czwartek, 5 grudnia 2013

Wygrana

-Minho oppa? - zapytałam zaskoczonym głosem.
Chłopak spojrzał na mnie zbystrzonym wzrokiem, a na jego twarzy rysował się grymas, nim zapytałam o coś więcej, podbiegł do mnie i objął mnie ramionami mocniej niż powinien.
-Anna! Zgłupiałaś?! - chłopak prawie wręcz krzyknął.
-C-co? Czemu?- odchyliłam się nieco w jego uścisku i spojrzałam na niego badawczo. 
Widziałam, że przede wszystkim po prostu się martwił. 
-Iść w ciemną noc, bez znajomości miasta, w kusej sukience!- powiedział do mnie nadopiekuńczym tonem.
Wykrzywiłam buzię w grymasie niezadowolenia i westchnęłam.
-Przepraszam, ale widzisz, że sobie poradziłam. 
Chłopak uśmiechnął się niemrawo, po czym dodał:
-To nie zmienia faktu, że bardzo się martwiłem, poza tym.. Chanyeol powiedział mi co się działo, tym bardziej się więc denerwowałem.. 
-A co to ma do rzeczy? - mruknęłam cierpkim głosem- zresztą to już naprawdę nieważne... -spuściłam wzrok na posadzkę tarasu- do końca tygodnia wyjadę, Prezes mnie zwolnił... nic nie może mnie już tu zatrzymać..
Twarz oppy z zaniepokojonego uśmiechu, zmieniła kolor na biały i wykrzywiła się jakby coś kopnęło go w żołądek. 
-Nie..-jęknął Azjata- nie możesz teraz zniknąć... odejść..
-Też tego nie chcę... kocham to miejsce... ale może tak będzie lepiej, odkąd tu jestem.. przynoszę i sobie i innym kłopoty - odparłam smutnym głosem.
-Nie o to chodzi... myślałem, że będzie nieco więcej czasu... cholera - Azjata widocznie był czymś zafrasowany. 
-Czemu tak się tym przejmujesz? -zapytałam zaskoczona. 
-Wyjaśnię Ci za chwilę, chyba, że to powstrzymamy..-Chłopak spojrzał na mnie badawczo- jutro z rana pójdziemy do niego i powiem mu co o tym sądzę, poproszę by dał Ci ostatnią szansę..
-Oppa to nic nie da - odpowiedziałam będąc tego święcie przekonaną. 
-Nie dowiemy się , póki nie próbujemy, chodź, jest zimno..-Minho pociągnął mnie za dłoń i pomógł zejść po schodach, ruszyliśmy w kierunku mojego pokoju.
Dziwnie było iść korytarzem i schodami gdy budynek wyglądał jakby wszystko umarło, panowała tu idealna cisza, wszyscy bawili się w Centrum, a my jedyni wędrowaliśmy korytarzami. Gdy doszliśmy do mojego pokoju,otworzyłam drzwi i zaprosiłam przyjaciela do środka, bez sensu było się rozstawać, gdy mieliśmy tyle czasu. Zdjęłam swoją kurtkę, oppa zdjął swój płaszcz, usiedliśmy na łóżku z braku pomysłów co można robić o tej porze.
-W sumie to trochę tak dziwnie z tym wszystkim -zaczęłam- w sumie ledwo tu przyjechałam, a zaraz będę wracać, wierzyć mi się nie chce, ten świat tak bardzo różni się od nudnej rzeczywistości. 
-Nie będziesz musiała stąd wyjeżdżać, wiem o tym ... po prostu..-Twarz Minho skrywała jakąś niesamowitą tajemnicę, poczułam w sercu, to dobry znak.
-Miło mi że w to wierzysz...-uśmiechnęłam się niewyraźne i ziewnęłam. 
-Po prostu to wiem...- głos Choi'a ciepło rozbrzmiał w mojej głowie, jego ramiona znów mnie objęły, a potem ... zrobiło mi się przytulnie i miło.. na tyle by zasnąć. 


***

Budzik zadzwonił punktualnie, dając mi jak zwykle sygnał, że do śniadania mam trochę czasu. Wyłączyłam urządzenie nie podnosząc nawet głowy, byłam wykończona wczorajszym wieczorem, emocjami, poza tym było mi zbyt wygodnie, tylko jakoś tak chłodno. Uniosłam głowę bardzo powoli, i ujrzałam piękną czarną sukienkę opinającą moje uda, oraz czyjąś rękę na mojej talii i pod moją głową, nic nadzwyczajnego, położyłam się ponownie spać.Chwilę później otworzyłam oczy jak spodki ufo, CZYJAŚ RĘKA?! Poczułam jak zalewa mnie faja wspomnień z wczoraj, szczególnie sytuacja z Kai'em, miałam wrażenie jakby ktoś uderzył mnie w głowę przeszłością. Odwróciłam się i spojrzałam na właściciela części ciała. Mimowolnie się rozczuliłam, Minho spał niewinnie w najlepsze, podniosłam się delikatnie by go nie obudzić. Nie przypominałam sobie bym z nim cokolwiek...robiła, więc kiedy zasnęłam w jego objęciach? Pokręciłam głową i wstałam z łóżka udając się do łazienki, po drodze zgarnęłam jakieś ubrania. Umyłam się, i wysuszyłam włosy, przebrałam się i umyłam zęby, po czym uzupełniłam się o delikatniejszy makijaż. Na moje szczęście wstałam wcześniej i chłopak nie widział mnie z rozmazanym smoky eyes. Upiełam włosy w kucyk,  nałożyłam białą bluzkę i kamizelką imitującą futerko, do tego jeansy. Gdy kończyłam  dopieszczać swój strój, rozległo się jedno głośne : "ANNA!!!", wyszłam zdziwiona do pokoju. Minho siedział na moim łóżku wyraźnie zaskoczony, nie wiedział co się dzieje. 
-Tak?-zapytałam jakby ten widok nie robił na mnie wrażenia. 
-Zasnęliśmy razem? -zapytał od razu prosto z mostu.
-Zdaje się, że tak.. -odparłam niewzruszonym głosem.
Chłopak wyglądał na onieśmielonego sytuacją, ale potem gdy schodził z łóżka widziałam jak się lekko uśmiecha. Poprawiłam się przed lustrem i usłyszałam jego głos.
-Jeżeli nie masz nic przeciwko... ja .. chyba powinienem już iść.. muszę jakoś wyglądać przed śniadaniem...załatwimy Twoją sprawę po jedzeniu, dobrze?- Choi stał już przy drzwiach i czekał na moją odpowiedź. 
-Niech tak będzie, dziękuję Oppa, zrobiłeś dla mnie więcej niż ktokolwiek inny -odpowiedziałam ciepłym głosem i uśmiechnęłam się. 
Kiwnął głową rozczulony i wyszedł z pokoju. 
Podeszłam do komputera  i odpaliłam go, czekając na system startowy zerknęłam na telefon, miałam piętnaście minut do śniadania, akurat trochę czasu. Weszłam na facebook'a i twittera, na tym drugim nic nie było, ale na moim ukochanym portalu społecznościowym koleżanki powrzucały mi już na tablicę zdjęcia z wczorajszej gali, ekscytując się przy tym i komentując jaka to ze mnie szczęściara. Problem był w tym taki, że to szczęście już się skończyło, westchnęłam i zerknęłam na pocztę. Miałam ogromnie dużo nowych e-mail'i, ale większość z nich była albo reklamami albo jakimś podrzędnym spam'e. Były też dwie wiadomości od Jagody i jedna od rodziców, stwierdziłam, że przejrzę je później, teraz musiałam już iść na posiłek, wyłączyłam komputer i zamknęłam drzwi do pokoju. Szłam korytarzem mijając nic już nieznaczących dla mnie ludzi, nie było sensu się przywiązywać, skoro zaraz będę wyjeżdżać. Weszłam na stołówkę i zamówiłam coś do jedzenia, gdy odwróciłam się z tacką , dotarło do mnie, że znów mam wątpliwości gdzie siadać. Taemin pomachał do mnie i zdecydowałam, że usiądę przy stoliku SHINee. Gdy zaczęliśmy jeść zaczęli pojawiać się kolejni członkowie zespołu, oraz EXO. Zerknęłam w ich stronę, wszyscy chłopcy uśmiechnęli się do mnie ciepło, tylko Chen nadął policzki jak dziecko któremu się coś nie podoba. Skarciłam go wzrokiem i pokręciłam głową. Nie wiedziałam nawet co jem, zafrasowana byłam naszą akcją z Minho, którą mieliśmy wykonać po śniadaniu.
-Lady, skończyłaś już? - zachichotał Oppa.
Zerknęłam w stronę Choi'a i kiwnęłam głową. Odnieśliśmy nasze tacki,  a gdy kierowaliśmy się w stronę wyjścia wpadliśmy na Tao i Chanyeol'a. 
-Wszystko dobrze Ann? -zapytał Yeol'i troskliwym głosem.
-Bywało lepiej, nie ma się jednak co martwić- machnęłam ręką niemrawa.
-Nie myśl o tym co się działo wczoraj, zawsze masz nas -zachichotał Tao i przytulił mnie w ramach potwierdzenia słów. Kiwnęłam głową, pożegnałam się i pomachałam w ich stronę, szybko zmywając się w towarzystwie mojego "braciszka". 
-Myślisz, że się uda?- zapytałam cierpkim głosem.
-Nie jestem pewien w który sposób, ale tak- odparł bez wahania. 
Przyjrzałam mu się, a właściwie jego plecom, bo właśnie otwierał drzwi do pokoju prezesa, stanęliśmy w nich w momencie gdy mężczyzna pił właśnie poranną kawę. 
-O, świetnie, że przyszłaś, zaraz miałem do Ciebie dzwonić- dodał po upiciu łyka. -przygotowałem dokumenty w związku z rozwiązaniem kontraktu na temat stażu.
-My właśnie w tej sprawie - zaczął Minho, zanim zdążyłam zareagować. -Nie może Pan jej zwolnić.
Spojrzałam to na Oppę, to na Prezesa. Mężczyzna zaskoczonym wzrokiem zlustrował podwładnego i zapytał powoli:
-Nie mogę? A to dlaczego?
-Ona jest teraz częścią nas, cały czas na językach jest jej .. związek... z Chen'em, stała się elementem który ożywił naszą działalność, i jest tu dla wielu osób ważna.
-I w związku z tym, że po prostu się polubiliście, mam jej nie zwalniać? Uważasz, że zaniedbywanie obowiązków w tej firmie, jest bez różnicy? -odparł tamten głosem który nie wskazywał na ugodę.
-Te zaniedbania wynikały z uczuć, każdy ma serce, jesteśmy ludźmi, kochamy niezależnie od siebie, przecież Pan też ma serce, emocje.. - Minho błagalnie się sprzeciwił. 
-Rozum zawsze powinien stać nad sercem.-  skwitował Prezes.
-Zatem mam propozycję..- dodał Choi, zerknęłam na niego zaskoczona- Czy Anna może zostać do piątkowego koncertu niespodzianki? Tego który będzie na żywo, zapowiadającego koncert świąteczny, proszę..wiem, że jest wieczorem, ale...niech tylko na nim będzie..
Mężczyzna podzielił moje zaskoczenie i skupił wzrok na chłopaku.
-Co prawda miała jechać z rana, ale nic się nie stanie jeżeli zostanie do wieczora...
Uśmiechnęłam się ciężko w stronę mężczyzny.
-Czyli mogę to podpisać w czwartek? 
Prezes kiwnął głową i wyszliśmy z pokoju, uprzednio się żegnając.
-Widzisz Minho.. nic nie dało się ugrać, no ale przynajmniej będę miała okazję ostatni raz zobaczyć te występy na żywo..
Oppa spojrzał na mnie uśmiechem tak pięknym jakby wygrał coś, co było iście nieokreślone. 
Wykrzywiłam buzię pytająco, wtedy on odpowiedział:
-Nie martw się, w piątek wieczorem zmieni się Twoje całe życie, nie będziesz musiała rezygnować z marzeń. Czuły całus chłopaka wylądował na moim czole, momentalnie rozczuliło mnie całe jego zachowanie, wierzyłam mu, czułam, że cokolwiek planuje, wszystko będzie dobrze..


****
Witajcie, chciałabym podziękować za wszystkie miłe chwile które razem spędziliśmy, ja przy pisaniu, Wy przy czytaniu (jak mam nadzieję) mojego opowiadania, powoli będę jednak się żegnać. Do końca tej przygody zostały bowiem plus minus 3 rozdziały, keep hwaiting aż do końca, Sarangheyo !

1 komentarz: