to moglibyśmy to cicho i spokojnie załatwić, a wyszło teraz tak, że do odwołania jestem z nim w związku, nie twierdzę, że to źle... ale tak zostałam postawiona w sytuacji...-mruknęłam żałośnie. Lee siedział przez chwilę z otwartymi ustami zanim przetrawił to co usłyszał. Spuściłam wzrok czując się potwornie. Ciszę przerwał jego głos.
-Rozumiem..cóż... to pozostaje dać temu trochę czasu, ale tańczyć mogę Cię nauczyć tak czy siak- podniosłam wzrok i gdy Tae kończył to zdanie uśmiechał się już ciepło. Przysiadłam się do niego obok na łóżku.
-Mam tego dosyć...-powiedziałam smutnym głosem i przytuliłam się do Taemin'a. Chłopak delikatnie pogłaskał mnie po głowie i miarowo oddychał. Przyjemnie się było wyciszyć przy jego spokojnym oddechu, przy tej ciepłocie ciała i troszkę ochłonąć.
-Będzie dobrze... teraz możesz już tylko dostosować się do całej sytuacji Ann - Tae powiedział cichym głosem.
-Wiem- odparłam i delikatnie go puściłam.
-Dzisiaj o osiemnastej mam wolną godzinę, pasuje Ci by wtedy potańczyć?
-Tak
-Znakomicie, tylko jedyną wolną salą będzie chyba czterysta dwójka... ta sala się znajduje w oddzielnej części, bo to są te starsze. Jak wejdziesz na obiekt sportowy, to musisz iść do samego końca korytarza z salami tanecznymi, wjedziesz windą na pierwsze piętro i pierwsza sala po lewej to będzie ta, dobrze? -zapytał. Kiwnęłam głową i nie mogłam się doczekać tej pozytywnej dawki energii. Lee pożegnał się i wyszedł, a ja położyłam się na łóżku. Wreszcie sama ze sobą. Reszta dnia minęła już spokojnie, zjadłam obiad, odbębniłam kolejną godzinę koreańskiego, zgłębiłam też planowanie działań grup muzycznych i zarządzanie działem promocyjnym. Gdy wreszcie zakończyłam ostatnie zajęcia, za dwadzieścia minut miała być feralna godzina tańca. Zabrałam swoją torbę z rzeczami sportowymi i doszłam do windy. Zabrzmiał krótki dźwięk i drzwi obiektu zaczęły się otwierać, Weszłam uradowana, że mam jeszcze dziesięć minut wolnego czasu. Ktoś wsiadł ze mną, i zamknęły się drzwi. Podniosłam wzrok znad zegarka i oniemiałam. Ty bardziej że w połowie wznoszenia się windy trzasnął prąd i obiekt się zatrzymał między piętrami.
-Mam nadzieję, że nie masz ze sobą niczego co możesz wylać.. -przez mrok windy rozbrzmiał twardy męski głos który za każdym razem przyprawiał mnie o palpitację serca...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz