piątek, 13 września 2013

Weekly Idol część I

Tego dnia dźwięk budzika wydał mi się odrobinę milszy. Wyłączyłam alarm i ospale zsunęłam nogi na podłogę. Wolałabym pospać do późna, ale dziś, czekał mnie długi dzień. Podeszłam do komputera i po włączeniu go i zalogowaniu się, włączyłam  na głos piosenkę "Tri-angle- DBSK", miałam ochotę na odrobinę energii. Przy pierwszych nutach  piosenki wczułam się w rytm i na rozbudzenie zatańczyłam parę ruchów, roześmiana ruszyłam w stronę łazienki.  Tak, nastawiłam się na to, że będzie to dobry dzień.  Szybki prysznic i zabawa przed lustrem. Spojrzałam na szyję, malinka nie znikła, muszę więc ją zakryć.  Świeża i pachnąca zapachem Celine Dion (ten zapach jest naprawdę super xD), umalowałam się ładnie i ubrałam w wczoraj przygotowane ubrania. sweterek z kołnierzykiem w czarno-białe wzory, ciemne jeansy i czerwone trampki. Całość wykończyłam różnymi  dodatkami w tym czerwoną kokardką wpiętą w lekko poupinane kosmyki co sprawiało, że moja fryzura przypominała trochę upięcie Disney'owskiej księżniczki z "pięknej i bestii".  Spakowałam do mini torebki komórkę, paczkę chusteczek, błyszczyk do ust , dowód osobisty i parę monet. Wyłączyłam komputer, zamknęłam drzwi od pokoju i ruszyłam na stołówkę. Przechadzając się poranną porą wzdłuż korytarza, dostrzegłam Choi Sooyoung, uwielbiałam ją, była jedną z moich ulubionych piosenkarek kpopowych, ale w natłoku wrażeń, w ogóle nie miałam okazji z nią pogadać.  Wieczorem do niej zagadam- pomyślałam. Weszłam przez drzwi do stołówki, pomachałam do chłopaków z Exo, nie wszyscy byli jeszcze przy stole. Zamówiłam sobie coś do jedzenia i kawę. Gdy podeszłam do wilczego stada, Chanyeol od razu musiał się odezwać. 
-Ach, gdybyśmy zawsze nagrywali programy z takimi ładnymi dziewczynami, mógłbym wstawać nawet o piątej rano! -rzucił z uśmiechem. Chłopcy pokiwali mu głowami w ramach aprobaty słów a ja zachichotałam. z "bananem na ustach" usiadłam między Chen'em i Lay'em. 
- I jak? Zestresowana? -zapytał siedzący po lewej , główny tancerz Exo-m. 
-Troszeczkę..- odparłam, a bynajmniej spróbowałam, bo Chen chen od razu mnie objął i powiedział za mnie:
-Ach Hyung, z nami nie ma prawa się stresować, ja przy niej jestem, Wy jesteście, będzie zabawnie - zaśmiał się. Uśmiechnęłam się potwierdzając to i gdy spojrzałam na swój talerz, chłopcy zrozumieli, że powinni pozwolić mi jeść. Podczas gdy razem z Lay'em, Chen'em, Baekhyun'em ,Chanyeol'em i Suho urządziliśmy sobie rozmowy przy okrągłym stole, w miarę upływu minut, dołączyli do nas Kris i Tao, Luhan i Sehun, oraz  Kai i Kyungsoo, jedynie Xiumin czekał już gotowy, okazało się, że zdążył zjeść zanim przyszłam i kręcił się teraz gdzieś po budynku. Byłam zaskoczona jak wcześnie potrafił wstać. Poczekaliśmy, aż wszyscy zjedzą posiłek i razem stawiliśmy się około dziewiątej przed budynkiem Sm.Town. Ku mojemu zdziwieniu, stały tu już fanki Exo, które nie były w szkole. Musieliśmy je zignorować, chociaż przyznam, że w natłoku krzyków i pisków, było to trudne. Poza tym, gdy zobaczyłam napis "oddaj nam Chen'a" po koreańsku i angielsku na plakatach poczułam się niepewnie. Suho widząc moje zakłopotanie złapał mnie za dłoń i poprowadził prosto do autokaru, umożliwiając mi szybszy zniknięcie z oczu zazdrosnych dziewczyn. 
-Dziękuję - odparłam , wpatrując się nadal w szybę i fanki.
-Nie przejmuj się, po prostu to lekceważ, dopóki nie ma się do czynienia z sasaeng fans jest dobrze -odparł lider  i pociągnął mnie bym usiadła obok Chen'a na tylnym siedzeniu. 
-Usiądę od strony okna, żebyś się nie martwiła, dobrze? -dodał mój chłopak. W podzięce przytuliłam się do niego i objęłam wzrokiem nowe otoczenie. Autokar był schludny, w ciemnych barwach z dużymi szybami i telewizorkiem na górze. 
-Ach unnie, jak tam szyja? Wszystko dobrze? -rzucił Kris spoglądając na mnie z nad siedzenia po lewej stronie. Spłonęłam na czerwono i odparłam.
-Dobrze, już mi lepiej. W czasie tej krótkiej wymiany zdań zarejestrowałam czujne spojrzenie Kai'a które pilnowało planu. Cóż, musiałam się chyba do tego przyzwyczaić. Po godzinie,a może i półtorej dojechaliśmy wreszcie do studia. Niektórzy ospałym krokiem podnieśli się z siedzeń, inni wyskoczyli z nich jak z trampoliny, a ja i Chen po prostu... wstaliśmy. Wyszliśmy na końcu i znów ujrzałam tłumek dziewczyn.
-One chyba nie mają nic innego do roboty- jęknęłam. 
-To smutne, marnują swoją edukację byśmy tylko je zauważyli..-mruknął Kyungsoo. Kai kiwnął głową i pozwolił wejść D.o. pierwszemu przez drzwi. Potrafi być taki uczynny- pomyślałam. Nie zauważyłam nawet tego momentu, w którym przestałam się, aż tak stresować obecnością Exo, bytem samego Jongin'a tak blisko. To pewnie przez tę terapię szokową którą zafundował mi ostatnio. Przy wejściu spotkaliśmy prowadzącego Hyungdon'a i młodego mężczyznę z teczką obok. Wyglądał na asystenta. 
-Witam, witam, miło Was widzieć! Nowa twarz w zespole, nareszcie będę miał kogo pomęczyć- roześmiał się. 
-Ha ha, no tak- westchnęłam z odrobiną śmiechu -miło mi pana poznać, mam na imię Anna Mickiewicz i jestem stażyst..-nie dokończyłam, przerwał mi.
-Ach ta Anna która jest dziewczyną Chen'a! Tak tak,  chętnie posłuchamy faktów o Tobie na wizji! - milcząc obserwowałam co mówi ten energiczny człowiek i dałam sobie spokój z wtrącaniem jeszcze czegokolwiek- ach panie Junghwa, proszę zaprowadzić wilki i dziewczynę do pokoju, do nagrywania programu mamy trzydzieści minut, a wszyscy musimy wyglądać "emejzing"! -wtrącił i  ruszył razem z Managerem Exo gdzieś na piętro. My zaś skierowaliśmy się za szanownym asystentem w centralną część budynku.
-Ach jakie ładne i duże miejsce -stwierdziłam radośnie.
-Jakoś nigdy tego nie zauważyłem - dodał Tao
-Ale jest całkiem przestronnie, racja -uzupełnił Kris.  Rozglądając się po otoczeniu, doszłam w towarzystwie chłopków i nieznajomego do pokoju oznaczonego napisem "Star".  Zachichotałam na myśl, że mnie za taką uznają. Gdy weszliśmy ujrzałam trzynaście krzesełek obrotowych rozmieszczonych pod ścianami w rzędy, z dużą ilością oświetlenia, kosmetyków i gadżetów do poprawienia wizerunku. 
-Usiądźcie tam gdzie jest kartka z waszym imieniem -wypowiedział się nieco onieśmielony asystent. Kiwnęliśmy głowami, chłopcy ukłonili się nisko w ramach okazania szacunku i podziękowali za pomoc, szybko im zawtórowałam, co by nie wyjść na niekulturalną. Zajęliśmy wskazane miejsca, a ja nie mogłam wyjść  z podziwu. Dla mnie to było tak abstrakcyjne i inne, że co chwilę się rozglądałam i czytałam etykietki. 
-Pierwszy raz prawda? - Zagadała mnie młoda i śliczna Azjatka, która wyłoniła się zza moich pleców.
-Tak, nigdy wcześniej nie występowałam w programie..-przytaknęłam entuzjastycznie. Kobieta zbliżyła się i przyjrzała się mojej twarzy. 
-No no, jest całkiem zadbana, widzę, że sama się malowałaś, troszkę to poprawię i będzie idealnie- dopowiedziała i zaczęła przygotowywać odpowiednie kosmetyki. Wykorzystałam chwilę i zerknęłam na siedzących obok mnie Kyungsoo i Luhan'a, czułam się dziwnie patrząc jak inne wizażystki (oby poprawnie xD) poprawiały chłopaków. Nie przywykłam do tego by patrzeć jak maluje się mężczyzn. 
-Dobra, proszę skup się na mnie. Muszę Cię umalować! - dodała Azjatka i zaczęła tworzyć bohomazy na mojej biednej twarzy. Dwadzieścia minut minęło bardzo szybko, gdy wszyscy byliśmy już poprawieni, zerknęłam w lustro. Odpowiedni makijaż, nawet delikatny, potrafił uczynić z każdego ładną osobę, uśmiechnęłam się i zachwyciłam tym jak wyglądam. 
-No no Ann, jesteś ładniejsza ode mnie, a to duże wyzwanie!
Obejrzałam się do tyłu i ujrzałam roześmianego Tao. Westchnęłam rozbawiona,a gdy Chanyeol dodał, że jego nikt nie pokona, dałam za wygraną. Asystent znowu się pojawił i wręczył nam plakietki z imionami.
-Wchodzimy wchodzimy, musimy nagrywać program !Rzucone hasło i wszyscy wyszliśmy przez drzwi na białą salę na której było 15 krzeseł i dwóch prowadzących. Zaczęło się..
-----------------------------------------------------
Przepraszam, obiecałam długi post, ale zdecydowałam się rozbić go na trzy pomniejsze. W tym zawarte jest rozpoczęcie, w drugim będzie cała akcja programu, a trzeci was zaskoczy i będzie stres, także wyczekujcie ostatniego, bo przygotowałam coś ciekawego <3 Oby tylko była wena, hwaiting!

wtorek, 10 września 2013

Spokój

Śniadanie minęło w ciszy, tym razem jadłam siedząc przy SHINee.  Wcale nie czułam się głodna, ale Minho wmuszał we mnie bym nie zostawiła niczego na talerzu. Bałam się spoglądać na Lee, na Kai'a i na Chen'a, ale ten ostatni jak to miał w zwyczaju nie dawał za wygraną, i gdy zbierał się z Baekhyun'em podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek na pożegnanie. Westchnęłam z ciężkim uśmiechem i zapatrzyłam się w stronę w którą odchodził.
-Skończyłaś? -zapytał szorstko Taemin. Kiwnęłam głową i razem przy eskorcie Choi'a odnieśliśmy tace. Reszta ich zespołu zmyła się, prawdopodobnie będąc uprzedzona o tym, że Ci dwaj mieli plany.  Gdy ruszyliśmy  w stronę drzwi podszedł do nas Jongin, i w zupełnej ciszy wyszliśmy ze stołówki odprowadzeni spojrzeniami nielicznych. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać, ale chcąc czy nie, musiałam iść do pokoju Lee. Mieliśmy mało czasu, bo tylko godzinę, później miałam swoje zajęcia z koreańskiego, a reszta też miała coś rozplanowane. Weszliśmy do pokoju SHINee, ostatni Jonginnie zamknął  drzwi. Usiadłam obok Minho na łóżku i spojrzałam raz za razem na Tae i Kim'a. W powietrzu unosiła się dziwna i ciężka aura. 
-Zacznę od tego, iż Kai wyjaśnił mi co zaszło w Twoim pokoju.. dlatego jestem w stanie mu odpuścić, ale nie podoba mi się jego podejście. 
-Wyjaśniłem Ci jak to będzie potem wyglądać -wtrącił Kai. 
-No tak, ale ja uważam to za dość dziwny sposób.. po prostu..- kontynuował  Lee.-tak czy siak, suma sumarum musimy mieć na względzie dobro Exo i Chen'a przede wszystkim. 
-To znaczy, że on nie wie? Jak to możliwe? - zapytałam upewniając się w informacji. 
-Nie zdążyłem mu powiedzieć, Jongin powstrzymał mnie przed tym.. Odetchnęłam i wreszcie miałam siłę się uśmiechnąć, po chwili zabrałam głos:
-Chciałabym się jeszcze dowiedzieć, skąd Kai wie o tym, że go pocałowałam.. 
Lee przeniósł wzrok na chłopaka, to samo zrobiliśmy ja i Choi. 
- Generalnie... mam mocny sen, ale Twój pocałunek mnie obudził, to jest.. chyba byłem wtedy w czymś jak pół sen, po prostu czułem Twoje ciepło, a nad ranem obudziłem się obejmując Cię, i tak to wykalkulowałem. 
-Dlaczego więc wtedy nie zareagowałeś? -dodałam zaskoczona, w końcu byłam przekonana, że to Taemin mu powiedział. 
-Uznałem, że i tak było tam za dużo emocji, mieliśmy za dużo wrażeń, chciałem na spokojnie o tym porozmawiać...-odparł spokojnym tonem Kai.
-Dobrze, skoro to nie Taemin się wygadał, to jest w porządku..-mruknęłam.
-Nie wiem jak Ty Ann, ale ja nie uznaję obecnej sytuacji za "w porządku", póki co, zachowamy to wszyscy w tajemnicy, by nie zniszczyć kariery Exo i nie skrzywdzić Chen'a, ale od tej pory, cała nasza trójka będzie mieć Cię na oku, pod koniec roku w Sm. Town, zostaniesz ukarana za każde przewinienie. -dodał Lee. 
Westchnęłam, a Minho mnie przytulił.
-Spokojnie, zawsze można się poprawić i zapracować na uznanie, prawda? -dodał braterskim tonem. 
Był jedynym w tej grupie który mnie nie oceniał tylko wspierał i starał się pomóc, taki kochany, prawdziwy starszy brat. 
-T-tak, dziękuję Oppa..- chłopak uśmiechnął się troskliwie i dodał.
-Te dobre uczynki Anny też zapisujcie -zaśmiał się. Wszyscy się uśmiechnęli mimowolnie i rozpogodzili. Zapanowała niepisana umowa, według której mieliśmy udawać, że wszystko jest po staremu, do czasu zakończenia mojego stażu. Szykowała się zatem długa i ciężka droga w moim "wymarzonym świecie".   Później rozmawialiśmy jeszcze chwilę, a następnie rozdzieliliśmy się by udać się na swoje zajęcia. Siedziałam na koreańskim odrobinę spokojniejsza i pogodniejsza, byłam bezpieczna, bynajmniej na razie.  Godzina szybko minęła i miałam pół godziny przerwy. Pobiegłam do pokoju i zostawiłam wiadomość Amelii o tym jak potoczyły się sprawy. Zdążyłam sprawdzić co nowego na facebook'u i twitter'rze, po czym poszłam na kolejne zajęcia.  Myślę jednak, że nie powinnam nazwać tego zajęciami, to była próba, nauka jak zachować się podczas nagrania, taki przyspieszony kurs. W sali byłam tylko ja, Leeteuk z Super Junior i jakaś nieznana mi kobieta. Nie była jakaś niesamowicie ładna, ale miała po prostu coś takiego w sobie, co przyciągało wzrok i sprawiało, że miało się ochotę słuchać. W ciągu następnych dwóch godzin, oboje, na zmianę wyjaśniali mi jak poprawnie się zwracać do prowadzących, co robić i jakich gaf nie popełniać. Podkreślali by pamiętać o postawie, uśmiechu i kulturze osobistej, która w Korei Południowej ma wręcz trzykrotnie większe znaczenie niż w Polsce.  Wyszłam z sali naprawdę zmęczona, ale bogatsza o niezbędną mi wiedzę, podziękowałam, pożegnałam się i ruszyłam do swojej sekcji.  Schodząc po schodach, spotkałam Kris'a, który gdy tylko mnie spostrzegł podszedł i dodał: 
-Właście mnie poinformowano, że jutro jedziemy do studia o godzinie dziewiątej, toteż, musisz być około ósmej czterdzieści pięć przed budynkiem, dobrze?  Tak płynnie posługiwał się angielskim i koreańskim, że człowiek był naprawdę pod wrażeniem. 
-Dobrze, zapamiętam.-uśmiechnęłam się i przechyliłam głowę. 
-Och, co Ci się stało w szyję? -spostrzegł się chłopak. Zaskoczona od razu złapałam dłonią wskazane miejsce i zasłoniłam je włosami.
-Ugryzło mnie coś w nocy.. - odparłam.
-Może powinnaś iść do pielęgniarki? -Kris zapytał zmieszanym tonem.
-Nie, wszystko w porządku, niedługo zniknie ha ha ha ...-wykończyłam zdanie nerwowym śmiechem i puściłam się w dziki bieg, rzucając krótkie "część" w powietrze. Reszta dnia ku mojemu zaskoczeniu upłynęła mi całkiem spokojnie i wreszcie bez żadnych komplikacji. "Odbębniłam" wszystkie zajęcia rozplanowane na dziś, zjadłam obiad i kolację, pierwsze w towarzystwie SHINee drugie razem z Exo i szczęśliwa powędrowałam do pokoju. Wreszcie miałam czas odetchnąć i przygotować się psychicznie na jutrzejsze wrażenia . Przygotowałam ubrania na następny dzień, posiedziałam do późna na komputerze, potem zabrałam się zaczynie książki " W drodze na Hokkaido"- Will'a Ferguson'a, aż do chwili w której uznałam, że czas na wieczorny prysznic, mycie zębów itd. Położyłam się do łóżka i miałam nadzieję, że do jutra moje worki pod oczami staną się niewidoczne. Spojrzałam na wyświetlacz komórki, twittn'ęłam komentarz odnośnie spokoju i wreszcie mogłam zasnąć bez zmartwień. Bynajmniej teoretycznie, to była pierwsza noc w tym tygodniu,  przed którą nie myślałam o niczym..

poniedziałek, 9 września 2013

Trudności

-To nie tak jak myślisz...- odparł zaskoczony Kai przybierając kolor kredy.  Kiwnęłam głową potwierdzając słowa chłopaka.
-T-to była tylko kara...-jęknęłam żałośnie - daj sobie to wytłumaczyć ..
Taemin miotał spojrzeniem to na mnie to na Jonginnie.
-M-myślałem, że to ona jest tu nie fair, ale jak widać Ty jesteś jeszcze gorszy Jongin.. Zawiodłeś mnie. - głos Taemina był pełen żalu i goryczy - to nie ma sensu, muszę im to wszystko wyznać, już dłużej tak być nie może! - ostatnie słowa zostały tak druzgocząco wykrzyczane, że poczułam się wręcz przygnieciona smutkiem, w oczach zakręciły mi się łzy. Potem wszystko potoczyło się szybko, jak w krótkiej animacji, Lee wybiegł z pokoju jakby się paliło, a Kai zerwał się w bieg za nim, miałam wrażenie, że szybciej niż Husain Bolt. Nie zdążyłam nawet nic powiedzieć, drzwi trzasnęły, a ja siedziałam sama w pokoju zalewając się łzami. Wiedziałam, że kpopowy świat jest pełen emocji, ale nie minął nawet tydzień, a mój świat wywrócił się do  góry nogami, zresztą nie tylko mój. To było bez sensu, opadłam ponownie na łóżko i spojrzałam na biały sufit. Nie było już sensu nic wyjaśniać Taemin'owi, nie potrzebnie tu przyjeżdżałam, nie potrzebnie się zaangażowałam w ten świat. Moje myśli przeszył ból, ale fizyczny. Dotknęłam szyi w znajomym punkcie, westchnęłam, wstałam i podeszłam do lustra. Zapuchnięte od łez, czerwone oczy, potargane miodowe włosy opadające swawolnymi kosmykami na zapuchniętą twarz, i piekące miejsce na szyi..delikatny ślad ugryzień. 
-Malinka..-odparłam bezosobowo do lustra. Poczułam się naznaczoną, jeśli Lee nie wyjawi tego co widział z jakiegoś nieznanego mi powodu, to i tak będę musiała ukrywać to przez tydzień.. a przecież w piątek miał być program. Zerknęłam na komórkę, minęło dziesięć minut, bałam się myśleć co się dzieje za drzwiami mojego pokoju. Skoro i tak w przeciągu najbliższej godziny wszystko zostanie wyjawione, wiedziałam jedno chciałam uciec myślami z tego miejsca. Podeszłam do komputera i wywołałam na skype Jagodę. Uch.... nie było jej, akurat w momencie gdy potrzebowałam porozmawiać. Weszłam na facebook'a i spojrzałam na listę osób dostępnych na chat'cie. Domyślałam się, że w Polsce jest inna godzina, ale w tej chwili nie obchodziło mnie to, ku mojej radości Amel jeszcze nie spała. Otworzyłam okienko rozmowy i napisałam "hej". Po chwili pisania Amelia zgodziła się przenieść na skype. 
-No to co się stało? - zapytała.
-Narobiłam strasznych głupot.... chcę być daleko od tego miejsca, przynajmniej myślami. -odparłam smutno.
-Co masz na myśli? Przecież tam nie może być źle! - Amel uśmiechnęła się do kamerki. 
-W skrócie wygląda to tak, że spotykam się z Chen'em , przez przypadek pocałowałam Kai'a gdy spał, potem się jednak okazało, że w jakiś sposób się o tym dowiedział, właśnie muszę ustalić jak to zrobił, Taemin to wszystko widział i suma sumarum ten ostatni chce to teraz wydać. 
- A ta malinka na szyi to czyja sprawka? - Moja koleżanka wtrąciła zaskoczona.
-No Jongin'a właśnie... bo miałam wyjasnić wszystko Lee, ale w tym momencie zobaczył jak Jonginnie był ze mną w dziwnej hm... sytuacji, i teraz już wydaje się, że nic do niego nie dotrze.
-Wooow, jak Ty to robisz, jesteś tu prawie tydzień,a już narobiłaś bigosu - Melka pokiwała głową z uznaniem. 
-To nie jest zabawne nagrywamy w piątek program z EXO, to już w ogóle będzie jak gwóźdź do trumny.. -westchnęłam  i potarłam obolałe miejsce.
-Zatem odpuściłaś tak? -zapytała przyjaciółka - czekasz na to jak się sprawy potoczą? Kiwnęłam głową i westchnęłam, spoglądając na godzinę na komputerze. Minęło już pół godziny.. 
-Chciałabym mieć czystą kartę, tak od nowa tutaj.. -dodałam myślami będąc za drzwiami, nie wiedziałam czego się spodziewać, za oknem zaczęło się ściemniać. 
- Gdybym teraz przy Tobie to bym Cię przytuliła.. nie martw się -dodała Amelia.-muszę już iść, jutro idę z rana na zajęcia..Wróciłam wzrokiem na ekran, uśmiechnęłam się smutno i obiecałam, że od razu powiem Amel co się dalej zadziało jak tylko będę coś wiedzieć, pożegnałyśmy się i wyłączyłam skype i facebook'a.  Czy już wiedzą? - moją głowę nurtowało to pytanie, a ze zdenerwowania uderzałam rytmicznie palcami o blat. Bałam się wyjść, minęło kolejne pół godziny i nic, cisza, spokojnie. Za oknem zrobiło się już całkowicie ciemno, moje drzwi już się nie otworzyły ponownie, siedziałam jeszcze parę godzin przed komputerem słuchając Birdy i przeglądając sieć.  Nikt nie przyszedł, nic się nie działo.. Około jedenastej w nocy, wyłączyłam komputer i poszłam pod prysznic, szybki i zimny, przypomniał mi jednak o sytuacji z Taemin'em i Minho. Przemyłam twarz, ale oczy nadal wyglądały strasznie, umyłam jeszcze zęby, przebrałam się w piżamę i poszłam do łóżka. Leżałam tak jeszcze z godzinę lub dwie zanim zasnęłam. To był ciężki wieczór, przed snem umysł zalał mnie kolejną falą przemyśleń, aż wreszcie odleciałam do krainy Orfeusza. Tam gdzie było spokojnie..

***

Jaki irytujący dźwięk.. ach... budzik! Wyłączyłam go i podniosłam się do pozycji siedzącej na łóżku.  Pokój wygląda jak po staremu, ale ja chyba nie bardzo. Nie pamiętałam snu, ale to musiał być koszmar, byłam potwornie zmęczona i smutna. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, dziś był czwartek, dzień próby przed jutrzejszym programem z Exo.. Chciałam czy nie, szykowała się konfrontacja. Termometr za oknem wskazywał, że zrobiło się trochę chłodniej.  Powlokłam się jak zdjęta z krzyża do łazienki, przywołałam się do porządku i umalowałam. Makijaż jednak nie pomógł mi zakryć worków pod oczami i zgaszonego spojrzenia. Spojrzałam na siebie w lustrze.  Drobniejsza niż zwykle postura, włosy rozpuszczone by ukryć malinkę  granatowy sweter z napisem "wolf" który dostałam od Jagody na ostatnie urodziny upamiętniający moją miłość do kpopu... i ciemne jeansy z trampkami w podobnym kolorze. Tak.. nie chciałam się rzucać w oczy.  Czułam się tak, jakbym miała wymalowane na twarzy jaka jestem okropna. Nie chciałam iść na stołówkę, z kim miałam tam usiąść? Stwierdziłam, że skoczę do automatu na korytarzu po coś do jedzenia i daruję sobie dzisiaj śniadanie. Bałam się reakcji ludzi. Wyjęłam z torby drobną kwotę pieniędzy, zebrałam siły i zamknęłam pokój, by ruszyć korytarzem do biurowej części Sm.Town.  Roześmiane twarze nie zwracały na mnie uwagi, dziś definitywnie sprawiało mi to przyjemność. Wyszłam z damskiej sekcji i doszłam do drzwi prowadzących w kierunku upragnionego miejsca. Gdy miałam je nacisnąć ujrzałam jak z męskiej sekcji wychodzą Minho, Taemin i Jonghyun. Zaciągnęłam się powietrzem gdy tylko mnie dostrzegli i czym prędzej ruszyłam przed siebie. Gdy już w połowie korytarza się trochę uspokoiłam usłyszałam głos Choi'a. 
-Ann, zaczekaj! Stanęłam sparaliżowana i bliska płaczu. Czy mój oppa o wszystkim wiedział? Co mam robić? Jak się zachowywać? Spojrzałam na chłopaka zdenerwowana,  ale ten uśmiechnął się pobłażliwie jak to miał w zwyczaju. 
-Gdzie tak pędzisz? -zapytał -stołówka jest w tamta stronę. - wskazał kciukiem w tył. 
-Wiem-odparłam - nie dam rady dziś zjeść śniadania, chciałam sobie kupić coś lekkiego i wrócić do pokoju...-mruknęłam.
-Dlaczego? Moim zdaniem i tak jesteś za chuda, nie wydawaj zbędnie pieniędzy chodź..- Minho pociągnął mnie za rękę w kierunku z którego przyszliśmy. 
-Ty nie rozumiesz! Nie mogę tam przyjść! -krzyknęłam i zaczęłam się wyrywać.  W tym momencie Choi objął mnie ramieniem i pociągnął dalej do drzwi.
-Nie denerwuj się, wiem co się stało w sprawie z Kai'em, Taemin'em, Chen'em i Tobą. Lee chce, żebyś przyszła do naszego pokoju od razu po śniadaniu, będą tam wszyscy poza Chen'em. On nadal nic nie wie.
Spojrzałam zaskoczona na przyjaciela. Jak to możliwe? Dałam się zaprowadzić, miałam się więc zmierzyć ze wszystkim po śniadaniu...

niedziela, 8 września 2013

Ogłoszenie z treścią.

XD Mam małą prośbę do czytelników, moglibyście wejść na to i kliknąć like tam gdzie trzeba?
 https://www.facebook.com/events/582577671801103/583564005035803/?notif_t=event_mall_reply

 Sprawa wygląda tak: Trzy polki, mają dużą szansę wygrać randkęz Jay Park'iem. Mają niestety tylko 200 like przewagi (to jest mało w tym konkursie) staramy się je wspierać z całych sił bo to jedyna możliwość by kpop poznał się z kulturą polską! Połączmy się, cały fandom stara się zjednoczyć, by wreszcie pokazać się na kpopowej mapie! 1 like, 1konkurs, 1 wygrana, 1 możliwość zaistnienia. 
Bardzo dziękuję <3
Jutro dodam post na bloga, będzie DŁUUUGI 

środa, 4 września 2013

Pragnienie

Zabrakło mi tchu.
Te wielkie brązowe jak czekolada oczy wpatrywały się we mnie ,przenikając mnie, czułam się całkowicie bezbronna.
-Ann, możesz udzielić mi odpowiedzi? - męski i niski głos Jongin'a przeszył powietrze, a ja w końcu wypuściłam powietrze z płuc. 
-Ja..-Odwróciłam głowę i poczułam jak pieką mnie policzki. Prawdopodobnie byłam już cała czerwona, ze stresu przygryzłam wargę.
-Poprosiłem Cię o odpowiedź, a nie  o to byś mnie w tej chwili uwodziła - dodał chłopak, z pół uśmiechem.
-Uch..- wróciłam na chwilę spojrzeniem na jego twarz - przepraszam Jongin, nie powinnam.. -mruknęłam drżąc jakbym miała kostki lodu pod sweterkiem.
-Tylko tyle chcesz mi powiedzieć? Może wyjaśnisz mi dlaczego to robisz, skoro jesteś w związku z moim przyjacielem? Wiesz, że powinienem od razu mu o tym powiedzieć?- dodał Kai, tym razem bardziej stanowczo. 
-Wiem...- westchnęłam, a moje włosy opadły mi na twarz- p-po prostu, jesteś moim idolem, odkąd zobaczyłam Exo, kocham kpop, to mój mały świat i nagle... w ciągu tej jednej przypadkowej nocy, obudziłam się w Twoich objęciach, przez przypadek... poczułam, że to jedyna szansa, by kiedykolwiek... móc.. no wiesz - odparłam łamiącym się głosem  i znów odwróciłam głowę, by chociaż na niego nie patrzeć w tak trudnym dla mnie momencie. 
-Zatem dla Ciebie, uczucia do mnie to tylko fanowska miłość, i bez względu na uczucia Chen'a i moje, wykorzystałaś chwilę, byle tylko zaspokoić swoje pragnienia? - głos chłopaka przybierał na sile. 
-Proszę.. nie krzycz na mnie, to nie tak..- spojrzałam bezradnie na Jongin'a, pragnąc by zrozumiał, czym są uczucia fanki względem idola, że to nie jest tak jak myśli, że nie chcę ich krzywdzić...
-Powinienem od razu powiedzieć i Chen'owi i prezesowi, ale też uwzględnić dobro zespołu i naszej promocji.. Odkąd tu jesteś, to nasze życie stanęło na głowie.-dodał Kai i spojrzał na mnie znacząco.
-Nie chcę żeby to tak wyglądało, ja naprawdę nie mam na celu was wykorzystać czy coś... nie chcę się wami bawić.. -jęknęłam nadal oczekując jakiegoś sygnału, że rozumie.
-Uwierz mi, pro.. ach!-starałam się powiedzieć, jednak Jongin przewrócił mnie na materac i zaparł się nade mną ramionami, lustrując mnie TYM spojrzeniem.
-Co ...?-zapytałam zmartwiona i zaskoczona, zapominając o tym jak bardzo kręci mnie jak blisko jest.
-Przyjemnie jest tak? Grać niewinną i uroczą, podczas gdy twoje fanowskie żądze krzywdzą i idola i chłopaka który się w Tobie zakochał? To chyba nie jest odpowiednie,prawda? - niski głos sprawiał, że czułam się jeszcze bardziej przygnieciona niż faktycznie byłam. Serce biło tak mocno, uderzało jakby chciało się wyrwać z piersi,krzyczało. 
-Przecież to nie wynika z mojej złośliwości czy innych negatywnych celów -jęknęłam i spuściłam wzrok onieśmielona chłopakiem. 
-Wiesz... za każde przewinienie powinna być kara, tak to już jest, że złe rzeczy się nie nagradza, tylko karze...
-Co chcesz przez to powiedzieć? -dodałam prawie na bezdechu. 
-To...- gdy tylko Kai mi odpowiedział, jego usta znalazły się przy mojej szyi i mocno mnie ugryzły. Zupełnie jak prawdziwy wilk.
-Au!- krzyknęłam cicho i odruchowo chciałam złapać dłonią bolące miejsce, ale jego dłonie szybciej złapały moje. 
-Nie skończyłem jeszcze, leż spokojnie.-dodał groźnie, i chociaż w pierwszej chwili miałam zamiar się wyrwać, postanowiłam tego nie robić, Kai naprawdę potrafił być męski i dziki. Przygryzłam wargę i pozwoliłam na dalsze ugryzienia w szyję i niebezpiecznie bliskie przebywanie jego ust przy moich.
-Prawda, że było przyjemnie? -Jongin zapytał po wszystkim- trochę boleśnie, ale przyjemnie, czyż nie?
-T-tak-odparłam. 
-Widzisz, teraz jeszcze bardziej będziesz mnie pożądać, a ja będę Cię karać, zobaczysz jak,ale to nie będzie przyjemne. Ta przyjemność którą teraz odczułaś, odbije się na Tobie, za Chen'a i za mnie....
-Uch...-jęknęłam tylko wreszcie łapiąc prawdziwy oddech i nie wiedziałam co powiedzieć.
Nie musiałam się jednak martwić by cokolwiek odpowiedzieć. 
Taemin.. zrobił to za mnie. Stał właśnie w drzwiach z oczami szerszymi niż ja miałam widząc Kai'a na początku. 
-Wy chyba sobie ze mnie kpicie..-dodał wciąż będąc w szoku.. 

poniedziałek, 2 września 2013

Zamarłam

Gdy wreszcie zostałam "dostarczona" do swojego pokoju, bo moje próby przekonywania Chen'a, że już wszystko gra, skończyły się fiaskiem, opadłam na kołdrę w pokoju. Udało mi się  jednak przeforsować, że potrzebuję się przespać, toteż zostałam w pokoju sama. Podniosłam poduszkę i przykryłam nią głowę. Chciałabym się ukryć i przeczekać tą sprawę -pomyślałam i westchnęłam. Nie było sensu nakrywać się poduszką i udawać, że nic się nie dzieje, zsunęłam przedmiot z głowy i poprawiłam na łóżku.  Spojrzałam na zegarek,miałam trzy godziny do kolacji, akurat trochę czasu by przemyśleć co chcę powiedzieć Taemin'owi. Tylko czy fanowskie odurzenie, może być usprawiedliwieniem dla takiego zachowania? Jaki naprawdę jest Taemin gdy ktoś nie zachowuje się fair w stosunku do osób które lubi? Jak zareagowałby Chen gdyby dowiedział się o wszystkim? Tyle pytań kłębiło się w mojej głowie, nie znałam na nie jednak odpowiedzi. Te, miały nadejść wieczorem. Zakładałam, że nie pójdę spać, jednak stres wywołał moją senność i odpłynęłam do krainy Orfeusza, tam gdzie nie było trosk i zmartwień..

***
-Beep!!
Podniosłam głowę i  przetarłam oczy, wstając z łóżka dojrzałam że za dziesięć minut powinnam być na stołówce. Podeszłam do lustra w łazience i poprawiłam potargane włosy, nie chciałam tam iść. Nie wiedziałam nawet gdzie mam usiąść skoro byłam teraz w takich a nie innych relacjach z Taemin'em. Moją jedyną nadzieją był Minho. Zamykając drzwi zganiłam się w myślach, że nie raczyłam się zaprzyjaźnić z nikim innym. Ruszyłam korytarzem i naciągnęłam rękawy sweterka, czułam się bardziej komfortowo zapewniając sobie chociaż ten drobny gest.  Idąc korytarzem dostrzegłam jak dziewczyny z SNSD zbierają się do wyjścia. Inni albo byli już na stołówce, albo jeszcze nie ruszyli.  Dotarłam do drzwi  z napisem "jadalnia" i pchnęłam delikatnie. Przekraczając próg skupiłam się tylko i wyłącznie na dotarciu do bufetu, czyli jak zawsze. Idąc w kierunku mojego bezpiecznego punktu, miałam wrażenie jakby wszyscy wiedzieli, co zrobiłam. Gorzej nie miałam się okazji czuć. Gdy dotarłam do kolejki, tym razem dzięki Bogu całkiem długiej, bo na siedem osób przede mną, zaczęłam się rozglądać za pustym stolikiem. Nie było jednak tak owego, bo wszyscy pozajmowali sobie miejsca zostawiając przynajmniej po jednej osobie przy stoliku lub po prostu kładąc na krzesełka kurtki. Spanikowana rozmyślałam co mam zrobić, i nie skojarzyłam nawet kto stanął za mną. 
-Ann, co bierzesz? - rozbrzmiał znajomy głos. Odwróciłam się i westchnęłam jak dziecko przyłapane na podkradaniu ciasteczka. 
-Nie mam pojęcia Chen, nie wiem co wybrać...-odparłam zmęczona.
-To może ja mogę Ci coś wybrać? 
-Jak wolisz - dodałam i uśmiechnęłam się przepraszająco. Przesunęliśmy się do okienka i nadeszła moja kolej.
-Co Pani zamawia?  Spojrzałam na Chen chen'a by zdecydował za mnie. 
-Poprosimy kimbap i zieloną herbatę, dwa razy. -odpowiedział chłopak i obdarzył panią za ladą uroczym uśmiechem. Czekając na wydanie tac, spojrzałam w stronę stolików i mój wzrok dostrzegł jak na salę wchodzi Taemin i Onew. Szybko zwróciłam spojrzenie na panią od wydawania posiłków i wzięłam swoją tacę. Chen zajął miejsce po mojej prawej stronie. 
-Ann usiądź dziś z nami -dodał uzupełniając wypowiedź o jak największą ilość ciepła. 
Z braku laku, kiwnęłam głową przytakując, szczęśliwa, że zostałam wybawiona od troski poszukiwania miejsca. Przy stoliku siedzieli już D.o., Kai, Kris i Chanyeol , reszta stała w kolejce. Zajęłam miejsce obok tego ostatniego, a obok mnie, po lewej usiadł Chen.
-Um.. dzisiaj musicie się ze mną pomęczyć - uśmiechnęłam się zakłopotana. 
-Nie tylko dzisiaj, w piątek też będziemy musieli się Tobą zaopiekować- dodał Yeol oszałamiając wszystkich przesłodkim półuśmiechem ukazującym jego białe i równe zęby. 
-Hahah racja racja, w piątek jest "Weekly Idol" - wtrącił mój chłopak i włożył porcję jedzenia do ust. 
-Nie da się ukryć.. trochę się tym martwię..-westchnęłam i podniosłam pałeczką coś co wyglądało jak sushi -No ale nie mam wyboru, taki "wyrok" - dodałam i włożyłam to coś do ust. 
-Daj spokój  dziewczyno, na Twoim miejscu raczej bym się cieszył, tylu przesympatycznych i przystojnych chłopaków się Tobą zajmie, byś dobrze wypadła w programie -wtrącił ciepło Kris, udając jednak, że rozmowa wcale go nie interesuje. Uśmiechnęłam się i westchnęłam, po czym popiłam całą ciszę herbatą. 
Pomimo tego, że rozmowa dalej potoczyła się płynnie, zauważyłam następujące fakty: Kai nie odezwał się do nikogo słowem, wiem, że nie jest wielką gadułą, ale takie zachowanie uważałam za normalne tylko dla Kyungsoo, a tutaj doznałam zaskoczenia, po drugie  cały czas czułam jego rozbrajający wzrok na sobie, po trzecie, taki sam wzrok czułam ze stolika nieopodal należący do Taemin'a. Pragnęłam z całych sił znaleźć się daleko od jednego i drugiego. Posiłek jednak dobiegł końca i powolnym krokiem odniosłam tacę, uprzednio żegnając się z chłopakami. Czym prędzej popędziłam do pokoju,a  gdy już się w nim znalazłam odetchnęłam spokojnie. Teraz musiałam już czekać, aż Lee zapuka do moich drzwi. Minęło może piętnaście minut, a ja krzątałam się po pokoju szukając zdaje się.. siebie.  Usiadłam na  łóżku i w tym momencie rozległo się feralne pukanie.
-Proszę...-jęknęłam smutno. Byłam przekonana, że to właśnie TA godzina, jednak pomyliłam się. W drzwiach stanął Jongin. 
-Coś się stało? -zapytałam zaskoczona z oczami jak spodki kosmiczne.
-Właściwie to tak, chciałem o coś Cię zapytać. -odparł Azjata i zamknął drzwi.
-O co więc chodzi? - kontynuowałam konwersację. Kai usiadł na łóżku obok mnie i spojrzał poważnie i spokojnie prosto w moje oczy. 
-Chcę się dowiedzieć dlaczego pocałowaś mnie ubiegłej nocy..
Zamarłam. 

Wyrok

-Chen... możesz mnie postawić, poradzę sobie -powiedziałam zmęczonym głosem. Dłonie mojego chłopaka ścisnęły mnie jeszcze mocniej.
-Nie powinnaś się męczyć, i tak jutro masz ciężki dzień, a w piątek wręcz  jeszcze gorzej.
Wywróciłam oczami i naburmuszona dałam się zanieść.  Wizyta w pokoju trzysta siedem miała zaważyć na moich przyszłych losach i relacjach. 
Chen chen pozwolił mi do pokoju wejść o własnych siłach i oznajmił, że poczeka przed nim, aż skończymy rozmawiać. Gdy tylko przekroczyłam próg, czując się jakbym miała nóż na gardle, zobaczyłam stojącego po lewej Taemin'a i Kai'a. Stali tam jakby ktoś zamienił ich w greckie posągi. Zastygłe emocje, nieskazitelna cera i postawa, wszystko stabilne i dopracowane w szczegółach, poczułam się jeszcze bardziej beznadziejna niż w  ostatnich godzinach. Gdy w końcu zamknęły się drzwi, a ja stanęłam na równi z chłopakami, prezes zlustrował naszą trójkę wzrokiem i wreszcie się wypowiedział:
-Poprosiłem was, byście tu przyszli, bo chciałbym wyjaśnić dlaczego zabrakło wczoraj prądu i dowiedzieć się jak zepsuła się winda, dodatkowo, wręczę wam wasze zaktualizowane terminarze, w końcu, przepadło wam trochę zajęć, a nas jak wiecie goni czas, już za trzy tygodnie mamy wielki event i trzeba być gotowym. 
To kto ma ochotę zacząć? Zanim ktokolwiek zdążył nawet się nad tym zastanowić, wypaliłam "ja!".
-Zaczęło się od tego, że byłam umówiona na taniec z Taemin'em w tej części budynku. Miał mi pomóc się tego nauczyć przed event'em, gdy wsiadłam do windy spotkałam Kai'a i nagle wysiadł nam wtedy prąd..
-Postanowiliśmy więc, a właściwie ja to narzuciłem Ann.. że będziemy się wspinać szybem od windy. Trochę irracjonalne, ale daliśmy radę, jednak zanim Annie zdążyła wyjść z szybu, prąd znów się włączył w windzie..-uzupełnił Jonginnie.
-A mój but spadł mi z nogi blokując windę, dlatego się zepsuła, a ja okazjonalnie uderzyłam jeszcze stopą i miałam problem z chodzeniem -dodałam. 
-Wtedy ja ich znalazłem -wtrącił Lee- wspólnymi siłami zagwarantowaliśmy sobie przyjemny pobyt- dodał, podkreślając ostatnie i spoglądając na mnie. Zwróciłam się w jego stronę wzrokiem iście błagalnym, z nadzieją, że zdążę mu wyjaśnić, albo raczej wcisnąć kit usprawiedliwiający moje zachowanie. Minęła chwila ciszy i prezes w końcu odrzekł co chodziło mu po głowie:
-Skoro...to wszystko.. to rozumiem, sytuacja była niekontrolowana, nie wasza wina. Prądu zabrakło z powodu zwarcia w przewodach, ale ta część w której wy byliście, wymaga ręcznego włączenia zasilania, bo należy jeszcze do starszych lat. Musimy to znowelizować... hmm- prezes zamyślił się, otworzył szufladę i wyjął trzy teczki, po czym podał po jednej dla każdego z nas. -tu macie aktualizacje, proszę zapoznajcie się  z nimi przed kolacją. Westchnęłam spokojniejsza,  i wzięłam teczkę pod pachę. 
-Czy chcecie jeszcze o czymś wspomnieć?-zapytał prezes, jednak zupełnie niedbale.
Momentalnie podniosło mi się ciśnienie, a mów wzrok dosłownie w tym samym momencie zjednał się ze spojrzeniem Taemin'a. Pokręciłam głową, zdecydowana zareagować, nawet płaczem. Zdało mi się, jakby Lee chwilę się wahał, jednak mi odpuścił. Widocznie był gotów mnie wysłuchać. Chwila ciszy i znów głos prezesa:
-Skoro tak, to możecie już iść. Ruszyliśmy przed siebie, całą trójką, jednak nie obyło się bez mojego przedstawienia. Dlaczego by miało nie być jakiegoś przypadku w moim życiu? Ot tak, idąc na prostej drodze, co prawda trochę  kulawa, musiałam się przecież wywrócić. Bynajmniej wylądowałam na śliskiej posadce, akurat między nogami chłopaków. Czemu by nie? Teraz czułam się już potłuczona nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Gdy tylko zaczęłam się podnosić, ktoś podał mi dłoń, jednak nie zauważyłam twarzy, bo włosy przysłoniły mi własną.
-Dziękuję..-odparłam zawstydzona. Druga dłoń właściciela pomocy, odgarnęła kosmyki z mojej twarzy. 
Kai uśmiechnął się do mnie wdzięcznie, spłonęłam rumieńcem, miałam wrażenie, jakby wiedział co się wydarzyło i pozwoliło mu to na okazywanie mi większej sympatii. Zabrałam delikatnie dłoń, a gdy zobaczyłam wkurzony wzrok Taemin'a, postanowiłam nie prowokować już innych sytuacji, ostrożnie i powoli wychodząc z pokoju, zaczęłam wolno kierować się w stronę Chen'a. Za rękę chwycił mnie jednak Taemin, i szybko zbliżył się do ucha.
-Wyjaśnisz mi wszystko wieczorem, po kolacji Jak nie, idę to powiedzieć prezesowi, Chen'owi i Kai'owi.- po czym puścił mnie i odszedł pociągając za sobą Jongin'a. Spojrzałam się ostatni raz w ich stronę i znów dostrzegłam jak Jonginnie obdarza mnie uśmiechem,wtedy przypomniało mi się pewne powiedzenie "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło", miałam nadzieję, że i tym razem się sprawdzi. Z zapatrzenia wyrwał mnie całus Chen chen'a w policzek.
-Chodź Ann, wracasz do pokoju - dodał z uśmiechem.
Spojrzałam beznamiętnie w jego stronę i westchnęłam oczekując wieczornego wyroku. 

------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, trudno napisać długi post dla amatora, by trzymał w napięciu ;-; będę się starać to zmienić! Hwaiting :3