Przede mną stanął młody Azjata, ubrany w bejsbolówkę, czapkę z daszkiem , koszulę, wąskie spodnie i stylowe buty. Brązowe włosy fikuśnie się kręciły, a ciemnoczekoladowe spojrzenie dodało mi otuchy. Chen uśmiechnął się rozbrajająco i czekał na odpowiedź.
-Zgubiłam się..-wymamrotałam speszona. Chen chen przysiadł się na ławce i zaśmiał.
-Skoro sama wyruszyłaś w teren nieznanego sobie miasta, nie dziwię się -pokiwał głową.
Wywróciłam oczami i obdarzyłam go rumieńcem- Wyszłam z Minho i Taemin'em, ale w ucieczce przed fankami, nasze drogi się rozstały i ..zgubiłam trasę -odparłam. Jego mina świadczyła o tym, że teraz moje zagubienie nabrało dla niego sensu.
-To co Ann, posiedzimy chwilkę i odprowadzę Cię do Sm.Town?-mruknął chłopak. Kiwnęłam głową po czym sprostowałam jego wypowiedź, że nawet nie chwilkę,a dłużej, bo boję się wracać do budynku ze świadomością spotkania z prezesem. Stres związany z rozmową z kolegą na ławce okazał się niepotrzebny, mój towarzysz co chwilę żartował i wygłupiał się, uspokajają mnie. Gdy już się trochę ogarnęliśmy, a ja uspokoiłam swój chichot oparłam się o ramię Chen'a głową, nie pomyślałam nawet, że mi nie wypada, po prostu byłam zmęczona.
-Och, jestem taki nudny, że usypiasz mi na ramieniu Ann? - chłopak zaśmiał się przekornie pozwalając mi na odpoczynek. Przygryzłam wargę i płonąc już rumieńcem uśmiechałam się od ucha do ucha. Nie rozumiałam tego jak łatwo onieśmielały mnie zwykłe sytuacje z chłopakami, jak bardzo cieszyłam się na jakąkolwiek bliskość której nie dane mi było wcześniej za bardzo doświadczyć. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w odgłosy miasta. Przy każdym ciepłym uśmiechu mojego kolegi, czułam jak jego ciało się porusza, miałam wrażenie, że serce zaczęło mu szybciej bić, jednak nie przerywałam tego wsłuchiwania się. Nagle poczułam tak niesamowite gorąco które zalało atmosferę i powietrze jakim oddychałam. Poczułam jego usta, tak miękkie i delikatne, jakby obawiały się, że ucieknę. Miałam wrażenie, że wiatr złożył mi pocałunek na wargach. Zaciągnęłam się powietrzem nosem i otworzyłam oczy. Chen mnie całował! Jego całusy przerywane były krótkimi przerwami na szybki oddech, przysunął się delikatnie bliżej. Znów zamknęłam oczy, a dłonią przeczesałam jego włosy, odwzajemniając akt czułości mocniej. Nie chciało mi się wierzyć, że mój pierwszy pocałunek w życiu był z członkiem Exo! Nie był to Kai, ale uważałam, że Chen chen i tak był słodki i również atrakcyjny. Po prostu miałam słabość do azjatyckich chłopaków. Gdy skończyliśmy się całować, chłopak jęknął tylko ciche "przepraszam" i odwrócił głowę rumieniąc się tak bardzo, że mogłam to wyraźnie dostrzec. Zabrakło mi słów w ustach, zażartowałabym nawet, że zostały "zcałowane" z moich warg. Zapadła niezręczna cisza, a moje serce nie chciało wrócić do spokojniejszego rytmu.
-D-dlaczego?-zapytałam ledwo wymuszając na sobie głos.
Chen spojrzał na mnie z uśmiechem którego nie powstydziłby się zawodowy szczeniak który błaga o miskę z kostkami.
-P-po prostu odkąd Cię zauważyłem, trudno było mi o tym nie m-myśleć. Strasznie chciałem to zrobić.. Nie wiedziałem kiedy znów będziemy sami.. więc..-chłopak spuścił wzrok i nie wiedział jak skończyć zdanie. Westchnęłam i pogłaskałam go po policzku a potem potargałam mu włosy.
-Dobrze całujesz- wybuchłam nerwowym śmiechem - t-to był mój pierwszy pocałunek- dodałam i zapatrzyłam się w niebo. Chen od razu poderwał się na równe nogi i dodał:
-Poważnie?! To ... to musi Ci się dobrze kojarzyć, chodź, przejdziemy się po paku, akurat się ściemnia, więc będzie przyjemnie, a potem wrócimy do budynku i zdecydujesz co ...co o tym myślisz -dodał ostatnie słowa ciszej. Chen chen złapał mnie za dłoń, pociągnął za sobą i wskazał kierunek w którym mieliśmy ruszyć. Chwilowa trudna atmosfera wyparowała, a ja wylądowałam w czapce chłopaka, śmiałam się co chwilę i opowiadałam mu o sobie. Zaskakiwało mnie ile mamy wspólnego, i jak wiele ciekawych rzeczy można się dowiedzieć, gdy poznaje się świat celebrytów od innej strony. Nie sprawdzałam już ile czasu minęło, gdy zrobiło się już zupełnie ciemno, doszliśmy do budynku Sm Town. Stanęliśmy przed rozdziałem pokoi na damskie i męskie, a Oppa mnie przytulił. Chciałam trwać tak w tej chwili jak najdłużej, miałam też ochotę ponownie go pocałować, jednak nasz czuły moment został przerwany przez prezesa który stanął przed nami wraz z Taemin'em, Minho , Lay'em i Kris'em. Szykowała się poważna rozmowa... oby nie ostatnia w tym moim małym idealnym świecie....
Moje reakcje na to były przeróżne, raz się śmiałam i strzelałam facepalm, a raz zasysałam się powietrzem, a na samym końcu trochę mnie smuteczeg ogarnął ;; I to myślenie 'co z nią będzie?', 'jak sobie poradzi?'...
OdpowiedzUsuńWKRĘCIŁAM SIĘ I NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ KOLEJNEJ CZĘŚCI :3