środa, 25 września 2013

Plany i zmiany

Takie piękne niebo..
-Annie na co tak spoglądasz za szybą? - mruknął Bekon.
-Hm? Ach, podziwiam widoki... - odparłam i odsunęłam się od okna.-macie jakieś plany na dziś?
-Przyniesiemy Twoje rzeczy, potem mamy trening choreografii, obiad, zajęcia z chińskiego no i ja wieczorkiem już sobie coś zaplanowałam, ale nie wiem jak Baekhyun - odparł Chen.
-Ach, ja mam zamiar oglądać mecz Chelsea z Kai'em dzisiaj, On im strasznie kibicuje, i założyłem się, że przegrają, trzeba sobie urozmaicać haha - odparł roześmianym głosem towarzysz.  Zaśmiałam się i westchnęłam. 
-Ja chyba posiedzę na skype i pogadam z kumpelą albo rodzicami, dawno się nie odzywałam. - dodałam. Chen  delikatnie potarł moje ramię i uśmiechnął się czule. Samochód zatrzymał się nagle, ale spokojnie.
-Dojechaliśmy-odparł nieznajomy męski głos.  Drzwi auta otworzyły się, dobiegły nas piski fanek przez co odruchowo się wzdrygnęłam na złe wspomnienie. Wysiedliśmy i od razu mogłam poczuć się lepiej, ochroniarze stworzyli wręcz mur nie do przejścia. Ruszyliśmy w stronę drzwi szybkim tempem, a rosły mężczyzna otworzył nam drzwi. Podziękowaliśmy, a on wrócił do kolegów i odganiania uradowanych dziewcząt. Obejrzałam się ostatni raz, nie zachowywałam się tak jak one, bo przeżyłam terapię szokową, poznałam ich osobiście, rozmawiałam z nimi, czy jednak gdyby nie to, też piszczałabym tak jak one? Pokręciłam głową, zostawiając te rozmyślenia na kiedy indziej. Dobiegłam do chłopaków i podążyłam za nimi do swojego pokoju. Stanęli przed nim czekając,aż wyjmę klucz. Gdy to zrobiłam i otworzyłam drzwi, ogarnęła mnie ulga. Nie było mnie tu ponad tydzień,  a traktowałam to miejsce jako jedyny azyl od emocji i wrażeń. Chen chen i Bekon  położyli mi rzeczy na biurku i podeszli do drzwi. 
-To co, widzimy się na obiedzie tak? - dodał Baekhyun. Kiwnęłam głową i poprawiłam odstające kosmyki włosów.
-Zaraz do Ciebie dołączę Bekko, chciałem tylko zamienić słowo z Ann. - dodał Jongdae. Podeszłam do swoich rzeczy i zaskoczona zerknęłam na chłopaka.  Kolega Azjaty odparł "ye" i opuścił mój pokój.  Chen podszedł do mnie i delikatnie złapał mnie za dłonie. 
-Ach? - szepnęłam mimowolnie.  Dalej nie zdążyłam już nic, chłopak znowu pocałował mnie czule. 
-Mówiłem, że jestem z kimś umówiony, a konkretnie.. to z Tobą. -odparł delikatnie.
-Jak to? Nie pamiętam żebyśmy się gdzieś wybierali.. -  odrzekłam zadziornym głosem. 
-Idziemy na randkę, do parku rozrywki! Dziś będą całkiem niedaleko budynku Sm.Town, będzie bezpiecznie i fajnie -dodał podekscytowany Chen. 
- Oo widzę, że nie mam wyboru - zaśmiałam się zaskoczona ofertą. Azjata pokręcił głową, objął mnie w pasie i pocałował czule. Podniosłam ręce, i delikatnie zawiesiłam je na szyi mojego idola. 
-Hm, masz zamiar zawsze mnie tak... przekonywać? - zrobiłam mini "dziubek" by się trochę podroczyć, jednak wcale się nie odsuwałam. Na jego twarzy pojawił się uśmiech do ucha, a oczy zabłysły zadziornie. 
-Wiesz... może nie tylko tak.. zależnie od tego jak wielki opór będziesz stawiać.. -  Jongdae mruknął mi do ucha te słowa z czarującą intonacją i zacisnął na mnie swoje dłonie ze zdwojoną siłą. 
-Co masz na myśli? - odpowiedziałam onieśmielona i zdałam sobie sprawę jak blisko są nasze twarze podczas tej rozmowy, tak blisko do zwariowania, brakowało tchu. 
-Zobaczysz wieczorem Słońce, haha rozszerzyły Ci się źrenice ...podoba Ci się to - dodał rozbawiony. 
Zbiło mnie to z pantałyku i poczułam jak momentalnie robię się czerwona, puściłam chłopaka i miałam zamiar się odsunąć. No właśnie.. miałam. Jego dłonie znów przyciągnęły mnie do siebie, na moje nieszczęście był ode mnie wyższy, więc nie uciekłam jego długiemu pocałunkowi. 
-Zadowolony już? Masz zajęcia - mruknęłam uśmiechnięta, ale nadal porażona jego zachowaniem.
-Tak tak, do wieczora, przyjdę po Ciebie po kolacji, dobrze? - zapytał i poprawił kołnierzyk koszulki, bo i jemu zrobiło się gorąco. 
-Dobrze -odpowiedziałam i dodałam po chwili - nie mogę się doczekać imprezy come back'owej, pierwszy raz zobaczę Cię w smokingu.
Nie odpowiedział tylko uśmiechnął się ukradkiem, po czym wyszedł zamykając drzwi i zostawiając mnie taką nabuzowaną emocjami. Dostałam dziś wolny dzień,  bo byłam świeżo po szpitalu. Zostały około dwie godziny do obiadu, a ja mogłam robić na co miałam ochotę. Podeszłam do laptopa i odpaliłam go, co by sprawdzić, co się stało jak mnie nie było. 
-Och, tyle powiadomień, a to tylko tydzień.. - mruknęłam sama do siebie. Odnosząc się do zegarka, upłynęło mi trzydzieści siedem minut na sprawdzaniu powiadomień, odpowiadaniu, odczytywaniu meil'i, sprawdzeniu twitter'a i innych mniej lub bardziej ciekawych portali. Moja komórka którą miałam na biurku, zaświeciła się i zaczęła wibrować. Podniosłam ją i sprawdziłam. Och, sms od Minho! - uśmiechnęłam się, ale jakoś nie potrafiłam sobie przypomnieć kiedy wymieniliśmy się numerami. Odczytałam treść: 
"Hej Ann, Mam nadzieję, że miło wróciłaś
 ze szpitalu, liczę, że czujesz się już dobrze,
 bardzo się o Ciebie z Taemin'em martwiliśmy
( ale on się do tego teraz nie przyzna),
mam nadzieję, że w wolnej chwili
pójdziemy gdzieś we dwoje, lub w trójkę,
 żeby nacieszyć się naszą relacją!  Trzymaj się!"
Uśmiechnęłam się mimowolnie, on zawsze o mnie pamięta, a Tae nawet pomimo tego wszystkiego nadal się o mnie martwi... Otworzyłam pole odpowiedzi i szybko wystukałam na klawiaturze dotykowej, że chętnie się spotkam i bardzo do nich tęsknie.  Odłożyłam telefon i włączyłam skype. Nie było jednak ani rodziców, ani Jagody, więc tylko wysłałam im wiadomość pisemną, by odezwali się jak będą mogli. Wyłączyłam komputer i wstałam. Podeszłam do swoich zapakowanych  rzeczy, wyjęłam kartki i misia. Kwiaty niestety zdążyły przez tydzień uschnąć. Rozlokowałam rzeczy po pokoju, miś dostał szczególne miejsce na moim łóżku. Uśmiechnęłam się na myśl z kim będę dziś zasypiać.  Wyjęłam stare ubrania i nastawiłam pranie. Co mogłabym porobić przez godzinę ?- zapytałam się w myślach, spoglądając na swoje odbicie w lustrze. Poczytam książkę. Podeszłam i wybrałam pozycję " W drodze na Hokkaido"- Will'a Ferguson'a. Nie był profesjonalnym pisarzem po prostu opisał swoją podróż autostopem przez Japonię podążając za kwitnieniem wiśni,  bardzo podobał mi się jego styl pisania i szybko chłonęłam jego historię. Godzina upłynęła zadziwiająco szybko. Podniosłam się z łóżka i podeszłam do biurka po telefon. Powinnam się już zbierać na jedzenie, odczytałam sms'a Minho i wyszłam z pokoju, zamykając go na klucz. Ruszyłam korytarzem i nie minęła chwila, a myślałam, że padnę na zawał. Czyjaś ręka klepnęła mnie po plecach i gdy już złapałam oddech zerknęłam na tą niższą jednostkę. Amber z f(x)?
-Hej, jak się czujesz? - zapytała niższa dziewczyna. Nadal patrzyłam się na nią osłupiała, po chwili otrząsnęłam się jednak i odparłam skołowana:
-Lepiej, wszystko dzięki Tao, wiem, że jesteś Amber z fx'ów, ale skąd wiesz ? 
-Wszyscy wiedzą, proszę Cię, sasaeng fans to temat uniwersalny, ruszą jednego z nas i od razu wszyscy jesteśmy poruszeni, szczególnie, że w tym przypadku panda wylądował w szpitalu na długo, wszyscy się martwiliśmy o waszą trójkę - odparła. Ruszyłyśmy w kierunku stołówki. 
-Czyli od razu się rozniosło tak? Matko... -odparłam - z tym pobytem w szpitalu dla oppy, to moja wina.. zasłonił mnie kiedy sasaeng chciały mnie zastrzelić...
-Dobry z niego dzieciak, chociażby się bał, zrobi jak powinien, wszyscy jesteśmy z niego dumni, Kris nam to powiedział, bo kiedy Ty sobie smacznie spałaś on miał okazję już zamienić parę słów z Luhan'em i pandą właśnie. 
-Och -odparłam zaskoczona po raz kolejny. Amber zaśmiała się dziarsko i otworzyła drzwi na stołówkę. 
-Jakbyś chciała z nami kiedyś zjeść, to podejdź do nas po prostu, f(x) jest bardzo miłe. -dodała i poszła do Sulli i Luny które rozmawiały z nieznajomą mi dziewczyną. Pokiwałam głową i odparłam "ye" , po czym podeszłam do bufetu. Teraz mi się nie przewidziało, wszyscy po prostu patrzyli na mnie, nie ukrywając tego. Zauważyłam dużo pokrzepiających uśmiechów, pewnie wiele osób przeżywało tą całą sprawę z fankami. Zamówiłam rybę z ryżem w jakimś ładnie wyglądającym sosie, wzięłam herbatę i podeszłam do stolika Exo, przy którym siedział tylko Chanyeol i Xiumin. 
-Cześć- dodałam ciepło.  Chłopcy spojrzeli na mnie i uśmiechnęli się rześko. 
-Hm Ana, powinnaś jeść więcej, po szpitalu musisz trochę odżyć -mruknął Baozi. 
-Nie, nie, jadłam już dzisiaj kanapkę w McDonald's. 
-I mnie nie zabrałaś? - zażartował Chanyeol - unnie, jak mam zostać Twoim numerem jeden, skoro nie dajesz mi na to szansy? - powiedział odgrywając wyrzut. Rozdziawiłam usta w literkę "o" zmieszana jego wypowiedzią. 
-Ach ach Yeol dongsaeng, nie możesz tak robić, Chen będzie zazdrosny! - wtrącił Xiumin.
-No właśnie Oppa, unikaj problemów z kolegami z zespołu -dodałam z ulgą. 
-Jesteście tacy negatywnie nastawieni, przecież mnie się kocha, nikt by nie robił problemów-  chłopak zachichotał i włożył kawałek ryżu do ust. Parsknęliśmy śmiechem, i coś wspomnieliśmy o byciu narcyzem, a potem zajęliśmy się jedzeniem. W międzyczasie dołączyli do nas wszyscy z zespołu, jednak co niestety musiałam zauważyć, jedyną osobą która się ze mną nie przywitała był Jongin. W ogóle na mnie nie spoglądał, reagował na każde słowo wszystkich poza mną, spojrzałam jak wychodzi ze stołówki i ogarnął mnie niewyobrażalny smutek. Wiedziałam, że Chen nie chciał naszego kontaktu, ale czy to znaczyło, że musimy w ogóle zniszczyć nasz kontakt? 
-Hm hm unnie, na co tak patrzysz? - mruknął Baekhyun.  Wróciłam wzrokiem na kolegę. 
-Ach, na nic- odparłam zakłopotana. Po wyjściu ze stołówki, wróciłam do czytania książki, chłopcy mieli zajęcia. Minęła kolacja i wyszłam z Chen'em przed budynek Sm.Town do auta, gdzie czekał na nas ochroniarz. Samochód ruszył, zaczął się nasz mały romantyczny wieczór, wieczorne niebo rozświetlały jasne gwiazdy i pełnia...




3 komentarze:

  1. Chen Chen jest taki romantyczny! <333 Xiumin nigdy nie będzie numerem jeden bo Chen zajmuję to miejsce na stałe :3
    Taemin ciota jest ciotą (jak zawsze) bo się o Ann nie martwi
    Ech..
    Ciekawi mnie co odbędzie się na tej randce <3 CHCE PIKANTNE SZCZEGÓŁY! Mam nadzieje że tam zdarzy się coś większego bo na razie jest spokojnie... Zbyt spokojnie XD
    Więc oczekuje BUM na tej randce XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem tylko, że Sehun zrobi bum na randce XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej, jaka mega słodka scena z Ann i Chen Chen'em, normalnie aż mi się zrobiło tak tęczowo <3 Yeollie i te jego żarty... taaaak XD A Kai mnie wkurzył tym swoim zachowaniem... Ja wiem, że Chen jest zazdrosny i w ogóle, ale bez przesady no... No i Amber no <3 JEJ AMBER <3
    Jestem tak sfiksowana przez szkołę i rodzeństwo zachowujące się jak małpy, że już nie wiem co pisać. Ogólnie rozdział mi się podoba, ale czekam na więcej wrażeń. NO I SEHUNNIE BĘDZIE I WIELKIE BUM! O MATKO NO! <33333333 Dziękuję, że go tam nareszcie wciśniesz :3 (ale Ci przywaliłam serduszkami.. oesu XD)
    Czekam, hwaiting~! (komentarz mało obszerny, bo jestem na telefonie i ciężko mi się pisze... ;-;)

    OdpowiedzUsuń