-Chen... możesz mnie postawić, poradzę sobie -powiedziałam zmęczonym głosem. Dłonie mojego chłopaka ścisnęły mnie jeszcze mocniej.
-Nie powinnaś się męczyć, i tak jutro masz ciężki dzień, a w piątek wręcz jeszcze gorzej.
Wywróciłam oczami i naburmuszona dałam się zanieść. Wizyta w pokoju trzysta siedem miała zaważyć na moich przyszłych losach i relacjach.
Chen chen pozwolił mi do pokoju wejść o własnych siłach i oznajmił, że poczeka przed nim, aż skończymy rozmawiać. Gdy tylko przekroczyłam próg, czując się jakbym miała nóż na gardle, zobaczyłam stojącego po lewej Taemin'a i Kai'a. Stali tam jakby ktoś zamienił ich w greckie posągi. Zastygłe emocje, nieskazitelna cera i postawa, wszystko stabilne i dopracowane w szczegółach, poczułam się jeszcze bardziej beznadziejna niż w ostatnich godzinach. Gdy w końcu zamknęły się drzwi, a ja stanęłam na równi z chłopakami, prezes zlustrował naszą trójkę wzrokiem i wreszcie się wypowiedział:
-Poprosiłem was, byście tu przyszli, bo chciałbym wyjaśnić dlaczego zabrakło wczoraj prądu i dowiedzieć się jak zepsuła się winda, dodatkowo, wręczę wam wasze zaktualizowane terminarze, w końcu, przepadło wam trochę zajęć, a nas jak wiecie goni czas, już za trzy tygodnie mamy wielki event i trzeba być gotowym.
To kto ma ochotę zacząć? Zanim ktokolwiek zdążył nawet się nad tym zastanowić, wypaliłam "ja!".
-Zaczęło się od tego, że byłam umówiona na taniec z Taemin'em w tej części budynku. Miał mi pomóc się tego nauczyć przed event'em, gdy wsiadłam do windy spotkałam Kai'a i nagle wysiadł nam wtedy prąd..
-Postanowiliśmy więc, a właściwie ja to narzuciłem Ann.. że będziemy się wspinać szybem od windy. Trochę irracjonalne, ale daliśmy radę, jednak zanim Annie zdążyła wyjść z szybu, prąd znów się włączył w windzie..-uzupełnił Jonginnie.
-A mój but spadł mi z nogi blokując windę, dlatego się zepsuła, a ja okazjonalnie uderzyłam jeszcze stopą i miałam problem z chodzeniem -dodałam.
-Wtedy ja ich znalazłem -wtrącił Lee- wspólnymi siłami zagwarantowaliśmy sobie przyjemny pobyt- dodał, podkreślając ostatnie i spoglądając na mnie. Zwróciłam się w jego stronę wzrokiem iście błagalnym, z nadzieją, że zdążę mu wyjaśnić, albo raczej wcisnąć kit usprawiedliwiający moje zachowanie. Minęła chwila ciszy i prezes w końcu odrzekł co chodziło mu po głowie:
-Skoro...to wszystko.. to rozumiem, sytuacja była niekontrolowana, nie wasza wina. Prądu zabrakło z powodu zwarcia w przewodach, ale ta część w której wy byliście, wymaga ręcznego włączenia zasilania, bo należy jeszcze do starszych lat. Musimy to znowelizować... hmm- prezes zamyślił się, otworzył szufladę i wyjął trzy teczki, po czym podał po jednej dla każdego z nas. -tu macie aktualizacje, proszę zapoznajcie się z nimi przed kolacją. Westchnęłam spokojniejsza, i wzięłam teczkę pod pachę.
-Czy chcecie jeszcze o czymś wspomnieć?-zapytał prezes, jednak zupełnie niedbale.
Momentalnie podniosło mi się ciśnienie, a mów wzrok dosłownie w tym samym momencie zjednał się ze spojrzeniem Taemin'a. Pokręciłam głową, zdecydowana zareagować, nawet płaczem. Zdało mi się, jakby Lee chwilę się wahał, jednak mi odpuścił. Widocznie był gotów mnie wysłuchać. Chwila ciszy i znów głos prezesa:
-Skoro tak, to możecie już iść. Ruszyliśmy przed siebie, całą trójką, jednak nie obyło się bez mojego przedstawienia. Dlaczego by miało nie być jakiegoś przypadku w moim życiu? Ot tak, idąc na prostej drodze, co prawda trochę kulawa, musiałam się przecież wywrócić. Bynajmniej wylądowałam na śliskiej posadce, akurat między nogami chłopaków. Czemu by nie? Teraz czułam się już potłuczona nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Gdy tylko zaczęłam się podnosić, ktoś podał mi dłoń, jednak nie zauważyłam twarzy, bo włosy przysłoniły mi własną.
-Dziękuję..-odparłam zawstydzona. Druga dłoń właściciela pomocy, odgarnęła kosmyki z mojej twarzy.
Kai uśmiechnął się do mnie wdzięcznie, spłonęłam rumieńcem, miałam wrażenie, jakby wiedział co się wydarzyło i pozwoliło mu to na okazywanie mi większej sympatii. Zabrałam delikatnie dłoń, a gdy zobaczyłam wkurzony wzrok Taemin'a, postanowiłam nie prowokować już innych sytuacji, ostrożnie i powoli wychodząc z pokoju, zaczęłam wolno kierować się w stronę Chen'a. Za rękę chwycił mnie jednak Taemin, i szybko zbliżył się do ucha.
-Wyjaśnisz mi wszystko wieczorem, po kolacji Jak nie, idę to powiedzieć prezesowi, Chen'owi i Kai'owi.- po czym puścił mnie i odszedł pociągając za sobą Jongin'a. Spojrzałam się ostatni raz w ich stronę i znów dostrzegłam jak Jonginnie obdarza mnie uśmiechem,wtedy przypomniało mi się pewne powiedzenie "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło", miałam nadzieję, że i tym razem się sprawdzi. Z zapatrzenia wyrwał mnie całus Chen chen'a w policzek.
-Chodź Ann, wracasz do pokoju - dodał z uśmiechem.
Spojrzałam beznamiętnie w jego stronę i westchnęłam oczekując wieczornego wyroku.
------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, trudno napisać długi post dla amatora, by trzymał w napięciu ;-; będę się starać to zmienić! Hwaiting :3
------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, trudno napisać długi post dla amatora, by trzymał w napięciu ;-; będę się starać to zmienić! Hwaiting :3
Hwaiting <3
OdpowiedzUsuńBTW Czy Kai zakochał się w Ann? Jeżeli tak to powtórzę: Bójka! Bójka! XD
OdpowiedzUsuńKocham twój blog <3
OdpowiedzUsuńAww dziękuję, wasze komentarze motywują mnie do dalszego pisania, dlatego proszę o więcej miłości i ocen, bo to pomaga mi ulepszać historię ^^ // Amel, nie zdradzę tego, ale to dość pochopna opinia, szczególnie, że on nie wie o całusie XD
OdpowiedzUsuń