środa, 27 listopada 2013

Come-back II - decyzje

Jego ciemne włosy lekko powiewały przy podmuchach chłodnego powietrza, w poświacie nocnego nieba, twarz Azjaty zdawała się jeszcze bardziej oszałamiająca niż zwykle. Nie czułam już zimna, zrobiło mi się bardzo gorąco, szczególnie gdy nachylił się by mnie pocałować. Odsunęłam delikatnie głowę i wtopiłam wzrok w posadzkę tarasu.
-Kai ssi, nie możesz - westchnęłam i starałam się nie patrzeć na twarz mojego koreańskiego Romeo, wiedziałam, że wtedy mu ulegnę. 
-Heh, "Rozumiem" - odparł mi z sarkazmem i delikatnie złapał mnie jedynie za dłoń. - chodź.
Zaskoczona, pozwoliłam pociągnąć się do drzwi a potem szybkim krokiem podążyłam za nim po schodach. Miałam ochotę zapytać go czemu nie poszliśmy do windy, ale coś mnie powstrzymywało.
-O-oppa wolnej, buty mi zaraz spadną ze stóp - rzuciłam cicho w jego stronę. Odwrócił wzrok w moją stronę tylko na chwilę  i odparł "tym lepiej", przeszedł mnie dreszcz. Nie zdążyłam nic powiedzieć, Kai otworzył drzwi od jakiegoś pokoju płynnym ruchem, wciągnął mnie do pomieszczenia, zatrzasnął drzwi i oparł mnie o ścianę, serce prawie mi stanęło. Zdążyłam tylko wziąć głęboki oddech, a chwilę później jego usta zatopiły się w moich, poczułam alkohol w jego oddechu, tego mi brakowało, doprawdy, będą kłopoty.
Przerwałam pocałunek i naparłam na niego swoimi dłońmi, nie spowodowało to jednak jego odsunięcia był zwyczajnie za silny.
-Co Ty robisz? - odparłam lekko zdenerwowana, pełna świadomości jak rumiana już jestem. 
-Mówiłem, mam kaprys, Tobie się wydaje, że ja sobie tak po prostu odpuszczam jak coś mi nie wychodzi? - Chłopak odparł mi to stanowczo zbyt erotycznym tonem, poczułam, że naprawdę zalewa mnie gorąco.
-Wiesz, że jestem z Ch-chenem, nie wolno Ci po prostu. -wydukałam zestresowana unikając jego przenikliwych oczu.
- Moja droga, my rozmawiamy o wszystkim - zaśmiał się jak pan nad swoją zabawką - i Ty i ja wiemy jak jest - mruknął mi do ucha a potem złapał mnie za dłonie i zaczął całować po szyi, na moje nieszczęście miałam prawdziwie wydekoltowaną sukienkę, więc ubranie raczej mi nie pomagało. 
-Nie możesz - jęknęłam bardziej niż powiedziałam, zebrałam trochę siły i spróbowałam się wyrwać, ale nic mi to nie dało, jedynie przyparł mnie bardziej teraz używając już całego ciała. Nie miałam siły dłużej oszukiwać samą siebie, że w ogóle nie podoba mi się jak bardzo mnie pragnie, byłam też świadoma, że właściwie nie jestem już z Chen'em i trzymamy to wszystko pod publiczkę. Zanim tu przyjechałam, wydawało mi się, że tak łatwo będzie się  z kimś związać na stałe, bez dramy, bez problemów, teraz wszystko wyglądało inaczej. Ciepłe pocałunki Kai'a co chwilę pieściły moją szyję lub usta, miałam wrażenie,że po prostu nie mógł się zdecydować, otuliłam go swoimi dłońmi i przyciągnęłam za marynarkę do siebie.
-Wyglądasz przepięknie - mruknął do mojego ucha, uśmiechnęłam się, jego aprobaty najbardziej pragnęłam, poczułam jak delikatnie odgarnia mi włosy opadające na plecy i rozsuwa sukienkę, serce ponownie rozpędziło się do prędkości bolidu. Odruchowo wtuliłam się w jego tors przyozdobiony śnieżnobiałą koszulą z burgundową muchą, schowaną pod czarną marynarką. Jego pobudzony głos rozbrzmiał ciepło przy moim uchu:
-Wstydzisz się? 
-Odrobinę...-odparłam cicho, wciąż nie wierząc w to co się własnie działo. 
-Będzie fajnie, zrelaksuj się - Jongin mruknął w odpowiedzi i rozpiął moją sukienkę tak, że góra lekko obsunęła się odsłaniając czarny,koronkowy biustonosz.  Łapiąc trochę powietrza i odwzajemniając jego pocałunki zsunęłam z niego marynarkę, aż ta delikatnie opadła na ziemię. Oppa zaśmiał się z rozpalonym uśmiechem na twarzy ,i dalej całował mnie bardzo namiętnie, zanim rozpięłam mu koszulę poczułam jego dłoń na moim biuście...

***
Nie wiem czy piłem już trzeci czy czwarty kieliszek alkoholu, cały byłem jakiś spięty, Anny nigdzie nie było, niby nie powinno mnie to obchodzić, ale wiedziałem, że i tak ją kocham. Ktoś poklepał mnie po ramieniu.
-Chen, co Ty taki spięty siedzisz? - zapytał zmartwiony Luhan. 
Spojrzałem na przyjaciela nieco rozkojarzonym wzrokiem, opuściłem lekko głowę i westchnąłem.
-Martwię się..- odparłem przygnębionym tonem.
-Jest zabawa a Ty się martwisz? - Lulu przysiadł się obok mnie i potarł moje plecy ręką dodając mi otuchy.
-Ja wiem, ale Ann nigdzie nie ma... ona jest taka nierozgarnięta, a jak znowu coś się stało? - zapytałem pozwalając by uszły ze mnie emocje.
-Trochę w tym racji jest, wyszła na ten taras już chyba dwadzieścia minut temu... w sumie to długo... zaraz będzie tort -Azjata odparł zaniepokojonym głosem. Kiwnąłem głową, sięgnąłem po kieliszek i wypiłem haustem całą jego zawartość, wstałem i rzuciłem do kolegi:
-Idę jej poszukać - warknąłem. 
Poczułem spojrzenie zmartwionego kolegi na sobie,  jednak nie przywiązywałem do tego wagi, przebiegłem przez salę, nie wiem czy przez alkohol czy przez emocje, ale czułem jak dygotam, budynek był czteropiętrowy, darowałem sobie wbieganie po schodach, ściągnąłem windę i pojechałem na górę. Wypadłem na taras z takim impetem, że drzwi zatrzęsły się w zawiasach, tak jak czułem, nikogo tu nie było, chłodny wiatr spuścił ze mnie nieco temperatury. Gdzie ona mogła być? Może zatrzasnęła się w jakimś pokoju? Znając ją weszła do składziku, a drzwi zamknęły się za nią, i teraz uderza w nie z całym impetem co by ktoś ją uratował - pomyślałem zdenerwowany. Przebiegłem przez drzwi jak burza i zbiegając po schodach, postanowiłem przejrzeć wszystkie pokoje w halu. Pierwsze po prawej,  nacisnąłem klamkę, ale była zamknięta. Odskoczyłem i naparłem na drzwi po przeciwnej stronie, ustąpiły, wleciałem do pokoju jakby mnie ktoś do niego wrzucił z procy. Uniosłem wzrok i zamarłem,  moim oczom ukazał się widok Anny i Kai'a całujących się i dotykających tak namiętnie, że momentalnie poczułem jakby ktoś kopnął mnie w żołądek. Jego dłoń mocnym dotykiem pieściła jej biust, miałem wrażenie, że pobielałem już ze złości, jej biustonosz leżał na podłodze, jego koszula też, czułem, że nigdy nie zapomnę tego widoku. Miałem dość, zerwałem się ile sił w nogach i nie zastanawiając się ani przez chwilę, przyłożyłem przyjacielowi z prawego sierpowego tak, że poleciał od razu na podłogę, nie podejrzewałem, że mam w sobie tyle siły..

***
Zatkało mnie, to była chwila, Kai leżał już na podłodze, a Chen zdjął z siebie marynarkę i rzucił mi ją wraz z aroganckim "zakryj się". Nie byłam w stanie wykrztusić ani słowa, poczułam jak mi zimno, Kai podniósł się z ziemi ze stoickim spokojem,  otarł krople krwi  ze swoich ust i spojrzał na Jongdae takim wzrokiem, że wiedziałam iż nie skończy się to na pogawędce. Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę, zegar wybił dziewiątą trzydzieści...


4 komentarze:

  1. Taaaaa..... Yyyyyyyy..... WOW.... Szczerze to teraz nie wiem za kim jestem w tej sytuacji..... WOW....
    Chen zostawił Ann tylko za to że oddała tą bluzke ale Kai tylko dlatego że jest pijany całował Anne więc......
    TEAM MINHO XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardziej skomplikowane XD Chen miał dość bo pmiętał akcję z Kai'em z sytuacji z windą, a potem zobaczył jak ona oddaje ubrania Xiumin'a więc doszedł do porażających wniosków. Kai wcale nie tylko dlatego że lekko się wstawił ją całuje 8D TO JEST BARDZO ZŁOŻONE HAHA *Własnie Minho the best ;;*

      Usuń