Płatek śniegu opadł mi na nos, poczułam zimno, gdy wypuściłam powietrze, obłok pary rozmył się w powietrzu. Mój wzrok, z rozmarzonego zmienił się w konkretny i skupiony. Przede mną w dużej odległości stała postać. Na tle nocy, widok był dość osobliwy. Ciemnobeżowe futro okrywało osobę, futrzana czapka powiewała na chłodnym powietrzu. Nie musiałam się specjalnie wysilać by zauważyć, że ten ktoś patrzył wprost na mnie. Postać zaczęła sunąć w moim kierunku, powolnym krokiem zbliżała się do mnie , a jej kontur się wyostrzał. Nie wiedziałam czy był to wynik alkoholu, czy emocji z dzisiejszego dnia, ale już się nie bałam, czekałam na rozwój wydarzeń. Teraz byłam w stanie dostrzec siwo-brązowe kosmyki opadające na twarz osoby, ciepłe złociste wręcz oczy spoglądały na mnie jakby znały mnie od dawna. Na twarzy pojawił się uśmiech, wreszcie osoba przemówiła, dopiero teraz zrozumiałam, że to jakaś zbłąkana staruszka.
-Dziecko drogie, nie zimno Ci? - zapytała po koreańsku.
-N-nie proszę pani, a Pani nie jest ? - odpowiedziałam bardziej normalnie niż powinnam.
Kobieta zaprzeczyła głową, i pokazała mi gest dłonią bym podeszła.
-Chodź, noc jest krótka, my nie mamy za wiele czasu, musimy już iść -odparła ciepłym głosem.
Czułam, że chyba zwariowałam, ale nie uciekłam z krzykiem, ani nie zaczęłam posądzać starowinki o nawiedzenie, a jedynie stanęłam obok niej i ruszyłyśmy wolnym krokiem przed siebie, śnieg otulał nas z każdej strony..
***
Impreza trwała w najlepsze, ale widać było już, że wszyscy są wstawieni. Nie miałem ochoty już pić, tort pomimo świetnego smaku, nie smakował mi. Wodziłem wzrokiem po ludziach, w końcu jednak nie wytrzymałem.
-Taemin, widziałeś gdzieś Ann?
Przyjaciel spojrzał na mnie zaskoczony i odparł:
-Cóż, po skończeniu nagrywania, jakoś gdzieś mi umknęła..
Pokręciłem głową i wstałem, czułem, że coś jest nie tak. Przeszedłem się po sali, z myślą by zajść do baru, może barman coś zauważył. Podszedłem do blatu i zawołałem młodego mężczyznę.
-Czym mogę służyć -wyrecytował zmęczony chłopak.
-Szukam pewnej dziewczyny, łatwo ją rozpoznać, bo nie jest Azjatką. Widziałeś ją może jakoś niedawno? - zapytałem zmartwiony.
Blondyn zastanawiał się przez chwilę, po czym w końcu powiedział:
-Wydaje mi się, że całkiem niedawno rozmawiała z jakąś dziewczyną w garniturze
Od razu mnie olśniło, jedynym tomboy'em który był dzisiaj tutaj, była Amber.
-Dziękuję! - odkrzyknąłem i popędziłem czym prędzej by znaleźć koleżankę.
Zajęło mi to może z dziesięć minut, aż wreszcie radośnie ujrzałem niską dziewczynę tańczącą na parkiecie, złapałem ją czym prędzej za dłoń i wyciągnąłem na bok, by porozmawiać.
-Minho? -zaśmiała się w swoim stylu.
-Amber, rozmawiałaś z Anną ,całkiem niedawno, tak? - zapytałem przechodząc od razu do konkretów.
Dziewczyna zrobiła usta w literkę "o" i kiwnęła głową.
-Tak z pół godziny temu- odparła.
-No i gdzie ona jest? - odparłem nieco spokojniej.
-Powiedziała, że jedzie do budynku Sm'u. Nie miała ochoty się bawić, była w nieco kiepskim humorze - koleżanka odparła ze smutniejsza miną, na samo wspomnienie.
-Jak ona ma zamiar tam dojechać.. - zapytałem głośno ,ale bardziej samego siebie niż Amber- no nic, dziękuję - dokończyłem i ruszyłem w kierunku drzwi. Zanim tam jednak dotarłem, wpadłem na Jonghyuna.
-Gdzie Ty się tak spieszysz? -zapytał nieco wstawiony. Odsunąłem kolegę i odparłem tylko:
-Do Sm'u.
-Ale zabawa jest tutaj... - usłyszałem zmartwiony głos przyjaciela, niewiele mnie to jednak obchodziło, byłem zły na Annę, poszła w ciemną noc, w takiej sukience w miasto które nie zna, prosiła się o kłopoty!
Zamówiłem taksówkę, i ubrałem kurtkę, nim wyszedłem przed drzwi, auto już czekało. Zmartwiłem się, czy Anna wiedziała, że może zamówić taksówkę pod sam budynek? Może wolała iść spacer. Nie wiedziałem jak zrobiła, ale postanowiłem pojechać we wskazane miejsce, cały siedziałem jak na szpilkach..
***
Przez chwilę szłyśmy w ciszy, w końcu nie wytrzymałam i zapytałam:
-Przepraszam, czemu Pani tak późno chodzi po mieście? Powinna Pani o siebie dbać .
Kobieta uśmiechnęła się i spokojnym tonem odparła, jakby to było oczywiste:
-Czekałam na Ciebie dziecko, taki powód jest wystarczający by wyjść na dwór, poza tym, świeże powietrze dobrze mi zrobi - zaśmiała się jakby typowym babcinym śmiechem.
-Przecież my się nie znamy...-mruknęłam ciszej.
- Powiedz kochanieńka, czas się zbliża, powinnaś podjąć już decyzję, w najbliższych tygodniach wybierzesz swoje przeznaczenie - odparła jakby chciała mi coś doradzić.
-Powinnam podjąć decyzję? Co Pani ma na myśli? Jak to w najbliższych?- zalałam kobietę potokiem pytań, i tak zrobiła mi już mętlik w głowie.
-No już, spokojnie Anno- pokazała mi dłonią bym zwolniła z zadawaniem jej pytań- po to tu przyszłam, by wskazać Ci właściwą drogę. Przyjrzałam się jej badawczo, starowinka znów uśmiechnęła się błogo i podjęła kontynuację wypowiedzi:
-By w życiu mogło Ci się wreszcie ułożyć, musisz poukładać siebie w środku. Czas by podjąć decyzję, i wybrać jednego z nich, jedną drogę..
-Jednego z nich?- zbystrzałam się, miała na myśli chłopaków?
-Wiesz o kim mówię dziecko, ta trójka nie może już dłużej czekać, ktoś dziś postawił Cię pod murem, to czas by ostatecznie rozegrać partię którą Ci powierzono - odparła ze stoickim spokojem. Ułożyłam usta w literkę "o", kogo miała na myśli , gdy mówiła o trzeciej osobie? Właściwie skąd ona tyle wiedziała?!
-Um proszę pani..-zaczęłam wypowiedź, jednak starowinka mi przerwała.
-No proszę już jesteśmy! -kobieta klasnęła w dłonie, a ja powiodłam za jej wzrokiem. Budynek Sm.Town majaczył w podmuchach płatków śniegu. Przeszedł mnie dreszcz, odwróciłam się i dokończyłam zdanie.
-Właściwie skąd Pani tyle wie, skąd Pani mnie zna..?- jednak na moje pytanie nie odpowiedział już nikt, mój głos odbił się echem po pustej przestrzenni chodnika, oprócz mnie nie było na ulicy nikogo. Ciepłe światła biły od latarni i mieszkań, wszyscy siedzieli w ciepłych "gniazdkach", ciężko westchnęłam. Po chwili doznałam potwornego olśnienia, przeraziło mnie to co sobie uświadomiłam. Nie znałam drogi którą należało pokonać piechotą do tego budynku... nie zauważyłam też żadnych taksówek, co się właściwie wydarzyło? Wróciłam spojrzeniem na budynek, postanowiłam dłużej nie marznąć, w głowie miałam jednak ogromny chaos, nie wiedziałam co myśleć.
-Dobry wieczór Anno - uśmiechnęła się recepcjonistka, skinęłam do niej głową i przywitałam się. Ruszyłam długim korytarzem i zamiast skierować się do pokoju poszłam na górę, do tego niesamowitego miejsca w którym Choi zwykle myślał. Miałam nadzieję,że tam ochłonę i uporządkuję natłok treści w głowie.
Szybko wbiegłam po schodach, i dopiero teraz poczułam jak bolą mnie nogi od obcasów. Westchnęłam i otworzyłam drzwi od balkonu, widok zaparł mi dech w piersiach. Dosłownie. Na tarasie stał Minho..
-Dziecko drogie, nie zimno Ci? - zapytała po koreańsku.
-N-nie proszę pani, a Pani nie jest ? - odpowiedziałam bardziej normalnie niż powinnam.
Kobieta zaprzeczyła głową, i pokazała mi gest dłonią bym podeszła.
-Chodź, noc jest krótka, my nie mamy za wiele czasu, musimy już iść -odparła ciepłym głosem.
Czułam, że chyba zwariowałam, ale nie uciekłam z krzykiem, ani nie zaczęłam posądzać starowinki o nawiedzenie, a jedynie stanęłam obok niej i ruszyłyśmy wolnym krokiem przed siebie, śnieg otulał nas z każdej strony..
***
Impreza trwała w najlepsze, ale widać było już, że wszyscy są wstawieni. Nie miałem ochoty już pić, tort pomimo świetnego smaku, nie smakował mi. Wodziłem wzrokiem po ludziach, w końcu jednak nie wytrzymałem.
-Taemin, widziałeś gdzieś Ann?
Przyjaciel spojrzał na mnie zaskoczony i odparł:
-Cóż, po skończeniu nagrywania, jakoś gdzieś mi umknęła..
Pokręciłem głową i wstałem, czułem, że coś jest nie tak. Przeszedłem się po sali, z myślą by zajść do baru, może barman coś zauważył. Podszedłem do blatu i zawołałem młodego mężczyznę.
-Czym mogę służyć -wyrecytował zmęczony chłopak.
-Szukam pewnej dziewczyny, łatwo ją rozpoznać, bo nie jest Azjatką. Widziałeś ją może jakoś niedawno? - zapytałem zmartwiony.
Blondyn zastanawiał się przez chwilę, po czym w końcu powiedział:
-Wydaje mi się, że całkiem niedawno rozmawiała z jakąś dziewczyną w garniturze
Od razu mnie olśniło, jedynym tomboy'em który był dzisiaj tutaj, była Amber.
-Dziękuję! - odkrzyknąłem i popędziłem czym prędzej by znaleźć koleżankę.
Zajęło mi to może z dziesięć minut, aż wreszcie radośnie ujrzałem niską dziewczynę tańczącą na parkiecie, złapałem ją czym prędzej za dłoń i wyciągnąłem na bok, by porozmawiać.
-Minho? -zaśmiała się w swoim stylu.
-Amber, rozmawiałaś z Anną ,całkiem niedawno, tak? - zapytałem przechodząc od razu do konkretów.
Dziewczyna zrobiła usta w literkę "o" i kiwnęła głową.
-Tak z pół godziny temu- odparła.
-No i gdzie ona jest? - odparłem nieco spokojniej.
-Powiedziała, że jedzie do budynku Sm'u. Nie miała ochoty się bawić, była w nieco kiepskim humorze - koleżanka odparła ze smutniejsza miną, na samo wspomnienie.
-Jak ona ma zamiar tam dojechać.. - zapytałem głośno ,ale bardziej samego siebie niż Amber- no nic, dziękuję - dokończyłem i ruszyłem w kierunku drzwi. Zanim tam jednak dotarłem, wpadłem na Jonghyuna.
-Gdzie Ty się tak spieszysz? -zapytał nieco wstawiony. Odsunąłem kolegę i odparłem tylko:
-Do Sm'u.
-Ale zabawa jest tutaj... - usłyszałem zmartwiony głos przyjaciela, niewiele mnie to jednak obchodziło, byłem zły na Annę, poszła w ciemną noc, w takiej sukience w miasto które nie zna, prosiła się o kłopoty!
Zamówiłem taksówkę, i ubrałem kurtkę, nim wyszedłem przed drzwi, auto już czekało. Zmartwiłem się, czy Anna wiedziała, że może zamówić taksówkę pod sam budynek? Może wolała iść spacer. Nie wiedziałem jak zrobiła, ale postanowiłem pojechać we wskazane miejsce, cały siedziałem jak na szpilkach..
***
Przez chwilę szłyśmy w ciszy, w końcu nie wytrzymałam i zapytałam:
-Przepraszam, czemu Pani tak późno chodzi po mieście? Powinna Pani o siebie dbać .
Kobieta uśmiechnęła się i spokojnym tonem odparła, jakby to było oczywiste:
-Czekałam na Ciebie dziecko, taki powód jest wystarczający by wyjść na dwór, poza tym, świeże powietrze dobrze mi zrobi - zaśmiała się jakby typowym babcinym śmiechem.
-Przecież my się nie znamy...-mruknęłam ciszej.
- Powiedz kochanieńka, czas się zbliża, powinnaś podjąć już decyzję, w najbliższych tygodniach wybierzesz swoje przeznaczenie - odparła jakby chciała mi coś doradzić.
-Powinnam podjąć decyzję? Co Pani ma na myśli? Jak to w najbliższych?- zalałam kobietę potokiem pytań, i tak zrobiła mi już mętlik w głowie.
-No już, spokojnie Anno- pokazała mi dłonią bym zwolniła z zadawaniem jej pytań- po to tu przyszłam, by wskazać Ci właściwą drogę. Przyjrzałam się jej badawczo, starowinka znów uśmiechnęła się błogo i podjęła kontynuację wypowiedzi:
-By w życiu mogło Ci się wreszcie ułożyć, musisz poukładać siebie w środku. Czas by podjąć decyzję, i wybrać jednego z nich, jedną drogę..
-Jednego z nich?- zbystrzałam się, miała na myśli chłopaków?
-Wiesz o kim mówię dziecko, ta trójka nie może już dłużej czekać, ktoś dziś postawił Cię pod murem, to czas by ostatecznie rozegrać partię którą Ci powierzono - odparła ze stoickim spokojem. Ułożyłam usta w literkę "o", kogo miała na myśli , gdy mówiła o trzeciej osobie? Właściwie skąd ona tyle wiedziała?!
-Um proszę pani..-zaczęłam wypowiedź, jednak starowinka mi przerwała.
-No proszę już jesteśmy! -kobieta klasnęła w dłonie, a ja powiodłam za jej wzrokiem. Budynek Sm.Town majaczył w podmuchach płatków śniegu. Przeszedł mnie dreszcz, odwróciłam się i dokończyłam zdanie.
-Właściwie skąd Pani tyle wie, skąd Pani mnie zna..?- jednak na moje pytanie nie odpowiedział już nikt, mój głos odbił się echem po pustej przestrzenni chodnika, oprócz mnie nie było na ulicy nikogo. Ciepłe światła biły od latarni i mieszkań, wszyscy siedzieli w ciepłych "gniazdkach", ciężko westchnęłam. Po chwili doznałam potwornego olśnienia, przeraziło mnie to co sobie uświadomiłam. Nie znałam drogi którą należało pokonać piechotą do tego budynku... nie zauważyłam też żadnych taksówek, co się właściwie wydarzyło? Wróciłam spojrzeniem na budynek, postanowiłam dłużej nie marznąć, w głowie miałam jednak ogromny chaos, nie wiedziałam co myśleć.
-Dobry wieczór Anno - uśmiechnęła się recepcjonistka, skinęłam do niej głową i przywitałam się. Ruszyłam długim korytarzem i zamiast skierować się do pokoju poszłam na górę, do tego niesamowitego miejsca w którym Choi zwykle myślał. Miałam nadzieję,że tam ochłonę i uporządkuję natłok treści w głowie.
Szybko wbiegłam po schodach, i dopiero teraz poczułam jak bolą mnie nogi od obcasów. Westchnęłam i otworzyłam drzwi od balkonu, widok zaparł mi dech w piersiach. Dosłownie. Na tarasie stał Minho..
O.O....
OdpowiedzUsuńTTTTTTTTTTTTTTEEEEEEEEEEEEEEEEEAAAAAAAAAAAAAAAAAMMMMMMMMMMMMMMMMM MMMMMMMMMMMMMMMIIIIIIIIIIIIIIIIIIINNNNNNNNNNNNNHHHHHHHHOOOOOOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!
TEN TRZECI TO MINHO!!!!!!!!! MMMMMMMMMMMMMIIIIIIIIIIIIIIIIINNNNNNNNNNNNHHHHHHHHHHHOOOOOOOOOOO TTTTTTEEEEEEEEEEEEEEEEEAAAAAAAAAAAAAMMMMMMMMMMMMMMMM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
MINHO JEST THE BEST~! ON NIGDY SIĘ NA NIĄ NIE OBRAZIŁ I NIE WNERWIAŁ MNIE! ZAWSZE POMAGAŁ ANNIE! ONNNNNNNNNNNN JJJJJJJEEEEEEEEESSSSSSSSSSSSTTTTTTTTTTT NNNNNNNNNNNAAAAAAAAAAAJJJJJJJJJJJJJLLLLLLLLLLLLLLLLEEEEEEEEEEEEPPPPPPPPPPPPPPPSSSZZZZZZZZZZZZZYYYYYYYYYYYYYYYYYYY!!!!!!!!!!!!!!!!! <33333333
~TEAM MINHO~