poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło

-Jak się tu dostaliście, skoro prąd nie działa?
Przeprawiliśmy się ...szybem od windy- odpowiedziałam, zaskoczona jak irracjonalnie to brzmiało.
-Taemin, możesz nam poświecić? Staram się zanieść Ann  do składziku sanitarnego, nie może chodzić.- wtrącił Kai.
-Jasne, zaraz powinniśmy tam dojść. Czując się już bezpieczna, mogłam wreszcie rozkoszować się tym fantastycznym momentem. Perfumy Jongin'a pachniały intensywnie, wręcz odurzały mnie jak narkotyk. Dopiero z bliska mogłam się nimi tak dobrze zaciągnąć. Przyjemnie byłoby zasypiać tak co noc w tym zapachu, i budzić się pachnąc nim.
-Wszystko w porządku?-zapytał niosący mnie kolega.  Przytaknęłam, ale nie umiałam powstrzymać tego jak gorąco mi się zrobiło. Jego dłonie oplatające moje ciało, sprawiały, że w głowie przelatywało mi wiele myśli niezwiązanych z naszą sytuacją. Taemin stanął i otworzył drzwi, a Jonginnie pozwolił mi się oprzeć na zdrowej nodze, po czym usiąść na chłodnej podłodze. Gdy Lee świecił latarką,, Kai opatrzył mi nogę. Znów, jego sprawne palce dotykały mojego ciała, a ja byłam świadoma jak bardzo wyolbrzymiam zwykłą sytuację. Chciałam jednak trwać w uczuciu, bycia w centrum uwagi mojego idola.
-Dlaczego nie ma prądu na tym piętrze? Winda ruszyła, zanim się popsuła... więc.. powinno się palić światło.-dodał mój "pielęgniarz".
 Może tylko w niektórych sekcjach włączyli prąd? Np opierając się na zasilaniu awaryjnym, oświetliliby tylko te najważniejsze obszary, a to najstarsza część budynku. - odparł Minnie.
-Czyli jak długo możemy tu siedzieć?-wtrąciłam w ich rozmowę zmieszana.
-Uruchomienie prądu w zależności od przyczyny...i naprawienie uszkodzonej windy.. przypuszczam że jutro lub za dwa dni maksymalnie - dokończył Jongin i podniósł mnie z podłogi.
-Lee przypomnij mi co jest na tym piętrze?  Minnie zamknął drzwi i po chwili zastanowienia, odrzekł:
- Mamy tu dziesięć sal treningowych, ten jeden punkt sanitarny,  są trzy łazienki  i parę automatów z batonami. To chyba tyle, z tego co pamiętam...
-To i tak dużo  - zaśmiałam się radośnie - mamy jakiś plan?
-Skoro na razie jest południe... możemy przygotować sobie materace do spania i po prostu poczekać do wieczora. Jak zgłodniejemy, wymyślimy jakiś sposób by wyjąć batony z automatów, prysznic też da się tu wziąć, więc damy radę - odrzekł Jonginnie.
Taemin ruszył przed siebie prowadząc nas do sali w której mieliśmy ćwiczyć. Gdy przymknęliśmy już drzwi, Kai opuścił mnie delikatnie na podłogę, a ja oparłam się o ścianę czekając, aż rozłożą materace na podłodze. Gdy skończyli, "dokicałam" do materacy i we troje  na nich usiedliśmy. Czas do wieczora minął zaskakująco szybko, Taemin zdążył skoczyć pod prysznic, a ja z Kai'em omówiliśmy wszystko co mogło mieć związek z Chen'em.  Gdy Minnie wrócił, uświadomiliśmy sobie, że można już iść spać, a z rana pewnie wszystko będzie działało. Dogadaliśmy się też, iż dopiero jutro spróbujemy zdobyć coś do jedzenia, w ramach ostateczności, gdyby jednak prąd nie działał. Nie chcieliśmy robić niepotrzebnych zniszczeń, a żadne z nas nie było głodne. W życiu nie wyobraziłabym sobie lepszego scenariusza, niż leżenie między chłopakami na materacach, zupełnie z dala od ludzi.. Zmęczeni jednak wrażeniami z dnia, zasnęliśmy wszyscy w miarę szybko i w podobnym czasie. 
 Niestety długo sobie nie pospałam, bynajmniej, gdy obudziłam się, wciąż było ciemno. Jednak coś się zmieniło, miałam ochotę się ruszyć, ale nie mogłam. Było mi tak przyjemnie ciepło, i ten znajomy zapach otulał mnie całą. Gdy przeszłam już na stronę javy, uświadomiłam sobie co właśnie czuję. Czyjeś ramię mnie obejmowało, a ciało właściciela dłoni było bardzo blisko...

piątek, 23 sierpnia 2013

Niefortunny ciąg zdarzeń

Czterdzieści minut minęło szybciej niż mogłabym przypuszczać. Z nadzieją wyczekiwałam zbawiennego prądu, ale nic się nie stało. Kai podniósł się z podłogi i wystawił ręce do góry.
-Pomimo tego, że jestem wysoki, nie dosięgam do tej klapy... musisz mi wejść na ramiona i podnieść ją. - po czym wyciągnął ramiona w moim kierunku. Moja fanowska osobowość pisnęła w głowie z tego powodu. Tak blisko Jongin'a, w tak krótkim czasie! Ucieszyłam się, że byłam w szortach, a nie w sukience.  Podeszłam do chłopaka, a ten, oparty na kolanach pozwolił mi usadowić się na jego ramionach. Szybko powędrowałam w górę, i fizycznie i psychicznie, no bo trudno było nie myśleć o tym jak blisko był Kai, podważyłam klapę i dłonią wywróciłam ją na zewnętrzną stronę. 
-Już!- radośnie oznajmiłam koledze.
-Znakomicie, zatem wskakuj na górę.-dodał Jonginnie. Wspierając się na swoich słabych ramionach, wydostałam się przez otwór w suficie i zasiadłam na chłodnym suficie obiektu. Było tu dość ciemno, zważywszy na to, że byliśmy w szybie windy, a i światła nie było nigdzie. 
-Tak swoją drogą... jak masz zamiar tu wejść skoro jesteś za niski...-spojrzałam na chłopaka przez miejsce po klapie windy. 
-Wystaw do mnie ramię, podskoczę, lekko się na nim podciągnę i złapię o sufit, potem dam już radę sam. Wyciągając do niego rękę dodałam tylko:
-To jest tak głupie, że nie może się udać ... ku mojemu zaskoczeniu... jednak się udało. Gdy Jongin był już obok mnie, spojrzałam do góry jakby ciemność miała zaraz powiedzieć coś  by dodać mi otuchy. Rozprostowałam ręce i zaczęłam się martwić czy umiem się podciągnąć po linie.  Jako, że ledwo widzieliśmy siebie i otoczenie, Kai pociągnął mnie za dłoń i pokazał mi gdzie konkretnie jest lina. 
-Gotowa? Użyj całej swojej siły, bo to będzie wytrzymałościowe zadanie, jak tylko znajdę się na wysokości drzwi, podam Ci telefon i oświetlisz mi korbkę, otworzę nam przejście i Cię wciągnę do środka, dobrze? 
- Brzmi jak plan -dodałam i zaczękałam aż wejdzie na linę. Chwilę później ruszyłam za nim, pierwsze pięć minut było całkiem znośne, ale czym wyżej się wspinaliśmy tym bardziej moje ramiona robiły się wiotkie ...
-Chyba nie dam rady..-jęknęłam,a echo rozniosło się szybem. 
-Za chwilę będziemy, zostało pół metra Ann, poradzisz sobie - Kai odpowiedział stanowczo i spokojnie, posuwając się wyżej i wyżej. Gdyby nie te zupełne ciemności, miałabym teraz super widok - podsumowałam w myślach i  pokonałam ostatnie dzielące mnie wysokości. Jongin przekazał mi telefon, a ja ostatkami sił, trzymałam się liny i świeciłam mu w miejscu gdzie była korbka. Wystarczyła chwila i sprawne dłonie Jongin'a rozchyliły drzwi, ale na piętrze także było ciemno. Zwinnymi ruchami Jonginnie wydostał się  na zewnątrz. Gdy nagle coś huknęło.
-Co to? -mruknęłam i poczułam jak telefon Kai'a wypada mi z dłoni, a ja jadę do góry na linie. 
-Winda ruszyła!- spostrzegł się Jonginnie, a obiekt pode mną zamigotał światłem i ruszył szybko w moim kierunku. 
-Anna skacz, złapię Cię! Jak utkniesz przy suficie to winda Cię zgniecie! - krzyknął mój towarzysz. Pełna strachu, obaw, i ze łzami w oczach dodałam w myślach "Amen" i zbierając wszystkie siły odepchnęłam się w kierunku pustego otworu. Moja noga uderzyła o jadącą  windę ,a but zsunął się między szczelinę ściany i obiektu.  Powietrze przebiło delikatne "ding", ja leżałam w ramionach Kai'a , a winda zablokowała się trochę poniżej poziomu piętra, w wyniku blokady moim obuwiem, uszkodziła się.  Leżeliśmy tak chwilę w ciszy zanim  dotarło do nas jakie mieliśmy szczęście i wreszcie mogliśmy odetchnąć radosną ulgą. Jednak to był dopiero początek pechowych zdarzeń.. Zaczęłam płakać, pomimo przytulenia chłopaka, już po paru chwilach błogiego stanu uratowania się, uświadomiłam sobie, że nie mogę wstać bo moja noga za bardzo się potłukła. Ramiona też miałam wykończone, toteż zupełnie nie nadawałam się do ruchu. Komórka Jongin'a była zniszczona, a jako, że na tym piętrze prądu nadal nie było, nasz kontakt ze światem zewnętrznym się urwał, ponieważ do tej części można się było dostać jedynie windą, która aktualnie się popsuła. Westchnęłam ciężko przytłoczona wydarzeniami i pozwoliłam się wziąć na ręce Kai'owi. Niósł mnie chwilę w ciszy, zapewne do łazienki lub jakiegoś małego miejsca z punktem sanitarnym na piętrze. Wtem usłyszeliśmy kroki. Skuliłam się, przytulona do mojego towarzysza, ale krew zupełnie odpłynęła mi już od mózgu, strach miał w końcu wielkie oczy.  Jonginnie zachował pokerową twarz, ale jego uścisk zacisnął się mocniej na moim ciele.  Nagle po oczach oślepiła nas latarka, wzdrygnęliśmy się odruchowo, jednak po chwili rozbrzmiał znajomy i przyjacielski głos.
-Och, To Wy! Jak to dobrze! Gdy już wzrok dostosował się do światła, uśmiechnęłam się na pierwsze pozytywne światełko w tym niefortunnym ciągu zdarzeń. 

Poszukiwanie rozwiązania

Gorąco... tak mi duszno, czemu jest mi tak.. ciepło?-pytałam się w myślach. Ach no tak, siedziałam teraz na podłodze windy obok NIEGO.  Starałam się sprawiać jak najnormalniejsze wrażenie, ale trudno nie płonąć rumieńcem i nie gestykulować, kiedy jego spojrzenie penetruje Twoje ciało i wnętrze.
-Nie mam niczego czym mogłabym Cię oblać -uśmiechnęłam się - chociaż teraz gdy jest tak gorąco to mogłoby być nawet pożyteczne...-zaśmiałam się.  Kai uśmiechnął się przelotnie, i dodał:
-Powinni to w miarę szybko rozwiązać, ale denerwuje mnie fakt, iż spóźnię się na lekcję śpiewu... a Ty gdzie zmierzałaś? - odwrócił twarz w moją stronę. Znów moje serce zaczęło bić jak szalone, ledwo docierało do mnie, co właściwie mówi i śmiałam się  w myślach sama do siebie, iż tak się stało, że akurat z nim utknęłam w tej windzie.
-Miałam trenować taniec z Taemin'em, ale powinnam być tam osiem minut temu, więc powoli chyba lekcja mi umyka - westchnęłam.
-Och, z Tae?-zaintrygowany ciągnął dalej - uwielbiam z nim tańczyć, jest wspaniałym tancerzem, artystą i przyjacielem.
-W rzeczy samej, takich osób jak on to ze świecą szukać - przytaknęłam - ach... i przepraszam, za te wszystkie razy w których oblewałam Cię czym popadnie, przysięgam, że to nie były zamierzone podejścia -uśmiechnęłam się przepraszająco do kolegi.  Wtem zdarzyło się coś na co długo czekałam, i co zupełnie zbiło mnie z pantałyku. ON się ....roześmiał, tak jak małe dziecko, wybuchnął spazmatycznym śmiechem.
-C-Co Cię tak bawi? -jęknęłam zakłopotana z wypiekami na twarzy.
-R-rozbawiłaś mnie tym "to nie były zamierzone podejścia" ,ach -westchnął opanowując śmiech- przecież wiem, że nie czatowałaś na mnie byle tylko mnie oblać, to byłoby chyba... w stylu sasaeng fans, a dziewczyna Chen'a raczej sasaeng nie jest, prawda? - przelotny pół uśmiech znów zawitał na jego twarzy.
Wywróciłam oczami i zaprzeczyłam głową, po czym uderzyło mnie teraz, że automatycznie nie mogę oczekiwać niczego więcej od Jongin'a, bo dla wszystkich jestem teraz dziewczyną Chen chen'a.
-Strasznie szybko się związaliście w związek, ledwo przyjechałaś, a już tak wyszło..- Kai mruknął bez emocji.
-Nie da się ukryć, odrobinę przytłacza mnie nagłośnienie tej sprawy...-odparłam coraz bardziej zdemotywowana.  Minęła chwila ciszy i Jonginnie znowu się odezwał:
-Zatem skoro będziemy spędzać coraz więcej czasu razem.... proszę daruj już oblewanie mnie czymkolwiek -Kai znowu się zaśmiał. Podniosłam dłoń jakbym właśnie coś przysięgała i dodałam:
-Obiecuję, że następnym razem, postaram się by na Twoich ubraniach pojawiło się wszystko poza piciem, np jedzenie,  kosmetyki -zaczęłam wyliczać igrając z chłopakiem - hmm różne maści i inne takie...Kai tylko pokręcił głową rozbawiony moim zachowaniem. Przeciągnęłam się i wstałam.
-Ile my tu już siedzimy? Zdaje mi się jakby upłynęły całe wieki... Jongin spojrzał na wyświetlacz telefonu i odparł:
-Minęło pół godziny, szkoda, że tu nie ma zasięgu... Westchnęłam i oparłam się o ścianę windy, nigdy nie zastanawiałam się co robić gdy się w takowej utknie. 
-Jeżeli w przeciągu czterdziestu minut nic nie zrobią, będziemy musieli się sami wydostać..-mruknął Kai i rozprostował palce w dłoniach. 
-Przydałaby się teraz Twoja moc teleportacji.. ja nie wiem czy potrafię stąd wyjść..-odparłam negatywnie nastawiona wizją wychodzenia przez otwór w suficie windy. - właściwie to jak Ty sobie wyobrażasz to nasze samodzielne opuszczenie windy?
-Otworzylibyśmy klapę, wyszli na dach windy. Tu nie jest wysoko, Jakieś pięć metrów, wspięlibyśmy się po linie od windy i otworzyłbym drzwi od wewnątrz, tam jest specjalna korbka. Wyszedłbym i Cię wciągnął. -wyjaśnił jakby od dawna miał wszystko poukładane w głowie.
- A jak uruchomią w tym czasie prąd? To by nas ..zgniotło.. -jęknęłam. Zaprzeczył głową i dodał:
-Wtedy zostawimy otwartą klapę w suficie i w najgorszym przypadku po prostu tam wskoczymy. 
-Chyba przeceniasz moje umiejętności w sile i gimnastyce -uśmiechnęłam się. Potem Kai zerknął na komórkę -trzydzieści trzy minuty...
--------------------------------------------------------------------
kekek wybaczcie, obiecuję, że będę dodawać dłuższe posty XD po prostu...tak łatwiej mi zachować atmosferę dramatyzmu :c


poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Winda

W moich drzwiach stanął kolejny z atrakcyjnych Koreańczyków. Frywolnie wykręcone włosy, dobre spojrzenie, stylowe ubranie i kolczyk w uchu. Westchnęłam.
-Mogę wejść? -zapytał chłopak.
-Tak Taemin, zapraszam-pokazałam mu dłonią by się rozgościł i obróciłam się na krześle obrotowym w jego stronę. Młody Azjata zamknął drzwi i usiadł na moim łóżku. Spojrzałam na niego oczekując wyjaśnienia. 
-Przepraszam, że zajmę Ci teraz chwilę-zaczął wolno- chciałem tylko porozmawiać o tym o czym trąbią teraz wszystkie gazety i portale internetowe. Oparłam twarz o dłoń, westchnęłam zmęczona tym tematem i dodałam- słucham. 
-Miałem pomóc Ci w zdobyciu Kai'a.... a  Ty nagle...zaczynasz się spotykać z Chen'em, co się dzieje? -zapytał zmieszany. 
-To strasznie dziwnie wyszło-jęknęłam- generalnie gdy się wtedy zgubiłam, Chen chen mnie znalazł, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, załapaliśmy falę i gdy się o niego oparłam nagle mnie pocałował..gdyby tego nie uwiecznili na zdjęciach, to moglibyśmy to cicho i spokojnie załatwić, a wyszło teraz tak, że do odwołania jestem z nim w związku, nie twierdzę, że to źle... ale tak zostałam postawiona w sytuacji...-mruknęłam żałośnie. Lee siedział przez chwilę z otwartymi ustami zanim przetrawił to co usłyszał. Spuściłam wzrok czując się potwornie. Ciszę przerwał jego głos.
-Rozumiem..cóż... to pozostaje dać temu trochę czasu,  ale tańczyć mogę Cię nauczyć tak czy siak-  podniosłam wzrok i gdy Tae kończył to zdanie uśmiechał się już ciepło. Przysiadłam się do niego obok na łóżku. 
-Mam tego dosyć...-powiedziałam smutnym głosem i przytuliłam się do Taemin'a. Chłopak delikatnie pogłaskał mnie po głowie i miarowo oddychał. Przyjemnie się było wyciszyć przy jego spokojnym oddechu, przy tej ciepłocie ciała i troszkę ochłonąć. 
-Będzie dobrze... teraz możesz już tylko dostosować się do całej sytuacji Ann - Tae powiedział cichym głosem. 
-Wiem- odparłam i delikatnie go puściłam.  
-Dzisiaj o osiemnastej mam wolną godzinę, pasuje Ci by wtedy potańczyć? 
-Tak
-Znakomicie, tylko jedyną wolną salą będzie chyba czterysta dwójka... ta sala się znajduje w oddzielnej części, bo to są te starsze. Jak wejdziesz na obiekt sportowy, to musisz iść do samego końca korytarza z salami tanecznymi, wjedziesz windą na pierwsze piętro i pierwsza sala po lewej to będzie ta, dobrze? -zapytał. Kiwnęłam głową i nie mogłam się doczekać tej pozytywnej dawki energii. Lee pożegnał się i wyszedł, a ja położyłam się na łóżku. Wreszcie sama ze sobą. Reszta dnia minęła już spokojnie, zjadłam obiad, odbębniłam kolejną godzinę koreańskiego, zgłębiłam też planowanie działań grup muzycznych i zarządzanie działem promocyjnym. Gdy wreszcie zakończyłam ostatnie zajęcia, za dwadzieścia minut miała być feralna godzina tańca. Zabrałam swoją torbę z rzeczami sportowymi i doszłam do windy. Zabrzmiał krótki dźwięk i drzwi obiektu zaczęły się otwierać, Weszłam uradowana, że mam jeszcze dziesięć minut wolnego czasu. Ktoś wsiadł ze mną, i zamknęły się drzwi. Podniosłam wzrok znad zegarka i oniemiałam. Ty bardziej że w połowie wznoszenia się windy trzasnął prąd i obiekt się zatrzymał między piętrami.
-Mam nadzieję, że nie masz ze sobą niczego co możesz wylać.. -przez mrok windy rozbrzmiał twardy męski głos który za każdym razem przyprawiał mnie o palpitację serca... 

niedziela, 18 sierpnia 2013

Plan na piątek

Gdybym wiedziała, jakie wrażenia, przyniesie mi kolejny dzień w SM.Town, prawdopodobnie okryłabym się kołdrą i nie wychodziła już z łóżka, nigdy. W powietrzu unosiła się ciężka atmosfera, a my kolejny raz staliśmy z Chen'em w pokoju numer trzysta siedem. Pomimo tego, że dopiero dochodziła jedenasta,  my zdążyliśmy już....nabroić. Prezes wyglądał jakby miał wybuchnąć, a Chen i ja byliśmy bardzo zakłopotani. Na biurku leżała jedna z popularnych gazet, a w niej, na pierwszej stronie, artykuł. Nie rozumiałam za dużo, ale napis sugerował, że Chen i Ja jesteśmy parą. Obok były zamieszczone zdjęcia, najwyraźniej zrobione z ukrycia, gdzie szłam z moim kolegą, śmieliśmy się i nosiłam jego czapkę. Mi w sumie to nie przeszkadzało, Chen też zdawał się nie denerwować. Prezes chodził w tą i tamtą stronę, co chwilę gestykulując lub rzucając na nas pełne złości spojrzenie.
-Czy wy sobie zdajecie sprawę, jak to się odbije echem odnośnie promocji Exo?!Wszystkie gazety i serwis o tym piszą!- ryknął mężczyzna. Przeszedł nas dreszcz, ale nie powiedzieliśmy ani słowa.
-Zresztą...- westchnął- teraz już za późno, musicie się razem promować...już dzwonili do mnie z Weekly Idol, i zaprosili Cię jako osobę towarzyszącą na spotkanie wraz z Exo...-dodał prezes. 
-Słucham?! zawtórowałam zaskoczonym głosem i nie mogłam uwierzyć w to co zaczęło się dziać.
-To znaczy, że w piątek, Ann wstąpi razem z nami w programie? -dopytał Chen.
-Chyba mam prawo wyboru!- wtrąciłam zdesperowanym głosem, ale mina prezesa świadczyła o tym, że jednak tego wyboru nie mam , i w piątek tam będę. 
-Wyślę Ci aktualizacje Twojego harmonogramu, w czwartek zrobimy Ci próbę jak zachowywać się przed kamerami, i nie bój się, przed występem tak jak chłopcy odwiedzisz ludzi od tzw" brudnej roboty". 
Westchnęłam nie rozumiejąc.
-Szanowny Prezes miał na myśli, że spotkasz się ze stylistą i wizażystką -dodał uśmiechnięty Chen chen.
-Ach, nie wiem czy na poważnie jesteście parą, czy tylko tak wyszło.... ale oczekuję, że po wyjściu z tego pokoju, do odpowiedniego czasu, będziecie się zachowywać jak zakochani. Nie może się zadziać nic negatywnego,ponieważ to pierwszy rok promocji Exo. Muszą się dobrze kojarzyć, w innym przypadku, wyciągniemy nieprzyjemne konsekwencje, jeśli nie macie żadnych pytań, pożegnam się.  Spojrzałam na prezesa ciężkim wzrokiem, i równie ociężała powędrowałam obok Chen'a do drzwi. Gdy wyszliśmy już z pokoju, nie byłam w stanie odezwać się ani słowem. Mój jak się okazało, nowy chłopak, przytulił mnie i pogłaskał po głowie. 
-Będzie dobrze, nie denerwuj się, będę Cię wspierał - Chen chen obdarzył mnie tym radosnym uśmiechem który dodawał sił i objęłam go, odurzając się jego zapachem. Mimo wszystko, ta całą sytuacja miała też pozytywne strony.  Mój towarzysz odprowadził mnie pod salę , gdzie miałam mieć zajęcia z analizy sytuacji rynkowej w dziale muzyki popularnej. Normalnie pewnie bym się wynudziła, ale taka godzina totalnego prania mózgu dobrze mi zrobiła. Gdy wyszłam z pomieszczenia, ruszyłam szybkim krokiem do swojego pokoju, chciałam chwilę pobyć sama, ochłonąć i przemyśleć sprawę. Mijałam bardziej znane gwiazdy kpopu i te mniej. Czułam na sobie spojrzenia, w końcu to był temat  z pierwszych stron gazet. Otworzyłam drzwi i weszłam do mojego azylu. Usiadłam na chwilę przy komputerze, mając nadzieję, że zatracę się w surfowaniu w sieci, lub po prostu pogadam z Jagodą przez skype i się ogarnę. Jednak po chwili zrozumiałam, że cały świat był już poinformowany, na skrzynce e-mail miałam pięć meil'i. Jednak to ten od Jagódki właśnie, rzucał mi się w oczy. Wielkimi literami napisane było: "CZY TY NAPRAWDĘ CHODZISZ Z CHEN'EM Z EXO?!", wywróciłam oczami  i oparłam głowę o blat biurka. Chciałam na chwilę zniknąć, wtem rozległo się pukanie, a drzwi uchyliły się...

sobota, 17 sierpnia 2013

Ogłoszenie

Staliśmy cicho w pokoju trzysta siedem. Ja i Chen zajęliśmy prawą stronę pokoju, a Minho, Taemin, Lay i Kris, lewą.  Niezręczną ciszę przerwał wreszcie głos prezesa. 
-Dlaczego nie pojawiliście się na wyznaczonych miejscach o określonej porze?!-srogi głos przeciął głuche powietrze. Od razu przeszły mnie dreszcze, ponieważ nie lubiłam jak ktoś podnosił na mnie ton. Spojrzałam porozumiewawczo na kolegę i odezwałam się:
-Po tym jak w południe, po ataku fanek SHINee zgubiłam się, dopiero wieczorem natknęłam się na Chen'a i dzięki niemu jestem tutaj.- odparłam cichym i łamiącym się głosem. Chen kiwnął głową potwierdzając sytuację i dorzucił od siebie, że zanim on spotkał mnie, był na zakupach z Kris'em, ale rozdzielili się przez sasaeng fans i bał się wrócić do ośrodka, by go tam nie dopadły. Dopiero po zmroku, w moim towarzystwie udało się zrealizować bezpieczny powrót do budynku. Prezes był zbity z pantałyku, gdy usłyszał  wyjaśnienie. Widocznie uznał, że po prostu się obijaliśmy, a taka wersja wydarzeń go zaskoczyła. Lay uprzedził wypowiedź prezesa i dodał od siebie: 
- Gdy tylko Kris powiedział nam o tym, że sasaeng was rozdzieliły, zgłosiliśmy to prezesowi, bo się o Ciebie martwiliśmy Chen. To samo zrobili oni -zerknął na Taemin'a i Minho- gdy zgubili dziewczynę. -mr`uknął.
-Dobrze, że nic Ci nie.., że wam nic nie jest- dodał Kris. Chłopcy z SHINee radośnie pokiwali głowami aprobując wypowiedź towarzysza. Prezes westchnął i dopowiedział od siebie:
-W takim razie....nie wychodźcie na razie sami poza ośrodek, bo nie chcemy powtórki z rozrywki. Na stołówce macie kolację, zjedźcie w miarę szybko, bo za czterdzieści minut jest spotkanie odnośnie imprezy come back'owej. Pani Mickiewicz, Pani zajęcia przesuniemy  z dzisiaj na jakieś inne dni, postaram się znaleźć czas by, nie przegapić lekcji które zostały pominięte dzisiaj. Dobrze, że jest już w porządku, do widzenia za chwilę. - mężczyzna głęboko wypuścił oddech i usiadł za biurkiem wprowadzając coś do komputera, a my, całą grupą wyszliśmy przed pokój.  Cała nasza szóstka szła teraz w ciszy, nie patrząc na siebie nawzajem. Chen i Ja weszliśmy na stołówkę, a reszta poszła do pokoi. Kolejna chwila tylko z nim. O ironio-westchnęłam.  Nie mieliśmy już wyboru jedzenia, lecz tylko dwie odgrzewane potrawy i zieloną herbatę. Usiedliśmy przy najbliższym od bufetu stoliku, dostrzegając  teraz ogrom jadalni , puste miejsa i brak ludzi sprawiał, ze zdawała się jeszcze większa. Chwilę jedliśmy w milczeniu, aż w końcu mój towarzysz nie wytrzymał i zapytał:
-Co dalej będzie Ann?  Przełknęłam porcję którą miałam w ustach i zamyśliłam się. W mojej głowie kłębiły się myśli, czy zaangażować się w relację z Chen'em, czy też próbować swoich sił z Kai'em który mnie aktualnie chyba unika- nie wiem-odparłam beznamiętnie i włożyłam do ust kolejną porcję ryżu. Dalej jedliśmy już bez żadnych słów, wiedziałam jednak, że jeśli pozwolę byśmy opuścili to miejsce w takim nastroju, powstanie między nami niepisana bariera i będę tego żałować.
-Może poznajmy się lepiej, tak na spokojnie i wtedy zdecydujemy co będzie dalej? -zapytałam kończąc ostatni kawałek potrawy i popijając herbatą. Chen kiwnął głową i od razu jego twarz wydała mi się bardziej promienista. Jak niewiele potrzeba mu do szczęścia-pomyślałam. Odnieśliśmy tacki  i wyszliśmy przez drzwi, za siedem minut miało się zacząć spotkanie, więc razem ruszyliśmy do obiektu sportowego, w którym zdarzenie miało mieć miejsce. Usiedliśmy obok Tao, który zdążył się już pojawić wraz z Sehun'em i Luhan'em na miejscu, prawdopodobnie rezerwując cały materac dla członków Exo.
-Kto ma materac, ten ma władze -mruknęłam z uśmiechem do Chen'a. Zachichotał, i ku mojemu zaskoczeniu, zrobił to również Tao. Nie zauważyłam nawet, kiedy pojawili się wszyscy ludzie z dormitoriów, nauczyciele i szanowny pan prezes. Ten ostatni klasnął donośnie w dłonie, a echo które rozbrzmiało po sali, uciszyło wszelki szepty, rozmowy i śmiechy. Wszystkie oczy zwróciły się na mężczyznę. 
-Zapewne wiecie, że w piątek za trzy tygodnie mamy wpisaną w kalendarz imprezę come'back'ową. -rozbrzmiał ciężki głos prezesa- do godziny czternastej macie wszystko według własnych planów. Zajęcia według rozkładu. Od godziny piętnastej, zaczynają się przygotowania, jedziemy do Korea kulture center, gdzie sztab stylistów i wizażystów przygotuje wasz wizerunek sceniczny.  Od godziny dziewiętnastej, zaczną się występy grup come'back'owych. Mam na myśli: Exo, Snsd i BTOB.  o godzinie dwudziestej pierwszej trzydzieści, zaplanowany jest tort come back'owy i poczęstunek od dziesiątej prawdziwa impreza na której oczywiście znajdą się dziennikarze i ludzie z którymi powinniście nawiązać kontakt. Będzie to trwało do rana, dlatego następnego dnia, będziecie mieli dzień wolny. Całą ceremonię poprowadzi co-producer we współpracy z Anną Mickiewicz, która ma okazję być teraz na stażu. Nagle wszystkie spojrzenia skupiły się na mnie, chciałam zapaść się pod ziemię, ale się nie dało. Gdy oczy zebranych powróciły na prezesa, mężczyzna dodał jeszcze parę uwag i pożegnał się. Wstałam i szłam obok Chen'a i Tao, trawiąc właśnie informację, że będę prowadzić takie coś w telewizji, że JA zostanę pokazana całej Korei...

piątek, 16 sierpnia 2013

Dziwny zwrot sytuacji

Przede mną stanął młody Azjata, ubrany  w bejsbolówkę, czapkę z daszkiem , koszulę, wąskie spodnie i stylowe buty. Brązowe włosy fikuśnie się kręciły, a ciemnoczekoladowe spojrzenie dodało mi otuchy. Chen uśmiechnął się rozbrajająco i czekał na odpowiedź. 
-Zgubiłam się..-wymamrotałam speszona. Chen chen przysiadł się na ławce i zaśmiał. 
-Skoro sama wyruszyłaś w teren nieznanego sobie miasta, nie dziwię się -pokiwał głową. 
Wywróciłam oczami i obdarzyłam go rumieńcem- Wyszłam z Minho i Taemin'em, ale w ucieczce przed fankami, nasze drogi się rozstały i ..zgubiłam trasę -odparłam. Jego mina świadczyła o tym, że teraz moje zagubienie nabrało dla niego sensu. 
-To co Ann, posiedzimy chwilkę i odprowadzę Cię do Sm.Town?-mruknął chłopak. Kiwnęłam głową po czym sprostowałam jego wypowiedź, że nawet nie chwilkę,a dłużej, bo boję się wracać do budynku ze świadomością spotkania z prezesem. Stres związany z rozmową z kolegą na ławce okazał się niepotrzebny, mój towarzysz co chwilę żartował i wygłupiał się, uspokajają mnie. Gdy już się trochę ogarnęliśmy, a ja uspokoiłam swój chichot oparłam się o ramię Chen'a głową, nie pomyślałam nawet, że mi nie wypada, po prostu byłam zmęczona. 
-Och, jestem taki nudny, że usypiasz mi na ramieniu Ann? - chłopak zaśmiał się przekornie pozwalając mi na odpoczynek. Przygryzłam wargę i płonąc już rumieńcem uśmiechałam się od ucha do ucha. Nie rozumiałam tego jak łatwo onieśmielały mnie zwykłe sytuacje z chłopakami, jak bardzo cieszyłam się na jakąkolwiek bliskość której nie dane mi było wcześniej za bardzo doświadczyć. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w odgłosy miasta. Przy każdym ciepłym uśmiechu mojego kolegi, czułam jak jego ciało się porusza, miałam wrażenie, że serce zaczęło mu szybciej bić, jednak nie przerywałam tego wsłuchiwania się. Nagle poczułam tak niesamowite gorąco które zalało atmosferę i powietrze jakim oddychałam. Poczułam jego usta, tak miękkie i delikatne, jakby obawiały się, że ucieknę.  Miałam wrażenie, że wiatr złożył mi pocałunek na wargach. Zaciągnęłam się powietrzem nosem i otworzyłam oczy. Chen mnie całował! Jego całusy przerywane były krótkimi przerwami na szybki oddech, przysunął się delikatnie bliżej. Znów zamknęłam oczy, a dłonią przeczesałam jego włosy, odwzajemniając akt czułości mocniej. Nie chciało mi się wierzyć, że mój pierwszy pocałunek w życiu był z członkiem Exo! Nie był to Kai, ale uważałam, że Chen chen i tak był słodki i również atrakcyjny. Po prostu miałam słabość do azjatyckich chłopaków. Gdy  skończyliśmy się całować, chłopak jęknął tylko ciche "przepraszam" i odwrócił głowę rumieniąc się tak bardzo, że mogłam to wyraźnie dostrzec. Zabrakło mi słów w ustach, zażartowałabym nawet, że zostały "zcałowane" z moich warg. Zapadła niezręczna cisza, a moje serce nie chciało wrócić do spokojniejszego rytmu. 
-D-dlaczego?-zapytałam ledwo wymuszając na sobie głos. 
Chen spojrzał na mnie z uśmiechem którego nie powstydziłby się zawodowy szczeniak który błaga o miskę z kostkami. 
-P-po prostu odkąd Cię zauważyłem, trudno było mi o tym nie m-myśleć. Strasznie chciałem to zrobić.. Nie wiedziałem kiedy znów będziemy sami.. więc..-chłopak spuścił wzrok i nie wiedział jak skończyć zdanie. Westchnęłam i pogłaskałam go po policzku a potem potargałam mu włosy. 
-Dobrze całujesz- wybuchłam nerwowym śmiechem - t-to był mój pierwszy pocałunek- dodałam i zapatrzyłam się w niebo. Chen od razu poderwał się na równe nogi i dodał:
-Poważnie?! To ... to musi Ci się dobrze kojarzyć, chodź, przejdziemy się po paku, akurat się ściemnia, więc będzie przyjemnie, a potem wrócimy do budynku i zdecydujesz co ...co o tym myślisz -dodał ostatnie słowa ciszej. Chen chen złapał mnie za dłoń, pociągnął za sobą i wskazał kierunek w którym mieliśmy ruszyć. Chwilowa trudna atmosfera wyparowała, a ja wylądowałam w czapce chłopaka, śmiałam się co chwilę i opowiadałam mu o sobie. Zaskakiwało mnie ile mamy wspólnego, i jak wiele ciekawych rzeczy można się dowiedzieć, gdy poznaje się świat celebrytów od innej strony. Nie sprawdzałam już ile czasu minęło, gdy zrobiło się już zupełnie ciemno, doszliśmy do budynku Sm Town. Stanęliśmy przed rozdziałem pokoi na damskie i męskie, a Oppa mnie przytulił. Chciałam trwać tak w tej chwili jak najdłużej, miałam też ochotę ponownie go pocałować, jednak nasz czuły moment został przerwany przez prezesa który stanął przed nami wraz z Taemin'em, Minho , Lay'em i Kris'em. Szykowała się poważna rozmowa... oby nie ostatnia w tym moim małym idealnym świecie....