sobota, 5 października 2013

Przypadki

Nigdy nie myślałam o tym jaka piękna potrafi być woda, promienie słońca dodają jej blasku, mieni się  delikatnie i uspokaja. Gdybym miała czas, z pewnością nad tym bym rozmyślała, gdybym dostała jeszcze jedną szansę, pokonałabym lęk i nauczyła się pływać. Gdyby.
Kosmyki moich włosów delikatnie falowały, sprawiając wrażenie jakby chciały się stać tą wodą, delikatnie porwane w zwolnionym tańcu, jakiż piękny widok. Niestety obraz zaczął się rozmywać, ta biel..ciekawe czy "przejście" tam, jest bolesne..Zamknęłam oczy, byłam już za słaba by wykonywać jakikolwiek ruch, opadałam na dno, zasypiam czy umieram? Oby to był tylko sen...och,witaj nieznajomy, więc śnimy razem?

***
Głęboki oddech, szybsze tętno, chyba się zadławię, coś mi zalega w płucach. Wyplułam wodę na siebie i podłogę obok. Co się dzieje? Kaszel, złapałam się za klatkę piersiową, czułam jakbym miała sobie wykrztusić wnętrzności. Rozejrzałam się nerwowo, obraz miałam jeszcze lekko zamazany, nie wiedziałam co się stało. Czułam jak mi zimno, jak mokra jestem. Gdy ktoś umrze, to chyba już nic nie czuje, prawda? Siedziałam w pozycji pół-leżącej na parkiecie obok basenu, zagrożenie było realne, odsunęłam się odruchowo od wody, ale natrafiłam na przeszkodę. Zdezorientowana spojrzałam nerwowo na przeszkodę, Xiumin?
-O-oppa - zająkałam się, normując powoli oddech.
- Lepiej już? - mruknął widocznie lekko poddenerwowany Baozi- ściągasz na siebie same kłopoty, naprawdę! Masz szczęście, że chciałem popływać, gdybym nie przyszedł, utopiłabyś się - dodał z wyrzutem, jakby chciał podkreślić, że powinnam być ostrożniejsza.
-W-wiem - mruknęłam zmęczona- szu-szukałam Minho oppy, ale go nie znalazłam, zamiast tego wpadłam do basenu, a nie potrafię pływać no i...to wszystko niechcący -westchnęłam, czując się źle z tym, że ma rację. Chłopak wstał i podszedł do ławki po swoją bluzę, wrócił do mnie i podał mi ją.
-Nałóż, chyba Ci zimno, prawda?
Kiwnęłam głową i nałożyłam granatową bluzę z białym napisem. Była na mnie trochę za duża, ale jaka ciepła! Od razu poczułam się bardziej komfortowo, tylko perfumy nie był  w moim guście.
-Dziękuję za pomoc... mam nadzieję, że o to Chen nie będzie zazdrosny - odparłam już trochę spokojniejsza. Usiedliśmy na trybunie i chwilę chłonęliśmy z wrażeń, w końcu Azjata się odezwał :
-Wyjaśnię mu, że pożyczona bluza i pomoc metodą usta- usta były niezbędne, powinien zrozumieć, że nie były to zaloty, dongsaeng jest w porządku więc..
-Przepraszam jaka metoda? - wyksztusiłam z siebie zaskoczonym głosem.
-Zwykła reanimacja, gdy człowiek masz wodę w płucach, nic szczególnego, nie denerwuj się, żyjesz- odparł Baozi z  niezobowiązującym uśmiechem.
Schowałam twarz w dłoniach, ale mój organizm nie miał siły nawet się zawstydzić. Odetchnęłam i dodałam:
-Oppa, czy już wcześniej uratowałeś komuś życie?
Chłopak pokręcił głową i podał mi dłoń byśmy wstali i poszli do drzwi.
-Jesteś pierwszą osobą, cieszę się, że zrobiłem coś dobrego - Xiumin uśmiechnął się od ucha do ucha i otworzył mi drzwi. Wyszliśmy przez halę sportową, na korytarz łączący właściwie wszystko, od jadalni do sektorów pokojowych, części biurowej itd.
-Myślę, że powinnaś iść do pielęgniarki unnie. - dodał zamykając salę za nami.
-Nie trzeba - machnęłam ręką i dodałam spokojnie - pomogłeś mi tak bardzo, że jestem przekonana, iż wszystko jest w najlepszym porządku -zaśmiałam się lekko zakłopotana.
Xiumin oppa pokręcił głową jakbym wyjaśniła mu to wymówką podebraną dziecku, ale uśmiechnął się mimo wszystko.
-Oddam Ci bluzę jutro po kolacji, dobrze oppa? Upiorę, więc nie będzie jakaś naruszona czy coś - mruknęłam zakłopotana.
-Ach spokojnie, oddaj mi ją po prostu dzisiaj po kolacji czy coś, dam sobie radę z praniem -po czym Baozi się zaśmiał.
Minęło nas parę osób, niektórzy spoglądali zaskoczeni bluzą którą kojarzyli z Xiumin'owego stylu i wilgotnością naszych ciał i włosów, jednak nie pytali o nic, ani się nie zatrzymywali. Z sekcji męskiej wyszedł Taemin ze sportową torbą, wyraźnie wypompowany, jeszcze przed treningiem. Stanął jednak jak wryty gdy tylko zobaczył naszą dwójkę. Westchnął i podszedł do nas z pytającą miną.
-Cześć, co wam się stało? - mruknął z podejrzliwą intonacją.
Zrobiłam krzywą minę i spojrzałam na oppę. Baozi uśmiechnął się grzecznie i odparł:
-Krótko mówiąc, Ann prawie utopiła się na basenie, wyciągnąłem ją po prostu no i ... tak rozmawiamy.
Mina Lee świadczyła o tym, że gdyby był postacią z kreskówki, prawdopodobnie zrobił by " facepalm". Chłopak pokręcił głową i wrócił na mnie wzrokiem.
-Naprawdę masz talent do stwarzania trudnych sytuacji.. uważaj na siebie, bo nie zawsze będzie ktoś kto ci pomoże -mruknął ukrywając troskę.
-Wiem Taemin oppa, tylko, że to jest kwestia przypadków, nieszczęśliwych. -skwitowałam z lekkim żalem.
- Trzeba Cię po prostu zamknąć w pokoju i tam raczej sobie nic nie zrobisz - Minnie odparł przekornie, ale uśmiechnął się- wybaczcie, idę na trening układu choreograficznego, miłego dnia, a Ty Ann, nie zabij się do wieczora, proszę. Wywróciłam oczami i pokazałam mu język. Pomachaliśmy mu na pożegnanie i sami też rozstaliśmy się po krótkiej chwili. Skierowałam się do pokoju i ruszyłam  przed siebie przestrzennym korytarzem. Amber pojawiła się idąc w przeciwną stronę.
-Maatko , co Ci się znowu stało Ann? -zapytała zachowując się jak starsza siostra, pomimo tego, że była niższa i krótko się znałyśmy. 
- Em... wpadłam do basenu -mruknęłam zakłopotana i odgarnęłam wilgotny kosmyk z twarzy. Dziewczyna zachichotała  i pokręciła głową.
- Ha ha, to bardzo w Twoim stylu, dobrze, że Ci się nic nie stało, uważaj na siebie- krzyknęła mi na odchodne i poszła przed siebie. Pomachałam jej dłonią i czym prędzej zawędrowałam do pokoju.  Przebrałam się w swoje suche ubrania, i wysuszyłam włosy. Makijaż był w miarę w dobrym stanie, bo używałam kosmetyków wodoodpornych. Położyłam się padnięta na łóżku, obok bluzy Xiumin'a i zasnęłam. Po prostu za dużo wrażeń..

***
Hm? Czemu ten materac się tak trzęsie? Otworzyłam oczy i spojrzałam na łóżko. Mój telefon wibrował, ktoś  najprawdopodobniej dzwonił. Podniosłam się lekko i wyciągnęłam dłoń po komórkę, przyłożyłam jądo ucha i ospałym głosem zapytałam.
-Halo?
-Wreszcie odebrałaś! - rozległ się ryk prezesa- Wiesz która jest godzina?! 
Od razu podniosłam się porażona jego zachowaniem i zająknięta odparłam:
-Um... nie bardzo, która?
- Godzina, o której powinnaś być już po zajęciach z języka koreańskiego i statystyk! Dostałem zgłoszenie, że Cię na tym nie było, do mojego pokoju, ale już!-wrzasnął wkurzony mężczyzna i rozłączył się szybko. Nie zdążyłam odpowiedzieć, ale poczułam jak bardzo nie chcę tam iść.  Wstałam ociężale z łóżka, podnosząc przy tym bluzę Baozi'ego, skoro już miałam gdzieś iść to mogę mu ją podrzucić. Poprawiłam włosy, wzięłam komórkę i zamknęłam za sobą drzwi do pokoju. Westchnęłam, znowu miałam iść zmierzyć się z tym nieszczęsnym pokojem...

2 komentarze:

  1. Pierwsze od czego muszę dzisiaj zacząć, oprócz napisania, że rozdział mi się podoba (oh, zaskakujące, nieprawdaż? :3) to początek tego posta napisany bardzo interesująco. Wszystko zrobione bardzo opisowo tak, że czytelnik może poczuć się jak tonąca w odmętach błękitnie barwionej wody Ann. Nie opisałaś wielu emocji, ale wszystko tak skonstruowałaś, że człowiek odczuwa więcej niż jest zamieszczone w tekście. To jest zaleta, więc rozwijaj ją, dbaj o nią, a przede wszystkim nigdy jej nie strać, bo u pisarza jest to bardzo cenna cecha. Cieszę się, że dałaś się ponieść Twoim myślom, że nie zastanawiałaś się jakoś bardzo długo nad sensem zdania, tylko pisałaś to co przyszło ci na myśl, że tak powiem: popłynęłaś z falą (a przynajmniej wydaje mi się, że tak robiłaś, jeśli nie to proszę, uświadom mnie). Naprawdę dobra robota! To świetnie, że tak szybko poprawiasz swoje umiejętności i nawet jeśli ktoś cię skrytykuje nie przyjmujesz tego zbytnio do serca, i starasz się poprawić dany element.
    Natomiast co do samej „przygody” zamieszczonej w rozdziale to bardzo podoba mi się, że Taemin zaczął się w miarę normalnie zachowywać w stosunku do głównej bohaterki, ale może zacznę od początku :)
    Xiumin jako ratownik przypadł mi do gustu, wydaje mi się, że dobrze dobrałaś go do tej roli, bo chłopak (wnioskuję z tego, na ile się przed nami odkrył, a może w rzeczywistości jest diametralnie inny niż na scenie i udzielając wywiadów? Tego nie wiem, ale myślę, że zbytniej różnicy nie ma), a właściwie mężczyzna jest dojrzały, odpowiedzialny, fakt, czasem zdarzy mu się palnąć jakąś gafę lub zachować głupio, ale mimo wszystko jest najbardziej odpowiedni z EXO do roli cudownego wybawcy, który w delikatny i żartobliwy sposób podchodzi do robienia „usta usta” :) Reakcje Anny, jak najbardziej normalne w takim wypadku. Płynąc z falą (znów te porównanie, wprowadziłaś mnie w stan „wodny”) czyli treścią tekstu, można zauważyć, że Taemin, który wcześniej był potworny i zachowywał się niewłaściwe, znów powraca do przyjacielskich stosunków z Ann, co naprawdę mi się podoba, ponieważ lubiłam ten moment, gdy rudowłosa przyjaźniła się z Tae i Minho. Mimo iż momentami rzucał w jej stronę zgryźliwe teksty to robił to bardziej pod żart i właśnie to pomogło mi zrozumieć, że tak naprawdę wcale nie był na nią zły, no, może troszeczkę, mam rację?
    No i końcówka, która daje kopa i sprawia, że powracasz do szarej rzeczywistości, a mianowicie telefon od zdenerwowanego prezesa i szpilka wbita w umysł Ann, każący jej wrócić na ziemię i zająć się stażem. Oczywiście, nie chcę tutaj z niej robić złej kobiety, nie, ale zauważyłam, że przez te wszystkie zdarzenia ociupinkę olała temat. Mam nadzieję, że po wizycie u prezesa wszystko się poprawi i że Anna nie będzie miała problemów, po prostu dostanie upomnienie i po sprawie. Tak sobie właśnie dodaję otuchy, ale skoro wiem, że jesteś nieobliczalna jeśli chodzi o wymyślanie dalszych części to nad niczym nie spekuluję i na nic się nie łudzę tylko grzecznie czekam na kolejny rozdział popijając herbatkę na zmianę z podgryzaniem czekolady. Naprawdę nie mogę się doczekać tej imprezy, bo narobiłaś wokół niej takiego szumu i obiecałaś dostarczyć wielu emocji, że aż mnie skręca w środku na tą akcję. No ale nic prócz czekania nie jest mi dane. W każdym razie, mam nadzieję, że się doczekam, a gdy już dostanę ten rozdział pod oczy to będzie to jedna wielka bąba opisowo-sytuacyjno-emocjonalna.
    Oj, dziś chyba aż za bardzo się rozpisałam, ale cóż, czasem nawet i mnie wena dopisuje :)
    Hwaiting~!

    OdpowiedzUsuń
  2. XD "JEJKU", naprawdę doskonale rozumiesz przekaz mojego opowiadania, jestem taka szczęśliwa, strikte to o co mi chodziło <3 Co do imprezy... to tak... będzie się działo 8D

    OdpowiedzUsuń