poniedziałek, 14 października 2013

OGŁOSZENIE

Moi Kochani,
Niestety, na czas bliżej nieokreślony będę pozbawiona komputera i nowych postów, laptop stwierdził, że mi padnie, nie wiem kiedy go naprawię, przepraszam, wytrwajcie!
Paulina

poniedziałek, 7 października 2013

Żal

Wolnym krokiem mijałam dziewczyny idące korytarzem sektora damskiego. Spojrzałam wyczerpanym wzrokiem za okno, nagle poczułam się jakby cały świat dopadł smutek, tak jak mnie, jakby to wszystko mnie otaczało. Żałowałam, że nie mam przy sobie ipod'a i nie mogę posłuchać Seungri'ego , miał idealny głos na takie ciężki chwile jak ta.  Westchnęłam i otworzyłam drzwi , robiąc to jak najwolniej, wręcz mając ochotę by uciec od miejsca do którego zmierzam.  Przytuliłam do siebie bluzę Xiumin'a i zadurzyłam się w jej zapachu, niby nie były to perfumy Chen'a ani Kai'a, ale jakoś było mi tak..raźniej.  Ruszyłam ku drzwiom pozwalającym przejść na stronę biurową, wzdychając co i rusz. Gdy tylko moja ręka znalazła się na drzwiach, czyjaś ręka złapała mnie za ramię. Cicho pisnęłam i od razu odwróciłam głowę w kierunku nieznanego sprawcy. 
-Minho oppa?! 
Choi uśmiechnął się ciepło i przytulił mnie na powitanie, od razu uleciały ze mnie wszystkie troski.
-Nawet nie wyobrażasz sobie, jak trudno jest Cię znaleźć w tym budynku - mruknął chłopak, nie wypuszczając mnie z objęć. 
-M-może.. - odparłam zmęczona i pozwoliłam się przytulać. - muszę iść do prezesa -dodałam.  Azjata wypuścił mnie delikatnie i pogłaskał po głowie.
- Iść z Tobą? -uśmiechnął się bratersko.  Kiwnęłam radośnie głową, jeśli mogłabym chociaż ochłonąć przez chwilę w tego towarzystwie przed tą okropną rozmową, to z pewnością powinnam z tego skorzystać. Choi otworzył nam drzwi i ruszyliśmy przestronnym korytarzem.
-Za co tym razem lądujesz na dywaniku Ann? - mruknął żartobliwie.. 
- Za przespanie swoich obowiązków - jęknęłam smutno. 
Minho zaśmiał się i pokręcił głową jakby to było typowe dla mnie. Gdy tylko ochłonął otworzył drzwi na hall recepcji, i zauważył wreszcie co trzymam w rękach.
-Bluza Chen'a? - zapytał troskliwie.
Pokręciłam głową i wypuściłam ciężko powietrze.
-Szukałam Cię, wpadłam do basenu, Xiumin mi pomógł i pożyczył bluzę bo chyba bym zamarzła - odpowiedziałam szybko.  Chłopak wywrócił oczyma i zrobił minę w stylu "tylko nie przesadzaj, bo ktoś będzie zazdrosny", zaczęliśmy wchodzić po schodach. 
- Poczekam na Ciebie, i potem sobie jeszcze pogadamy , dobrze unnie? - Azjata dodał ciepło. Odparłam "ye" i zapukałam do drzwi feralnego pokoju, dodatkowo oddając bluzę Baozi'ego na przechowanie u oppy. 
Rozległo się ciężkie "zapraszam", zerknęłam płaczliwie na przyjaciela i weszłam do pomieszczenia zamykając za sobą drzwi.
-Dobry wieczór panie prezesie -mruknęłam z niewyraźną miną. 
Mężczyzna zmierzył mnie ociężale od stóp do głów i ściągnął usta do wąskiej linii. 
-Skoro już łaskawie się tu pojawiłaś, może powinienem zacząć od przypomnienia Ci, że jesteś tutaj przede wszystkim na stażu?! - ręce mężczyzny wylądowały z hukiem na biurku, wzdrygnęłam się odruchowo- mam rozumieć, że na imprezę come back'ową też zaśpisz?!
Pokręciłam głową mając ochotę schować się w sobie. Stanie w jednym pomieszczeniu z wkurzonym prezesem było naprawdę okropnym doświadczeniem, i o dziwo, zdarzało mi się całkiem często, ku mojemu nieszczęściu. 
-Nie wiem, może powinienem Ci kupić? Może Ci się tutaj po prostu nie podoba? - Azjata warknął zdenerwowany gestykulując  w tę i wewtę. Pokręciłam głową i pomachałam dłońmi przed swoją klatką piersiową w geście niezgody z oskarżeniem. 
-Naprawdę jest tu wspaniale.. jestem z Chen'em, mam przyjaciół i doświadczam wielu rzeczy - odparłam - nie chcę tego tracić, poprawię się Panie Prezesie...- dodałam błagalnie. 
-Myślisz, że będę Ci tak darował w nieskończoność? To jest życie, by coś osiągnąć trzeba wkładać wysiłek, to nie bajka dziecko! - mężczyzna ponownie uniósł na mnie głos, mój wzrok skierował się na podłogę. Czułam się zażenowana i przytłoczona prawdą.  Miał rację, ostatnie tygodnie, tak dużo ominęłam w moich zajęciach, skupiłam się na emocjach i relacjach, a olałam najważniejszą rzecz, coś dzięki w ogóle tu się pojawiłam. Nie wytrzymałam presji jego słów, chwila i już po policzkach ciekły mi gorzkie łzy. Schowałam twarz w dłoniach i rozkleiłam się już zupełnie, mężczyzna milczał jeszcze przez chwilę, ażw końcu westchnął i znów się wypowiedział:
-Posłuchaj Anno, nie mam ochoty sprawiać by ten wyjazd był dla Ciebie przykry, nie chcę Ci też dać negatywnych rekomendacji. Daję Ci ostatnią szansę, postarasz się , albo wylecisz, to jest życie. - Azjata wziął głębszy oddech i uspokoił swoje zdenerwowanie, zabrałam dłonie sprzed twarzy i spojrzałam na niego załamana -  cenię sobie dobrą współpracę, korzystaj z relacji z ludźmi tutaj, ale nie zapominaj po co tu jesteś, teraz wracaj już do siebie, od jutra, masz dużo do zrobienia, terminy nas gonią. - po czym wskazał mi dłonią drzwi.  Wyszłam szybciej niż weszłam i zamknęłam dynamicznie drzwi, wciąż zanosząc się łzami. 
Minho podniósł się z podłogi i podszedł do mnie zdziwiony, jednak zanim zapytał co się stało, przytuliłam się do niego, chowając głowę w jego torsie i ramionach. Choi nie pytał już o nic, delikatnie mnie do siebie przytulił i pogłaskał po plecach.
-Spokojnie unnie, poradzimy sobie z tym, cokolwiek się stało -dodał po chwili lekko zmieszany.
-Prezes dał mi ostatnią szansę, zaniedbałam staż, może mnie wyrzucić. -szepnęłam dławiąc się łzami.  Azjata zaczął ścierać mi łzy z policzków i zrobił krzywą minę, jakbym była dzieckiem które nabroiło.
-No to po prostu musisz teraz udowodnić, że to jest jednak miejsce dla Ciebie Ann, pomogę Ci, żaden facet nie będzie zaprzątał Ci głowy - chłopak zachichotał pobłażliwie i pocałował mnie w czoło. - chodź, wróć do pokoju i przygotuj się na jutrzejsze zajęcia, zero randek w tym tygodniu Anno -dodał tonem rodzica. Uśmiechnęłam się i odparłam, że nie ma problemu, tylko muszę oddać bluzę Xiumin'owi, Azjata zgodził się na to, pod warunkiem, że będzie mi towarzyszył. Kiwnęłam głową  i szybko doszliśmy  do sektoru męskiego. 
-Nie martw się za bardzo, będziesz miała zmarszczki - mruknął słodko Minho. Spojrzałam na niego przekornie, i powoli dramat sytuacji zdawał się odchodzić w niepamięć. Doszliśmy powolnym krokiem do pokoju Exo, zapukaliśmy i otworzyłam drzwi. Przed nami wyłonił się widok czytającego Suho i grającego na konsoli Chen'a z Xiumin'em. Uśmiechnęłam się krzywo, Minho również zrobił nie tęgą minę, wszystko za sprawą druzgoczącego wzroku Jongdae, który zrozumiał co trzymam w rękach. 

sobota, 5 października 2013

Przypadki

Nigdy nie myślałam o tym jaka piękna potrafi być woda, promienie słońca dodają jej blasku, mieni się  delikatnie i uspokaja. Gdybym miała czas, z pewnością nad tym bym rozmyślała, gdybym dostała jeszcze jedną szansę, pokonałabym lęk i nauczyła się pływać. Gdyby.
Kosmyki moich włosów delikatnie falowały, sprawiając wrażenie jakby chciały się stać tą wodą, delikatnie porwane w zwolnionym tańcu, jakiż piękny widok. Niestety obraz zaczął się rozmywać, ta biel..ciekawe czy "przejście" tam, jest bolesne..Zamknęłam oczy, byłam już za słaba by wykonywać jakikolwiek ruch, opadałam na dno, zasypiam czy umieram? Oby to był tylko sen...och,witaj nieznajomy, więc śnimy razem?

***
Głęboki oddech, szybsze tętno, chyba się zadławię, coś mi zalega w płucach. Wyplułam wodę na siebie i podłogę obok. Co się dzieje? Kaszel, złapałam się za klatkę piersiową, czułam jakbym miała sobie wykrztusić wnętrzności. Rozejrzałam się nerwowo, obraz miałam jeszcze lekko zamazany, nie wiedziałam co się stało. Czułam jak mi zimno, jak mokra jestem. Gdy ktoś umrze, to chyba już nic nie czuje, prawda? Siedziałam w pozycji pół-leżącej na parkiecie obok basenu, zagrożenie było realne, odsunęłam się odruchowo od wody, ale natrafiłam na przeszkodę. Zdezorientowana spojrzałam nerwowo na przeszkodę, Xiumin?
-O-oppa - zająkałam się, normując powoli oddech.
- Lepiej już? - mruknął widocznie lekko poddenerwowany Baozi- ściągasz na siebie same kłopoty, naprawdę! Masz szczęście, że chciałem popływać, gdybym nie przyszedł, utopiłabyś się - dodał z wyrzutem, jakby chciał podkreślić, że powinnam być ostrożniejsza.
-W-wiem - mruknęłam zmęczona- szu-szukałam Minho oppy, ale go nie znalazłam, zamiast tego wpadłam do basenu, a nie potrafię pływać no i...to wszystko niechcący -westchnęłam, czując się źle z tym, że ma rację. Chłopak wstał i podszedł do ławki po swoją bluzę, wrócił do mnie i podał mi ją.
-Nałóż, chyba Ci zimno, prawda?
Kiwnęłam głową i nałożyłam granatową bluzę z białym napisem. Była na mnie trochę za duża, ale jaka ciepła! Od razu poczułam się bardziej komfortowo, tylko perfumy nie był  w moim guście.
-Dziękuję za pomoc... mam nadzieję, że o to Chen nie będzie zazdrosny - odparłam już trochę spokojniejsza. Usiedliśmy na trybunie i chwilę chłonęliśmy z wrażeń, w końcu Azjata się odezwał :
-Wyjaśnię mu, że pożyczona bluza i pomoc metodą usta- usta były niezbędne, powinien zrozumieć, że nie były to zaloty, dongsaeng jest w porządku więc..
-Przepraszam jaka metoda? - wyksztusiłam z siebie zaskoczonym głosem.
-Zwykła reanimacja, gdy człowiek masz wodę w płucach, nic szczególnego, nie denerwuj się, żyjesz- odparł Baozi z  niezobowiązującym uśmiechem.
Schowałam twarz w dłoniach, ale mój organizm nie miał siły nawet się zawstydzić. Odetchnęłam i dodałam:
-Oppa, czy już wcześniej uratowałeś komuś życie?
Chłopak pokręcił głową i podał mi dłoń byśmy wstali i poszli do drzwi.
-Jesteś pierwszą osobą, cieszę się, że zrobiłem coś dobrego - Xiumin uśmiechnął się od ucha do ucha i otworzył mi drzwi. Wyszliśmy przez halę sportową, na korytarz łączący właściwie wszystko, od jadalni do sektorów pokojowych, części biurowej itd.
-Myślę, że powinnaś iść do pielęgniarki unnie. - dodał zamykając salę za nami.
-Nie trzeba - machnęłam ręką i dodałam spokojnie - pomogłeś mi tak bardzo, że jestem przekonana, iż wszystko jest w najlepszym porządku -zaśmiałam się lekko zakłopotana.
Xiumin oppa pokręcił głową jakbym wyjaśniła mu to wymówką podebraną dziecku, ale uśmiechnął się mimo wszystko.
-Oddam Ci bluzę jutro po kolacji, dobrze oppa? Upiorę, więc nie będzie jakaś naruszona czy coś - mruknęłam zakłopotana.
-Ach spokojnie, oddaj mi ją po prostu dzisiaj po kolacji czy coś, dam sobie radę z praniem -po czym Baozi się zaśmiał.
Minęło nas parę osób, niektórzy spoglądali zaskoczeni bluzą którą kojarzyli z Xiumin'owego stylu i wilgotnością naszych ciał i włosów, jednak nie pytali o nic, ani się nie zatrzymywali. Z sekcji męskiej wyszedł Taemin ze sportową torbą, wyraźnie wypompowany, jeszcze przed treningiem. Stanął jednak jak wryty gdy tylko zobaczył naszą dwójkę. Westchnął i podszedł do nas z pytającą miną.
-Cześć, co wam się stało? - mruknął z podejrzliwą intonacją.
Zrobiłam krzywą minę i spojrzałam na oppę. Baozi uśmiechnął się grzecznie i odparł:
-Krótko mówiąc, Ann prawie utopiła się na basenie, wyciągnąłem ją po prostu no i ... tak rozmawiamy.
Mina Lee świadczyła o tym, że gdyby był postacią z kreskówki, prawdopodobnie zrobił by " facepalm". Chłopak pokręcił głową i wrócił na mnie wzrokiem.
-Naprawdę masz talent do stwarzania trudnych sytuacji.. uważaj na siebie, bo nie zawsze będzie ktoś kto ci pomoże -mruknął ukrywając troskę.
-Wiem Taemin oppa, tylko, że to jest kwestia przypadków, nieszczęśliwych. -skwitowałam z lekkim żalem.
- Trzeba Cię po prostu zamknąć w pokoju i tam raczej sobie nic nie zrobisz - Minnie odparł przekornie, ale uśmiechnął się- wybaczcie, idę na trening układu choreograficznego, miłego dnia, a Ty Ann, nie zabij się do wieczora, proszę. Wywróciłam oczami i pokazałam mu język. Pomachaliśmy mu na pożegnanie i sami też rozstaliśmy się po krótkiej chwili. Skierowałam się do pokoju i ruszyłam  przed siebie przestrzennym korytarzem. Amber pojawiła się idąc w przeciwną stronę.
-Maatko , co Ci się znowu stało Ann? -zapytała zachowując się jak starsza siostra, pomimo tego, że była niższa i krótko się znałyśmy. 
- Em... wpadłam do basenu -mruknęłam zakłopotana i odgarnęłam wilgotny kosmyk z twarzy. Dziewczyna zachichotała  i pokręciła głową.
- Ha ha, to bardzo w Twoim stylu, dobrze, że Ci się nic nie stało, uważaj na siebie- krzyknęła mi na odchodne i poszła przed siebie. Pomachałam jej dłonią i czym prędzej zawędrowałam do pokoju.  Przebrałam się w swoje suche ubrania, i wysuszyłam włosy. Makijaż był w miarę w dobrym stanie, bo używałam kosmetyków wodoodpornych. Położyłam się padnięta na łóżku, obok bluzy Xiumin'a i zasnęłam. Po prostu za dużo wrażeń..

***
Hm? Czemu ten materac się tak trzęsie? Otworzyłam oczy i spojrzałam na łóżko. Mój telefon wibrował, ktoś  najprawdopodobniej dzwonił. Podniosłam się lekko i wyciągnęłam dłoń po komórkę, przyłożyłam jądo ucha i ospałym głosem zapytałam.
-Halo?
-Wreszcie odebrałaś! - rozległ się ryk prezesa- Wiesz która jest godzina?! 
Od razu podniosłam się porażona jego zachowaniem i zająknięta odparłam:
-Um... nie bardzo, która?
- Godzina, o której powinnaś być już po zajęciach z języka koreańskiego i statystyk! Dostałem zgłoszenie, że Cię na tym nie było, do mojego pokoju, ale już!-wrzasnął wkurzony mężczyzna i rozłączył się szybko. Nie zdążyłam odpowiedzieć, ale poczułam jak bardzo nie chcę tam iść.  Wstałam ociężale z łóżka, podnosząc przy tym bluzę Baozi'ego, skoro już miałam gdzieś iść to mogę mu ją podrzucić. Poprawiłam włosy, wzięłam komórkę i zamknęłam za sobą drzwi do pokoju. Westchnęłam, znowu miałam iść zmierzyć się z tym nieszczęsnym pokojem...

wtorek, 1 października 2013

Oddech

Ach..ciepło...cóż to za piękne oczy się we mnie wpatrują? Masz takie czekoladowe spojrzenie, wiesz? Tak bardzo, że mam ochotę Cię zjeść. Jongin.. podejdź proszę... bliżej. Porażasz..
Jego niesamowicie seksowne spojrzenie zmierzyło mnie wzrokiem, dłonie przyciągnęły do siebie, a usta wpiły się w moje, nie zostawiając mi chwili na złapanie oddechu. Jęknęłam i zaparłam się dłońmi na jego rozbudowanej klatce piersiowej,  powiedz mi proszę, czemu mnie tak pożądasz? Czemu ja tak bardzo Cię pragnę, gdy jednak nie powinnam? Skończyłeś całować moje usta, i wpijasz się w moją szyję, znowu. Dlaczego Kai? Dlaczego mi to robisz, wiesz, że nie powinieneś. Ja też wiem, że nie powinnam się godzić, puść mnie. Nie puszczasz, wręcz jak na złość... przybliżasz się. Przestanę już walczyć, nie chcę, dobrze? Delikatne objęcie tych ciemnych włosów, moja nieśmiałość znika, zatracam się w spojrzeniu jakim mnie obdarzasz. Takie głębokie... mam wrażenie, że zanurzasz się w odmętach mojej osobowości, w moich oczach, w ciele, we mnie. Słyszysz to? Nasze przyspieszone oddechy tak blisko, w akompaniamencie Yirumy, mam wrażenie, że jesteśmy jednością.. Znów mnie całujesz, schodzisz do mojej szyi, tak delikatnie i czule. Łaskoczesz mnie gdy czuję Twoje lekkie przygryzienia, wiesz? Czuję jak przypierasz mnie do ściany, podoba mi się jak bardzo męski jesteś. Kai, wiesz, że mam ochotę zobaczyć Cię bez koszulki? Zdejmij ją. Nie chcesz? Zrobię to za Ciebie, nie protestuj, nie pozwalam Ci. Pozbyłam się tej niewygodnej góry, masz cudowny tors, wiesz? Przyciągam Cię do siebie i całuję po szyi, schodząc do obojczyka. Jesteś taki słodki, delikatnie kąsam skórę o bajecznym kolorze, lekko opalonym, przypomina mi nieco kakao. Śmieszy Cię, że przypominasz mi mój ulubiony napój? Wybacz mi, ja jestem blada jak mleko, to nie ma tego uroku. Sehun mnie zrozumie...Właśnie.. Sehun. On chyba był w pobliżu, gdzie on jest? Wszystko rozmywa się w bieli, ktoś coś powiedział? Kai, wsłuchaj się w to, nie mówię o muzyce, to czyjś głos...

***
-Ann wstawaj śpiochu - mruknął znajomy głos, nie było to jednak ton mojego kochanka. Otworzyłam zaspane oczy i poczułam znajomy zapach. Moja pościel?  Wiesz, że Ty też masz czekoladowe oczy?
-Chen - mruknęłam sennie - co jeeees.. ej co robisz w moim pokoju - dodałam bardziej rześko , opierając się na łokciach i pościeli. 
-Zasnęłaś w aucie słonko,  Sehun zabrał Luhan'a, a ja postanowiłem Cię tu przynieść.-  Jongdae zachichotał.  Podniosłam się do pozycji pół-leżącej i dodałam: 
-Co Cię tak bawi ? 
- Gdy tak Cię tu niosłem mieliśmy okazję wpaść na Kris'a i Baekhyun'a od razu skomentowali to tak, że Cię upiłem i zabieram na nocny trening. Zrobiłam się czerwona, a ciało obeszła gęsia skórka. Jakaś ironia, śnić o czułościach z przyjacielem mojego chłopaka, i za chwilę usłyszeć taką sugestię.  Zasymulowałam śmiech, jakby takie rzeczy nie robiły na mnie wrażenia. 
-Jest już późno, więc będę się zbierał,śpij słodko Ann - odparł po chwili Chen chen i pocałował mnie w czółko, uśmiechnęłam się grzecznie i zaczekałam, aż opuści pokój. Wyspałam się trochę, więc nie byłam za bardzo senna.  Wstałam z łóżka i zamknęłam drzwi na klucz, idąc do łazienki, uznałam, że tutaj nie ma spokojnego dnia, ciągle coś się dzieje, nie chciało mi się wierzyć jak bardzo moje szkolne życie w Warszawie różniło się od tego jakie prowadziłam tutaj. Marzyłam o tym, by coś porobić, zainteresować kogoś sobą, spędzić czas ciekawie, ale jakoś mi to nigdy nie wychodziło, tutaj jednak było inaczej. Zamknęłam drzwi od łazienki i zdjęłam ubrania, weszłam do pięknej, kabiny prysznicowej z matowym szkłem. Zasunęłam drzwi i odkręciłam letnią wodę. Nigdy jakoś nie zauważyłam jak przyjemnie myśli się pod prysznicem, doszłam do wniosku, że boję się już zasypiać, przecież nie wiadomo co przyniesie tutaj nowy dzień. Sięgnęłam po żel pod prysznic firmy "new sorce" o zapachu czekolady i mięty, bardzo mi się podobał, zresztą tak jak każdy produkt tej marki, robili po prostu apetyczne kosmetyki i tyle. Namydliłam się i chwilę później spłukałam pianę, wyszłam spod prysznica i nałożyłam piżamę, wycierając się uprzednio by nie zmoczyć sobie ubrania. Stwierdziłam, że głowę umyję rano, podeszłam do jasnego blatu i sięgnęłam po biało-burgundową szczoteczkę do zębów. Nałożyłam pastę do zębów i zaczęłam czynność.Dziewczyna która przyglądała mi się w lustrze zdawała się wymęczona tym wszystkim czego doświadczyła w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Za kolejne dwa szykowała się impreza come back'owa, czegoś mogłam się  tam spodziewać? Gdy skończyłam szorować zęby, zmyłam makijaż z oczu i wyszłam z łazienki. Nie chciało mi się za bardzo spać, ale nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Usiadłam do laptopa, i uruchomiłam go. Podczas procesu włączenia zajęłam się przeglądaniem komórki, kolejny sms od Minho!
"Śpisz?" 
Uśmiechnęłam się pobłażliwie i podłączyłam słuchawki do komputera, nałożyłam je na uszy i włączyłam tryb odpisywania na telefonie. 
"Siedzę przy lapie, nie mogę zasnąć, tyle się tu dzieje, tak jak wspomniałeś gdy pierwszy raz się zobaczyliśmy...". Wysłane. Odłożyłam telefon, i kliknęłam w wyszukiwarce na pasek, wpisałam "Youtube" a następnie, gdy pojawiła się ikonka strony , wyszukałam sobie piosenkę "sleep talking"- NU'EST. Jakże idealnie pasowało do chwili. Kliknęłam na nowe okienko i otworzyłam sobie facebook'a. Kolejna śladowa ilość powiadomień, ktoś jest w nowym związku, ktoś z kimś zerwał. Przemek i Magda dodali nowe zdjęcia, są dwie wiadomości. Sprawdziłam kto napisał i po krótce odpisałam, wyszukałam teraz twitter'a i kliknęłam "repeat" na ikonce "sleep talking". Komórka znów się zaświeciła, kliknęłam "wyświetl wiadomość" i zobaczyłam, że Minho mi odpisał. 
"Ha ha sprawdza się, a jeszcze więcej się pewnie wydarzy, z Chen'em już wszystko w porządku? Jak relacje z Kai'em i Taemin'em?" Westchnęłam na przypomnienie sobie o tej ostatniej dwójce. Nie rozmawialiśmy od czasu porwania, poczułam ukucie smutku i żalu, trochę źle potoczyły się kontakty z moją ukochaną dwójką. Ponownie kliknęłam na "odpisz" i wystukałam na dotykowej klawiaturze:
"Nie rozmawiałam z nimi, widziałam Kai'a ale w ogóle się do mnie nie odzywa. Co do Chen'a wszystko jest naprawdę dobrze, chciałabym jednak mieć dobry kontakt ze wszystkimi, a Jongdae jest zazdrosny o chłopaków i poprosił nas wszystkich o ograniczenie kontaktu,co robić oppa?" Położyłam telefon na biurku i zaczęłam przeglądać internet, ciągle przewijały się jakieś plotki i komentarze, ale poczytawszy parę uwag, w tym od sasaeng, stwierdziłam, że nie chcę się demotywować.  Wróciłam na okienko z twitterem i dopiero gdy konkretnie przejrzałam profil dostrzegłam coś, co wcześniej przeoczyłam. Przybyło mi tak wiele follow'ujących! Czy w związku z tym, że powoli stawałam się częścią tego świata, miałam stać się popularna i uwielbiana? Za co? Westchnęłam i wyłączyłam laptopa, wstałam od biurka i zabrałam telefon ze sobą. Podeszłam do półki z książkami i wyjęłam powieść Will'a Fergusona, chciałam wiedzieć jak zakończy się opisywana przez niego podróż. Położyłam się na łóżku z komórką obok i zaczęłam zagłębiać się w powieść. Telefon znowu, zasygnalizował nową wiadomość. 
"Nie martw się tym, jakoś Ci pomogę, znajdźmy dla siebie jutro lub pojutrze trochę czasu i mi się wygadasz dobrze? Słodkich snów unnie, oppa zawsze będzie Cię wspierał ke ke! ". Ostatnia kwestia rozczuliła mnie dogłębnie, odpisałam i wróciłam do lektury. Miałam niezły ubaw, ponieważ autor był właśnie w trakcie opisywania zwiedzania muzeum erotyki, jego styl pisania był fantastyczny, więc zamiast czuć powagę i intymność, chichotałam co chwilę towarzysząc Will'owi w podróży. Nie wiem nawet w którym momencie zasnęłam, ale tej nocy znów towarzyszył mi ktoś we śnie..

***
Budzik odegrał znajomą melodyjkę, a ja wstałam pełna energii. Dawno się tak dobrze nie czułam, miałam w sobie dużo siły, pewnie dlatego, że spałam podczas powrotu do Sm.Town. Poszłam do łazienki i odbębniłam poranną toaletę, wyszłam ubrana w brązową sukienkę, zakolanówki i beżowy kardigan. Przyjrzałam się swojemu odbiciu w lustrze, pogodna, delikatna dziewczyna, wreszcie wypoczęta. Podeszłam do łóżka, spojrzałam na telefon, powinnam ruszyć się już na śniadanie. Komórkę postanowiłam zostawić w pokoju wzięłam kluczyk od pokoju i zamknęłam drzwi, chowając drobiazg do kieszeni kardigana.  Ruszyłam wolnym krokiem po zadbanym korytarzu, minęłam pokój który należał do Sulli i Amber, widząc, że dziewczyny dopiero zaczynają się zbierać, pomachałam im tylko i uśmiechnęłam się. Dziewczyny mi odmachały,a ta druga zaczęła jeszcze coś krzyczeć do koleżanek, z tego co zrozumiałam, by się pospieszyły. Wróciłam spojrzeniem przed siebie, jednak widok za oknem zbił mnie z pantałyku. Stanęłam delikatnie i spojrzałam przez szybę, pierwsze jesienne liście..Złoty kolor zaczął mienić się na drzewach, w promieniach słońca wyglądało to tak bajecznie. Naszła mnie ochota na spacer, zdecydowałam, że zrobię to potem. Ruszyłam wolnym krokiem na śniadanie. Otworzyłam drzwi na stołówkę, podeszłam do bufetu i zamówiłam coś  co akurat wyglądało apetycznie. Swobodnym krokiem usiadłam przy Lay'u , Suho i Luhan'ie.  Nie przeszło mi już przez myśl, czy będzie im to przeszkadzało, pierwszy raz uznałam, że po prostu mogę i mam do tego takie prawo jak oni. Poczułam się jedną z nich. 
- Jak tam unnie, wyspałaś się - zachichotal Lulu. Kiwnęłąm rześko głową  i odpowiedziałam:
-Tak tak, ja bym się tutaj raczej martwiła o Ciebie oppa, tyle atrakcji wczoraj było - zaśmiałam się, a kolega mi zawtórował. Lider i główny tancerz spojrzeli na nas ciekawsko, po chwili Suho się odezwał:
-Czego mama nie wie o swoich dzieciach? 
Spojrzałam na niego rozbawiona, a potem wybuchnęłam jeszcze większym śmiechem. 
-Nic się nie działo, nie musisz się martwić -odparł drobny Azjata i machnął ręką- lepiej jedźmy, trzeba mieć dużo sił! - skończywszy wypowiedź włożył sobie do ust sporą porcję jedzenia. Po chwili pokręciłam głową i zrobiłam to samo. Lider niepocieszony napił się herbaty i spojrzał na Lay'a z miną w stylu " mógłbyś pomóc mi w ciągnięciu ich za języki". Azjata uśmiechnął się jednak przekornie i westchnął po czym dodał "cześć" gdy tylko dosiedli się do nas Kris, , Chanyeol, Sehun i Kai.  Spojrzałam po wszystkich z uśmiechem, do momentu gdy mój wzrok napotkał spojrzenie tego ostatniego. Jongin spojrzał tylko na swój talerz, i zabrał się do jedzenia, znowu zupełnie mnie olał. Znów ogarnęło mnie to smutne uczucie, musiało wyraźnie odbić się na mojej twarzy, bo Chanyeol przerwał jedzenie i pogłaskał mnie po plecach.
-Unnie, co Ci tak mina zrzedła? Wiesz, że lepiej wyglądasz kiedy się uśmiechasz! Szczególnie gdy robisz to dla mnie! - mruknął zadziornie. Spojrzałam na niego jak na dzieciaka, od razu mimowolnie się uśmiechnęłam i potargałam go po włosach. 
-Przepraszam-mruknęłam cicho. 
Reszta śniadania upłynęła w radosnej atmosferze, dołączyła reszta zespołu, ale jedynie Kai w ogóle się nie odzywał. Martwiło mnie to niesamowicie, ale nikt poza mną i D.o. nie zwracał na to uwagi. Sehun uśmiechał się dziś częściej niż zwykle, przypuszczałam, że relacja z Luhan'em miała dobre perspektywy, więc chociaż to mnie cieszyło. Wstaliśmy od stołu, a ja zostałam złapana przez Kris'a. Podeszliśmy razem kawałek do drzwi, czując na sobie wzrok Chen'a. 
-No i jak unnie, robiliście coś wczoraj? - zachichotał towarzysz. 
-Oczywiście Krisus,byliśmy w parku rozrywki i cieszyliśmy się z pięknych widoków, coś jeszcze? - zaśmiałam się ciekawa jego pytań. 
-Wiesz dobrze, że mam na myśli to jak byliście u Ciebie w pokoju, gdy już wróciliście. -odparł przekornie.
-Nic a nic, z Jongdae o tym rozmawiaj oppa, ja idę poszukać Choi'a tak szybko się zwinął ze stołówki, że nawet z nim nie pogadałam. 
-Rozumiem, do zobaczenia !- odparł smok i ruszył do męskiego dormitorium. Postanowiłam przejść się do sali ćwiczeń, miałam nadzieję, że może tam się zakręcił. Rozejrzałam się po siłowni i po otwartych salach tanecznych, ale nie było go nigdzie. Zamiast tego, przez przypadek podejrzałam paru członków TVXQ, i wystarczyło mi wrażeń.  Może jest na basenie? -zapytałam się w myślach, ze zganieniem, że nie pomyślałam o tym wcześniej. Byleby, ostrożnie, w końcu nie potrafię pływać. Weszłam do wielkiej sali, po lewej i prawej od torów wodnych rozpościerały się trybuny z niebieskimi krzesełkami. Piękna przeszklona sala, zadbana i elegancka , ale pusta. Westchnęłam, nikogo tu nie było. Musiałam się jednak przejść i chwilę obejrzeć ten obiekt, był ogromny i zapierał dech w piersiach, bałam się pływać, ze względu na złe wspomnienia, ale ten basen wyglądał zachwycająco. 
-Jak tu piękni...ach! - krzyknęłam zaskoczona i poczułam jak się wywracam, chwila, tylko poślizg od kałuży pod butem i wpadłam do chłodnej wody. Poczułam się taka ciężka, machałam dłońmi i nogami, ale przy braku zupełnej synchronizacji widziałam tylko jak zanurzam się poniżej linii "2 metry". Miałam wrażenie, że czas zaczął zwalniać, bąbelki cennego tlenu uciekały ode mnie ku górze, ku zbawiennej powierzchni...poczułam jak brakuje mi tchu...


Park rozrywki część IV - "Just once"

Odwróciłam głowę i nie zwracałam już uwagi na przeciwnika. Przy mojej głowie pojawiły się w niedalekiej odległości czyjeś kolana. Wąskie jeansy opinające nogi, uniosłam głowę góry, ciemny, brązowy pasek, biała bluzka i jeansowa koszula, a twarz zdobił ten charakterystyczny wyraz zaciętej twarzy. Usta ściągnięte w wąską linię i wzrok mordercy. Wróć.. wzrok Sehun'a. 
-To jej wina -warknął nieznajomy i ponownie zamachnął się by mnie uderzyć, szybko wróciłam wzorkiem na niego i momentalnie odsunęłam się bliżej kolan Sehunnie. Gdy byłam już pewna, że dosięgnie mnie cios agresora, czyjaś ręka zablokowała cios. Nie była to jednak bynajmniej dłoń maknae. Luhan, złapał chłopaka za rękę i wymierzył, a gdy już go zablokował dosłownie w ułamku sekundy, Sehun podbiegł i wymierzył obcemu taki prawy sierpowy, że chłopak poleciał na ziemię i już się z niej nie podniósł. Krzyknęłam nie kontrolowanie i zasłoniłam usta dłonią. Niezły był z nich duet, na moje szczęście zjawili się w najgorszym momencie. Chwilę później, gdy nieznajomy leżał już bez ruchu, Lulu podszedł do mnie i pomógł mi wstać. Otrzepałam się i poprawiłam potargane włosy. 
-Ach unnie... Twój policzek.. -mruknął smutno i  strzepnął coś z mojej twarzy - mocno boli?
-To tylko zadrapanie-  odpowiedziałam zmęczonym głosem i powoli, osłupiałym wzrokiem ogarnęłam co się właśnie stało. Chłopak leżał nieprzytomny, Sehun poszedł sprawdzić czy nie przesadził, tętno jednak było. Azjata wstał i podszedł do nas.
-Mam wrażenie, że przyciągasz kłopoty - mruknął do mnie. Westchnęłam i odparłam tylko "ye", chyba miał trochę racji.  Nagle gdzieś w tłumie rozległy się jęki i marudzenia. Spojrzeliśmy w danym kierunku i dostrzegliśmy jak Chen przepycha się by do nas dojść. Jongdae wybiegł z tłumu widocznie zdenerwowany i złapał mnie w swoje objęcia. 
-Na szczęście nic Ci nie jest... - jego szybki dech i zmartwiony głos rozczuliły mnie dogłębnie, wiedziałam, że się zmartwił.  Pogłaskałam go po plecach i uśmiechnęłam się lekko zmęczona, dodając "spokojnie".  Chłopak lekko wypuścił mnie z objęć i omiótł wzrokiem przyjaciół.
-To wasza sprawka, tak? - mruknął z wdzięcznością. Luhan uśmiechnął się rześko, a Sehun mruknął tylko byśmy uważali na przyszłość.

***

 Nieznajomego zabrała ochrona wesołego miasteczka, my zaś zaczekaliśmy do puszczenia łódek. 
- Pomimo tych hm... "atrakcji" warto było zaczekać by ujrzeć ten piękny widok.-szepnęłam przytulając się do Chen'a i widząc ukradkiem jak Sehun próbuje złapać Luhan'a za dłoń. Jednak na tyle subtelnie by nikt się nie domyślił jego motywów.  
-Zgadzam się... chociaż przykro mi, że musisz teraz nosić plasterek na tej uroczej buzi.. - szepnął Jongdae i dotknął mojego policzka na którym miałam ów dodatek. W tle parku rozrywki rozległ się nagle kawałek który dobrze znałam. Echem po parku rozległy się dźwięki piosenki "just once" w wykonaniu Baekhyun'a i Chen'a właśnie. Uwielbiałam tą piosenkę odkąd mogłam jej słuchać, była taka ... czuła. Zachichotałam i zapatrzyłam się w mieniące się na wodzie małe lampioniki, roztaczały zamknięty ciepły blask. Kątem oka dostrzegłam uśmieszek na twarzy mojego ukochanego, oparłam głowę na jego ramieniu i wsłuchałam się w odgłosy otoczenia. W tle leciała ta klimatyczna piosenka, panował delikatny szept, ludzie starali się jednak zachować klimat wydarzenia, Luhan co chwilę chichotał. Chyba taka atmosfera była dla niego dość śmieszna. Romantyzm chwili, natchnął mnie na długi pocałunek, przyciągnęłam głowę Jongdae do siebie i delikatnie, lecz stanowczo wpiłam się w jego usta. Zaskoczyłam go tym, przyciągnął mnie jednak do siebie, radośnie oznajmiając tym, że też chce tego pocałunku.  Nasze języki zaczęły delikatnie "tańczyć", poczułam jak płonę rumieńcem, ścisnęło mnie w żołądku na to zbliżenie, pierwszy "francuski" pocałunek. Poczułam jak Chen przygryza moją wargę, uśmiechnęłam się mimowolnie i pozwoliłam się dalej pieścić w tym romantycznym pocałunku. 
- Tylko się nie zjedźcie -mruknął przekornie Sehun.
Przestaliśmy oddawać się temu czułemu aktowi, wyraźnie zawstydzeni komentarzem przyjaciela.
-Jak będziesz miał dziewczynę, to zrozumiesz jaki to ma urok - odparł zażenowanym głosem Jongdae.
-Prędzej będę miał chłopaka niż dziewczynę - odparł arogancko Hunnie, i po chwili zorientował się, że wypalił coś, o czym raczej nie chciał mówić. Zasłonił usta ręką i zbladł. 
-Ach , nie musisz udawać, że jesteś hetero Sehunnie, widziałam ten gest z ręką, rumieńce gdy mówiłeś o Luhan'ie, i tak dalej - odparłam. Chłopcy spojrzeli na mnie badawczo, a potem na bladego jak kreda Azjatę. 
-Myślałem, że my się tylko przyjaźnimy dongsaeng - dodał Lulu, jednak nie wydawał się porażony tym faktem. Sehun nadal się nie odzywał, ale teraz z odcieniu bieli, zaczął robić się czerwony.
-Naprawdę jesteś gejem? W sumie .... nie ma w tym nic złego - dodał Jongdae. 
Hunnie zabrał w końcu dłoń z ust, zaczerpnął powietrza i odrzekł. 
-Nie czuję się gejem, szaleję za Mirandą Kerr, ale jedynym facetem przy którym miękną mi kolana jest Luhan... i nie potrafię tego zmienić... być może jestem biseksualny.. ale  reszta facetów napawa mnie ...hm... obrzydzeniem, jedynie Lulu wydaje mi się... być odpowiedni, poza pięknymi kobietami.
-W sumie to Oppa ma coś w sobie takiego... damskiego - zachichotałam. Drobny Azjata spojrzał na mnie z wyrzutem i wymamrotał, że jest naprawdę męski. 
-To co zrobicie z tym faktem? -mruknął Jongdae, wciąż czule mnie obejmując.
Maknae spojrzał lekko zawstydzony na starszego kolegę, ten odwzajemnił spojrzenie.
-No zobaczymy co będzie - odparł niewzruszony Luhan i westchnął.
Zapadła martwa cisza, ostatecznie wszyscy westchnęliśmy i powolnym krokiem ruszyliśmy razem do samochodu ochrony, który miał na nas czekać o wyznaczonej godzinie. Wsiedliśmy do auta, żegnając piękne światła parku rozrywki i odetchnęliśmy z ulgą. Lulu zamknął oczy i oparł się o Sehun'a, maknae uśmiechnął się do nas jakby coś wygrał i pozwolił sobie odpocząć. To samo zrobiłam z Chen'em, kładąc głowę na jego ramieniu. Mijaliśmy delikatne światła nocnego Seoul'u... 

poniedziałek, 30 września 2013

Park rozrywki część III - Dom krzywych zwierciadeł

`Ciemne, czekoladowe oczy spoglądały na nas wyczekując odpowiedzi. Wypuściliśmy powietrze z pewnym ciężarem i spojrzeliśmy po sobie znacząco. Na czole Sehun'a pojawiły się zmarszczki, Chen przygryzł wargę, a ja wróciłam wzorkiem na Luhan'a, mając nadzieję, że żartuje. 
-Umm, oppa... myślę, że jedynymi którzy mogliby iść do tego tunelu, jesteśmy tutaj z Chenem tylko my, to znaczy... no chyba, że  jesteście na randce.. -odparłam wreszcie, przełamując kłopotliwą ciszę w powietrzu. Sehun zrobił się jeszcze bardziej czerwony i zdenerwowanym spojrzeniem omiótł starszego przyjaciela. 
-No to nie widzę prob..-Zaczął Lulu, jednak chwilę później na jego ustach pojawiła się ręka maknae. 
-No to może się... rozdzielimy, wy sobie tam pójdziecie, a ja zabiorę hyung'a na dalsze odpoczywanie. - dodał Sehunnie udając ton który jest lekceważący. Chen przytaknął rześko i dodał, że spotkamy się o dwudziestej trzeciej przy jeziorku. Chłopcy kiwnęli twierdząco, mój chłopak pociągnął mnie za rękę,  a ja zdążyłam jeszcze zarejestrować jak Lulu patrzy pytająco na przyjaciela, i nie rozumie czemu Sehun nie pozwolił mu mówić. 
-No to mamy lekko ponad godzinę dla siebie - szepnęłam chłopakowi do ucha i delikatnie  objęłam go za ramię. Jongdae uśmiechnął się uroczo i pocałował mnie w usta.
-Wykorzystam to jak najlepiej słonko. - Azjata mruknął czarująco. - to co, tunel miłości? 
-Niech Ci będzie - kiwnęłam onieśmielona i zaśmiałam się. 
Ustawiliśmy się w kolejce i ogarnęliśmy spojrzeniem atrakcję. Przed nami rozciągała się wysoka kolejka w czerwonym kolorze urozmaicona różnymi tunelami z elementami serduszek, w tle rozciągała się romantyczna muzyka. 
-Nie mogę się doczekać -Chen mruknął radośnie . Zachichotałam a z tyłu rozległ się nieznajomy głos.
-Też bym się nie mógł doczekać, jakbym miał taką dziewczynę - dodał Azjata za nami. Wysoki chłopak o włosach koloru miodowego blondu i pewnym siebie uśmiechu zagadnął mnie pomimo tego, że staliśmy w tej romantycznej kolejce, razem  Jongdae - moim chłopakiem. 
-Emm no tak, dziękuję - odparłam zaskoczona.
-Na pewno nie wolisz się przejść ze mną do tunelu miłości? Potrafię być baaaardzo romantyczny - zachichotał obcy Azjata i delikatnie dotknął moich kosmyków włosów. Otworzyłam usta w literką "o" i nie mogłam wydukać słowa, byłam dość zaskoczona jego śmiałością. 
- Hm, a ja potrafię nieźle przyłożyć.. - odparł przez zęby Jongdae. Złapałam Chen'a za dłonie i dodałam ciepło.
-Nie denerwuj się, zaraz przyjdzie dziewczyna tego gościa - wskazałam głową- i skończy się ten jego podryw.
-Nie przyjdzie, pilnuję miejsca moim znajomym, nie podrywałbym Cię bez pola manewru -wtrącił nieznajomy aroganckim tonem- to jak? 
-Z czym te "jak"? - odparłam, mam chłopaka który tu właśnie stoi i mam zamiar spędzić z nim ten romantyczny wieczór. - odrzekłam lekceważąco i skupiłam się na Chen Chen'ie. 
-Daj spokój, co on może Ci dać?  Taki chudy, niski, markotny, ze mną miałabyś na co popatrzeć, dobrze byś się pobawiła, zajął bym się Tobą jak należy - odrzekł nieznajomy i delikatnie złapał mnie za podbródek.  Zalałam się rumieńcem, niezależnie od samej siebie, nie zdążyłam się jednak odsunąć, a ręka chłopaka zniknęła. Właściwie to Chen ją zabrał, konkretnie uderzając gościa w twarz, aż ten poleciał na kolejkę za plecami. Czworo ludzi przewróciło się na grunt, zaskoczonych siłą uderzenia, jedna dziewczyna oblała się nawet colą.  Rozległ się krzyk i narzekanie, a twarz przewróconego chłopaka poczerwieniała ze złości, padły też z jego ust przekleństwa.  Odskoczyłam zaskoczona i spojrzałam na Jongdae. Na jego twarzy widniał paskudny grymas zazdrości i nerwowy uśmiech wygranej. Masował sobie kłykcie na prawej dłoni. 
-Już nie jesteś taki wygadany czyż nie? - odparł pewniejszym głosem do rywala. Spojrzałam na podnoszącego się z ziemi Azjatę z ubrudzoną od ziemi koszulką.
-Jak Cię dorwę, to Ci nogi powyrywam! -warknął nieznajomy i wytarł cieknącą stróżkę krwi z rozciętych ust. Złapałam Jongdae za dłoń i pociągnęłam by pobiec.  Ruszyliśmy w kierunku domu krzywych zwierciadeł.Była tam najmniejsza kolejka, poza tym dom zrobiony był na wzór labiryntu, więc można było łatwo zgubić  kogokolwiek. Azjata poderwał się szybko widząc jak się oddalamy, wykrzykując przekleństwa ruszył szybko za nami. Biegliśmy ile sił, wpadając na przypadkowych ludzi. 
-Czemu to zrobiłeś?! Po prostu mogliśmy odejść! - krzyknęłam do Jongdae lekko zdenerwowana, łapiąc dech i obijając się o wystraszonych ludzi.
-Ach no nie mogłem patrzeć jak się do Ciebie dostawia! Zgubimy go! - warknął Chen i ponownie złapaliśmy się za ręce. Wbiegliśmy po schodach na atrakcję, bełkocząc jak bardzo się spieszymy, kupiliśmy bilety i wbiegliśmy wręcz do środka domu krzywych zwierciadeł.  Zwolniliśmy lekko łapiąc powietrze głębokimi zasysami, odwróciłam głowę i dostrzegłam jak wkurzony nieznajomy przeciska się przez ludzi i już gotuje się na twarzy na myśl jak blisko jesteśmy do złapania. 
-Nie  zatrzymujmy się! - jęknęłam i pociągnęłam Jongdae. Azjata kiwnął głową i znów przyspieszyliśmy tempa starając się w miarę omijać ludzi w  zatłoczonym  korytarzu.
-Wracajcie tu! Dorwę was! - rozległ się krzyk, a serce przyspieszyło bicie. Nie rozumiałam dlaczego tak się uparł, widocznie mocno nastąpiliśmy mu na jego męską dumę. Ludzi których mijaliśmy ogarniało zmieszanie, padały różne krzyki związane z brakiem kultury i przepychaniem się. Jak na ironię, gdy tak przeciskaliśmy się wśród zwiedzających mogłam dostrzec w zwierciadłach nasze pobudzone przez adrenalinę twarze. Jak na ironię, odbijając się w zakrzywionych zwierciadłach, wyglądały jak z horroru psychiatry, zniekształcone, wielkie oczy, spływający pot, potargane włosy.  Może bym się śmiała, gdybyśmy szli tutaj spokojnie ciesząc się naszym wieczorem, zamiast tego mieliśmy napływ wrażeń, których wcale nie chcieliśmy.  Ku mojemu zaskoczeniu, droga rozdzieliła się na dwa korytarze, musieliśmy szybko zdecydować którym pobiegniemy. Niestety przez ludzi którzy stali na drodze, musieliśmy się rozdzielić, pobiegłam na prawo, a Chen na lewo. Pech chciał, że ten dupek pobiegł za mną. Przeszło mi przez myśl, że doszedł do wniosku, że jestem słabsza i biegam wolniej, wkurzyłam się na jego tok myślenia, jednak skupiłam się na tym by zgubić chłopaka jak najszybciej.  Zaczęło brakować mi tchu, nie miałam takiej niesamowitej kondycji by biec dłużej niż dwadzieścia minut, ledwo odpychałam się już by nie dać się złapać, ale w krzywych zwierciadłach widziałam jego zbliżającą się, agresywną twarz. Marzyłam tylko by dobiec do Chen'a. Ku mojemu zaskoczeniu, nie dostrzegłam swojego chłopaka, lecz drzwi wyjściowe. Wybiegłam i zeskoczyłam po schodach, a przynajmniej spróbowałam. Poczułam tylko czyjeś dłonie na sobie i poleciałam na piach. Wyłożyłam się jak długa,a na policzku poczułam piekący ból, zadrapanie. Podniosłam wzrok i zobaczyłam nad sobą oprawcę, niedoszłego amanta, wkurzonego do granic Azjatę. Przeszło mi przez myśl, że może Chen zaraz wybiegnie, ale doszłam do wniosku, że dwa korytarze rozdzieliły się do dwóch wyjść, i on znajduje się pewnie z innej strony atrakcji. Odsunęłam się od chłopaka na ile starczyło mi sił na zimnym podłożu, ten jednak gdy tylko spróbowałam wstać popchnął mnie na ziemię. Westchnęłam i spojrzałam na niego wrogo.
-To tak traktujesz dziewczyny, jak Ci się spodobają?! -warknęłam.
-Nie chciałaś dać mi szansy, ten debil mnie uderzył, zapamiętacie oboje, że ze mną się nie zadziera, nie ma różnicy komu dołożę. - krzyknął, ludzie wokół wzdrygnęli się, ale widziałam strach na ich oczach i obawę przez zainterweniowaniem. 
-Dupek- dodałam z aroganckim uśmiechem, a po policzku spłynęła mi kropla potu. Miałam nadzieję, że nie będzie mocno bolało. Nie miałam już siły uciekać. Chłopak zamachnął się, zasłoniłam się, poczułam czyjąś obecność. 
-Dziewczynę chcesz bić? - odparł spokojny znajomy głos.




niedziela, 29 września 2013

Park rozrywki część II - Mokra Atrakcja

Hmm smak mango? Taaak i tapioka. Uwielbiałam "bąbelkową" herbatę, i dzięki Chen'owi, mogłam ją teraz wypić. Siedziałam przy stoliku z Jongdae ,Sehun'em i Luhan'em. Ten ostatni jadł hot dog'a i zupełnie się tym zafrasował. 
-Em... więc... Wy tu jesteście na randce tak? -zapytał Maknae.  Mój chłopak kiwnął głową, a potem spojrzał na mnie czule.
-A...Wy? - zapytałam tak jakby mi coś stanęło kością w gardle. Luhan spojrzał rześko na młodszego kolegę i uśmiechnął się wdzięcznie. 
-M-My.. ja.. się martwiłem trochę o Hyung'a i postanowiłem zabrać go do parku rozrywki by trochę wypoczął po ostatnich przejściach, ekhm. - gdy chłopak skończył mówić, odwrócił gdzieś wzrok i na jego twarzy dało się ujrzeć lekkie wypieki. Kłamał?
-R-rozumiem, zwiedziliście już jakieś atrakcje, czy dopiero weszliście? - dodałam dla rozluźnienia atmosfery. 
-Byliśmy na statku piratów, na samochodzikach i teraz chcieliśmy iść na koło młyńskie, no ale spotkaliśmy Was - odparł pociesznym głosem Lulu.- a Wy co odwiedziliście?
-Właśnie to koło i dom strachów, właściwie, dopiero niedawno weszliśmy.-odrzekł Chen.
-Aach , to jak, pójdziemy gdzieś razem? - zapytał Lusiek i roześmiał się jakby uznał, że już mu odpowiedzieliśmy twierdząco. Zbaraniałam, przecież byliśmy na randce, nie chciałam tego psuć..
-No to może chwilę się razem pokręcimy... - mruknął Sehun- a potem.. wy skończycie waszą randkę a my nasz.. nasze spotkanie, ekhm- znowu wypiek i szybkie wstanie od stolika.- zjadłeś Hyung?
-Mhm! 
Dopiłam buble tea i wyrzuciłam ją do śmietnika. Wstaliśmy wszyscy i ruszyliśmy przez park rozrywki. Nasze twarze były bombardowane ciepłym światłem żarówek i neon'ów. Po prawej od stoisk z jedzeniem stały strzelnice w których można było zestrzelić, baloniki z wodą, szklanki i puszki,a w zamian za to, otrzymywało się nagrodę w postaci różnych pluszaków. Po lewej wiele ludzi zainteresowanych było uderzeniami młota sprawdzającego siłę testującego. Wiele par rozmawiało i śmiało się. Niektórzy zatrzymywali się i podziwiali kolejki. Inni śmiali się  z różnych atrakcji lub reakcji ludzi. Czułam się tutaj świetnie, było w pewnym sensie kameralnie, ale też ..ciekawie. Doszliśmy do dużego stawu przy którym na razie stało dość mało ludzi.
-A tu, co jest? -zapytałam zaciekawiona i podeszłam do niskiej barierki. 
-Około dwudziestej trzeciej ludzie będą mogli się tu zebrać i puścić statki z lampionami. To daje super efekt. -odparł czule Chen i przytulił mnie do siebie od tyłu. 
-No to brzmi super! Możemy się umówić, że jak już obskoczymy parę atrakcji we czworo to po rozdzieleniu spotkamy się tutaj  tej godzinie. - odparł z przebłyskiem geniuszu.
-Jestem za -mruknął Sehun.
-Ja też, ale teraz chodźmy na water splash! - dodał Luhan.
-Na co? - zapytałam nie wiedząc o co chodzi młodemu chłopakowi. 
-Spójrz - Azjata wskazał w niedalekiej od nas odległości wielką górę z szyldem świecącym na niebiesko, sugerującym mokrą zabawę. Pokiwałam z uznaniem głową i powolnym krokiem ruszyliśmy w stronę atrakcji.  Minęło z dziesięć minut, a my mieliśmy okazję minąć tunel miłości, dom krzywych zwierciadeł, i mini kino 4D. Gdy doszliśmy do water splash, mogłam wreszcie ujrzeć atrakcję w całej okazałości. Był to długi tor wodny, w którym podróżowało się dwuosobową łódką, wpływało się do jaskini, a potem można było tylko przypuszczać, była mokra zabawa. Na samym szczycie góry lał się mini wodospad na około sto metrów w którym spadało się łódką na mini jezioro i ostatecznie dopływało się do punktu startowego. Wyglądało całkiem.. morko i przyjemnie. Czekała nas jednak spora kolejka. Stanęliśmy w niej nastawieni na długie czekanie, ku jednak mojemu zdziwieniu, wszystko szło całkiem sprawnie. 
-Która godzina? - zapytałam chłopaków próbując zając sobie jakoś czas.
-Dwudziesta pierwsza dwadzieścia siedem. -odparł Jongdae.
Staliśmy czwórką, więc niespecjalnie było widać jak się ustawiliśmy do łódek, nam wydało się oczywiste jak wsiadamy. Okazało się jednak, że prowadzącemu kolejkę, takie się nie wydało. Mężczyzna z lekkim zarostem złapał mnie i Sehun'a za ramiona po czym w miarę kulturalnie posadził na łódce, odbębnił procedurę i puścił na strumień wody. Nie zdążyłam nawet niczego powiedzieć, Sehunnie chyba sobie to po prostu darował. Spojrzałam tęsknym wzrokiem na Jongdae, to samo zrobił mój towarzysz do Luhan'a. Zostałam skazana na mokrą przygodę z najmroczniejszym z mrocznych maknae. 
-No nic.. szybko pójdzie, ha ha -  zaśmiałam się nerwowo i miałam nadzieję, że atmosfera się rozluźni. Chłopak mruknął coś pod nosem, a łódka przyspieszyła. Nurt wody prowadził nas przez jaskinię stylizowaną na grotę jakiegoś morskiego potwora, słychać było szum wody. Łódka zatrzymała się, a my złapaliśmy się uchwytów.
-Gotowi? Czas na water splash! - rozległo się w powietrzu i otworzyło się coś co blokowało obiekt. Łódź momentalnie spadła o pół metra w dół i rozniosło się głośne chlust od upadku, dzięki któremu miałam mokre włosy z tyłu i lekko ramiona. Tak samo mój kolega. Obiekt popłynął dalej, narastał już szum wody, łódka zaczęła obijać się po ściankach, ujrzeliśmy zamontowany na suficie delikatny natrysk który tworzył wodną mgiełkę, chciałam się zakryć, ale i tak byłam świadoma, że będę mokra. 
-Kurcze- mruknęłam smutno przygotowując się na rześką prawdę.
-Chodź- odparł Sehun obejmując mnie i zasłaniając sobą w miarę  możliwości. Mgiełka prysnęła i zmoczyła tylko Hunnie. Uśmiechnęłam się czerwona od tej bliskości.
-Tylko nie mów nikomu, jasne? - dodał chłopak. Odparłam "ye" i przygotowałam się na następne atrakcje. 
Dalej zdążyliśmy już jednak zmoknąć niezależnie od zasłony, opryskały nas wodne armatki, chlusty i mini falki od upadków wpływania tu i tam. Najciekawsze było jednak przed nami. Nagle nasza łódka stała się bardziej stabilna i zaczęła podjeżdżać pod górę po specjalnej ściance.  Przed nami rozpostarł się krótki prosty odcinek pasa wodnego i kończył się.... w powietrzu. Pusto, tylko nocne  niebo.
-Trzymaj się mocno...-mruknął Sehun. 
-Ach?! - Zdążyłam tylko krzyknąć, włosy rozpostarły się jak porażone piorunem, spadliśmy z wysokości stu metrów i chlusnęliśmy tak mocno, że nie została po nas sucha nitka. 
-Och...-jęknęłam. 
Dopłynęliśmy do punktu startowego i wyszliśmy na podest. Po chwili ociekania, dołączyli do nas równie mokrzy Chen i Luhan.
-Mam wrażenie, że jesteś jeszcze bardziej chudy.. jak tak stoisz mokry - dodałam zwracając się do Lulu.
-A gdzie tam, jestem jeszcze bardziej męski- odparł chłopak starając się tak wyglądać, no ale nie wyglądał. 
-Wyschnijmy i chodźmy na dalsze atrakcje dodał - Chen.
-To może tunel miłości? - propozycja "męskiego" wilka całą naszą trójkę zbiła z pantałyku. 


----
Wybaczcie, ostatnio cierpię na brak weny i mam sprawy studenckie na głowie, będę rzadziej pisać, ale proszę, towarzyszcie Ann'ie byle do imprezy come back'owej! Będzie dziko!