Gdybym wiedziała, jakie wrażenia, przyniesie mi kolejny dzień w SM.Town, prawdopodobnie okryłabym się kołdrą i nie wychodziła już z łóżka, nigdy. W powietrzu unosiła się ciężka atmosfera, a my kolejny raz staliśmy z Chen'em w pokoju numer trzysta siedem. Pomimo tego, że dopiero dochodziła jedenasta, my zdążyliśmy już....nabroić. Prezes wyglądał jakby miał wybuchnąć, a Chen i ja byliśmy bardzo zakłopotani. Na biurku leżała jedna z popularnych gazet, a w niej, na pierwszej stronie, artykuł. Nie rozumiałam za dużo, ale napis sugerował, że Chen i Ja jesteśmy parą. Obok były zamieszczone zdjęcia, najwyraźniej zrobione z ukrycia, gdzie szłam z moim kolegą, śmieliśmy się i nosiłam jego czapkę. Mi w sumie to nie przeszkadzało, Chen też zdawał się nie denerwować. Prezes chodził w tą i tamtą stronę, co chwilę gestykulując lub rzucając na nas pełne złości spojrzenie.
-Czy wy sobie zdajecie sprawę, jak to się odbije echem odnośnie promocji Exo?!Wszystkie gazety i serwis o tym piszą!- ryknął mężczyzna. Przeszedł nas dreszcz, ale nie powiedzieliśmy ani słowa.
-Zresztą...- westchnął- teraz już za późno, musicie się razem promować...już dzwonili do mnie z Weekly Idol, i zaprosili Cię jako osobę towarzyszącą na spotkanie wraz z Exo...-dodał prezes.
-Słucham?! zawtórowałam zaskoczonym głosem i nie mogłam uwierzyć w to co zaczęło się dziać.
-To znaczy, że w piątek, Ann wstąpi razem z nami w programie? -dopytał Chen.
-Chyba mam prawo wyboru!- wtrąciłam zdesperowanym głosem, ale mina prezesa świadczyła o tym, że jednak tego wyboru nie mam , i w piątek tam będę.
-Wyślę Ci aktualizacje Twojego harmonogramu, w czwartek zrobimy Ci próbę jak zachowywać się przed kamerami, i nie bój się, przed występem tak jak chłopcy odwiedzisz ludzi od tzw" brudnej roboty".
Westchnęłam nie rozumiejąc.
-Szanowny Prezes miał na myśli, że spotkasz się ze stylistą i wizażystką -dodał uśmiechnięty Chen chen.
-Ach, nie wiem czy na poważnie jesteście parą, czy tylko tak wyszło.... ale oczekuję, że po wyjściu z tego pokoju, do odpowiedniego czasu, będziecie się zachowywać jak zakochani. Nie może się zadziać nic negatywnego,ponieważ to pierwszy rok promocji Exo. Muszą się dobrze kojarzyć, w innym przypadku, wyciągniemy nieprzyjemne konsekwencje, jeśli nie macie żadnych pytań, pożegnam się. Spojrzałam na prezesa ciężkim wzrokiem, i równie ociężała powędrowałam obok Chen'a do drzwi. Gdy wyszliśmy już z pokoju, nie byłam w stanie odezwać się ani słowem. Mój jak się okazało, nowy chłopak, przytulił mnie i pogłaskał po głowie.
-Będzie dobrze, nie denerwuj się, będę Cię wspierał - Chen chen obdarzył mnie tym radosnym uśmiechem który dodawał sił i objęłam go, odurzając się jego zapachem. Mimo wszystko, ta całą sytuacja miała też pozytywne strony. Mój towarzysz odprowadził mnie pod salę , gdzie miałam mieć zajęcia z analizy sytuacji rynkowej w dziale muzyki popularnej. Normalnie pewnie bym się wynudziła, ale taka godzina totalnego prania mózgu dobrze mi zrobiła. Gdy wyszłam z pomieszczenia, ruszyłam szybkim krokiem do swojego pokoju, chciałam chwilę pobyć sama, ochłonąć i przemyśleć sprawę. Mijałam bardziej znane gwiazdy kpopu i te mniej. Czułam na sobie spojrzenia, w końcu to był temat z pierwszych stron gazet. Otworzyłam drzwi i weszłam do mojego azylu. Usiadłam na chwilę przy komputerze, mając nadzieję, że zatracę się w surfowaniu w sieci, lub po prostu pogadam z Jagodą przez skype i się ogarnę. Jednak po chwili zrozumiałam, że cały świat był już poinformowany, na skrzynce e-mail miałam pięć meil'i. Jednak to ten od Jagódki właśnie, rzucał mi się w oczy. Wielkimi literami napisane było: "CZY TY NAPRAWDĘ CHODZISZ Z CHEN'EM Z EXO?!", wywróciłam oczami i oparłam głowę o blat biurka. Chciałam na chwilę zniknąć, wtem rozległo się pukanie, a drzwi uchyliły się...
-Czy wy sobie zdajecie sprawę, jak to się odbije echem odnośnie promocji Exo?!Wszystkie gazety i serwis o tym piszą!- ryknął mężczyzna. Przeszedł nas dreszcz, ale nie powiedzieliśmy ani słowa.
-Zresztą...- westchnął- teraz już za późno, musicie się razem promować...już dzwonili do mnie z Weekly Idol, i zaprosili Cię jako osobę towarzyszącą na spotkanie wraz z Exo...-dodał prezes.
-Słucham?! zawtórowałam zaskoczonym głosem i nie mogłam uwierzyć w to co zaczęło się dziać.
-To znaczy, że w piątek, Ann wstąpi razem z nami w programie? -dopytał Chen.
-Chyba mam prawo wyboru!- wtrąciłam zdesperowanym głosem, ale mina prezesa świadczyła o tym, że jednak tego wyboru nie mam , i w piątek tam będę.
-Wyślę Ci aktualizacje Twojego harmonogramu, w czwartek zrobimy Ci próbę jak zachowywać się przed kamerami, i nie bój się, przed występem tak jak chłopcy odwiedzisz ludzi od tzw" brudnej roboty".
Westchnęłam nie rozumiejąc.
-Szanowny Prezes miał na myśli, że spotkasz się ze stylistą i wizażystką -dodał uśmiechnięty Chen chen.
-Ach, nie wiem czy na poważnie jesteście parą, czy tylko tak wyszło.... ale oczekuję, że po wyjściu z tego pokoju, do odpowiedniego czasu, będziecie się zachowywać jak zakochani. Nie może się zadziać nic negatywnego,ponieważ to pierwszy rok promocji Exo. Muszą się dobrze kojarzyć, w innym przypadku, wyciągniemy nieprzyjemne konsekwencje, jeśli nie macie żadnych pytań, pożegnam się. Spojrzałam na prezesa ciężkim wzrokiem, i równie ociężała powędrowałam obok Chen'a do drzwi. Gdy wyszliśmy już z pokoju, nie byłam w stanie odezwać się ani słowem. Mój jak się okazało, nowy chłopak, przytulił mnie i pogłaskał po głowie.
-Będzie dobrze, nie denerwuj się, będę Cię wspierał - Chen chen obdarzył mnie tym radosnym uśmiechem który dodawał sił i objęłam go, odurzając się jego zapachem. Mimo wszystko, ta całą sytuacja miała też pozytywne strony. Mój towarzysz odprowadził mnie pod salę , gdzie miałam mieć zajęcia z analizy sytuacji rynkowej w dziale muzyki popularnej. Normalnie pewnie bym się wynudziła, ale taka godzina totalnego prania mózgu dobrze mi zrobiła. Gdy wyszłam z pomieszczenia, ruszyłam szybkim krokiem do swojego pokoju, chciałam chwilę pobyć sama, ochłonąć i przemyśleć sprawę. Mijałam bardziej znane gwiazdy kpopu i te mniej. Czułam na sobie spojrzenia, w końcu to był temat z pierwszych stron gazet. Otworzyłam drzwi i weszłam do mojego azylu. Usiadłam na chwilę przy komputerze, mając nadzieję, że zatracę się w surfowaniu w sieci, lub po prostu pogadam z Jagodą przez skype i się ogarnę. Jednak po chwili zrozumiałam, że cały świat był już poinformowany, na skrzynce e-mail miałam pięć meil'i. Jednak to ten od Jagódki właśnie, rzucał mi się w oczy. Wielkimi literami napisane było: "CZY TY NAPRAWDĘ CHODZISZ Z CHEN'EM Z EXO?!", wywróciłam oczami i oparłam głowę o blat biurka. Chciałam na chwilę zniknąć, wtem rozległo się pukanie, a drzwi uchyliły się...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz