Ręka oppy delikatnie wylądowała na mojej głowie, Choi z uśmiechem na twarzy zaczął mnie głaskać, a ja poczułam się jak jego prawdziwa młodsza siostra, zapominając o utrapieniach.
-Mogłabym tu zostać na zawsze - Skupiłam wzrok ponownie na niesamowitym widoku - mam na myśli ten taras, tutaj jestem poza problemami, ponad tym... - dodałam lekko zamyślona.
-O to mi chodziło, zapomnij o tym co Cię teraz martwi, przymknij oko na sytuację uczuciową, skup się na tym co powinno być najważniejsze, na Twojej przyszłości - odparł ciepło chłopak.
-Masz rację - przyznałam Azjacie rację i zagryzłam wargę zamyślając się nieco.
Staliśmy tak w ciszy, być może pięć, dziesięć a nawet piętnaście minut.
- Nie jest Ci zimno? - Minho zapytał lekko zmartwionym głosem.
-Nie- odparłam spokojnie, wreszcie zwracając głowę w stronę chłopaka - ale możemy już iść, jestem zmęczona...
Choi kiwnął wyrozumiale głową i delikatnie pociągnął mnie za dłoń, ruszyłam za nim oglądając się jeszcze ten jeden raz na swoją ostoję spokoju. Gdybym mogła, to zostałabym tu do rana, ale musiałam się wyspać, obiecałam komuś że będę walczyć o siebie, do tego będę potrzebować wielu sił. Zamknęliśmy drzwi, a łuna bijąca od mlecznego szkła oświetliła nasze twarze.
-Oppa...-westchnęłam- a jeżeli.. nie uda mi się.. udowodnić, że powinnam tu być..?- zapytałam uwalniając wreszcie ostatnią dręcząca mnie rzecz. Azjata stanął, przez to, że był już parę schodków niżej niż ja, nasze oczy zbiegły się na tej samej wysokości.
-Nawet wtedy wygrasz, bo walczyłaś. Rozumiesz Anna? To, że chociaż próbujesz już samo świadczy o tym, że jesteś warta, by spełniać swoje marzenia i osiągać sukcesy - rozbrzmiał głos Minho z delikatną nutą czułości. Uśmiechnęłam się promiennie, po raz pierwszy tego dnia, tak bardzo cieszyłam się, że był przy mnie i nie pozwolił mi przegrać przede wszystkim z samą sobą. Zeszliśmy po schodach, jedyne co towarzyszyło naszym oddechom w tej spokojnej ciszy, było słowo które mu szepnęłam , "dziękuję", to co się wydarzyło zmieniło mnie bardzo, mogłam teraz iść spać spokojnie.
***
Kolejne dni zaczęły mijać mi wręcz schematycznie, unikałam jedzenia na stołówce, a gdy już musiałam tam zawitać, przychodziłam albo na samym początku albo pod koniec co by spotkać jak najmniej osób. Wyłączenie się ze sfery uczuciowej i kontaktów z ludźmi pozwoliło mi skupić się na powierzonych mi zadaniach. Jak na ironię, poczułam się lepiej, nie korzystając z chwil, Minho nadal był przy mnie, a angażując się w pracę czas mijał mi zadziwiająco szybko. Nie zauważyłam nawet gdy nadszedł dzień przed come back'iem... Zamknęłam oczy i zasnęłam, jutro będę skazana na zabawę ze wszystkimi, musiałam się wyspać, bo czekało mnie wiele wrażeń...
***
Otworzyłam oczy, budzik nie pozwalał mi na zaspanie w tak ważnym dniu. Podniosłam się z łóżka i opuściłam nogi na podłogę, pragnęłam by ten dzień skończył się bezkonfliktowo i jak najszybciej. Zerknęłam na telefon, dwie wiadomości..
-Ciekawe od kogo - mruknęłam pod nosem ,wciąż lekko zaspana.
Zerknęłam zmęczona na wyświetlacz, no tak.. jedna musiała być od Choi'a. Ku mojemu zaskoczeniu, nadawcą tej drugiej był Taemin.. Ciekawość zżerała mnie tak mocno, że najpierw wyświetliłam sms'a od Lee: "Wiem, że masz dziś ważny dzień, życzę powodzenia. Tae ". Pokręciłam głową z mimowolnym uśmiechem, krótko i na temat, tyle mi wystarczy. Wiadomość od Minho była podobna,tylko bardziej rozbudowana, odłożyłam telefon i poszłam do łazienki. Doprowadzenie się do stanu względnie estetycznego zajęło mi dziś mniej czasu niż zwykle, może dlatego, że nieco przyspieszyłam na myśl o stresie. Wyszłam z łazienki ubrana w burgundowe skórzane spodnie i białą koszulę, dodałam pierścionek i kolczyki, wszystko w miarę klasycznie, i tak przed come back'iem przebiorą mnie z pięćset razy. Delikatnie podkreśliłam oczy mascarą, nie było sensu mocniej się malować, skoro wieczorem nałożą mi warstwę tak wielką, że będę ją zeskrobywać łopatką. Spięłam włosy w wysokiego kuca i podeszłam do łóżka po telefon.
-Cóż, dzisiaj nie zjem przed innymi, trzeba się zmierzyć ze wszystkim.. -westchnęłam patrząc na godzinę. Zabrałam parę drobiazgów, schowałam je w mini-torebce i zamknęłam pokój. Szybkim krokiem przespacerowałam się przez hol sektora damskiego, uśmiechnęłam się do Amber i Sulli które wychodziły już ze śniadania, a gdy minęłyśmy się w drzwiach, przemknęłam czym prędzej do bufetu. Zjeść tak by się nie najeść, ale by mieć siły na cały dzień - oto motto na ten dzień. Patrzyłam na tablicę posiłków, ale jakoś nie byłam w stanie się zdecydować na co mam ochotę.
-Co Pani podać? - zapytała kobieta wydająca posiłki.
-A....Gejang poproszę..- odparłam po chwili wahania.
-Dla mnie też - wtrącił znajomy męski głos.
Odwróciłam głowę w stronę źródła znajomego dźwięku, obok mnie stał Minho, mimowolnie, odruchowo uśmiechnęłam się.
-Oppa! Jak miło Cię widzieć - dodałam w chwili gdy na mojej tacy znalazło się już gorące danie i szklanka wody. Przesunęłam się by chłopak również mógł odebrać swój posiłek, ruszyliśmy w stronę stołu przy którym zwykle siadało SHINee, Minho coś mi odpowiedział, ale moją uwagę przykuwała szklanka wody. Nie prosiłam o nią, powinien być kompot albo herbata, coś się nie zgadzało. Usiedliśmy, a ja nawet nie zauważyłam czy przy stole już kogoś nie ma.
-Ann- mruknął Choi i delikatnie klepnął mnie w ramię - co Cię tak frasuje?
Podniosłam wzrok znad szklanki i popatrzyłam na chłopaka zmartwiona.
-P-przepraszam, zastanawiam się , czemu dziś dostaliśmy wodę zamiast herbaty lub kompotu - uśmiechnęłam się przepraszająco. Azjata zaśmiał się, przy czym zawtórował mu Key i Jjong. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że siedzą z nami.
- Anna, po prostu spróbuj Gejang, będziesz wiedziała czemu - wykrztusił z siebie radośnie Kibum.
Nie zastanawiając się nad tym dłużej, zrobiłam tak jak mi polecił. Momentalnie zrozumiałam o co chodziło, nigdy wcześniej nie jadłam dania z papryczką chili, ostre danie na poranek, cóż za wybór! Złapałam za szklankę i wypiłam połowę zawartości prawie za jednym zamachem. Gdy tylko przełknęłam kęs zrobiłam minę wrobionej osoby.
-Uch, teraz już rozumiem. -odparłam uśmiechając się krzywo. Przez następne piętnaście minut musiałam mierzyć się z ostrością tego dania, ku uciesze moich kolegów. Starałam się nawet nie zerkać na stolik EXO, w mojej głowie utrwalił się widok śmiejących się Kai'a i Chen' z mojego koszmaru, nie chciałam , więc sobie psuć nastroju. Wstając od stolika, zerknęłam jeszcze na kolegów i dodałam:
-Proszę, wspierajcie mnie dzisiaj podczas imprezy, będzie to dla mnie bardzo ważne -uśmiechnęłam się ciepło. W odpowiedzi dostałam radosne "Ye" i szczere uśmiechy. Odniosłam tacę i szybko pobiegłam na ostatnie zajęcia przed podróżą do studia. Minęły mi bardzo szybko, tak jak oczekiwałam, ostatnie wskazówki przed wielkim wydarzeniem, przypomnienie etykiety i innych ważnych rzeczy. Nim się zorientowałam wybiła godzina czternasta, przed budynkiem przygotowano dużo aut, w końcu wybieraliśmy się do Korea Culture Center na imprezę. Wszystko zaczynało się dopiero o ósmej, ale przygotowania trzeba było zacząć wcześniej. Szybko, wraz z prezesem i paroma innymi osobami wsiadłam do auta, wolałabym jechać z SHINee, ale nie powinnam była narzekać. Spojrzałam przez szybę, mijaliśmy piękne ulice pogrążone w jesiennej aurze, zdawało mi się, że zaczyna się powoli ściemniać. Po pół godziny zajechaliśmy na miejsce, z daleka widziałam chłopaków z BTOB, EXO i dziewczyny z SNSD z menagerami, łatwo było ich rozpoznać na tle innych zespołów, te trzy drużyny były po prostu bardziej zdenerwowane.
-Anno nie zostawaj w tyle, dziś jesteś bardzo ważna, musisz od razu oddać się w ręce wizażystek i stylistek, to będzie długi wieczór - napomniał mnie menager i wskazał dłonią kierunek drogi. Weszliśmy po schodach jako jedyni, przede mną ukazał się elegancki hol z obrazami i kwiatami.
-Po prawej jest pokój z Twoim imieniem i nazwiskiem, ja muszę iść do co-producer'a, mamy jeszcze parę drobiazgów do ustalenia, poradzisz sobie , przyjdę potem - dodał mężczyzna i opuścił mnie prędzej niż zdążyłam zacząć protestować. Westchnęłam ciężko i ruszyłam do wskazanego mi pomieszczenia, otworzyłam delikatnie drzwi, w środku, aż roiło się od pięknych Azjatek i plakietkami.
- Pani Anna Mickiewicz? - zapytała niższa kobieta z ładnie ściętymi, asymetrycznymi czarno białymi włosami. Wyglądała jakby wyszła prosto od fryzjera.
-Z-zgadza się. - odparłam i zamknęłam za sobą drzwi.
-Dobrze, możemy już zaczynać zadanie dziewczęta - młoda Azjatka powiedziała głośniej, tak by usłyszała ją każda z koleżanek, Sohee unnie, pójdź proszę po kreację Pani Mickiewicz, pierwsze co musimy zrobić, to ją wystylizować, kosmetyka na końcu, nie chcemy przecież by zniszczyły Ci się paznokcie prawda? - ostatnie słowa wypowiedziała do mnie. Zaprzeczyłam poziomym ruchem głowy i odłożyłam mini-torebkę na stolik przy wieszaku z płaszczami. Inna Azjatka delikatnie wskazała mi dłonią gdzie mam się ustawić, stanęłam przed lustrem, a ona wraz z koleżanką zlustrowały mnie wzrokiem od stóp do głów. Po chwili, z zaplecza wyłoniła się śliczna Sohee z czarną sukienką, już w jej rękach wyglądającą na bardzo opinającą.
-Proszę włożyć , tam jest przebieralnia - dziewczyna odparła z uśmiechem i pokazała mi drzwi. Przeszłam z ubraniem do pomieszczenia i przebrałam się w sukienkę, gdy tylko się w niej zobaczyłam, pomyślałam jak ciężki kawałek chleba mi się trafił. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze, dziewczyna w lustrze, miała spięte włosy w koński kucyk, ale po połowie dnia, wypadało go poprawić, czarna mini-sukienka opinała jej ciało, a na górze zwieńczona była błyszczącą delikatnie obwódką przy seksownie podkreślonym biuście. Uśmiechnęłam się z przekąsem, pierwsza sukienka w której nie byłam płaska jak deska, taki urok gdy nie maskuje się swojej sylwetki dodatkowymi rękawami lubi nie zasłania dekoltu. Wyszłam z pokoju ze swoimi wcześniejszymi ubraniami w dłoniach, od razu podeszła do mnie któraś z tych Azjatek których jeszcze nie rozróżniałam, podałam jej swoje rzeczy i od razu zostałam pociągnięta w stronę stanowiska do dalszych zabiegów. Przestałam zastanawiać się ile czasu minęło, dziewczyny zasłoniły nawet lustra bym zobaczyła efekt końcowy dopiero gdy wszystko zrobią. Z jednej strony strasznie mnie ciekawiło jak bardzo mogą mnie poprawić, z drugiej, sprawiało to, że się dodatkowo denerwowałam....
***
-Pani Anno, już skończyłyśmy. - uśmiechnęła się młoda Azjatka z asymetrią na głowie, spojrzałam na nią nieco zmęczona, a potem za jej instruktażem w odsłonięte już lustro. Mimowolnie utworzyłam usta w literkę "o", widok mojego odbicia po prostu mnie powalił. Nie byłam już byle dziewczyną z ulicy, przeciętną nastolatką, w lustrze spoglądała na mnie piękna młoda kobieta, w niesamowitym makijażu. Rude włosy z przebłyskami blond refleksów mieniły się w falach zrobionych za pomocą lokówki, oczy podkreślone makijażem "smoky eyes" wyglądały po prostu oszałamiająco, dodatkowo czerwona szminka delikatnie zgradientowana wieńczyła mój mocny kobiecy wizerunek, paznokcie odpowiadały kolorowi ust, a na szyi pojawiła się kolia, błyszcząca srebrem, tak samo kolczyki zdobiące moje uszy.
-J-jestem t-tak piękna - odparłam zaskoczona, i odruchowo dotknęłam dłonią policzka- n-nie sądziłam, że tak wyglądam.
-Każda kobiet jest piękna, więc nic dziwnego - uśmiechnęła się Sohee. Spojrzałam na nią wciąż dochodząc do siebie, jakaś inna Azjatka podała mi czarne obcasy, które dodawały mi maksymalnie z siedem centymetrów. Stanęłam przed większym lustrem i wciąż przyglądałam się sobie, kobiety widząc moje wzruszenie zrozumiały jak wielką w moich oczach wykonały robotę, moje rozczulenie przerwało pojawienie się prezesa i co-producer'a. Spojrzałam na obu mężczyzn z miną "więc nadszedł już ten moment" i uśmiechnęłam się przelotnie. Nie musieli się nawet odezwać, widziałam jakie wrażenie zrobiłam, po chwili Prezes dodał wreszcie:
-Anno musicie już iść na scenę, czas zacząć.
Kiwnęłam głową i ruszyłam w ich towarzystwie, żegnając się z Azjatkami. Po chwili mijając paru ludzi od tak zwanej "brudnej roboty", doszliśmy do back-stage'u. Co-producer uśmiechnął się do mnie miło i zapytał:
-Boisz się?
-Tak, trudno się nie denerwować - odparłam zaciskając w dłoni mikrofon który mi wciśnięto w momencie w którym nawet nie zauważyłam.
-Będzie dobrze - mężczyzna zaśmiał się delikatnie i powolnym krokiem ruszył w stronę reflektorów..
-Mogłabym tu zostać na zawsze - Skupiłam wzrok ponownie na niesamowitym widoku - mam na myśli ten taras, tutaj jestem poza problemami, ponad tym... - dodałam lekko zamyślona.
-O to mi chodziło, zapomnij o tym co Cię teraz martwi, przymknij oko na sytuację uczuciową, skup się na tym co powinno być najważniejsze, na Twojej przyszłości - odparł ciepło chłopak.
-Masz rację - przyznałam Azjacie rację i zagryzłam wargę zamyślając się nieco.
Staliśmy tak w ciszy, być może pięć, dziesięć a nawet piętnaście minut.
- Nie jest Ci zimno? - Minho zapytał lekko zmartwionym głosem.
-Nie- odparłam spokojnie, wreszcie zwracając głowę w stronę chłopaka - ale możemy już iść, jestem zmęczona...
Choi kiwnął wyrozumiale głową i delikatnie pociągnął mnie za dłoń, ruszyłam za nim oglądając się jeszcze ten jeden raz na swoją ostoję spokoju. Gdybym mogła, to zostałabym tu do rana, ale musiałam się wyspać, obiecałam komuś że będę walczyć o siebie, do tego będę potrzebować wielu sił. Zamknęliśmy drzwi, a łuna bijąca od mlecznego szkła oświetliła nasze twarze.
-Oppa...-westchnęłam- a jeżeli.. nie uda mi się.. udowodnić, że powinnam tu być..?- zapytałam uwalniając wreszcie ostatnią dręcząca mnie rzecz. Azjata stanął, przez to, że był już parę schodków niżej niż ja, nasze oczy zbiegły się na tej samej wysokości.
-Nawet wtedy wygrasz, bo walczyłaś. Rozumiesz Anna? To, że chociaż próbujesz już samo świadczy o tym, że jesteś warta, by spełniać swoje marzenia i osiągać sukcesy - rozbrzmiał głos Minho z delikatną nutą czułości. Uśmiechnęłam się promiennie, po raz pierwszy tego dnia, tak bardzo cieszyłam się, że był przy mnie i nie pozwolił mi przegrać przede wszystkim z samą sobą. Zeszliśmy po schodach, jedyne co towarzyszyło naszym oddechom w tej spokojnej ciszy, było słowo które mu szepnęłam , "dziękuję", to co się wydarzyło zmieniło mnie bardzo, mogłam teraz iść spać spokojnie.
***
Kolejne dni zaczęły mijać mi wręcz schematycznie, unikałam jedzenia na stołówce, a gdy już musiałam tam zawitać, przychodziłam albo na samym początku albo pod koniec co by spotkać jak najmniej osób. Wyłączenie się ze sfery uczuciowej i kontaktów z ludźmi pozwoliło mi skupić się na powierzonych mi zadaniach. Jak na ironię, poczułam się lepiej, nie korzystając z chwil, Minho nadal był przy mnie, a angażując się w pracę czas mijał mi zadziwiająco szybko. Nie zauważyłam nawet gdy nadszedł dzień przed come back'iem... Zamknęłam oczy i zasnęłam, jutro będę skazana na zabawę ze wszystkimi, musiałam się wyspać, bo czekało mnie wiele wrażeń...
***
Otworzyłam oczy, budzik nie pozwalał mi na zaspanie w tak ważnym dniu. Podniosłam się z łóżka i opuściłam nogi na podłogę, pragnęłam by ten dzień skończył się bezkonfliktowo i jak najszybciej. Zerknęłam na telefon, dwie wiadomości..
-Ciekawe od kogo - mruknęłam pod nosem ,wciąż lekko zaspana.
Zerknęłam zmęczona na wyświetlacz, no tak.. jedna musiała być od Choi'a. Ku mojemu zaskoczeniu, nadawcą tej drugiej był Taemin.. Ciekawość zżerała mnie tak mocno, że najpierw wyświetliłam sms'a od Lee: "Wiem, że masz dziś ważny dzień, życzę powodzenia. Tae ". Pokręciłam głową z mimowolnym uśmiechem, krótko i na temat, tyle mi wystarczy. Wiadomość od Minho była podobna,tylko bardziej rozbudowana, odłożyłam telefon i poszłam do łazienki. Doprowadzenie się do stanu względnie estetycznego zajęło mi dziś mniej czasu niż zwykle, może dlatego, że nieco przyspieszyłam na myśl o stresie. Wyszłam z łazienki ubrana w burgundowe skórzane spodnie i białą koszulę, dodałam pierścionek i kolczyki, wszystko w miarę klasycznie, i tak przed come back'iem przebiorą mnie z pięćset razy. Delikatnie podkreśliłam oczy mascarą, nie było sensu mocniej się malować, skoro wieczorem nałożą mi warstwę tak wielką, że będę ją zeskrobywać łopatką. Spięłam włosy w wysokiego kuca i podeszłam do łóżka po telefon.
-Cóż, dzisiaj nie zjem przed innymi, trzeba się zmierzyć ze wszystkim.. -westchnęłam patrząc na godzinę. Zabrałam parę drobiazgów, schowałam je w mini-torebce i zamknęłam pokój. Szybkim krokiem przespacerowałam się przez hol sektora damskiego, uśmiechnęłam się do Amber i Sulli które wychodziły już ze śniadania, a gdy minęłyśmy się w drzwiach, przemknęłam czym prędzej do bufetu. Zjeść tak by się nie najeść, ale by mieć siły na cały dzień - oto motto na ten dzień. Patrzyłam na tablicę posiłków, ale jakoś nie byłam w stanie się zdecydować na co mam ochotę.
-Co Pani podać? - zapytała kobieta wydająca posiłki.
-A....Gejang poproszę..- odparłam po chwili wahania.
-Dla mnie też - wtrącił znajomy męski głos.
Odwróciłam głowę w stronę źródła znajomego dźwięku, obok mnie stał Minho, mimowolnie, odruchowo uśmiechnęłam się.
-Oppa! Jak miło Cię widzieć - dodałam w chwili gdy na mojej tacy znalazło się już gorące danie i szklanka wody. Przesunęłam się by chłopak również mógł odebrać swój posiłek, ruszyliśmy w stronę stołu przy którym zwykle siadało SHINee, Minho coś mi odpowiedział, ale moją uwagę przykuwała szklanka wody. Nie prosiłam o nią, powinien być kompot albo herbata, coś się nie zgadzało. Usiedliśmy, a ja nawet nie zauważyłam czy przy stole już kogoś nie ma.
-Ann- mruknął Choi i delikatnie klepnął mnie w ramię - co Cię tak frasuje?
Podniosłam wzrok znad szklanki i popatrzyłam na chłopaka zmartwiona.
-P-przepraszam, zastanawiam się , czemu dziś dostaliśmy wodę zamiast herbaty lub kompotu - uśmiechnęłam się przepraszająco. Azjata zaśmiał się, przy czym zawtórował mu Key i Jjong. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że siedzą z nami.
- Anna, po prostu spróbuj Gejang, będziesz wiedziała czemu - wykrztusił z siebie radośnie Kibum.
Nie zastanawiając się nad tym dłużej, zrobiłam tak jak mi polecił. Momentalnie zrozumiałam o co chodziło, nigdy wcześniej nie jadłam dania z papryczką chili, ostre danie na poranek, cóż za wybór! Złapałam za szklankę i wypiłam połowę zawartości prawie za jednym zamachem. Gdy tylko przełknęłam kęs zrobiłam minę wrobionej osoby.
-Uch, teraz już rozumiem. -odparłam uśmiechając się krzywo. Przez następne piętnaście minut musiałam mierzyć się z ostrością tego dania, ku uciesze moich kolegów. Starałam się nawet nie zerkać na stolik EXO, w mojej głowie utrwalił się widok śmiejących się Kai'a i Chen' z mojego koszmaru, nie chciałam , więc sobie psuć nastroju. Wstając od stolika, zerknęłam jeszcze na kolegów i dodałam:
-Proszę, wspierajcie mnie dzisiaj podczas imprezy, będzie to dla mnie bardzo ważne -uśmiechnęłam się ciepło. W odpowiedzi dostałam radosne "Ye" i szczere uśmiechy. Odniosłam tacę i szybko pobiegłam na ostatnie zajęcia przed podróżą do studia. Minęły mi bardzo szybko, tak jak oczekiwałam, ostatnie wskazówki przed wielkim wydarzeniem, przypomnienie etykiety i innych ważnych rzeczy. Nim się zorientowałam wybiła godzina czternasta, przed budynkiem przygotowano dużo aut, w końcu wybieraliśmy się do Korea Culture Center na imprezę. Wszystko zaczynało się dopiero o ósmej, ale przygotowania trzeba było zacząć wcześniej. Szybko, wraz z prezesem i paroma innymi osobami wsiadłam do auta, wolałabym jechać z SHINee, ale nie powinnam była narzekać. Spojrzałam przez szybę, mijaliśmy piękne ulice pogrążone w jesiennej aurze, zdawało mi się, że zaczyna się powoli ściemniać. Po pół godziny zajechaliśmy na miejsce, z daleka widziałam chłopaków z BTOB, EXO i dziewczyny z SNSD z menagerami, łatwo było ich rozpoznać na tle innych zespołów, te trzy drużyny były po prostu bardziej zdenerwowane.
-Anno nie zostawaj w tyle, dziś jesteś bardzo ważna, musisz od razu oddać się w ręce wizażystek i stylistek, to będzie długi wieczór - napomniał mnie menager i wskazał dłonią kierunek drogi. Weszliśmy po schodach jako jedyni, przede mną ukazał się elegancki hol z obrazami i kwiatami.
-Po prawej jest pokój z Twoim imieniem i nazwiskiem, ja muszę iść do co-producer'a, mamy jeszcze parę drobiazgów do ustalenia, poradzisz sobie , przyjdę potem - dodał mężczyzna i opuścił mnie prędzej niż zdążyłam zacząć protestować. Westchnęłam ciężko i ruszyłam do wskazanego mi pomieszczenia, otworzyłam delikatnie drzwi, w środku, aż roiło się od pięknych Azjatek i plakietkami.
- Pani Anna Mickiewicz? - zapytała niższa kobieta z ładnie ściętymi, asymetrycznymi czarno białymi włosami. Wyglądała jakby wyszła prosto od fryzjera.
-Z-zgadza się. - odparłam i zamknęłam za sobą drzwi.
-Dobrze, możemy już zaczynać zadanie dziewczęta - młoda Azjatka powiedziała głośniej, tak by usłyszała ją każda z koleżanek, Sohee unnie, pójdź proszę po kreację Pani Mickiewicz, pierwsze co musimy zrobić, to ją wystylizować, kosmetyka na końcu, nie chcemy przecież by zniszczyły Ci się paznokcie prawda? - ostatnie słowa wypowiedziała do mnie. Zaprzeczyłam poziomym ruchem głowy i odłożyłam mini-torebkę na stolik przy wieszaku z płaszczami. Inna Azjatka delikatnie wskazała mi dłonią gdzie mam się ustawić, stanęłam przed lustrem, a ona wraz z koleżanką zlustrowały mnie wzrokiem od stóp do głów. Po chwili, z zaplecza wyłoniła się śliczna Sohee z czarną sukienką, już w jej rękach wyglądającą na bardzo opinającą.
-Proszę włożyć , tam jest przebieralnia - dziewczyna odparła z uśmiechem i pokazała mi drzwi. Przeszłam z ubraniem do pomieszczenia i przebrałam się w sukienkę, gdy tylko się w niej zobaczyłam, pomyślałam jak ciężki kawałek chleba mi się trafił. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze, dziewczyna w lustrze, miała spięte włosy w koński kucyk, ale po połowie dnia, wypadało go poprawić, czarna mini-sukienka opinała jej ciało, a na górze zwieńczona była błyszczącą delikatnie obwódką przy seksownie podkreślonym biuście. Uśmiechnęłam się z przekąsem, pierwsza sukienka w której nie byłam płaska jak deska, taki urok gdy nie maskuje się swojej sylwetki dodatkowymi rękawami lubi nie zasłania dekoltu. Wyszłam z pokoju ze swoimi wcześniejszymi ubraniami w dłoniach, od razu podeszła do mnie któraś z tych Azjatek których jeszcze nie rozróżniałam, podałam jej swoje rzeczy i od razu zostałam pociągnięta w stronę stanowiska do dalszych zabiegów. Przestałam zastanawiać się ile czasu minęło, dziewczyny zasłoniły nawet lustra bym zobaczyła efekt końcowy dopiero gdy wszystko zrobią. Z jednej strony strasznie mnie ciekawiło jak bardzo mogą mnie poprawić, z drugiej, sprawiało to, że się dodatkowo denerwowałam....
***
-Pani Anno, już skończyłyśmy. - uśmiechnęła się młoda Azjatka z asymetrią na głowie, spojrzałam na nią nieco zmęczona, a potem za jej instruktażem w odsłonięte już lustro. Mimowolnie utworzyłam usta w literkę "o", widok mojego odbicia po prostu mnie powalił. Nie byłam już byle dziewczyną z ulicy, przeciętną nastolatką, w lustrze spoglądała na mnie piękna młoda kobieta, w niesamowitym makijażu. Rude włosy z przebłyskami blond refleksów mieniły się w falach zrobionych za pomocą lokówki, oczy podkreślone makijażem "smoky eyes" wyglądały po prostu oszałamiająco, dodatkowo czerwona szminka delikatnie zgradientowana wieńczyła mój mocny kobiecy wizerunek, paznokcie odpowiadały kolorowi ust, a na szyi pojawiła się kolia, błyszcząca srebrem, tak samo kolczyki zdobiące moje uszy.
-J-jestem t-tak piękna - odparłam zaskoczona, i odruchowo dotknęłam dłonią policzka- n-nie sądziłam, że tak wyglądam.
-Każda kobiet jest piękna, więc nic dziwnego - uśmiechnęła się Sohee. Spojrzałam na nią wciąż dochodząc do siebie, jakaś inna Azjatka podała mi czarne obcasy, które dodawały mi maksymalnie z siedem centymetrów. Stanęłam przed większym lustrem i wciąż przyglądałam się sobie, kobiety widząc moje wzruszenie zrozumiały jak wielką w moich oczach wykonały robotę, moje rozczulenie przerwało pojawienie się prezesa i co-producer'a. Spojrzałam na obu mężczyzn z miną "więc nadszedł już ten moment" i uśmiechnęłam się przelotnie. Nie musieli się nawet odezwać, widziałam jakie wrażenie zrobiłam, po chwili Prezes dodał wreszcie:
-Anno musicie już iść na scenę, czas zacząć.
Kiwnęłam głową i ruszyłam w ich towarzystwie, żegnając się z Azjatkami. Po chwili mijając paru ludzi od tak zwanej "brudnej roboty", doszliśmy do back-stage'u. Co-producer uśmiechnął się do mnie miło i zapytał:
-Boisz się?
-Tak, trudno się nie denerwować - odparłam zaciskając w dłoni mikrofon który mi wciśnięto w momencie w którym nawet nie zauważyłam.
-Będzie dobrze - mężczyzna zaśmiał się delikatnie i powolnym krokiem ruszył w stronę reflektorów..
OMO ^^
OdpowiedzUsuńCiągle czytam i będę czytać tego bloga <3
Ciekawe jak to będzie. ..
Lista ciot: Taemin Kai Chen XDDD