-Przestańcie! -krzyknęłam zdenerwowana, wiedząc, że jest już wpół do dziewiątej, musiałam przerwać całe zajście i wrócić razem z nimi na salę główną, zaraz ktoś zacznie się niepokoić.
-Zamiast nas upominać mogłabyś się ubrać - mruknął poirytowany Chen , zrobiłam się purpurowa na twarzy, nie wiedziałam tylko czy wynikało to z zażenowania czy złości.
-Nie mów tak do niej-warknął Kai, nie byłam do końca pewna czy on jest w pełni świadomy co robi, może gdyby by nie wypił to inaczej wyglądałyby jego reakcje, nim doszłam do ostatecznej konkluzji, wyższy Azjata złapał niższego za materiał koszuli.- za długo graliśmy wszyscy w tą gierkę, nie zasługujesz na nią - prychnął chłopak.
-A Ty niby jesteś lepszy? Wszystkie fanki zawsze tylko Ciebie chcą, to jest MOJA dziewczyna, nie rusza się partnerek przyjaciela!- Jongdae wyrwał się z uchwytu i spojrzał pełnym emocji wzrokiem na przeciwnika. Pokręciłam głową bardziej zła niż zażenowana , poczułam się jakbym była nagrodą w licytacji, wykorzystałam moment i szybko doprowadziłam się do normalności ,wciąż bacznie obserwując chłopaków.
-Jestem lepszy, nie obrażam się o byle co, zresztą sam mówiłeś, że ciągle Cię zawodzi, to skoro tak to po co Ci związek z nią? - arogancki ton Jongin'a poniósł się echem po pokoju. Zatkało mnie, mówił, że nie obraża się o byle co? Przecież właśnie tak zrobił, tak jakieś dwa tygodnie temu! Zacisnęłam pięści i już miałam coś wtrącić,ale dosłownie przed nosem, Kai po prostu popchnął Chen'a, chłopak zachwiał się, ale jego energia nie pozwoliła mu się wywrócić, postanowił skontrować wymierzając cios, jego przeciwnik uniknął ciosu i uderzył w brzuch, przez co niższy się wywalił.
-Wystarczy! - Dramatycznym głosem spróbowałam przerwać tę waśń, lecz obaj mnie zignorowali, zadając sobie ciosy i unikając ich, znowu poczułam się bezsilna. Nie wiedziałam ile czasu minęło odkąd powinniśmy być na sali głównej, dowiedziałam się tego gdy całą akcję przerwał huk otwieranych drzwi od pokoju, w ramie przejścia stali Luhan, Sehun i Chanyeol. Ten pierwszy podbiegł do Jongdae i spojrzał na niego przerażony, Sehun szybko doszedł do Kai'a i złapał go zanim ten spróbował wymierzyć kolejny cios, Yeol po prostu spojrzał na mnie jakby zobaczył ufo. Odpowiedziałam mu jedynie roztrzęsionym wzrokiem, który następnie przeniosłam na kolegów.
-Co tu się stało?- zapytał wreszcie wciąż lustrując wszystkich wzrokiem.
-Kai dobierał się do Anny - warknął Chen, po czym pokazał Luhan'owi, że nic mu się nie stało.
-Nic się nie działo dopóki Jongdae nie wpadł tu jak poparzony - skontrował wyższy. Sehun przyjrzał się przyjacielowi, Kai stał przecież bez koszuli.
-Czy nie powinniśmy iść? Na sali jest chyba ....krojenie tortu ..-mruknęłam szukając wyjścia z sytuacji.
Chanyeol pokiwał głową z potwierdzeniem, i ponownie zlustrował mnie wzrokiem, patrzył tak jakby doszukiwał się we mnie usterek zdrowotnych. Machnęłam ręką uspokajając go, że nic mi nie jest.
- Co Anna, tak łatwo zapomnisz o tym jak Jongin Cię dotykał? Ja też mam zapomnieć?! - Chen chen wybuchnął dramatycznym głosem, spojrzałam na Kai'a-ubierał się-potem na swojego "chłopaka".
-Oczywiście, że nie zapomnę. No a Ty.... czemu Cię to tak boli skoro właściwie ze mną zerwałeś? - odpowiedziałam mu z żalem, wszyscy zebrani spojrzeli pytająco na przyjaciela (poza Kim'em rzecz jasna, ten patrzył z politowaniem).
-Nieważne- odpowiedział chłopak po chwili zawahania.
-Heh -prychnęłam poddenerwowana - myślę, że powinniśmy wszyscy wracać, z tego co widzę, zaczęli już kroić tort - mruknęłam zdejmując marynarkę Chen'a i rzucając mu ją wkurzona. Chłopak złapał ubranie i zmierzył mnie wzrokiem, jakby nie tego oczekiwał. Chanyeol przepuścił mnie w drzwiach i wyszliśmy wszyscy na korytarz. Szliśmy szybko, a cisza która nam towarzyszyła była wręcz nie do zniesienia. Marzyłam o tym by znaleźć się blisko Minho i móc się mu wygadać, niestety nawet jak znaleźliśmy się już na sali głównej, momentalnie zostałam wepchnięta na scenę i dokończyłam prowadzenie programu razem z partnerem. Zakończyło się nagrywanie, konkurs na najlepszy come back, wygrały SNSD, zeszłam ze sceny nie musząc już przyklejać do twarzy sztucznego uśmiechu. Westchnęłam i oddałam mikrofon staff''owi. Podeszłam do baru, by zamówić coś mocnego, moje oczekiwania na trunek przerwało pojawienie się Prezesa, czułam, że zwiastuje to coś niedobrego. Mężczyzna spojrzał na mnie ciężkim wzrokiem.
-Przepraszam za to spóźnienie, z-zabłądziłam - wydukałam nieco markotna.
-Rozumiem-odparł Azjata- mam nadzieję, że i Ty zrozumiesz, że zwalniam Cię z tego stażu, przypuszczam, że do piątku uda mi się załatwić Ci lot powrotny, będziesz miała też czas by się pożegnać i pozabierać swoje rzeczy. Nie toleruję takich zachowań któryś raz z rzędu.
Zatkało mnie, ale była w tak podłym humorze, że nie miałam nawet ochoty protestować , odparłam jedynie, że rozumiem jego decyzję i gdy mężczyzna się oddalił, upiłam spory łyk alkoholu. Siedziałam przy barze, zalewając głowę myślami, byłoby przyjemnie wyłączyć się na chwilę, westchnęłam.
-Cześć mała, czemu tak siedzisz sama? Powinnaś się bawić - usłyszałam znajomy głos za plecami.
-Odwróciłam głowę i zmierzyłam postać od stóp do głów. Krótkie włosy były fikuśnie zakręcone na końcówkach, elegancki i niekonwencjonalny garnitur opinał sylwetkę postaci, radosne oczy przyglądały mi się lekko zaciekawione.
-A-amber -wydukałam patrząc na niższą koleżankę. Nim cokolwiek dodałam, dziewczyna przysiadła się do mnie i zamówiła mojito.
-No cześć- uśmiechnęła się Azjatka- czemu się nie bawisz? Taka noc jest tylko jedna, jedyna w swoim rodzaju - dodała.
Kiwnęłam głową i pociągnęłam łyk trunku, po chwili odparłam ciężkim głosem.
-Może Cię zdziwię, ale nie mam powodów do uśmiechu...
Dziewczyna przyglądała mi się badawczo.
-Na pewno jakieś są, patrz, jesteś tu z nami, poznałaś tyle fajnych osób, wyglądasz super, wielu chłopaków jest tu w Ciebie wpatrzonych - uśmiechnęła się i upiła łyk mojito.
-Tak, a niedługo stracę to wszystko...- mruknęłam i dopiłam alkohol.
Amber westchnęła, wyczuła, że nie powinno mnie wypytywać.
-Wiesz co? Wracam do budynku SM'u, mam ochotę się przespać.
-W porządku, zawsze ktoś jest na recepcji, trafisz tam sama? - zapytała nieco zmartwiona.
Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową, przemknęłam przez salę i odszukałam wyjście, Chwila wystarczyła, i moje płuca odurzyły się rześkim powietrzem. Spojrzałam na nocne niebo, było przepiękne. Przez myśl przeszło mi, że gdy tylko dojadę, udam się w miejsce które pokazywał mi Minho. Otuliłam się mocniej kurtką i poprawiłam zmierzwione włosy. Punkt pierwszy: znaleźć taksówkę. Ruszyłam nocnym miastem, oświetlanym przez ciepłe światło latarni. Było późno w nocy, ale Seoul żył głównie w tych godzinach, kochałam to miasto, więc nie spieszyło mi się nigdzie. Krok za krokiem stukałam obcasami o chodnik, brakowało mi tu rodziny. No i muzyki. Nie miałabym nic przeciwko gdyby teraz w tle grała jakaś smutna ballada, jak w koreańskich dramach. Powoli szłam do przodu, mijając kolejne ulice... Z nieba, przy delikatnych podmuchach wiatru, zaczęły delikatnie spadać pierwsze płatki śniegu, bajka...
..nie zauważyłam nawet, że nie byłam już sama na ulicy, ktoś mnie obserwował..
-Zamiast nas upominać mogłabyś się ubrać - mruknął poirytowany Chen , zrobiłam się purpurowa na twarzy, nie wiedziałam tylko czy wynikało to z zażenowania czy złości.
-Nie mów tak do niej-warknął Kai, nie byłam do końca pewna czy on jest w pełni świadomy co robi, może gdyby by nie wypił to inaczej wyglądałyby jego reakcje, nim doszłam do ostatecznej konkluzji, wyższy Azjata złapał niższego za materiał koszuli.- za długo graliśmy wszyscy w tą gierkę, nie zasługujesz na nią - prychnął chłopak.
-A Ty niby jesteś lepszy? Wszystkie fanki zawsze tylko Ciebie chcą, to jest MOJA dziewczyna, nie rusza się partnerek przyjaciela!- Jongdae wyrwał się z uchwytu i spojrzał pełnym emocji wzrokiem na przeciwnika. Pokręciłam głową bardziej zła niż zażenowana , poczułam się jakbym była nagrodą w licytacji, wykorzystałam moment i szybko doprowadziłam się do normalności ,wciąż bacznie obserwując chłopaków.
-Jestem lepszy, nie obrażam się o byle co, zresztą sam mówiłeś, że ciągle Cię zawodzi, to skoro tak to po co Ci związek z nią? - arogancki ton Jongin'a poniósł się echem po pokoju. Zatkało mnie, mówił, że nie obraża się o byle co? Przecież właśnie tak zrobił, tak jakieś dwa tygodnie temu! Zacisnęłam pięści i już miałam coś wtrącić,ale dosłownie przed nosem, Kai po prostu popchnął Chen'a, chłopak zachwiał się, ale jego energia nie pozwoliła mu się wywrócić, postanowił skontrować wymierzając cios, jego przeciwnik uniknął ciosu i uderzył w brzuch, przez co niższy się wywalił.
-Wystarczy! - Dramatycznym głosem spróbowałam przerwać tę waśń, lecz obaj mnie zignorowali, zadając sobie ciosy i unikając ich, znowu poczułam się bezsilna. Nie wiedziałam ile czasu minęło odkąd powinniśmy być na sali głównej, dowiedziałam się tego gdy całą akcję przerwał huk otwieranych drzwi od pokoju, w ramie przejścia stali Luhan, Sehun i Chanyeol. Ten pierwszy podbiegł do Jongdae i spojrzał na niego przerażony, Sehun szybko doszedł do Kai'a i złapał go zanim ten spróbował wymierzyć kolejny cios, Yeol po prostu spojrzał na mnie jakby zobaczył ufo. Odpowiedziałam mu jedynie roztrzęsionym wzrokiem, który następnie przeniosłam na kolegów.
-Co tu się stało?- zapytał wreszcie wciąż lustrując wszystkich wzrokiem.
-Kai dobierał się do Anny - warknął Chen, po czym pokazał Luhan'owi, że nic mu się nie stało.
-Nic się nie działo dopóki Jongdae nie wpadł tu jak poparzony - skontrował wyższy. Sehun przyjrzał się przyjacielowi, Kai stał przecież bez koszuli.
-Czy nie powinniśmy iść? Na sali jest chyba ....krojenie tortu ..-mruknęłam szukając wyjścia z sytuacji.
Chanyeol pokiwał głową z potwierdzeniem, i ponownie zlustrował mnie wzrokiem, patrzył tak jakby doszukiwał się we mnie usterek zdrowotnych. Machnęłam ręką uspokajając go, że nic mi nie jest.
- Co Anna, tak łatwo zapomnisz o tym jak Jongin Cię dotykał? Ja też mam zapomnieć?! - Chen chen wybuchnął dramatycznym głosem, spojrzałam na Kai'a-ubierał się-potem na swojego "chłopaka".
-Oczywiście, że nie zapomnę. No a Ty.... czemu Cię to tak boli skoro właściwie ze mną zerwałeś? - odpowiedziałam mu z żalem, wszyscy zebrani spojrzeli pytająco na przyjaciela (poza Kim'em rzecz jasna, ten patrzył z politowaniem).
-Nieważne- odpowiedział chłopak po chwili zawahania.
-Heh -prychnęłam poddenerwowana - myślę, że powinniśmy wszyscy wracać, z tego co widzę, zaczęli już kroić tort - mruknęłam zdejmując marynarkę Chen'a i rzucając mu ją wkurzona. Chłopak złapał ubranie i zmierzył mnie wzrokiem, jakby nie tego oczekiwał. Chanyeol przepuścił mnie w drzwiach i wyszliśmy wszyscy na korytarz. Szliśmy szybko, a cisza która nam towarzyszyła była wręcz nie do zniesienia. Marzyłam o tym by znaleźć się blisko Minho i móc się mu wygadać, niestety nawet jak znaleźliśmy się już na sali głównej, momentalnie zostałam wepchnięta na scenę i dokończyłam prowadzenie programu razem z partnerem. Zakończyło się nagrywanie, konkurs na najlepszy come back, wygrały SNSD, zeszłam ze sceny nie musząc już przyklejać do twarzy sztucznego uśmiechu. Westchnęłam i oddałam mikrofon staff''owi. Podeszłam do baru, by zamówić coś mocnego, moje oczekiwania na trunek przerwało pojawienie się Prezesa, czułam, że zwiastuje to coś niedobrego. Mężczyzna spojrzał na mnie ciężkim wzrokiem.
-Przepraszam za to spóźnienie, z-zabłądziłam - wydukałam nieco markotna.
-Rozumiem-odparł Azjata- mam nadzieję, że i Ty zrozumiesz, że zwalniam Cię z tego stażu, przypuszczam, że do piątku uda mi się załatwić Ci lot powrotny, będziesz miała też czas by się pożegnać i pozabierać swoje rzeczy. Nie toleruję takich zachowań któryś raz z rzędu.
Zatkało mnie, ale była w tak podłym humorze, że nie miałam nawet ochoty protestować , odparłam jedynie, że rozumiem jego decyzję i gdy mężczyzna się oddalił, upiłam spory łyk alkoholu. Siedziałam przy barze, zalewając głowę myślami, byłoby przyjemnie wyłączyć się na chwilę, westchnęłam.
-Cześć mała, czemu tak siedzisz sama? Powinnaś się bawić - usłyszałam znajomy głos za plecami.
-Odwróciłam głowę i zmierzyłam postać od stóp do głów. Krótkie włosy były fikuśnie zakręcone na końcówkach, elegancki i niekonwencjonalny garnitur opinał sylwetkę postaci, radosne oczy przyglądały mi się lekko zaciekawione.
-A-amber -wydukałam patrząc na niższą koleżankę. Nim cokolwiek dodałam, dziewczyna przysiadła się do mnie i zamówiła mojito.
-No cześć- uśmiechnęła się Azjatka- czemu się nie bawisz? Taka noc jest tylko jedna, jedyna w swoim rodzaju - dodała.
Kiwnęłam głową i pociągnęłam łyk trunku, po chwili odparłam ciężkim głosem.
-Może Cię zdziwię, ale nie mam powodów do uśmiechu...
Dziewczyna przyglądała mi się badawczo.
-Na pewno jakieś są, patrz, jesteś tu z nami, poznałaś tyle fajnych osób, wyglądasz super, wielu chłopaków jest tu w Ciebie wpatrzonych - uśmiechnęła się i upiła łyk mojito.
-Tak, a niedługo stracę to wszystko...- mruknęłam i dopiłam alkohol.
Amber westchnęła, wyczuła, że nie powinno mnie wypytywać.
-Wiesz co? Wracam do budynku SM'u, mam ochotę się przespać.
-W porządku, zawsze ktoś jest na recepcji, trafisz tam sama? - zapytała nieco zmartwiona.
Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową, przemknęłam przez salę i odszukałam wyjście, Chwila wystarczyła, i moje płuca odurzyły się rześkim powietrzem. Spojrzałam na nocne niebo, było przepiękne. Przez myśl przeszło mi, że gdy tylko dojadę, udam się w miejsce które pokazywał mi Minho. Otuliłam się mocniej kurtką i poprawiłam zmierzwione włosy. Punkt pierwszy: znaleźć taksówkę. Ruszyłam nocnym miastem, oświetlanym przez ciepłe światło latarni. Było późno w nocy, ale Seoul żył głównie w tych godzinach, kochałam to miasto, więc nie spieszyło mi się nigdzie. Krok za krokiem stukałam obcasami o chodnik, brakowało mi tu rodziny. No i muzyki. Nie miałabym nic przeciwko gdyby teraz w tle grała jakaś smutna ballada, jak w koreańskich dramach. Powoli szłam do przodu, mijając kolejne ulice... Z nieba, przy delikatnych podmuchach wiatru, zaczęły delikatnie spadać pierwsze płatki śniegu, bajka...
..nie zauważyłam nawet, że nie byłam już sama na ulicy, ktoś mnie obserwował..
SNSD GÓRĄ! Chcesz tak bardzo skończyć te opowiadanie tak szybko? Ogólnie jest to 45 post (nie rozdział) na tym blogu. Teraz najbardziej mam ochote walnąć Anne za to co zrobiła! Trzeba było siedzieć przez cały staż w pokoju! BTW Mam do Ciebie kilka pytań:
OdpowiedzUsuń- Czy ta ostatnia scena nie jest wzorowana na scenie z MV do Time Machine (snsd)?
- Jak podoba Ci się nowa piosenka EXO?
- Co sądzisz o tym żeby Kris miał swoją galerię?
(Znów chaotycznie sory XD)
Nie jest wzorowana na tym, kocham i mi się podoba <3 BARDZO CHCĘ IŚĆ NA WYSTAWĘ KRISUSA ;3; wiem zostało tak mniej więcej 5 postów do końca :3
UsuńTYLKO 5 POSTÓW?! NIE PRZEŻYJĘ TEGO, NIE!
UsuńMusisz napisać kolejne opowiadanie z K-POPem, bo umrę ;-;
Dobra, wiem, że jestem złym człowiekiem, bo nie komentowałam ostatnich postów, ale po prostu czekałam, jak się ta akcja zakończy......... A tak naprawdę nie miałam weny i nie chciało mi się pisać komentarzy typu 'fajne~!', bo myślę, że to może urazić autora. Co jak co, ale jednak piszesz dla nas coś dłuższego, więc i my powinniśmy pisać dłuższe komentarze dla Ciebie.
OdpowiedzUsuńCo do całej tej afery z comebackiem to... Matko najdroższa, wiedziałam, że to się źle skończy, wiedziałam.. Dobra, plusem jest wygrana SNSD (choć cicho liczyłam na BTOB), ale cała ta jazda z Chen Chenem i Kaiem mnie po prostu zwaliła z nóg. Stanowcze NIE dla ich zachowania, potwory dwa no. I kurde prezes normalnie aksnckjabxhbadsjvakjsd (próbuje pokazać swoją złość) YH! Mam dość. Nieźle sobie Ann zawaliła, naprawdę, ale coś czuję, że jeszcze wróci na staż, oj tak! Albo chociaż zostanie w Korei, tylko jeszcze nie wiem jak! No i co do tej osóbki na końcu.. Zastanawiam się czy to Kai, Chen Chen, Minho, Taemin, ogólnie ktoś z SM czy też K-POPu, a może jakiś całkiem inny osobnik? Hm.
No i widzę, że coraz bardziej stawiasz na opisywanie w jakiej sytuacji znajduje się bohater. Super! Naprawdę cieszę się, że to robisz, bo nawet jeśli mam niesamowitą wyobraźnię (no musiałam się pochwalić, jak to ja ;-;) to wolę mieć coś rozpisane, wtedy dużo 'barwniej' sobie to wyobrażam.
Co do wszystkich postów po Twoim powrocie jestem na TAK i czekam na kolejne~! Aczkolwiek mogę nie komentować wszystkich, bo tak jak mówiłam już kiedyś i zapewne jeszcze się powtórzę 1907182701 razy mam mało inwencji twórczej ostatnimi czasy (już od jakichś 4 miesięcy) i wolę nie pisać durnowatych komentarzy, ale poczekać i napisać coś konkretniejszego (czym ten komentarz również nie jest no, ale trzeba przeżyć no ;-;)
HWAITING~!
XDD oejjku <3 roztopiłaś mnie i moje serduszko na maksa. Niestety zostały już tylko 4-5 posty do końca, ale jeżeli będziecie chcieli, rozpocznę niedługo nowe opowiadanie, mam już pomysł ^^ Wgl mam głowę pełną różnych pomysłów. Co do tej postaci.... trudno mi ją opisać, ale na pewno was zaskoczy. Wszystko ładnie rozwinie się w kolejnych postach, myślę, że wielki finał Was powali. ^^ Zostańmy razem do końca!!
UsuńA! No i ja chyba obstaję przy TEAM MINHO.. Rly ;-;
OdpowiedzUsuń