piątek, 22 listopada 2013

Porażka

Witam! Przepraszam, że tak długo mnie nie było, mam nadzieję, że moi czytelnicy nie opuścili mnie na zawsze XD krótko mówiąc mogę już prowadzić bloga, mam nadzieję, że spodoba Wam się ten rozdział, więcej treści podam w następnych rozdziałach. 
--------------------------------------------

Poczułam jak zasycha mi w gardle, Minho wpatrywał się co chwilę we mnie i Chen'a z niezrozumieniem dla tej sytuacji. Spojrzałam na podłogę szukając tam leżącego rozwiązania, ale oczywistym było, że ubierałam wtedy tylko swoje myśli w słowa.
- Przyszłam oddać bluzę Minseok Oppy - mruknęłam niewyraźnie po minucie ciszy, po czym opornym ruchem wciąż obserwowana w milczeniu przez swojego chłopaka, podałam ubranie jego koledze. Cisza trwała nieprzerwanie nawet gdy zaczęłam się oddalać, marzyłam tylko o tym by stąd zniknąć, zaszyć się w pokoju i przemyśleć wszystko na nowo, ułożyć by było dobrze. Gdy stanęłam już na wysokości z Choi'em, spojrzałam na niego zmartwionym wzrokiem i uniosłam dłoń by otworzyć drzwi do wyjścia.
- Tylko tyle chcesz mi powiedzieć Ann - warknął wreszcie Jongdae, jego ton wskazywał na zupełny brak zaufania. Spuściłam delikatnie głowę, westchnęłam żałośnie i odparłam niemniej osłabionym głosem:
-Nie mam się z czego tłumaczyć, nie zrobiłam nic przez co powinnam czuć się winna. -nacisnęłam klamkę i wyszłam powoli czując na sobie spojrzenie chłopaków i ciepłą dłoń Minho na plecach. Nie musiałam się oddalić nawet na parę kroków, a drzwi z hukiem otworzyły  się za mną i moim przyjacielem, na korytarzu rozbrzmiał głos pełen goryczy.
-Nie musisz mi się tłumaczyć?! No tak, przecież nie ma w tym nic dziwnego, że to nie Twój chłopak pożycza Ci swoje ubrania, przecież nigdy wcześniej nie zrobiłaś niczego przez co mógłbym mieć realne powody do zazdrości, czyż nie?! 
Znów poczułam jak wbijam się w podłogę, jakbym nie mogła się ruszyć, przez ciało przeszedł przykry dreszcz na myśl o sytuacji w której zawiodłam chłopaka i uległam urokowi Kai'a. Milczałam, co miałam mu odpowiedzieć..miał rację, ale nie byłam też winna, nie chciałam już robić dramatu na korytarzu, poczułam, że lepiej będzie jeśli Xiumin mu to po prostu potem wyjaśni. 
-Nie unoś się tak bardzo Jongdae -dongsaeng, ona nie jest przecież tu kozłem ofiarnym - odparł nieco poważniejszym tonem Minho. 
-To nie Twoja sprawa Hyung, proszę, nie mieszaj się w to - wyrzucił się z siebie Chen - Anna, mam tego dość, nie chcę dowiadywać sięo kolejnych tego typu sytuacjach, muszę myśleć o EXO, o przyszłości..
-Co chcesz przez to powiedzieć? - zapytałam nawet się nie odwracając, czułam jednak, że jeszcze chwila i się rozkleję.
-Musimy zrobić sobie przerwę, odpocząć od siebie, nie mam siły by się teraz z Tobą potyczkować na emocjonalnej płaszczyźnie -dokończył chłodnym głosem Azjata.
-Cz-czyli z-zrywasz ze mną? -wymamrotałam drżącym tonem, siląc się jednak na zachowanie pozornego spokoju.
-Nie do końca,  przed mediami unikajmy negatywnego rozgłosu, ale nie chcę się na razie z Tobą spotykać poza tym, chcę ochłonąć na jakiś czas- dodał Chen i westchnął, gdyż emocje zaczęły już delikatnie z niego schodzić. 
-J-Ja... -zaczęłam zdanie ale nie dałam rady go skończyć, zacisnęłam pięść i po prostu pobiegłam ile sił w nogach, prosto przed siebie, prosto do pokoju, zostawiając za sobą Minho, pokój chłopaków, i wszystko czego tam doświadczyłam, tego było już dla mnie za wiele.  Biegłam tak szybko, że nie widziałam kogo potrącam, dławiłam się łzami i gdy tylko stanęłam roztrzęsiona przed moimi drzwiami poczułam jak robi mi się niedobrze, jak bardzo mi źle. Trzęsącymi się dłońmi otworzyłam drzwi i zamknęłam je za sobą tak szybko jak to możliwe, jakbym bała się, że oni pobiegli za mną. Niewiele myśląc rzuciłam wszystko co miałam na podłogę i pobiegłam do łazienki, spędzając w niej więcej czasu niż bym chciała, mimowolnie pozwalając organizmowi na obronną reakcję na stres w postaci zwrotu wszystkiego co miałam w żołądku. Wstałam z podłogi w łazience i spojrzałam na siebie bez tchu w lustrze. Jak przerażające było moje odbicie, zupełnie nie przypominało mnie tej zakochanej, tej szczęśliwej, tej.. która tu przyjechała z entuzjazmem oczekując poznania swoich idoli. Czułam, że to nie oni mnie rozczarowali, zrozumiałam, że zrobiłam to sama, ale musiałam przyjechać dopiero do Korei by zrozumieć jak słabym człowiekiem jestem. Przemyłam zimną wodą twarz, jednak trudno było schłodzić tak zapuchnięte oczy, zaczęłam powoli miarowo oddychać. Czy aby na pewno pasowałam do tego świata? Oparłam się o blat umywalki, a mój umysł był zalewany przez myśli. Może to czas by zrezygnować? Powinnam odejść tuż po imprezie come back-owej, tylko to dobijało się do mnie stale w moim umyśle. Podniosłam ponownie głowę, osoba w lustrze miała nad wyraz przegrane oczy..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz