Wolnym krokiem ruszyłam w stronę łóżka, odgarnęłam kosmyki z mojej twarzy i usiadłam ciężko na jego brzegu. Nie miałam na nic ochoty, czułam się totalnie wypompowana, i najchętniej po prostu zniknęłabym stąd jak najdalej. Sięgnęłam po telefon i słuchawki, włączyłam "trouble maker" Hyuny i JS'a, położyłam się powoli na łóżku i spojrzałam na sufit. Odkąd zakochałam się w kpopie byłam święcie przekonana, że to jest moje miejsce na ziemi, że tu będzie mi najlepiej. Jednak wystarczył miesiąc i odkryłam, że nie jest tak pięknie jak mi się wydawało. W słuchawkach rozległ się kolejny utwór mojego ukochanego koreańskiego duetu, "now", idealna smutna piosenka, na trudny wieczór. Zamknęłam oczy, dochodząc do wniosku, że chciałabym wszystko naprawić, odzyskać Taemina', Kai'a i Chen'a. Kojący mnie dźwięk przerwało powiadomienie o nowym smsie, podniosłam telefon i wyświetliłam sms'a.
"Nie martw się, poradzisz sobie, pamiętaj,
że Twój oppa zawsze będzie przy Tobie.
Czy mogę przyjść ? Minho"
Zamknęłam okno wiadomości bez odpisywania i włączyłam ponowne odtwarzanie dźwięku, nie chciałam by Choi widział mnie w takim stanie. Wyglądałam jakbym wyszła spod mostu, nie był to zbyt elegancki wizerunek do prezentacji dla kogoś kogo darzy się chociaż minimalnym szacunkiem. Ponownie zamknęłam oczy , tym razem udało mi się zasnąć..
***
Stałam na scenie? Czemu? Oświetlił mnie blask reflektorów, echem rozbrzmiał się głośny śmiech. Spojrzałam przed siebie, na tyle na ile mogłam, pełna sala , błyskające flesze, czy to na mnie ludzie tak patrzą? Co ich tak cieszy, co ich tak bawi -moje myśli nie mogły skupić się na czym innym, spojrzałam na siebie- co do diazga? Ubrana byłam w wielkie buty clown'a, i mocno różowe futro, spod spodu wystawała mi niebieska puchata sukienka, a całość wieńczył pstrokaty kapelusz na mojej głowie, który nie odwracał uwagi od moich potarganych włosów. Nie rozumiałam dlaczego wyszłam tak ubrana gdziekolwiek, a tym bardziej na scenę. Wyglądałam okropnie, łzy zakręciły mi się w oczach, ludzie śmiali się ze mnie. Nagle na podium powolnym krokiem wszedł Chen i Kai, elegancko ubrani, wręcz wymuskani jakby wyszli prosto za salonu. Spojrzałam załamana, pytając ich wzrokiem co się właściwie dzieje.
-Widzisz Anno ,tak się dzieje, gdy nie pasuje się do naszego świata - uśmiechnął się arogancko Jongdae, po czym spojrzał na Jongin'a jakby wiedząc, że teraz konkretnie on musi się wypowiedzieć. Przyjaciel Azjaty pokiwał głową jakby wszystko było oczywiste i odparł kpiącym tonem:
- Co Ty tu możesz osiągnąć? Zraniłaś wszystkich, jesteś jedynie powodem żartów, spójrz na siebie i na tych ludzi - Kai wskazał dłonią publiczność - oni śmieją się z Ciebie, jesteś za słaba.
Nogi zaczęły mi drżeć, nie mogłam tego znieść, upadłam na podłogę i zakryłam uszy dłońmi, próbowałam stłumić ten okropny śmiech - oppa tacy nie są.. to nie dzieje się naprawdę - powtarzałam sobie.
Nagle usłyszałam coś więcej, coś głośniejszego..."Anno", rozległo się uspokajająco, dźwięki kpiny i wyśmiania zaczęły cichnąć, spojrzałam na ludzi którzy stali przede mną, potem na chłopaków obok, wyglądali jakby ktoś ich wyciszył, jedynie moje imię rozbrzmiewało głośno i wyraźnie. Ktoś mnie wołał..
Zgasło światło? Znów przestałam nadążać za tym co się dzieje, otworzyłam ponownie oczy.. teraz było jasno, byłam w swoim pokoju... to był tylko sen, jednak głos nadal rozbrzmiewał.
-Anno- zabrzmiało delikatnie w pokoju.
Zdezorientowana podniosłam się z łóżka, kto mnie wołał? Spojrzałam na telefon, , muzyka nadal grała, słuchawki zsunęły mi się jednak w czasie snu, na ekranie miałam kolejne wiadomości od przyjaciela.
-Anno otwórz wreszcie.- rozległo się nieco głośniej, zrozumiałam, że głos wydobywał się zza drzwi. Wstałam lekko poddenerwowana, jednak nie byłam przekonana czy to przez sen, czy przez fakt, że ktoś o prawie trzeciej w nocy próbuje do mnie wejść. Uchyliłam drzwi bardzo powoli, ale gdy tylko mój wzrok napotkał stroskane spojrzenie Minho, otworzyłam je szerzej.
-Oppa co Ty tu robisz... o tej porze nie wolno Ci być w damskim sektorze - szepnęłam i wskazałam chłopakowi by wszedł do pokoju nim ktoś go nakryje.
-Ann wyglądasz nieco...przerażająco - odparł chłopak zmartwionym głosem. - przyszedłem do Ciebie, bo mi nie odpisywałaś.. trochę się... zaniepokoiłem -dodał usprawiedliwiając swoje zachowanie.
-Pokiwałam głową i podeszłam do lustra, oczy nie wyglądały już tak źle, ale włosy miałam potargane prawie jak w swoim koszmarze, poprawiłam je delikatnie szczotką i odwróciłam się w stronę Azjaty.
-Dziękuję, że przyszedłeś.. ale musisz się wyspać, jutro masz kolejny pracowity dzień -westchnęłam i oparłam swój wzrok na podłodze. Choi wstał z łóżka i delikatnie przytulił mnie do siebie, uśmiechnęłam się mimowolnie.
-Wybacz Anna, nie mogę spokojnie spać, wiedząc, że nie ma na Twojej twarzy tego promiennego uśmiechu, chodź, pokażę Ci coś pięknego. - szepnął cichutko , wciąż zachowując się jak starszy brat, zgasiłam światło, zamknęłam drzwi i po cichu podążyłam za moim przyszywanym braciszkiem, przez ciemny korytarz. Gdy nie pali się tu światło, korytarz zdawał się nie mieć końca, nie widać niczego poza nocną łuną bijącą od księżyca przez okna. Pomimo tego, że było mi smutno, nie mogłam nie myśleć o tym, co Minho chciał mi pokazać, w środku poczułam małe ukucie szczęścia, że on jeden, wciąż we mnie wierzy i nie pozwala mi się załamać. Choi siląc się na jak najmniej dźwięków otworzył drzwi od sektora i przepuścił mnie do holu. Stanęłam i zaczęłam się rozglądać, gdzie chciał mnie zaprowadzić? Zanim zapytałam , Azjata delikatnie ujął moją dłoń, i pociągnął mnie po schodach na górę, nie mogłam się za bardzo rozejrzeć, bo po ciemku trudno było zwrócić na cokolwiek uwagę, pozwoliłam mu się prowadzić. Pokonawszy długi korytarz stanęliśmy n jego końcu przed kolejnymi drzwiami.
-To drzwi na taras widokowy, rzadko jest używany, ale widok z niego zapiera dech w piersiach, jest położony na najwyższej części dachu tego budynku- szepnął Oppa i otworzył drzwi. Zdziwiło mnie, że były otwarte, ale nie była to Polska, tutaj jak widać, można było mieć zaufanie do innych. Dalej prowadzona przez braciszka, weszłam za nim, aż na sam szczyt schodów, aż stanęliśmy przed drzwiami z mlecznego szkła, mieniącymi się białą poświatą. Księżyc naprawdę potrafił oczarować nie jedno miejsce. Minho delikatnie naparł na drzwi, a gdy te otworzyły się płynnie moim oczom ukazał się szeroki taras, od razu podbiegłam do barierki i spojrzałam na niesamowity widok. Chwilę później doszedł do mnie Choi i odparł:
-Piękne prawda?
Kiwnęłam głową i wyszeptałam wciąż zapatrując się dal:
-N-Nocny Seoul...
-Zgadza się, to cudowny widok, uwielbiam tu przychodzić..-westchnął ciepło chłopak- tutaj znikają ze mnie wszystkie problemy, mogę tu zawsze trochę odpocząć..
Spojrzałam na oppę uśmiechnięta i przytuliłam go z wdzięcznością, pozwalając sobie na ciepły uścisk przy jakże chłodnym już powietrzu.
-Mam nadzieję, że ten widok pozwoli Ci ochłonąć, czeka Cię walka o swoje, jesteś w Seoul'u Anno, sama Twoja reakcja świadczy o tym jak bardzo kochasz to miejsce, proszę.. udowodnij wszystkim którzy w Ciebie nie wierzą, że to naprawdę jest Twoje miejsce....Spojrzałam w oczy Minho.. było w nich więcej wiary niż w moich, nie mogłam się poddać..
"Nie martw się, poradzisz sobie, pamiętaj,
że Twój oppa zawsze będzie przy Tobie.
Czy mogę przyjść ? Minho"
Zamknęłam okno wiadomości bez odpisywania i włączyłam ponowne odtwarzanie dźwięku, nie chciałam by Choi widział mnie w takim stanie. Wyglądałam jakbym wyszła spod mostu, nie był to zbyt elegancki wizerunek do prezentacji dla kogoś kogo darzy się chociaż minimalnym szacunkiem. Ponownie zamknęłam oczy , tym razem udało mi się zasnąć..
***
Stałam na scenie? Czemu? Oświetlił mnie blask reflektorów, echem rozbrzmiał się głośny śmiech. Spojrzałam przed siebie, na tyle na ile mogłam, pełna sala , błyskające flesze, czy to na mnie ludzie tak patrzą? Co ich tak cieszy, co ich tak bawi -moje myśli nie mogły skupić się na czym innym, spojrzałam na siebie- co do diazga? Ubrana byłam w wielkie buty clown'a, i mocno różowe futro, spod spodu wystawała mi niebieska puchata sukienka, a całość wieńczył pstrokaty kapelusz na mojej głowie, który nie odwracał uwagi od moich potarganych włosów. Nie rozumiałam dlaczego wyszłam tak ubrana gdziekolwiek, a tym bardziej na scenę. Wyglądałam okropnie, łzy zakręciły mi się w oczach, ludzie śmiali się ze mnie. Nagle na podium powolnym krokiem wszedł Chen i Kai, elegancko ubrani, wręcz wymuskani jakby wyszli prosto za salonu. Spojrzałam załamana, pytając ich wzrokiem co się właściwie dzieje.
-Widzisz Anno ,tak się dzieje, gdy nie pasuje się do naszego świata - uśmiechnął się arogancko Jongdae, po czym spojrzał na Jongin'a jakby wiedząc, że teraz konkretnie on musi się wypowiedzieć. Przyjaciel Azjaty pokiwał głową jakby wszystko było oczywiste i odparł kpiącym tonem:
- Co Ty tu możesz osiągnąć? Zraniłaś wszystkich, jesteś jedynie powodem żartów, spójrz na siebie i na tych ludzi - Kai wskazał dłonią publiczność - oni śmieją się z Ciebie, jesteś za słaba.
Nogi zaczęły mi drżeć, nie mogłam tego znieść, upadłam na podłogę i zakryłam uszy dłońmi, próbowałam stłumić ten okropny śmiech - oppa tacy nie są.. to nie dzieje się naprawdę - powtarzałam sobie.
Nagle usłyszałam coś więcej, coś głośniejszego..."Anno", rozległo się uspokajająco, dźwięki kpiny i wyśmiania zaczęły cichnąć, spojrzałam na ludzi którzy stali przede mną, potem na chłopaków obok, wyglądali jakby ktoś ich wyciszył, jedynie moje imię rozbrzmiewało głośno i wyraźnie. Ktoś mnie wołał..
Zgasło światło? Znów przestałam nadążać za tym co się dzieje, otworzyłam ponownie oczy.. teraz było jasno, byłam w swoim pokoju... to był tylko sen, jednak głos nadal rozbrzmiewał.
-Anno- zabrzmiało delikatnie w pokoju.
Zdezorientowana podniosłam się z łóżka, kto mnie wołał? Spojrzałam na telefon, , muzyka nadal grała, słuchawki zsunęły mi się jednak w czasie snu, na ekranie miałam kolejne wiadomości od przyjaciela.
-Anno otwórz wreszcie.- rozległo się nieco głośniej, zrozumiałam, że głos wydobywał się zza drzwi. Wstałam lekko poddenerwowana, jednak nie byłam przekonana czy to przez sen, czy przez fakt, że ktoś o prawie trzeciej w nocy próbuje do mnie wejść. Uchyliłam drzwi bardzo powoli, ale gdy tylko mój wzrok napotkał stroskane spojrzenie Minho, otworzyłam je szerzej.
-Oppa co Ty tu robisz... o tej porze nie wolno Ci być w damskim sektorze - szepnęłam i wskazałam chłopakowi by wszedł do pokoju nim ktoś go nakryje.
-Ann wyglądasz nieco...przerażająco - odparł chłopak zmartwionym głosem. - przyszedłem do Ciebie, bo mi nie odpisywałaś.. trochę się... zaniepokoiłem -dodał usprawiedliwiając swoje zachowanie.
-Pokiwałam głową i podeszłam do lustra, oczy nie wyglądały już tak źle, ale włosy miałam potargane prawie jak w swoim koszmarze, poprawiłam je delikatnie szczotką i odwróciłam się w stronę Azjaty.
-Dziękuję, że przyszedłeś.. ale musisz się wyspać, jutro masz kolejny pracowity dzień -westchnęłam i oparłam swój wzrok na podłodze. Choi wstał z łóżka i delikatnie przytulił mnie do siebie, uśmiechnęłam się mimowolnie.
-Wybacz Anna, nie mogę spokojnie spać, wiedząc, że nie ma na Twojej twarzy tego promiennego uśmiechu, chodź, pokażę Ci coś pięknego. - szepnął cichutko , wciąż zachowując się jak starszy brat, zgasiłam światło, zamknęłam drzwi i po cichu podążyłam za moim przyszywanym braciszkiem, przez ciemny korytarz. Gdy nie pali się tu światło, korytarz zdawał się nie mieć końca, nie widać niczego poza nocną łuną bijącą od księżyca przez okna. Pomimo tego, że było mi smutno, nie mogłam nie myśleć o tym, co Minho chciał mi pokazać, w środku poczułam małe ukucie szczęścia, że on jeden, wciąż we mnie wierzy i nie pozwala mi się załamać. Choi siląc się na jak najmniej dźwięków otworzył drzwi od sektora i przepuścił mnie do holu. Stanęłam i zaczęłam się rozglądać, gdzie chciał mnie zaprowadzić? Zanim zapytałam , Azjata delikatnie ujął moją dłoń, i pociągnął mnie po schodach na górę, nie mogłam się za bardzo rozejrzeć, bo po ciemku trudno było zwrócić na cokolwiek uwagę, pozwoliłam mu się prowadzić. Pokonawszy długi korytarz stanęliśmy n jego końcu przed kolejnymi drzwiami.
-To drzwi na taras widokowy, rzadko jest używany, ale widok z niego zapiera dech w piersiach, jest położony na najwyższej części dachu tego budynku- szepnął Oppa i otworzył drzwi. Zdziwiło mnie, że były otwarte, ale nie była to Polska, tutaj jak widać, można było mieć zaufanie do innych. Dalej prowadzona przez braciszka, weszłam za nim, aż na sam szczyt schodów, aż stanęliśmy przed drzwiami z mlecznego szkła, mieniącymi się białą poświatą. Księżyc naprawdę potrafił oczarować nie jedno miejsce. Minho delikatnie naparł na drzwi, a gdy te otworzyły się płynnie moim oczom ukazał się szeroki taras, od razu podbiegłam do barierki i spojrzałam na niesamowity widok. Chwilę później doszedł do mnie Choi i odparł:
-Piękne prawda?
Kiwnęłam głową i wyszeptałam wciąż zapatrując się dal:
-N-Nocny Seoul...
-Zgadza się, to cudowny widok, uwielbiam tu przychodzić..-westchnął ciepło chłopak- tutaj znikają ze mnie wszystkie problemy, mogę tu zawsze trochę odpocząć..
Spojrzałam na oppę uśmiechnięta i przytuliłam go z wdzięcznością, pozwalając sobie na ciepły uścisk przy jakże chłodnym już powietrzu.
-Mam nadzieję, że ten widok pozwoli Ci ochłonąć, czeka Cię walka o swoje, jesteś w Seoul'u Anno, sama Twoja reakcja świadczy o tym jak bardzo kochasz to miejsce, proszę.. udowodnij wszystkim którzy w Ciebie nie wierzą, że to naprawdę jest Twoje miejsce....Spojrzałam w oczy Minho.. było w nich więcej wiary niż w moich, nie mogłam się poddać..
Łoo, piękny rozdział było czuć atmosferę, jaka tam panuje *^*
OdpowiedzUsuńI ten, no... mam nadzieję, że Anna się nie podda, nie? ;;
Ona ma tam zostać, albo będę płakać. ;ccc
A ogółem rozdział, bardzo mi się podobał, coraz lepiej Ci to pisanie idzie. *^*
Pozdrowienia~
Youngkyung <3