wtorek, 1 października 2013

Oddech

Ach..ciepło...cóż to za piękne oczy się we mnie wpatrują? Masz takie czekoladowe spojrzenie, wiesz? Tak bardzo, że mam ochotę Cię zjeść. Jongin.. podejdź proszę... bliżej. Porażasz..
Jego niesamowicie seksowne spojrzenie zmierzyło mnie wzrokiem, dłonie przyciągnęły do siebie, a usta wpiły się w moje, nie zostawiając mi chwili na złapanie oddechu. Jęknęłam i zaparłam się dłońmi na jego rozbudowanej klatce piersiowej,  powiedz mi proszę, czemu mnie tak pożądasz? Czemu ja tak bardzo Cię pragnę, gdy jednak nie powinnam? Skończyłeś całować moje usta, i wpijasz się w moją szyję, znowu. Dlaczego Kai? Dlaczego mi to robisz, wiesz, że nie powinieneś. Ja też wiem, że nie powinnam się godzić, puść mnie. Nie puszczasz, wręcz jak na złość... przybliżasz się. Przestanę już walczyć, nie chcę, dobrze? Delikatne objęcie tych ciemnych włosów, moja nieśmiałość znika, zatracam się w spojrzeniu jakim mnie obdarzasz. Takie głębokie... mam wrażenie, że zanurzasz się w odmętach mojej osobowości, w moich oczach, w ciele, we mnie. Słyszysz to? Nasze przyspieszone oddechy tak blisko, w akompaniamencie Yirumy, mam wrażenie, że jesteśmy jednością.. Znów mnie całujesz, schodzisz do mojej szyi, tak delikatnie i czule. Łaskoczesz mnie gdy czuję Twoje lekkie przygryzienia, wiesz? Czuję jak przypierasz mnie do ściany, podoba mi się jak bardzo męski jesteś. Kai, wiesz, że mam ochotę zobaczyć Cię bez koszulki? Zdejmij ją. Nie chcesz? Zrobię to za Ciebie, nie protestuj, nie pozwalam Ci. Pozbyłam się tej niewygodnej góry, masz cudowny tors, wiesz? Przyciągam Cię do siebie i całuję po szyi, schodząc do obojczyka. Jesteś taki słodki, delikatnie kąsam skórę o bajecznym kolorze, lekko opalonym, przypomina mi nieco kakao. Śmieszy Cię, że przypominasz mi mój ulubiony napój? Wybacz mi, ja jestem blada jak mleko, to nie ma tego uroku. Sehun mnie zrozumie...Właśnie.. Sehun. On chyba był w pobliżu, gdzie on jest? Wszystko rozmywa się w bieli, ktoś coś powiedział? Kai, wsłuchaj się w to, nie mówię o muzyce, to czyjś głos...

***
-Ann wstawaj śpiochu - mruknął znajomy głos, nie było to jednak ton mojego kochanka. Otworzyłam zaspane oczy i poczułam znajomy zapach. Moja pościel?  Wiesz, że Ty też masz czekoladowe oczy?
-Chen - mruknęłam sennie - co jeeees.. ej co robisz w moim pokoju - dodałam bardziej rześko , opierając się na łokciach i pościeli. 
-Zasnęłaś w aucie słonko,  Sehun zabrał Luhan'a, a ja postanowiłem Cię tu przynieść.-  Jongdae zachichotał.  Podniosłam się do pozycji pół-leżącej i dodałam: 
-Co Cię tak bawi ? 
- Gdy tak Cię tu niosłem mieliśmy okazję wpaść na Kris'a i Baekhyun'a od razu skomentowali to tak, że Cię upiłem i zabieram na nocny trening. Zrobiłam się czerwona, a ciało obeszła gęsia skórka. Jakaś ironia, śnić o czułościach z przyjacielem mojego chłopaka, i za chwilę usłyszeć taką sugestię.  Zasymulowałam śmiech, jakby takie rzeczy nie robiły na mnie wrażenia. 
-Jest już późno, więc będę się zbierał,śpij słodko Ann - odparł po chwili Chen chen i pocałował mnie w czółko, uśmiechnęłam się grzecznie i zaczekałam, aż opuści pokój. Wyspałam się trochę, więc nie byłam za bardzo senna.  Wstałam z łóżka i zamknęłam drzwi na klucz, idąc do łazienki, uznałam, że tutaj nie ma spokojnego dnia, ciągle coś się dzieje, nie chciało mi się wierzyć jak bardzo moje szkolne życie w Warszawie różniło się od tego jakie prowadziłam tutaj. Marzyłam o tym, by coś porobić, zainteresować kogoś sobą, spędzić czas ciekawie, ale jakoś mi to nigdy nie wychodziło, tutaj jednak było inaczej. Zamknęłam drzwi od łazienki i zdjęłam ubrania, weszłam do pięknej, kabiny prysznicowej z matowym szkłem. Zasunęłam drzwi i odkręciłam letnią wodę. Nigdy jakoś nie zauważyłam jak przyjemnie myśli się pod prysznicem, doszłam do wniosku, że boję się już zasypiać, przecież nie wiadomo co przyniesie tutaj nowy dzień. Sięgnęłam po żel pod prysznic firmy "new sorce" o zapachu czekolady i mięty, bardzo mi się podobał, zresztą tak jak każdy produkt tej marki, robili po prostu apetyczne kosmetyki i tyle. Namydliłam się i chwilę później spłukałam pianę, wyszłam spod prysznica i nałożyłam piżamę, wycierając się uprzednio by nie zmoczyć sobie ubrania. Stwierdziłam, że głowę umyję rano, podeszłam do jasnego blatu i sięgnęłam po biało-burgundową szczoteczkę do zębów. Nałożyłam pastę do zębów i zaczęłam czynność.Dziewczyna która przyglądała mi się w lustrze zdawała się wymęczona tym wszystkim czego doświadczyła w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Za kolejne dwa szykowała się impreza come back'owa, czegoś mogłam się  tam spodziewać? Gdy skończyłam szorować zęby, zmyłam makijaż z oczu i wyszłam z łazienki. Nie chciało mi się za bardzo spać, ale nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Usiadłam do laptopa, i uruchomiłam go. Podczas procesu włączenia zajęłam się przeglądaniem komórki, kolejny sms od Minho!
"Śpisz?" 
Uśmiechnęłam się pobłażliwie i podłączyłam słuchawki do komputera, nałożyłam je na uszy i włączyłam tryb odpisywania na telefonie. 
"Siedzę przy lapie, nie mogę zasnąć, tyle się tu dzieje, tak jak wspomniałeś gdy pierwszy raz się zobaczyliśmy...". Wysłane. Odłożyłam telefon, i kliknęłam w wyszukiwarce na pasek, wpisałam "Youtube" a następnie, gdy pojawiła się ikonka strony , wyszukałam sobie piosenkę "sleep talking"- NU'EST. Jakże idealnie pasowało do chwili. Kliknęłam na nowe okienko i otworzyłam sobie facebook'a. Kolejna śladowa ilość powiadomień, ktoś jest w nowym związku, ktoś z kimś zerwał. Przemek i Magda dodali nowe zdjęcia, są dwie wiadomości. Sprawdziłam kto napisał i po krótce odpisałam, wyszukałam teraz twitter'a i kliknęłam "repeat" na ikonce "sleep talking". Komórka znów się zaświeciła, kliknęłam "wyświetl wiadomość" i zobaczyłam, że Minho mi odpisał. 
"Ha ha sprawdza się, a jeszcze więcej się pewnie wydarzy, z Chen'em już wszystko w porządku? Jak relacje z Kai'em i Taemin'em?" Westchnęłam na przypomnienie sobie o tej ostatniej dwójce. Nie rozmawialiśmy od czasu porwania, poczułam ukucie smutku i żalu, trochę źle potoczyły się kontakty z moją ukochaną dwójką. Ponownie kliknęłam na "odpisz" i wystukałam na dotykowej klawiaturze:
"Nie rozmawiałam z nimi, widziałam Kai'a ale w ogóle się do mnie nie odzywa. Co do Chen'a wszystko jest naprawdę dobrze, chciałabym jednak mieć dobry kontakt ze wszystkimi, a Jongdae jest zazdrosny o chłopaków i poprosił nas wszystkich o ograniczenie kontaktu,co robić oppa?" Położyłam telefon na biurku i zaczęłam przeglądać internet, ciągle przewijały się jakieś plotki i komentarze, ale poczytawszy parę uwag, w tym od sasaeng, stwierdziłam, że nie chcę się demotywować.  Wróciłam na okienko z twitterem i dopiero gdy konkretnie przejrzałam profil dostrzegłam coś, co wcześniej przeoczyłam. Przybyło mi tak wiele follow'ujących! Czy w związku z tym, że powoli stawałam się częścią tego świata, miałam stać się popularna i uwielbiana? Za co? Westchnęłam i wyłączyłam laptopa, wstałam od biurka i zabrałam telefon ze sobą. Podeszłam do półki z książkami i wyjęłam powieść Will'a Fergusona, chciałam wiedzieć jak zakończy się opisywana przez niego podróż. Położyłam się na łóżku z komórką obok i zaczęłam zagłębiać się w powieść. Telefon znowu, zasygnalizował nową wiadomość. 
"Nie martw się tym, jakoś Ci pomogę, znajdźmy dla siebie jutro lub pojutrze trochę czasu i mi się wygadasz dobrze? Słodkich snów unnie, oppa zawsze będzie Cię wspierał ke ke! ". Ostatnia kwestia rozczuliła mnie dogłębnie, odpisałam i wróciłam do lektury. Miałam niezły ubaw, ponieważ autor był właśnie w trakcie opisywania zwiedzania muzeum erotyki, jego styl pisania był fantastyczny, więc zamiast czuć powagę i intymność, chichotałam co chwilę towarzysząc Will'owi w podróży. Nie wiem nawet w którym momencie zasnęłam, ale tej nocy znów towarzyszył mi ktoś we śnie..

***
Budzik odegrał znajomą melodyjkę, a ja wstałam pełna energii. Dawno się tak dobrze nie czułam, miałam w sobie dużo siły, pewnie dlatego, że spałam podczas powrotu do Sm.Town. Poszłam do łazienki i odbębniłam poranną toaletę, wyszłam ubrana w brązową sukienkę, zakolanówki i beżowy kardigan. Przyjrzałam się swojemu odbiciu w lustrze, pogodna, delikatna dziewczyna, wreszcie wypoczęta. Podeszłam do łóżka, spojrzałam na telefon, powinnam ruszyć się już na śniadanie. Komórkę postanowiłam zostawić w pokoju wzięłam kluczyk od pokoju i zamknęłam drzwi, chowając drobiazg do kieszeni kardigana.  Ruszyłam wolnym krokiem po zadbanym korytarzu, minęłam pokój który należał do Sulli i Amber, widząc, że dziewczyny dopiero zaczynają się zbierać, pomachałam im tylko i uśmiechnęłam się. Dziewczyny mi odmachały,a ta druga zaczęła jeszcze coś krzyczeć do koleżanek, z tego co zrozumiałam, by się pospieszyły. Wróciłam spojrzeniem przed siebie, jednak widok za oknem zbił mnie z pantałyku. Stanęłam delikatnie i spojrzałam przez szybę, pierwsze jesienne liście..Złoty kolor zaczął mienić się na drzewach, w promieniach słońca wyglądało to tak bajecznie. Naszła mnie ochota na spacer, zdecydowałam, że zrobię to potem. Ruszyłam wolnym krokiem na śniadanie. Otworzyłam drzwi na stołówkę, podeszłam do bufetu i zamówiłam coś  co akurat wyglądało apetycznie. Swobodnym krokiem usiadłam przy Lay'u , Suho i Luhan'ie.  Nie przeszło mi już przez myśl, czy będzie im to przeszkadzało, pierwszy raz uznałam, że po prostu mogę i mam do tego takie prawo jak oni. Poczułam się jedną z nich. 
- Jak tam unnie, wyspałaś się - zachichotal Lulu. Kiwnęłąm rześko głową  i odpowiedziałam:
-Tak tak, ja bym się tutaj raczej martwiła o Ciebie oppa, tyle atrakcji wczoraj było - zaśmiałam się, a kolega mi zawtórował. Lider i główny tancerz spojrzeli na nas ciekawsko, po chwili Suho się odezwał:
-Czego mama nie wie o swoich dzieciach? 
Spojrzałam na niego rozbawiona, a potem wybuchnęłam jeszcze większym śmiechem. 
-Nic się nie działo, nie musisz się martwić -odparł drobny Azjata i machnął ręką- lepiej jedźmy, trzeba mieć dużo sił! - skończywszy wypowiedź włożył sobie do ust sporą porcję jedzenia. Po chwili pokręciłam głową i zrobiłam to samo. Lider niepocieszony napił się herbaty i spojrzał na Lay'a z miną w stylu " mógłbyś pomóc mi w ciągnięciu ich za języki". Azjata uśmiechnął się jednak przekornie i westchnął po czym dodał "cześć" gdy tylko dosiedli się do nas Kris, , Chanyeol, Sehun i Kai.  Spojrzałam po wszystkich z uśmiechem, do momentu gdy mój wzrok napotkał spojrzenie tego ostatniego. Jongin spojrzał tylko na swój talerz, i zabrał się do jedzenia, znowu zupełnie mnie olał. Znów ogarnęło mnie to smutne uczucie, musiało wyraźnie odbić się na mojej twarzy, bo Chanyeol przerwał jedzenie i pogłaskał mnie po plecach.
-Unnie, co Ci tak mina zrzedła? Wiesz, że lepiej wyglądasz kiedy się uśmiechasz! Szczególnie gdy robisz to dla mnie! - mruknął zadziornie. Spojrzałam na niego jak na dzieciaka, od razu mimowolnie się uśmiechnęłam i potargałam go po włosach. 
-Przepraszam-mruknęłam cicho. 
Reszta śniadania upłynęła w radosnej atmosferze, dołączyła reszta zespołu, ale jedynie Kai w ogóle się nie odzywał. Martwiło mnie to niesamowicie, ale nikt poza mną i D.o. nie zwracał na to uwagi. Sehun uśmiechał się dziś częściej niż zwykle, przypuszczałam, że relacja z Luhan'em miała dobre perspektywy, więc chociaż to mnie cieszyło. Wstaliśmy od stołu, a ja zostałam złapana przez Kris'a. Podeszliśmy razem kawałek do drzwi, czując na sobie wzrok Chen'a. 
-No i jak unnie, robiliście coś wczoraj? - zachichotał towarzysz. 
-Oczywiście Krisus,byliśmy w parku rozrywki i cieszyliśmy się z pięknych widoków, coś jeszcze? - zaśmiałam się ciekawa jego pytań. 
-Wiesz dobrze, że mam na myśli to jak byliście u Ciebie w pokoju, gdy już wróciliście. -odparł przekornie.
-Nic a nic, z Jongdae o tym rozmawiaj oppa, ja idę poszukać Choi'a tak szybko się zwinął ze stołówki, że nawet z nim nie pogadałam. 
-Rozumiem, do zobaczenia !- odparł smok i ruszył do męskiego dormitorium. Postanowiłam przejść się do sali ćwiczeń, miałam nadzieję, że może tam się zakręcił. Rozejrzałam się po siłowni i po otwartych salach tanecznych, ale nie było go nigdzie. Zamiast tego, przez przypadek podejrzałam paru członków TVXQ, i wystarczyło mi wrażeń.  Może jest na basenie? -zapytałam się w myślach, ze zganieniem, że nie pomyślałam o tym wcześniej. Byleby, ostrożnie, w końcu nie potrafię pływać. Weszłam do wielkiej sali, po lewej i prawej od torów wodnych rozpościerały się trybuny z niebieskimi krzesełkami. Piękna przeszklona sala, zadbana i elegancka , ale pusta. Westchnęłam, nikogo tu nie było. Musiałam się jednak przejść i chwilę obejrzeć ten obiekt, był ogromny i zapierał dech w piersiach, bałam się pływać, ze względu na złe wspomnienia, ale ten basen wyglądał zachwycająco. 
-Jak tu piękni...ach! - krzyknęłam zaskoczona i poczułam jak się wywracam, chwila, tylko poślizg od kałuży pod butem i wpadłam do chłodnej wody. Poczułam się taka ciężka, machałam dłońmi i nogami, ale przy braku zupełnej synchronizacji widziałam tylko jak zanurzam się poniżej linii "2 metry". Miałam wrażenie, że czas zaczął zwalniać, bąbelki cennego tlenu uciekały ode mnie ku górze, ku zbawiennej powierzchni...poczułam jak brakuje mi tchu...


4 komentarze:

  1. Ja... Ja... JA ZNAM PIERWSZĄ POMOC!!! XDDD
    Ale proszę nie kończ bloga śmiercią T.T
    Za dużo emocji (w dobrym sensie)! Niestety ale mało napiszę bo.. Muszę to przeczytać kilka razy i dopiero wtedy mój mózg przetrawi XD
    Hwaiting~!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj z mojej strony niestety żadnego dłuższego komentarza nie otrzymasz. Musiałam ogarnąć coś na jutro i to wypompowało ze mnie wenę ;C
    Powiem ci tylko, że pozytywnie mnie zaskoczyłaś i dostarczyłaś mi wielu pozytywnych emocji, naprawdę świetnie! Pierwsza część rozdziału? Powalająca. P O W A L A J Ą C A! Ale nie robiłam sobie nadziei, wiedziałam, że to będzie tylko sen ;-; Reszta rozdziału też była dobra!
    Czekam na kolejne części :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki XD to bylła 1 próba pisania w czasie teraźniejszym haha

      Usuń