czwartek, 26 września 2013

Park rozrywki część I

-Piękny widok prawda? - w aucie rozbrzmiał niecierpliwie radosny głos Chen'a. 
-Tak, uwielbiam patrzeć na gwiazdy i księżyc , są ...magiczne - mruknęłam przesiąknięta atmosferą wieczoru. 
-Wolę patrzeć się w Twoje oczy, niż na gwiazdy - zaśmiał się Jongdae i przytulił mnie.- hm hm zaraz będziemy - zamruczał zawadiacko do ucha.  Samochód delikatnym ruchem zaparkował na parkingu, noc rozświetliła uliczna lampa i neony parku rozrywki. Wyszliśmy przed auto i gdy mój chłopak dogadywał detale z ochroną, ja robiłam pierwsze rozeznanie po nowym miejscu. Wszystko błyszczało jak zaczarowane,  w tle leciała koreańska muzyka popularna, w tłumie mogłam wyłapać wiele radosnych i zakochanych par oświetlonych przez lokalną atrakcję. Poczułam, że dla tej chwili warto było męczyć się w gimnazjum z nietolerancją na moje azjatyckie zainteresowania. Wiedziałam, że musiałam być tu, przeżyć to spotkanie fanek, nacieszyć się chwilą.
-Co tam sobie tak obserwujesz? - Chen chen się zaśmiał i złapał mnie delikatnie za dłoń.-idziemy? Kiwnęłam głową i pozwoliłam się prowadzić, troski ostatnich dni, zaczęły mi odpuszczać.
-Tak patrzyłam, bo bardzo podoba mi się to miejsce, myślę, że będziemy się razem dobrze bawić! - zachichotałam i zmieniłam formę uścisku na trzymanie chłopaka za ramię. Weszliśmy w radosny tłum, pochłonięty otoczeniem. W tle usłyszałam dźwięki strzału do balonów z wodą, uderzanie plastikowym młotkiem i wiele innych. 
-Masz ochotę wybrać, czy mogę Cię dziś poprowadzić? - zapytał szarmancko Jongdae. Znów się zarumieniłam i nachyliłam lekko do ucha, szepcząc kokieteryjnie:
- Dziś chcę się zdać tylko na Twoje umiejętności..
Azjata uśmiechnął się szeroko, prawdopodobnie podbudowałam mu ego i nie krył się z tym.
-Zatem zaczniemy od nawiedzonego domu! To moim zdaniem jedna z lepszym atrakcji! -orzekł Chen z miną znawcy. Pokręciłam rozbawiona głową i pozwoliłam się zaprowadzić do kolejki. Stanie w kolejce zajęło nam około dziesięciu minut, mieliśmy szczęście bo za nami ustawił się już długi rząd, gdy tylko mój chłopak zapłacił, usiedliśmy na pierwszych miejscach długiej kolejki. 
-Ha ha przygotuj się na dużo wrażeń! - zachichotał Chen chen. 
-Ach,przeżyłam o wiele więcej niż ten domek może mi zaoferować - zrewanżowałam się zadziornie.
Naszą figlarną konwersację przerwał młody chłopak od bhp, podszedł do nas i zapiał nam wszelkie zabezpieczenia, po czym sprawdził, czy wszystko jest poprawnie. Szybkim ruchem zrobił to u pozostałych ciekawskich, i opuścił platformę startową kolejki w nawiedzonym domu. Spojrzałam jeszcze szybko na mojego chłopaka z miną " zobaczymy kto pierwszy krzyknie" i rozległo się wielkie odliczanie. TRZY,DWA,JEDEN. Wiatr rozwiał mi włosy w delikatnym pędzie, wjechaliśmy do ciemnego tunelu. Wszyscy złapali się asekuracyjnie drążków umieszczonych z przodu mini wagoników, chociaż było ciemno, mogłam odczuć, że wznosimy się w górę. Nagle stanęliśmy.
-Och, co się dzieje? - mruknął Chen zaskoczonym tonem, nie mieliśmy za dużej orientacji, bo wokół nas roztaczała się tylko ciemność przebijana delikatnymi poświatami małych diod rozlokowanych po ścianach i suficie obiektu. Potem rozległ się krzyk, a my... zawtórowaliśmy, bo nasza kolejka w zabójczym wręcz tempie powędrowała w dół, praktycznie rzecz biorąc, czuliśmy, że zjeżdżamy prawie pionowo. Tym razem włosy zawirowały w rozbrykanym tangu na twarzy osoby za mną, nie mogłam jednak na to nic poradzić, piszczałam przez adrenalinę i tym właśnie byłam wtedy najbardziej zaaferowana. Jongdae także krzyczał, ale nadal miałam wrażenie, że się uśmiecha.  Opadliśmy na linię poziomą i zaczęliśmy  wirować o trzysta sześćdziesiąt stopni wokół torów kolejki, widząc co i rusz paskudne zjawiska. Nagle gdy znów wyprostowaliśmy kierunek jazdy, przed nami pojawiła się sieć pająków, tak realistyczna, że odruchowo zasłoniłam się  rękoma, i opuściłam je dopiero wtedy gdy rozmyła się, w trakcie przejeżdżania przez nią, hologram.. Dalej ostro skręciliśmy w prawo, rozległ się trzepot skrzydeł nietoperzy, wampirzy śmiech, i prysnęła na nas zabarwiona na różowo woda. Krzyknęliśmy.  Zawrotnym tempem, przejechaliśmy przez salę duchów, w akompaniamencie gotyckiej muzyki i imitacji burzy , następnie nastąpiła fala wzniesień i opadania na kolejce i wjechaliśmy do gabinetu szalonego doktora. Wszędzie rozłożone były pseudo resztki ciał, maski zombie i inne dziwne rzeczy. Wzdrygnęliśmy się gdy odegrano coś na kształt marszu pogrzebowego, i ostatnią rzeczą jaka nas zaskoczyła były opadające na kolejkowiczów sztuczne ręce (prawdopodobnie na linkach) i dźwięk szczurów.  Po tym jak wszyscy znowu krzyknęliśmy, a paskudne obiekty osadzone na naszych plecach wróciły na miejsce, wznieśliśmy się w górę i dojechaliśmy do platformy. Kolejka zatrzymała się, a my podekscytowani wrażeniami, wyszliśmy z wagonika i doszliśmy do wyjścia.  Schodząc po schodach, Chen spojrzał na mnie i dodał:
-No to skoro to już zrobiliśmy, co powiesz na młyńskie koło? 
-Dobrze, z przyjemnością, trochę zwolnimy ha ha - roześmiałam się bardziej niż chciałam, i ponownie trzymając chłopaka za rękę, stanęliśmy w kolejce. Minęło może dwadzieścia minut i wsiedliśmy do wagoniku z zatrzaskiem.
-Och, ale będziemy mieli piękny widok na Seoul! - zachwyciłam się i spojrzałam w powoli wyłaniające się światła miasta, otoczonego blaskiem księżyca i gwiazd. Powoli mieliśmy ich sięgnąć, romantycznie, nie powiem. 
-Podoba Ci się Ann? - rozległ się szept do mojego ucha. Zaskoczona tym tonem, przekręciłam głowę w stronę towarzysza i zastałam go bliżej niż myślałam, że jest. Jego usta znów wtopiły się w moje, oddając się delikatnej fali czułości. Poczułam jak robi mi się gorąco, lecz to nie był koniec igraszek. Chen przestał mnie całować, i skierował się na szyję, delikatnie przyciągnął mnie do siebie i zaczął kąsać moją szyję, co i rusz obsypując ją namiętnymi pocałunkami. Onieśmielona jego czułością, jęknęłam i od razu zrobiło mi się jeszcze bardziej głupio. Nie potrafiłam się skupić na pięknym nocnym Seoul'u,  ON zajmował mnie wystarczająco.. Gdy znów skończył, pocałował mnie w czoło i dodał:
-Kurcze, zaraz przegapimy cały urok tej atrakcji...
Do końca kółka, Jongdae już nie wyprawiał niczego i pozwolił mi się cieszyć widokiem, zjechaliśmy na dół i wyszliśmy z wagoniku.  Doszliśmy do wyjścia i zeszliśmy po schodach.
-Co dalej Słońce? -mruknęłam kokieteryjnie do Chen'a.
-Sehun i Luhan...- odparł mi skołowanym tonem.
-Co? - zaskoczona wykrztusiłam i podążyłam za jego wzrokiem. Stanęliśmy jak wryci, przed nami to samo zrobili koledzy z Exo. 




3 komentarze:

  1. Naprawdę bardzo lubię to jak opisujesz pewne zdarzenia, dajesz czytelnikowi tak dużo, że jest w stanie wczuć się w to co aktualnie dzieje się w opowiadaniu. Przykładowo opis tego co działo się w domu/kolejce strachów był naprawdę dobry. Myślami byłam razem z Chen Chen’em i Ann w tych wagonikach i wrzeszczałam z całych sił jadąc kolejką w dół i z powrotem w górę. Oczami wyobraźni nawet ujrzałam niepocieszoną Azjatkę, która miała na twarzy włosy Anny, a na dodatek była zdenerwowana, bo przez to, że krzyczała, parę kosmyków wpadło jej do ust. Albo Seul nocą, widziałam to zupełnie jakbym razem z nimi siedziała w boksie lub leciała awionetką. To było takie realistyczne, że aż się zastanawiam co ćpałam…
    Szkoda tylko, że zazwyczaj troszkę (podkreślam: tylko troszkę) bardziej skupiasz się na dialogach niż na opisie uczuć, bo robisz naprawdę coś niesamowitego gdy tak wszystko opisujesz. Tak jakbyś sterowała uczuciami nie tylko swoich bohaterów, ale również nas, czytelników. Mam nadzieję, że może jednak dodasz troszkę więcej opisów miejsc, sytuacji lub uczuć, to by było bardzo dobre.
    Wiesz, że momentami utożsamiam się z Anną? Wydaje mi się, że w różnorakich sytuacjach miałybyśmy identyczne, albo bardzo podobne reakcje.
    A teraz coś co mnie najbardziej rozczuliło, a mówię tutaj o wyznaniu Jongdae na temat oczu Ann, to było tak słodkie, że aż mi się wyrwało mimowolne ‘awww’. A ta scena na młyńskim kole, no po prostu miód i malina. Chcę więcej takiego typu scen z nimi w roli głównej. No i w końcu coś co mnie najbardziej zdziwiło (albo i nie XD): Sehun i Luhan razem? Czyżby też wybrali się na randkę? (boże… mózg yaoistki się włącza… a ja tak bardzo tego nie chcę… wybacz ;-;) Jestem naprawdę ciekawa! No nic, nie będę tutaj spekulowała tylko czekam na dalsze części i mam nadzieję, że to się jakoś interesująco rozwinie, a wielkie BUM Sehuna, o którym wcześniej wspomniałaś nie sprawi, że pęknie mi serduszko ;c
    Dziewczyno, to opowiadanie uzależnia i, mimo że przeczytałam to przed chwilą (no dobra, może nie przed chwilą, bo ja pisze komentarze jakieś 15 minut, a ten muszę drugi raz, bo mój komputer bardzo mnie kocha i skasował mi poprzedni…. -,-) a już chcę więcej! Jak ty to robisz?!
    Życzę wiele weny i jak zwykle na koniec HWAITING~!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;________________________________________________________________; N-Nie wiem co powiedzieć! Naprawdę trudne jest opisywanie tego wszystkiego, ale postaram się zrobić jak najwięcej <3 Staram się jak najbardziej realistycznie przedstawiać te całe historie, mam nadzieję, że uda mi się jeszcze lepiej rozwijać tą historię, bo przypominam za każdym razem improwizuję! Wątek Hunhan wyjaśni się w następnym poście :D

      Usuń
  2. CZEMU MI NIE NAPISAŁAŚ O NOWYM POŚCIE?! T.T
    Znów rozpisywać się nie będę bo wole pisać mało ale konkretnie. A poza tym kabaret leci w TV i chce go obejrzeć XDD Ogólnie randka romantyczna ale... Mam nadzieje że nie będę musiała dopisać do listy ciot na której jest już Taemin (Luhan'a nigdy nie wpiszę za bardzo Go kocham <3). Więc czekam... Czekam... Czekam....Czekam... Czekam....Czekam... Czekam....Czekam... Czekam....Czekam... Czekam....Czekam... Czekam....Czekam... Czekam....Czekam... Czekam.......

    OdpowiedzUsuń